Malarstwo i Teatr - Opera - niekoniecznie dla zaawansowanych
Admete - Czw 14 Maj, 2020 11:30
Przypomniałam sobie, że czytałam kiedyś książkę Słowiki w aksamitach i jedwabiach: Z życia wielkich primadonn Waltera Haasa - podobała mi się.
Szafran - Czw 14 Maj, 2020 12:55
Dzięki za polecankę, kupiłam właśnie na Allegro za 1,70 zł .
Tamara - Czw 14 Maj, 2020 14:19
A "Mistrzów sceny operowej" Kańskiego masz?
Tamara - Czw 14 Maj, 2020 14:26
| Szafran napisał/a: |
Tymczasem skuszona zwiastunem i fotosami chciałam obejrzeć "Burzę" z Metropolitan Opery Thomasa Adesa i po raz kolejny przekonałam się, że nijak nie kumam muzyki w operze współczesnej. Ja z prostych słuchaczy, co lubią melodię (choć może nie w wydaniu Almy Wunderkid;))
Odpadłam dosyć szybko, po tym fragmencie.
https://www.youtube.com/watch?v=EJjJHx6zCbU
Inscenizacja bardzo mi się podobała, ale słuchanie sprawiało mi dyskomfort. |
tego się słuchać nie da wytrzymałam może 2 minuty tego wrzeszczącego cosia na górze facet na dole z pałą w ręku wyglądał jakby chciał toto zdzielić za te wrzaski przecież ten hałas kaleczy mózg rozumiem że zawodowcy moga się zachwycać , bo wiedzą co słyszą, ale zwykły słuchacz - nie da rady . To na tej samej zasadzie, na której wirusolodzy zachwycają się teraz koronawirusem, bo ma cudownie prostą budowę i tyle potrafi i w ogóle, ale to zachwyty niedostępne zwykłemu człowiekowi
Mam tak samo jak Ty - musi być jakaś melodia i to się musi dać słuchać
Admete - Czw 14 Maj, 2020 15:31
| Szafran napisał/a: | | Dzięki za polecankę, kupiłam właśnie na Allegro za 1,70 zł . |
Ja to chyba kiedyś namierzyłam dzięki Szymborskiej i jej Lekturom nadobowiązkowym Też się zastanawiam, czy nie kupić.
Szafran - Czw 14 Maj, 2020 23:18
| Tamara napisał/a: | | A "Mistrzów sceny operowej" Kańskiego masz? |
Nie. Ja poza "Przewodnikiem operowym" nie mam literatury fachowej, bo opera to tylko tak z doskoku i rzadko. Ale zainteresowała mnie ta książka od Admete, a że można kupić za bezcen... .
Tamara - Czw 14 Maj, 2020 23:34
Jak nie masz to poszukaj , genialne kompendium wiedzy o najlepszych śpiewakach i śpiewaczkach
"Slowiki.." są fajne, ale utrzymane w fabularyzowanym tonie skandalizujących sensacji, natomiast tutaj jest fachowa, rzetelna , pięknie podana wiedza . Bardzo dobre też są "Legendy i kariery" Wacława Panka, poświęcone polskim mistrzom sceny operowej .
Szafran - Czw 14 Maj, 2020 23:54
No dobra, to (Mistrzów sceny) też kupiłam, choć strasznie drogo - 3 zł.
Tamara - Pią 15 Maj, 2020 12:37
Ojojooooj, masakra normalnie
BeeMeR - Sob 16 Maj, 2020 18:47
Chciałam dziś zapoznać się z Łucją z Lammermoor ale streaminig MET za nic nie współpracuje z moim tabletem na kompie poszło od razu, ciekawe czy zdążę
Dokończyłam zatem Męża i żonę oraz wysłuchałam/obejrzałam Krakowiaków i górali - całkiem mi się podobali, acz bez zachwytów
Szafran - Sob 16 Maj, 2020 18:59
| BeeMeR napisał/a: | Chciałam dziś zapoznać się z Łucją z Lammermoor ale streaminig MET za nic nie współpracuje z moim tabletem na kompie poszło od razu, ciekawe czy zdążę
Dokończyłam zatem Męża i żonę oraz wysłuchałam/obejrzałam Krakowiaków i górali - całkiem mi się podobali, acz bez zachwytów |
Ja mam do "Krakowiaków" sentyment, bo to jedna z pierwszych oper, jakie widziałam na żywo w teatrze:). Byłam ze dwa razy, ale wieki temu.
Zdążysz, jeśli zaczniesz oglądać tak przed 23 naszego czasu - tj. zaczętego, nie musisz skończyć do momentu rozpoczęcia nowego streamingu, o północy nie przerywa Ci "starej" transmisji. Tylko kiedy Cię wywali, już nie dokończysz. Na MET są napisy. Dziś puszczają sporo starsze wystawienie Łucji - ja stamtąd oglądałam nową, taką w styku gotyckiej opowieści grozy.
