To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - SOLL - "Saga o Ludziach Lodu" Margit Sandemo

Agn - Pią 07 Wrz, 2018 22:36

Próbowałam to czytać - chyba się spóźniłam z podejściem o kilka(set) lat - dla mnie to było nieczytliwe. Udało mi się przebrnąć przez półtorej tomu.
annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 07:51

No, dobra - miałam trochę wolnego czasu w ostatnich dniach, zaczęłam czytać ponownie po ok.25 latach i... jestem na tomie 8. :ops1: :-P :mrgreen:
Sentyment jednak u mnie pozostał, czyta mi się szybko, za szybko. :lol:

Z ciekawości sprawdziłam i w Polsce były jak dotychczas 3 wydania, każde z innymi okładkami.

Jak dla mnie - pierwsze (to z początku lat 90-tych) - najlepsze, bo okładki są takie jak w oryginalnych wydaniach szwedzkim i norweskim.
Wyglądały tak:


Natomiast drugie wydanie pod względem okładek - porażka.
Np. tom "Ogród śmierci", który jest bardzo mroczny, a obrazek dali jak do "Dumy i uprzedzenia". :rotfl:
Oryginalny:

I drugie wydanie:


Był w nazwie "ogród" to dali romantyczny ogródek z parką. :confused3:

Podobnie "Slady szatana".
Oryginalna:


I "karaibska" :shock: , 2 wydanie:


Znów jakiś pijany wymyślił: ślady w tytule - ślady na piasku. Zgadza się? NIE. Bo te "ślady" to obciążony nieznany potomek a nie ślady na piasku. :roll:

Trzecie wydanie pod względem okładek - mizeria, choś już bez takich kwiatków jak wydanie drugie.
3. wydanie (podobno w twardej oprawie):
https://1.bp.blogspot.com/-4xy95EbiCLA/VVzQozHUdEI/AAAAAAAAUVg/CZvBVNhWUa8/s640/Saga.png
Czy tylko mnie jedna z pań przypomina Justynę Kowalczyk? :-P

Cieszę się w sumie, że mam wydanie pierwsze, które jest takie jak w oryginale, bo wiele okładek jest klimatycznych. I sama autorka bardzo lubiła te okładki.

praedzio - Pon 10 Wrz, 2018 08:14

Też mi się najbardziej podoba pierwsze wydanie. To trzecie to jak jakiś harlequin wygląda. :paddotylu:
annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 08:43

praedzio napisał/a:
To trzecie to jak jakiś harlequin wygląda. :paddotylu:

Gorzej. :wink: Większość harlequinów ma lepsze okładki niż zawartość. :lol:
Ale przyznasz, że to drugie wydanie też jest "od czapy"? Chociażby na tych przykładach co podałam. "Ogród śmierci" to jest absolutny "hicior" - nie wiem skąd oni wzieli parkę a la Elżbieta i Darcy biorąc pod uwagę Shirę i (bodajże) Mara, którzy występują w tej książce i są "dzikimi" ludźmi z plemion gdzieś tam pod kołem biegunowym. Acha i ten wymuskany ogród też pasuje jak pięść do oka. :rotfl:
Ale słowa "ogród", "ślady" - no to grafik poszalał. :lol:

praedzio - Pon 10 Wrz, 2018 08:46

Tak to jest, jak za grafikę bierze się ten, co nie ma pojęcia o czym jest książka. ;)
Aragonte - Pon 10 Wrz, 2018 09:13

O matko, "Ogród śmierci" w tej drugiej wersji przypomina mi obrazek do haftu :rotfl:
Kto to w ogóle projektował?
Poproszę o jeszcze jakieś inne przykłady :mrgreen:
Też się cieszę (po obejrzeniu tych "cudów"), że mam to pierwsze tradycyjne wydanie :wink:

BeeMeR - Pon 10 Wrz, 2018 10:19

Też wolę pierwsze okładki - pamiętam je :mrgreen:
annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 10:51

Aragonte napisał/a:

Poproszę o jeszcze jakieś inne przykłady :mrgreen:

Aragonte, większość okładek drugiego wydania wygląda jak wiktoriańskie obrazki.

Właśnie zobaczyłam "Kobietę na brzegu" i też wymiękłam :? :



Albo "Zauroczenie" i Tengel jako.... rycerz w zbroi :paddotylu: :



Albo "Miłość Lucyfera" :obrzydzenie: :rotfl:



Tu masz całość, szkoda, że w takiej małej rozdzielczości: https://thumbs.img-sprzedajemy.pl/1000x901c/80/37/91/saga-o-ludziach-lodu-sandemo-komplet-147-slaskie-bytom-166101092.jpg

A tu kilka okładek trzeciego wydania - jak dla mnie też beznadziejne i kiczowate:


BeeMeR - Pon 10 Wrz, 2018 10:56

Tengel jako rycerz w zbroi - dobre :rotfl:
annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 10:58

I Lucyfer jak Dracula (dodałam do poprzedniego postu) a Saga jak luksusowa kurtyzana. :zalamka:
annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 11:03

