To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Przeminęło z Wiatrem M Mitchell

Matylda - Nie 14 Paź, 2007 09:39

Czy to czym Scarlett darzyła Asleya to była miłość, to była chęć posiadania,
Zgadzam się Ashley to jakiś niezrealizowany plan
Myślę , że Scarlett otoczyła sie jakąś skorupą, pancerzem i miała problem z wyrażaniem własnych uczuć ,ale kochała męża, imponował jej , ale nie chciała tego pokazać.
Może myślała , że jak do końca ulegnie Rhettowi to on sie nią też znudzi . Myślę , że ta jej niezależność , to , że ciągle musiał ją zdobywać jego też fascynowało.
W końcu Buttller nie był facet który jest wierny do końca życia. Był typem kolekcjonera , a Scarlett jednym z trofeów

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 11:34

Ale dopóki nie wymówiła mu łoża to był jej wierny
Aragonte - Nie 14 Paź, 2007 13:39

Matylda napisał/a:
Czy to czym Scarlett darzyła Asleya to była miłość, to była chęć posiadania,
Zgadzam się Ashley to jakiś niezrealizowany plan
Myślę , że Scarlett otoczyła sie jakąś skorupą, pancerzem i miała problem z wyrażaniem własnych uczuć ,ale kochała męża, imponował jej , ale nie chciała tego pokazać.
Może myślała , że jak do końca ulegnie Rhettowi to on sie nią też znudzi.

Jak dla mnie Scarlett była zbyt prosta w konstrukcji, żeby w taki sposób kombinować :wink: Owszem, obmyślała strategie, kiedy trzeba było coś/kogoś zdobyć, czy to męża, czy tartaki, ale jeśli już coś miała, to znajdywała sobie inny cel. Sporo jej działań było czysto instynktownych, poooowoli i opornie docierało do jej świadomości, ile warci są dla niej choćby Rhett i Melania. Zero zdolności do pogłębionej reflekcji i autoanalizy. Była diablo odważna, przebojowa, nietypowa jak na damę Południa (no dobra, jeśli chodzi o ścisłość, to damą nie była w ogóle :-P ), ale gdyby ją przenieść w dzisiejsze czasy, to wydałaby mi się dość, hmmm... prostacka :roll: Nie mogłabym się z nią zaprzyjaźnić.
Zdecydowanie oddaję głos na Melanię, choć jako postać Scarlett zdecydowanie napędza akcję.

A co do książki i filmu - jedno i drugie kiedyś mi się baardzo podobało, teraz niestety przez książkę nie mogę się przegryźć, zbyt mnie irytuje stronniczość pani Mitchell i ta część historyczna właśnie :roll: Wolę czysty romans :mrgreen:

Matylda - Nie 14 Paź, 2007 13:40

Ale" przyjaciół " w domu uciech chyba odwiedzał ???
Kij go zresztą wie . Dawno książki nie czytałam , ale czy to jest tam do końca powiedziane???
W tamtych czasach wielu mężczyzn " kochało " żony i odwiedzało domy schadzek lub mieli służbę czarną czy białą pod ręką. To chyba było " normalne"

Matylda - Nie 14 Paź, 2007 13:42

(no dobra, jeśli chodzi o ścisłość, to damą nie była w ogóle

I dlatego kochał ją Rhett.... :wink:

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 13:54

Jest w miarę wyrażnie powiedziane tutaj cytat. Ze sceny gdy Scarlett oświadcza rhettowi, ze życzy sobie separacji od łoża.
Cytat:
-Znudziłem Ci się, prawda? A więc wiedz, że mężczyźni nudzą sie o wiele łatwiej niz kobiety. Zachowaj swoją cnotę Scarlett. To nie sprawi mi żadnej przykrości. To nie ma znaczenia-wzruszył ramionami i zaśmiał się złośliwie.- Na szczęście świat pełen jest łóżek, z których większość pełna jest kobiet
-Czy to ma znaczyć, że byłbyś zdolny do...
-Ach , moje niewiniątko! Ależ oczywiście. To cud, że dotąd nie pobłądziłem. Nigdy nie uważałem wierności za cnotę

Czyli wychodzi na to, ze przez okres gdy byli "wzorowym" małżeństwem jej nie zdradził dopiero później do czego zresztą też chyba się przyznał

nicol81 - Nie 14 Paź, 2007 14:26

lady_kasiek napisał/a:
Czy to czym Scarlett darzyła Asleya to była miłość, to była chęć posiadania, kaprys. jeden Asley się jej nie oświadczył to zraniło jej dumę i wmówiła sobie uczucie. Przecie nawet ona sama potem zdawałą sobie sprawę w rozmowie z Rhettem, ze to chyba nie była miłośc.
Mela to jest kobieta, wraz z wszystkimi jej zasadami, niby delikatna, a jak trzeba to wiedziałą co robić.

