To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Pollyanna" i inne powieści dla młodzieży

Harry_the_Cat - Czw 26 Kwi, 2007 21:21

Film był jakiś czas temu dołaczany do jakiejś gazety....
Anonymous - Czw 26 Kwi, 2007 21:41

Był, ale ja jestem winna Gumiśkowi przysługę w pełnym tego słowa znaczeniu :D
MiMi - Czw 26 Kwi, 2007 21:54

Ja czytałam kiedyś Pollyanne, ale to było tak dawno, że nic oprócz byka nie pamiętam... Jakiś wypadek chyba jeszcz był, ale pewna nie jestem. Chyba zapiszę ją jako kolejną książkę do przeczytania. A propos przeczytałam do połowy Odprawę posłów greckich. Jutro w dordze do szkoły druga część i mogę przerabiać na polskim :wink:
Dorfi - Czw 26 Kwi, 2007 21:58

Harry_the_Cat napisał/a:
Film był jakiś czas temu dołaczany do jakiejś gazety....

I właśnie taki kupiłam. Pod dworcem sprzedają takie filmy z gazet. Swoją drogą ciekawa jestem skąd je mają, bo sprzedają tego ogromne ilości.

nicol81 - Pią 25 Sty, 2008 17:26

"Małe kobietki": problem podobieństwa sytuacji Lauriego i Jo oraz Ani i Gilberta z Zielonego Wzgórza. Pojawiło się pytanie, czemu ich historie mają odmienne zakończenie. Myslę, że to dlatego, iż Laurie jest o wiele ważniejszą postacią niż Gilbert- on też musi dorosnąć i pozbyć się młodzieńczych złudzeń. Podczas, gdy to Ania musiała przezwyciężyć iluzje dotyczące ideału mężczyzny. W przypadku Gilberta, taki rozwój postaci nie jest przedstawiony.
RaczejRozwazna - Pią 25 Sty, 2008 18:37

Dorwałam się do książki i jak to zwykle mi się zdarza chciałam ją połknąć w jeden wieczór, a że kęs był zdziebko duży, wic włączyłąm "szybkie czytanie" czytając piąte przez dziesiąte. :mrgreen: jestem zorientowana w temacie a teraz przyjdzie czas na delektowanie się.
Ale parę refleksji:

Wydaje mi się, że jest to w dużej mierze książka opisujące w miarę prawdziwe stany emocjonalne, a nie romantyczno-sentymentalne. To, że zakochanie nie musi prowadzić do miłości, że człowiek musi mieć pod ręką kogoś, kto nim potrząśnie aby wylazł ze swojej skorupy gniewu, bólu, czy po prostu egocentryzmu itd., itp.

Z Jo poczułam pokrewieństwo duchowe - rozumiem jej motywy postępowania, pęd wiedzy i nowości, rozumiem dlaczego odrzucieła Lauriego i wybrała profesora - była to na pewno fascynacja człowiekiem, który mógł zaspokoić jej głód intelektualny, zresztą dobrze to było ukazane w filmie (swoją drogą mówi się w książce, że to "stary człowiek" a miał pod aż pod...czterdziestkę... :thud: )