W dzisiejszonocnej transmisji MET będzie pokazywać "Rigoletto" z moim ulubieńcem Kaufmannem w adaptacji z akcją przeniesioną do Las Vegas, wygląda zachęcająco. Dla porownania za 5 min jest standardowa wersja z Wielkiego, ale tylko w czasie rzeczywistym - za to w kilku terminach poza dziś:D
Ja się chyba skuszę na dzisiejszą ofertę opery z San Francisco.
BeeMeR - Sob 16 Maj, 2020 19:18
Olaboga, uszy mi się zmęczyły po pół godzinie, odpadam od Łucji...
Spróbuję Rigoletto - bardzo szkoda, że nie mogę puścić tego na tablecie bo najlepiej mi idzie współpraca z operami pod robienie obiadu i na głośno, nie na słuchawkach
Krakowiacy byli serio fajni - ja lubię ramotki
Daj znać, czego słuchałaś podczas maratonu
BeeMeR - Wto 19 Maj, 2020 11:48
Wczoraj udało mi się porozumieć z tabletem - tj. uruchomić transmisję MET - hurra, tak myślałam, że się da tylko nie umiem - no ale się naumiałam. Obejrzałam Nabucco - podobało mi się, głównie fragmenty monumentalne i chóralne
przewinęłam tylko raz a przyciszyłam drugi jak panie testowały moją cierpliwość ale ogólnie było nieźle. Chór niewolników dostał taką owację, że został odśpiewany jeszcze raz - niby czytałam, że jest często bisowany ale i tak się zdziwiłam nieco A jaki dyrygent był zachwycony, może i wzruszony owacjami
Szafran - Wto 19 Maj, 2020 12:28
Ja zaczęłam "Nabucco", ale mnie znużyło, jeden akt obejrzałam. Miałam wrócić, żeby przeskoczyć do chóru niewolników, ale nie zdążyłam:(. No i miło było znów posłuchać Placido Domingo - choć niedawno w jakimś Verdim jeszcze go trafiłam w statecznej partii ojca.
Za to noc wcześniej obejrzałam "Rigoletto" - i MET-owa wersja była kapitalna. Tradycjonaliści ponoć na nią narzekali, ale mnie się zmiana scenerii bardzo podobała - akcje przeniesiono do Las Vegas lat 60. I taka mafijno-hedonistyczna otoczka bardzo pasowała. A scenografia była bajeczna. Kampowe kolory, neony - czad totalny. A neonowa scena burzy przecudna.
Teraz do późnego wieczora jeszcze dają Mozarta "Idomeneusza, króla Krety" - miłe, melodyjne. Leci mi w tle, zerkam jednym okiem znad roboty. Rola oryginalnie napisana dla kastrata jest wykonywana in travesti, przez mezzosopranistkę.
BeeMeR - Wto 19 Maj, 2020 13:14
Rigoletto miałam w planie ale mi nie wyszło. Będę próbować Turandott
Ogromnie mi się podoba obrotowa scena MET: pyk - i mamy chór upozowanych niewolników, pyk - tron babiloński
BeeMeR - Śro 20 Maj, 2020 12:24
Mozarta wczoraj liznęłam ale sopran a tym bardziej mezzosopran nigdy mnie nie zachwycał, odpadłam. Wagnera dziś też liznęłam- bardzo mi się podobał wstęp, ładny, liryczny, no ale potem zaczęli śpiewać a ja zaczęłam skakać po spektaklu szukając scen chóralnych - np. Pompatyczego ślubu - marsz weselny kojarzę
Chyba z oper najbardziej będą mi się podobały te wstępu (Nabucco też miał ładny, tematycznie związany z Va Pensiero) tudzież wybrane arie.
Wnętrza oper do zerknięcia później
https://www.goforworld.com/opery-swiata-top-8/
Szafran - Śro 20 Maj, 2020 13:51
A co Wagnera?