Ja też popieram Melę :-)
Co do uczucia Scarlett, to chyba nie zgodzę. Ashley podobał jej się, zanim się dowiedziała o jego zaręczynach z Melanią. Na pewno upór i chęć posiadania sprawiły, że to uczucie tyle trwało, lecz na początku to było szczere, młodzieńcze zauroczenie.

Maryann - Nie 14 Paź, 2007 14:59

Ja "Przeminęło z wiatrem" przeczytałam jeszcze w podstawówce (trochę ukradkiem, bo moja mama uważała, że to nie jest odpowiednia lektura dla takiego małolata :roll: ). Skusiła mnie... okładka (te wspaniałe krynoliny... :wink: ), a jak przeczytałam ten drobiazgowy opis toalety Scarlett, to wsiąkłam na amen. :-D Nie mogłam tylko początkowo zrozumieć, o jaką tam wojnę chodzi i co to za Konfederacja. Ale pogrzebałam trochę po encyklopediach - i takim sposobem pani Mitchell ma swój wkład w moją edukację... :wink:
Potem, w ósmej klasie, poszłyśmy z koleżankami do kina - chyba do końca życia nie zapomnę tych czterech godzin na twardym krzesełku w Hali (wtedy) Ludowej...
Ale było warto - ten film jest wart każdego Oscara, jakiego dostał. No i ta muzyka...

Aragonte napisał/a:
Jak dla mnie Scarlett była zbyt prosta w konstrukcji, żeby w taki sposób kombinować :wink: Owszem, obmyślała strategie, kiedy trzeba było coś/kogoś zdobyć, czy to męża, czy tartaki, ale jeśli już coś miała, to znajdywała sobie inny cel. Sporo jej działań było czysto instynktownych, poooowoli i opornie docierało do jej świadomości, ile warci są dla niej choćby Rhett i Melania. Zero zdolności do pogłębionej reflekcji i autoanalizy. Była diablo odważna, przebojowa, nietypowa jak na damę Południa (no dobra, jeśli chodzi o ścisłość, to damą nie była w ogóle :-P )

To wszystko prawda - Scarlett jest prymitywna, zachłanna i kompletnie niewrażliwa na uczucia innych. Idzie do celu po trupach (dokłądnie tak, jak w swoim ślubowaniu: "nigdy nie będę głodna, choćbym miała kraść i zabijać"), a jeśli ktoś ma do niej jakieś zastrzeżenia, to mówi mu, żeby poszedł do diabła.
Ale ma jedną cechę, za którą ją szanuję - w obronie swojego domu i rodziny zrobiłaby wszystko. Nawet rzecz kompletnie niewyobrażalną i niewybaczalną w tamtych czasach dla kobiety z jej sfery.

Matylda napisał/a:
Czy to czym Scarlett darzyła Asleya to była miłość, to była chęć posiadania,

Sama na końcu porównała to uczucie do zachcianki posiadania kolczyków - gdy w końcu uprosiła o nie ojca, natychmiast straciły dla niej urok. Zachcianka ? Urok zakazanego owocu ? Nieuświadomione do końca pożądanie ? Ale nie miłość.

Matylda napisał/a:
W końcu Buttller nie był facet który jest wierny do końca życia. Był typem kolekcjonera , a Scarlett jednym z trofeów

A z tym się nie zgodzę - on ją kochał i gdyby Scarlett potrafiła odwzajemnić jego uczucie, to myślę, że byłby jej wierny.

asiek - Nie 14 Paź, 2007 18:01

Film "Przeminęło z Wiatrem " uwielbiam od podstawówki. :serce: Wtedy po raz pierwszy miałam okazję obejrzeć go w kinie. Tak jak napisała Matylda, TO BYŁO WYDARZENIE ! Bilety na długo przed seansem poszły jak woda, moja mama załatwiała wejściówki przez swoją firmę. Kino było wypełnione po same brzegi. :-)
Zawsze ze wzruszeniem wracam do "Przeminęło..." /TCM często powtarza/.
Przyznam, że do powieści przymierzałam się kilka razy, ale jakoś mi nie szło i ostatecznie nigdy jej nie przeczytałam w całości.
Uwielbiam Scarlett w wydaniu Vivien. Kawał z niej ch---ry, ale i tak patrzę na nią z przyjemnością. :-D Może dlatego, że jest moim zupełnym przeciwieństwem. :-D Optymistka, pełna życia...Bierze z niego co chce i jak chce. Niesamowicie silna, odważna i zaradna... JA TEŻ TAK KCEM :cry2: ...Ale niestety bliżej mi do "cielakowatej" Meli niż do Scarlett. :(
Scarlett ma oczywiście wiele wad i pewnie nie byłaby moja przyjaciółką, jednak to nie zmienia faktu, że zazdroszczę jej tych cech, o których wspomniałam wyżej. Dlaczego ? Zwyczajnie, dzisiaj już wiem, że dzięki takim cechom "zdobywa się świat". :-)
Kobiety pokroju Meli, zawsze muszą mieć wsparcie inaczej...giną.