Mimo wszystko drażni mnie jednak parę spraw, m.in. poprowadzenie wątku Lauriego - odzywa się we mnie dusza artystyczne :-P . Nie cierpię sformułowania - "pozbywanie się złudzeń" - choć bardzo często tak w życiu jest. Nie mogłam darować autorce, że z przymrużeniem oka traktuje młodzieńcze pasje bohaterów: muzykę Lauriego, pisarstwo Jo, czy malarstwo Amy. To pozbywanie się złudzeń polega na tym, że Laurie rzuca muzykę i zajmuje się biznesem, a także, że jego pierwsza wielka miłość nie przetwa próby czasu... paru miesięcy. Jo całkowicie poświęca się wychowaniu swoich i nie swoich dzieci - co jest piękne i chwalebne- ale wszystko to, czym żyła jako dziecko i dorastając odchodzi w niepamięć, wręcz Jo chlubi się, że nie napisała nic od jakiegoś czasu. Autorka sugeruje - pasje są do pwnego czasu nieszkodliwe, ale w pewnym momencie trzeba dorosnąć i zając się poważnymi rzeczami... Dziwi mnie takie podejście do sprawy, zwłąszcza, że wiem, iż są fascynacje trwające całe życie... Jak może człowiek, spełniający się w muzyce ( Laurie po odrzuconych oświadczynach wyżywa się w grze) nagle rzucić wszystko i zająć się "poważnymi sprawami". I tylko ludzie z prawdziwą pasją są - delikatnie mówiąc - ineresujący (stąd zaiteresowanie Jo profesorem). No więc w książce do pewnego momentu autorka sugeruje, że jej bohaterowie są właśnie takimi ludźmi z pasją, a później - klapa. A przecież nie musi si rezygnować ze wszystkiego, co kochało się w dzieciństwie w życiu dorosłym, choć, owszem, priorytety czsem się zmieniają.

Dla mnie dorastanie nie wiąże się koniecznie z "pozbywaniem się złudzeń". I dlatego nie mogę także przeboleć, że Laurie tak szybko się odkochał. To też nie jest do końca prawdziwe - oczywiście przelotne fascynacje szybko mijają, ale to "zadurzenie" Teddego trwało parę lat, uświadamiał je sobie powoli, przetrwało nawet paromiesięczną rozłąke z Jo, gdy ta uciekając przed jego uczuciem udała się do Nowego Jorku. To nie było przelotne zadurzenie - zresztą autorka to sugeruje - a jednak szybko, za szybko przeszło. I znowu - przymrużenie oka autorki - młodzieńcze fascynacje szybko mijają, trzeba dorosnąć, nie należy się przejmować. No przepraszam, oni mieli ponad dwadzieścia lat, nie trzynaście (mimo iż Teddy nie był dojrzały)!! Dlatego wolę poprowadzenie wątku Gilbeta Ani - zdecydowanie.

Ale się rozpisałam :-P Ale miaam ostatnio par dni najpierw z filmem poniej z ksiazka, wiec musialam se ulzyc :mrgreen:

nicol81 - Nie 27 Sty, 2008 22:01

Widzę, że miałaś "Kobietki" w jednym tomie. Ja je czytałam w długim odstępie czasu. I przez cały czas wierzyłam, że Jo i Laurie będą razem. Nawet po odrzuconych oświadczynach. Wątpliwości zaczęłam miec dopiero po spotkaniu Lauriego i Amy w Europie. Ale rozówj ich związku mnie zachwycił. Podobało mi się to, że oboje się zmienili przez siebie i że Amy była jedyną Kobietką cierpiąca z miłości. Rzeczywiście, to prawdziwe stany emocjonalne, nie romantyczno-sentymentalne.
Nie wydawało mi się, że szybko się odkochał. Myslę że uczucie Lauriego trwało tak długo, bo zależało mu na Jo jak na przyjaciółce. Czasem trudno odróznić od siebie różne rodzaje miłości. Dlatego zadurzenie Teddiego tak naprawdę nie przeszło, a przekształciło się w miłość braterską.
Myslę, że ciekawe jest, że dwa podobne wątki kończą się inaczej.

Tamara - Sob 05 Gru, 2009 17:43

Dzięki Fibuli :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: przeczytałam wreszcie Pollyannę i jej dorastanie i powiem tak : pierwsza Pollyanna mi się podoba , jest napisana lekko i bezpretensjonalnie . Natomiast dorastająca jest ciągnięta trochę na siłę i im bliżej końca , tym bardziej niemożliwie przesłodzona , aż do finału z lukru :? Stanowczo autorka powinna zakończyć historię na pierwszej Polyannie .
nicol81 - Nie 06 Gru, 2009 20:15

A najgorsze, że doktora ubili... :cry2: I ciocia Polly znowu sięzamknęła... :(
Loana - Pon 07 Gru, 2009 12:01

W Malych Kobietkach nie przepadam za Amy. W sumie nie wiem dlaczego?