Jak MET, to wiem, że dziś "Lohengrina" dają, jakąś stareńką rejestrację z lat 80. Ja oglądałam skądeś blisko, od Niemców albo Austriaków, z Beczałą i Netrebko. dla obojga - w tym moim ostatnioweekendowym maratonie operowo-baletowym. Jak się ogarnę z pracą i życiem to może w końcu opiszę dokładniej, co oglądałam:D
Dziś pod pracę znów Nibelungi Wagnera. Mało mi było wersji MET, to dziś jeszcze kończę odsłonę wiedeńską. Ale przy Wiedniu odpuściłam sobie prolog, czyli "Złoto renu" i tylko trzy pozostałe (w odcinkach, nie cięgiem;)). Tyle że to "tylko" to masa godzin jest:D:D:D Gdybym mogła zmiksowac obsady MET i Wiednia - byłoby super:D:D:D:D
BeeMeR - Pią 22 Maj, 2020 20:19
Tak, zerkałam wtedy na Lohengrina MET - ale sporo poprzewijałam Zerkam sobie zresztą teraz codziennie ale też wybiórczo, tak po bożemu obejrzałam dopiero dziś księżniczkę Turandot - bardzo mi się popdobało, muzyka, chóry, kostiumy, rozmach - zachwyconam
Nessun dorma chyba jednak dalej będzie mi się kojarzyła z Pavarottim
ps. ja bym tej księżniczki nie chciała
Oglądałam po raz pierwszy, nie znałam opery, początkowo myślałam, że książę pannę zwycięży w zagadkach i porzuci a ona się zabije
Szafran - Pią 22 Maj, 2020 23:08
Ja też pierwszy raz obejrzałam "Turandot". Nie wiedziałam, że to z niej jest "Nessun dorma" - którą, jak się okazuje, znam:D A samą linię melodyczną kojarzę i z łyżwiarstwa figurowego, ktoś do tego jeździł. W wywiadach powystępowych Pavarottiego wspominał wykonawca:). Gwoli ploteczek - ów tenor jest małżonkiem pani, która śpiewała w "Don Pasquale".
Bardzo wystawna i robiąca wrażenie inscenizacja, odpowiadał za nią Franco Zefirelli, zmarły w ubiegłym roku wybitny reżyser filmowy. Obejrzałam i wysłuchałam z przyjemnością, ale z tą operą mam problem - taki jak z wieloma dziełami baletowymi i operowymi z lat zamierzchłych. Te wszystkie orientalne egzotyczne fantazje...
Uczucie pana do księżniczki i mnie trudno zgłębić, ale i jego podejście cokolwiek przemocowe;). Ciekawe, czy by się honorowo wycofał, gdyby rankiem mu powiedziała "Sorry, stary, ale mnie nadal nie kręcisz".
Teraz się zasadzam na MET-owego "Fausta", bo inna opera tego kompozytora bardzo mi się podobała, no i śpiewać będzie mój ulubieniec Jonas Kaufmann <3
BeeMeR - Pią 22 Maj, 2020 23:13
| Szafran napisał/a: | | Nie wiedziałam, że to z niej jest "Nessun dorma" - którą, jak się okazuje, znam:D | Jako i ja
| Szafran napisał/a: | | ów tenor jest małżonkiem pani, która śpiewała w "Don Pasquale" | mąż Netrebko? Zaczynam powoli kojarzyć niektórych śpiewaków, dobra nasza
Szafran - Pią 22 Maj, 2020 23:39
| BeeMeR napisał/a: | | Szafran napisał/a: | | Nie wiedziałam, że to z niej jest "Nessun dorma" - którą, jak się okazuje, znam:D | Jako i ja
| Szafran napisał/a: | | ów tenor jest małżonkiem pani, która śpiewała w "Don Pasquale" | mąż Netrebko? Zaczynam powoli kojarzyć niektórych śpiewaków, dobra nasza |
Tak, mąż Netrebko:). No ja te wszystkie nazwiska poznałam dzięki koronatransmisjom:D:D:D.
BeeMeR - Sob 23 Maj, 2020 13:19
https://youtu.be/f2GumUO9Lbk
MET daje dziś starenką wersję Don Giovanni - niewiele widać, poszukałam innej wersji, jest ich trochę. Trafiłam na bardzo współczesną kosiumowi g Giovanni a'la rockman, któremu panny ścielą się do nóg - czemu nie. Jednak im dalej tym bardziej te kostiumy są imho przypadkowe a całość niekoniecznie zachwyca. Obejrzałam pierwszy akt, jeszcze nie zdecydowałam czy nie obejrzę drugiego w innym wykonaniu
Polećcie mi opery chóralne, jak Turandot
Tamara - Sob 23 Maj, 2020 23:03
| Szafran napisał/a: | ale z tą operą mam problem - taki jak z wieloma dziełami baletowymi i operowymi z lat zamierzchłych. Te wszystkie orientalne egzotyczne fantazje...