Jeszcze "Demon nocy", a może "Czerwony kapturek"? :banan_czerwony:


praedzio - Pon 10 Wrz, 2018 11:13

:excited: :rotfl:
Anaru - Pon 10 Wrz, 2018 11:32

Straszeczne te okładki :opad_szczeny:
W ogóle nie miałam pojęcia, że taki były :shock:
Tez miałam pierwsze wydanie i te pierwsze naprawdę mi się podobały, oddawały ducha książki. Te drugie i trzecie to jakaś porażka, drugie ewidentnie projektował ktoś nie mający pojęcia o treści. :roll:

annmichelle napisał/a:
No, dobra - miałam trochę wolnego czasu w ostatnich dniach, zaczęłam czytać ponownie po ok.25 latach i... jestem na tomie 8.
Sentyment jednak u mnie pozostał, czyta mi się szybko, za szybko.

Hmmm... Asia ma komplecik ;)
Mówisz, że da się czytać? Nie wracam zazwyczaj do książek, które mi się przed laty podobały żeby sobie nie psuć wrażenia sprzed lat ;)

praedzio - Pon 10 Wrz, 2018 11:43

Trzy lata temu grupka ludzi z Krakowa pojechała do Norwegii śladami Sagi o Ludziach Lodu. Odwiedzili nawet pisarkę. ;)

https://www.mojanorwegia....lodu-10416.html

Aragonte - Pon 10 Wrz, 2018 12:10

annmichelle napisał/a:
Jeszcze "Demon nocy", a może "Czerwony kapturek"? :banan_czerwony:

Zdecydowanie Czerwony Kapturek :rotfl:

Anaru, spróbuj, co ci szkodzi :wink: Styl jest średni, ale pewne pomysły nadal uznaję za całkiem ciekawe. W "Ogrodzie śmierci" podobał mi się chociażby motyw bóstwa Shamy i dusz umierających ludzi zamienianych w kwiaty w jego ogrodzie. No i zabawnie było czytać o potopie od strony szwedzkiej :mrgreen: To już w tomie o Mikaelu, oczywiście.

annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 12:12

Anaru napisał/a:

Mówisz, że da się czytać? Nie wracam zazwyczaj do książek, które mi się przed laty podobały żeby sobie nie psuć wrażenia sprzed lat ;)

Rzeczywiście często tak jest - tak miałam np. z "Quo vadis" - jako 14-15- latka byłam zachwycona, a już w wieku 19 -stu lat przerwałam ponowne czytanie, bo nie dawałam rady.

Ale Sagę czyta mi się dobrze i szybko, oczywiście jest często naiwnie :wink: i język też prosty, ale nie mam jakiegoś wielkiego zgrzytu zębami. Acha, i zauważyłam zmianę tłumaczki: pierwsze 3 tomy dużo lepiej przetłumaczone niż kolejne 3 (za dużo wspóczesnych słów lub określeń). W bodajże 4 tomie jest mowa, że wystawiono straż chłopską i dano im nawet - uwaga- KARABIN. :shock: :mrgreen: Tak, karabin na początku XVII wieku. Ewidentny błąd tłumaczki, bo później jest już mowa o muszkietach.

Nie wiem, czy dam radę przejść ponownie przez całość, ale w sumie bardziej jestem ciekawa tych ostatnich 15-20 tomów, bo o dziwo te pierwsze kilkanaście pamiętam niemal z fotograficzną dokładnością. :shock: A te późniejsze już tylko ogólny zarys.

Aragonte - Pon 10 Wrz, 2018 12:13

annmichelle napisał/a:
Rzeczywiście często tak jest - tak miałam np. z "Que vadis" - jako 14-15- latka byłam zachwycona, a już w wieku 19 -stu lat przerwałam ponowne czytanie, bo nie dawałam rady.

Z Quo vadis czytałabym pewnie wybiórczo sceny z Petroniuszem :mrgreen:

annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 12:19

Z powtórek "po latach" to w zeszłe lato przeczytałam ponownie, też po 20-25 latach, wszystkie książki Victorii Holt (30 sztuk) i miałam świetną zabawę. :-) Naprawdę super mi się czytało te gotyckie historie, jeśli przyjmie się ten styl, konwencję i narrację w pierwszej osobie. Ani razu nie miałam poczucia żenady czy nudy. :-)

A wracając do SOLL to zastanawia mnie dlaczego autorka, choć była Norweżką, to pisała po szwedzku (ja wiem, że Szwed z Norwegiem dogada się bez większego trudu, ale mimo wszystko...) i to nie ona tłumaczyła je na język norweski, a inni tłumacze.
Wie, któraś z Was?