Guniu, jesli jeszcze nie czytalas drugiej czesci Tajemniczego Opiekuna moge Ci podeslac :)przyznam, ze wole druga czesc :P

Alicja - Pon 07 Gru, 2009 12:03

Pollyanna to kolejna książka mojego dzieciństwa. Pamiętam, że nawet pisałam o niej wypracowanie w szkole - typu twoja ulubiona książka.
Zastanawiała mnie zawsze beztroska rodziców Pollyanny dotycząca tego co stanie z dzieckiem, gdy ich zabraknie.

Gunia - Śro 23 Gru, 2009 17:44

Przeczytałam "Kochany wrogu". :D
Książka jest świetna! Ciągle chichrałam się nad morzem zabawnych żarcików, a główny bohater męski jest wspaniały :serduszkate: , więc motyli też nie zabrakło. No i całość odrobinkę zalatuje "Jane Eyre", ale na szczęście jest o wiele mniej gotycko. :mrgreen:

Tamara - Sob 09 Lip, 2016 22:11

Przy okazji odgruzowywania chałupy wpadł mi w ręce "Tomek na wojennej ścieżce" , więc oczywiście zaczęłam czytać, przeczytałam pierwsze dwie strony i już znalazłam dwa przesłodkie byki :-P najpierw szlachetnokrwisty mustang Tomka pędząc po stepie ( kurde, jaki step w Nowym Meksyku :confused3: pustynia , albo preria , to ewentualnie tak) dzielnie przeskakuje kaktusy , szorując cały czas brzuchem po połaciach porastającej rzeczony step purpurowej szałwii (tu mam wizję jak pędzi przez szeregi donic z kwitnącą szałwią) , a potem dowiadujemy się, że Sally jedzie do szkoły w Anglii i po drodze zatrzymuje się u stryja w Nowym Meksyku , i tu pierwsza myśl - wstąpił do piekieł, po drodze mu było . Do Europy pchać się przez burzliwy i niepewny Ocean Spokojny , potem przez nie do końca bezpieczne jeszcze Stany i potem jeszcze przez Atlantyk do kompletu , co w sumie by zajęło razem z pobytem u stryja co najmniej pół roku , o ile sztorm na Pacyfiku by sprawy wcześniej nie zakończył , kiedy były już tak dobrze rozwinięte i regularnie pływające linie żeglugowe pasażerskie z południowo-wschodniej Azji przez Ocean Indyjski , Kanał Sueski , Adriatyk i kawałeczek Atlantyku wprost do Anglii :roll:
Chyba sobie poczytam dalej , ciekawe co jeszcze znajdę :-P

BeeMeR - Nie 10 Lip, 2016 07:29

Dlatego ja nie czytują książek z dzieciństwa - pozwalam im trwać w pamięci jak je odebrałam lata temu :mrgreen:
Tamara - Nie 10 Lip, 2016 09:20

Sęk w tym , że Tomka na wojennej ścieżce ni w ząb nie pamiętam , pamiętam tylko tyle , że go czytałam :mrgreen:
BeeMeR - Nie 10 Lip, 2016 13:54

Ja pamiętam dość dobrze, ale cykl czytałam więcej niż raz, a wojenna ścieżka jest gdzieś z początku - tylko do grobowców faraonów nie dotarłam i ew. jeśli było coś później to też nie czytałam.
Mnie ten cykl czytało się świetnie, palcem po mapie zwiedziłam z Tomkiem pół świata - nawet jeśli coś jest nie do końca tak, przygody, mapki i rysunki były zacne. Zawsze coś tam w głowie zostało z geografii, flory czy fauny - a nie był to czas, gdy można sobie było wyguglać wszystko w trybie natychmiastowym.
Teraz pewnie najbardziej przewracałabym oczami przy wyścigu Tomka, gdzie Zuy biczem walił tomkowego konia, a Tomek mu ten bicz wyrwał czy coś w ten deseń :mrgreen:
Bosman też był uroczy :lol:
Teraz się boję czytać, coby nie zniszczyć dobrych wspomnień (ale dzieciom podsunę, a co, niech też zwiedzają świat z Tomkiem jeśli będą chciały) - od Ani z Zielonego Wzgórza mnie kiedyś odrzucił styl, a cały cykl pochłonęłam dawno temu radośnie, aż do Rilli ze Złotego Brzegu.
Tylko Błękitny Zamek jak kochałam tak kocham :serce:

Tamara - Nie 10 Lip, 2016 19:10

Wiedziałam, wiedziałam, że Tomek mnie nie zawiedzie :serce: ! w trakcie rodeo bosman Nowicki powalił rozszalałego byka uderzeniem pięści miedzy oczy , normalnie lepszy od Ursusa :serce: :mrgreen:
Też prawie cały cykl z entuzjazmem przeczytałam dowiadując się mnóstwa przeróżnych ciekawych rzeczy , bo walory poznawcze Tomek niewątpliwie ma (okapi :mrgreen: !) i swego czasu Tomka uwielbiałam, i do dziś go lubię, co nie przeszkadza mi teraz spojrzeć na to trzeźwym okiem z odrobiną sentymentu i dużą dozą czystej uciechy :mrgreen:
Wojenna ścieżka jest trzecia z kolei - po Krainie kangurów i Czarnym Lądzie .

BeeMeR - Nie 10 Lip, 2016 20:53

Cały bosman :lol:
Ja kojarzę np. puebla, psy dingo i małe główki od łowców głów ;)

Cathie - Nie 10 Lip, 2016 21:45

Z wielkim sentymentem wspominam wszystkie Tomki. "Tomek na wojennej ścieżce" to trzeci tom cyklu.
Anaru - Czw 08 Wrz, 2016 16:40

Ja już żadnych szczegółów z któregokolwiek Tomka nie pamiętam, za to pamiętam, że kiedyś pochłaniałam te książki z lubością. Teraz chyba bałabym się zepsuć sobie wspomnienia ;)
BeeMeR - Czw 08 Wrz, 2016 16:45

Ja myślę, że całkiem niedługo będziemy czytać Tomka z Adasiem - acz jeszcze nie teraz, teraz chłoniemy baśnie Andersena, legendy i bajki wszelkiej maści :mrgreen:
Pamiętam, że za młodu najnudniejsza (bo pewnie nie do końca zrozumiała w zamyśle) była "Tajemnicza Wyprawa Tomka" :mysle:

Tamara - Czw 08 Wrz, 2016 17:29

Oj tak :mrgreen: mnie się tylko podobało jak bosman Nowicki udawał chorego na ospę i tylko to pamiętam :-P a niee, jeszcze jakaś panna imieniem Natasza była i jakiś rewolucjonista chyba :mrgreen:
BeeMeR - Czw 08 Wrz, 2016 18:26

To i tak pamiętasz więcej niż ja, bo pamiętam tylko, że obradowali nad czymś tajnie nad stołem ze Smugą i był to chyba jeden z obrazków, acz nie pamiętam czy w tej właśnie części ;)
Acha, ja nie wiem czy nie wolałam Smugi od bosmana, tj. lubiłam obu - teraz być może uznałabym Smugę za mocno wyidealizowanego ;)
albo li też Tomka ;)

Cathie - Czw 08 Wrz, 2016 19:58

"Tajemnicza wyprawa Tomka" jest super. Tomek z resztą ekipy wyrusza uwolnić skazanego na Sybir, Zbyszka Karskiego, syna wujostwa, u których Tomek znalazł schronienie po śmierci matki. Muszą przy tym uważać na służby carskie, bo przecież bosman Nowicki i ojciec Tomka, są poszukiwani przez nie. Natasza to ukochana Zbyszka, też zesłaniec.
Anaru - Sob 10 Wrz, 2016 19:36

Nie wiem czy sobie nie odświeżę jakiegoś Tomka w ramach powrotu do lat dzieciństwa ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group