|
Bo źle podchodzisz. One nie były jak dzisiejsze filmy , gdzie musi być zwarta fabuła i coś się dziać, fabuła była jedynie pretekstem do popisów śpiewaczych i tanecznych . Powszechna była praktyka przychodzenia do teatru na konkretny akt, żeby wysłuchać konkretnej arii albo obejrzeć konkretne sceny baletowe w wykonaniu kolejnych artystów . Tu nie idzie o fabułę i kto kogo jak i dlaczego , tylko o samo wykonanie . Bo na logikę rzecz biorąc - przecież wszystkie libretta są tak głupie że włosy bolą . Czy ktoś, komu właśnie wbili np nóż pod piąte żebro, będzie przez następne 10 minut śpiewał o tym jak bardzo cierpi i jak bardzo go zabili, ale że poza tym to wszystkich kocha , przebacza i błogosławi ? Albo kiedy się pali, cały chór śpiewa przez 5 minut "Pędźmy ach pędźmy tam, gdzie ogień gore u bram" stojąc w miejscu ? Libretta zawsze były tylko pretekstem do popisania się sztuką wykonawczą i nigdy nie były sensowne . Idzie o arie , nie o to , czy ich treść ma jakikolwiek logiczny sens Przecież pojedynki primadonn nie polegały na włożeniu większej wiarygodności w odgrywaną postać, tylko na bardziej brawurowym i mistrzowskim zaśpiewaniu idiotycznego tekstu, którego i tak nikt nigdy ani nie słuchał, ani nie rozumiał
No weź choćby Jontka - "Szumią jodły na gór szczycie, szumią sobie w dal " . Po pierwsze jodły to górny regiel więc powyżej są jeszcze hale i do szczytu daleko , po drugie jak można szumieć w dal ? Oper i baletów nie ogląda się i nie słucha dla fabuły, a dla tańca i muzyki
Szafran - Sob 23 Maj, 2020 23:14
| Tamara napisał/a: | | Szafran napisał/a: | ale z tą operą mam problem - taki jak z wieloma dziełami baletowymi i operowymi z lat zamierzchłych. Te wszystkie orientalne egzotyczne fantazje...
|
Bo źle podchodzisz. One nie były jak dzisiejsze filmy , gdzie musi być zwarta fabuła i coś się dziać, fabuła była jedynie pretekstem do popisów śpiewaczych i tanecznych . Powszechna była praktyka przychodzenia do teatru na konkretny akt, żeby wysłuchać konkretnej arii albo obejrzeć konkretne sceny baletowe w wykonaniu kolejnych artystów . Tu nie idzie o fabułę i kto kogo jak i dlaczego , tylko o samo wykonanie . Bo na logikę rzecz biorąc - przecież wszystkie libretta są tak głupie że włosy bolą . Czy ktoś, komu właśnie wbili np nóż pod piąte żebro, będzie przez następne 10 minut śpiewał o tym jak bardzo cierpi i jak bardzo go zabili, ale że poza tym to wszystkich kocha , przebacza i błogosławi ? Albo kiedy się pali, cały chór śpiewa przez 5 minut "Pędźmy ach pędźmy tam, gdzie ogień gore u bram" stojąc w miejscu ? Libretta zawsze były tylko pretekstem do popisania się sztuką wykonawczą i nigdy nie były sensowne . Idzie o arie , nie o to , czy ich treść ma jakikolwiek logiczny sens Przecież pojedynki primadonn nie polegały na włożeniu większej wiarygodności w odgrywaną postać, tylko na bardziej brawurowym i mistrzowskim zaśpiewaniu idiotycznego tekstu, którego i tak nikt nigdy ani nie słuchał, ani nie rozumiał
No weź choćby Jontka - "Szumią jodły na gór szczycie, szumią sobie w dal " . Po pierwsze jodły to górny regiel więc powyżej są jeszcze hale i do szczytu daleko , po drugie jak można szumieć w dal ? Oper i baletów nie ogląda się i nie słucha dla fabuły, a dla tańca i muzyki |
Nie, Tamaro. Nie o to mi chodzi. Z brakiem sensu logicznego i fabularnego kłopotu nie mam. Chodzi, wybacz, że użyję brzydkich słów, o dyskurs postkolonialny. O tym, z jakich powodów z pewnymi ściśle określonymi tekstami kultury mam problem, są całe długie rozprawy naukowe. Odsyłam do Edwarda Saida i jego analiz, bo sama nie mam ochoty tu rozwijać wątku.
A przy okazji, Wagnera wciągam m.in. jak najbardziej dla fabuły. Ale też on zreformował podejście swoją koncepcją dramatu muzycznego;).
BeeMeR - Nie 24 Maj, 2020 00:15
Ja chyba też nie bardzo zrozumiałam z czym masz problem - z przedstawieniem Chin i ichniejszej krwawej księżniczki?
Ja akurat nie miałam z tym problemu, wsiąkłam w baśniowość, podziwiałam chóry, jedną z moich ulubionych arii i ogromne możliwości sceny - to zresztą nie pierwszy już raz.
Ja jako profan mam problem z wyciem, tj. ariami sopranowymi a zwłaszcza koloraturą, no i brakiem sensu, przy czym sens może być umowny tj. nie musi być go dużo (jak w Turandot właśnie, widowiskowość mile widziana) - sztuka dla sztuki mnie nie zachwyca, tak samo w balecie.
|
|
|