Aragonte - Pon 10 Wrz, 2018 12:28

Wydaje mi się, że losy Margit były dość zawikłane (i momentami bolesne - kojarzę z tego, co pisała o sobie, że została zgwałcona jako dziecko, i to bodajże dwukrotnie :( ) i chyba wiązały się z oboma krajami. Pewnie w tym języku pisało się jej swobodniej :mysle:
praedzio - Pon 10 Wrz, 2018 12:49

A to nie są jakieś zaszłości historyczne rzutujące na język oraz prestiż samego języka? Szwedzki chyba był językiem dość ekspansywnym, tak jak rosyjski w stosunku do białoruskiego.
annmichelle - Pon 10 Wrz, 2018 12:57

Ale jednak książki pisała w latach 80-tych XX wieku, a nie w 200 lat temu. :wink: Nie wiem, zastanawia mnie po prostu ta kwestia.
Wczoraj próbowałam znaleźć odpowiedź i trafiłam na taki artykuł : https://www.theguardian.c...3/fiction.women
Nie wiem naprawdę ile jest prawdy w tym co Sandemo opowiadała - już opis jej życia w ostatnim tomie SOLL był, cokolwiek, zastanawiający. :roll: A w tym artykule przyznała się jeszcze do morderstwa... :?
Hm, na pewno miała pewne zaburzenia psychiczne, co niewątpliwie przysłużyło się jej książkom, ale trudno odbierać mi ją zupełnie serio czytając wszystkie rzeczy jakie mówiła/pisała na swój temat.

Aragonte - Pon 10 Wrz, 2018 13:22

Jeśli faktycznie wyglądało to tak, jak opisywała, to nie nazwałam tego "morderstwem". Raczej już działaniem w samoobronie :mysle: Jasne, że trzeba pewnie przefiltrować te fakty, które podała, ale całej prawdy raczej i tak nie poznamy. Pewnie nie napisałaby takich historii, jakie znamy, gdyby była bardziej - w konwencjonalnym sensie - "normalna".
Aragonte - Wto 11 Wrz, 2018 21:55

Na Lubimy Czytac SOLL jest potraktowana całościowo i widzę, że ma całkiem niezłe opinie (choc kiepskie na pewno też, nie sprawdzałam):
http://lubimyczytac.pl/ks...o-ludziach-lodu

annmichelle - Śro 12 Wrz, 2018 16:45

Aragonte napisał/a:
Na Lubimy Czytac SOLL jest potraktowana całościowo

Hm, ale są też każdy tom oddzielnie : http://lubimyczytac.pl/cy...o-ludziach-lodu w większości z tymi "zabójczymi" :roll: okładkami drugiego wydania.

P.S. Za mną 11 tom. :mrgreen:
I znów były karabiny (w XVII wieku) - Anna Marciniakówna zdecydowanie gorzej tłumaczyła niż ta druga tłumaczka - Iwona Zimnicka. Od 13 tomu pewnie przez kolejne trzy tomy ta lepsza tłumaczka. :-P

annmichelle - Wto 09 Paź, 2018 09:52

Skończyłam. :wink:
Przeczytanie ponowne (po ponad 20-stu latach...) sagi zajęło mi miesiąc. Zupełnie inaczej czytało mi się sagę po 1-2 tomy dziennie niż dawniej, gdy czekałam na każdy tom miesiąc, czyli w sumie zajęło to ponad 4 lata (!!!).
Wrażenie po ponownym czytaniu po takim czasie? Nie żałuję, że do niej wróciłam. Jakieś ostatnie 20-15 tomów prawie w ogóle nie pamiętałam, więc czytało mi się jak nowe książki. Dziwne także, że niektóre tomy, które wtedy oceniłam słabo (np. „Dom w Eldafjord”, „Nieme głosy” czy „Córka hycla”) teraz mi się bardziej podobały, a kilka, które zachowałam bdb w pamięci (np. "Zamek duchów", „Martwe wrzosy” czy „Dom upiorów”) teraz mi się wydawały naiwne i gorsze. Ale to ciekawe doświadczenie jak może się przez lata zmienić gust i być może wrażliwość na pewne sprawy.
Mam również wrażenie, że autorka na początku miała inny pomysł poprowadzenia sagi i dla mnie początkowe kilkanaście tomów jest najlepsze, w późniejszych też zdarzają się rodzynki, ale generalnie im dalej tym gorzej. Widać, że od pewnego momentu pisała „na metraż”, czyli, żeby każdy tom miał te 248-253 strony, więc było czasami lanie wody i rozwlekanie. Ostatnie 5-6 tomów dałoby się skrócić o połowę i myślę, że wyszłoby to tej serii na dobre.
Myślę również, że za bardzo poszła od pewnego momentu w fantastykę (od pojawienia się Lucyfera, później demonów, zmarłych duchów na równi z żywymi ludźmi, itd.) i stracił przez to ten magiczny (ale jednak realny) "duch" sagi z pierwszych kilkunastu tomów.
Ogólnie – sentyment pozostał, czytało mi się szybko i bez bólu :wink: (może przy kilku tomach się lekko męczyłam, ale dałam radę).

Acha i znalazłam wyjaśnienie dlaczego autorka pisała po szwedzku a nie norwesku: http://www.oocities.org/a...7345/margit.htm



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group