Maryann - Nie 14 Paź, 2007 19:30

asiek napisał/a:
Kobiety pokroju Meli, zawsze muszą mieć wsparcie inaczej...giną.

Pamiętaj jednak, że po tym, jak Rett przyprowadził do domu rannego Ashleya, to ta "cielakowata" Melania potrafiła zupełnie wiarygodnie odegrać rolę oburzonej, zdradzonej żony, podczas gdy niby odważna Scarlett siedziała zmartwiała ze strachu...

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 19:39

Bo Mela umiała się znalexć był tam gdzie była potrzebna i zachowywała się tak jak trzeba,. Tak jak wtedy jakk jankesi chcieli spalić Tarę, wtedy jak dostała takiej siły, ze ledwo żywa uniosła szablę i chciałą byuć się z Jankesem chcącym obrabować Tarę.
Maryann - Nie 14 Paź, 2007 19:55

lady_kasiek napisał/a:
Bo Mela umiała się znalexć był tam gdzie była potrzebna i zachowywała się tak jak trzeba

Tak. Stała zawsze po stronie Scarlett, broniła jej i tłumaczyła jej postępowanie. Była najlepszą przyjaciółką dla kobiety, która chciała odebrać jej męża (z czego zresztą doskonale zdawała sobie sprawę).
Naiwność, nieuleczalny idealizm ? Rett powiedział kiedyś, że ona kochała Scarlett. Bóg jeden wie, za co.

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 20:11

A bo to kocha się za coś. Podobno nie ma powodu do miłości.
Mela podziwiałą Scarlett, za jej siłę, za jej żywotność, Scarlett była jej siostrą, żoną ukochanego brata. Ale zdając sobie sprawę z uczucia do Asleya musiała zdawać sobie sprawę, ze nie kochała Karolka. No doprawdy nie wiem za co mogła ją kochać Mela. W sumie to nie moge nic wymyśłić

asiek - Nie 14 Paź, 2007 20:12

Cytat:
Pamiętaj jednak, że po tym, jak Rett przyprowadził do domu rannego Ashleya, to ta "cielakowata" Melania potrafiła zupełnie wiarygodnie odegrać rolę oburzonej, zdradzonej żony, podczas gdy niby odważna Scarlett siedziała zmartwiała ze strachu.

To prawda, w tej sytuacji całkiem nieźle sobie poradziła. Jednak pomysł podsunął jej Rhett, sama by tego nie wykombinowała. Scarlett nie przejęła inicjatywy, bo Mela i pozostałe panie nie oczekiwały tego od niej, przeciwnie naciskały, bo siedziała cicho i się nie wtrącała.

lady_kasiek napisał/a:
Bo Mela umiała się znalexć był tam gdzie była potrzebna i zachowywała się tak jak trzeba,. Tak jak wtedy jakk jankesi chcieli spalić Tarę, wtedy jak dostała takiej siły, ze ledwo żywa uniosła szablę i chciałą byuć się z Jankesem chcącym obrabować Tarę.


Dziewczyny, ja nie jestem przeciwnikiem Melanii. Mam dla niej wiele sympatii. :serce: To kobieta z klasą, o wielkim sercu...Prawdziwa DAMA. Jednak jest zbyt wyidealizowania i przez to trochę nudna. W "Przeminęło..." bardziej mnie fascynuje Scarlett - czort wcielony ! :wink:

Mag - Nie 14 Paź, 2007 20:17

Ja bardzo lubię książkę i wracam do niej często, ale film uwielbiam- Vivien była genialną Scarlett :cheerleader2: .
Tylko Ashley brzydal i wymoczek- kochał Melę, a zainteresowanie Scarlett mu pochlebiało. Mela miała wewnętrzną siłę i klasę.

asiek - Nie 14 Paź, 2007 20:20

lady_kasiek napisał/a:
Mela podziwiałą Scarlett, za jej siłę, za jej żywotność,

I ja z tych samych powodów lubię Scarlett. Wiadomo, przeciwieństwa często się przyciągają.

Maryann napisał/a:
Była najlepszą przyjaciółką dla kobiety, która chciała odebrać jej męża (z czego zresztą doskonale zdawała sobie sprawę).

Myślę, że Mela była pewna miłości Asley'a, stąd nie traktowała Scarlett jako rywalki.
Taką pewność też miał Rhett.

asiek - Nie 14 Paź, 2007 20:29

Maryann napisał/a:
on ją kochał i gdyby Scarlett potrafiła odwzajemnić jego uczucie, to myślę, że byłby jej wierny.

Też tak myślę. Był dumny, nie chciał listości, czekał aż Scarlett go pokocha. Ona jednak zorientowała się w swoich uczuciach, kiedy było już za późno.

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 20:34

asiek napisał/a:
Maryann napisał/a:
on ją kochał i gdyby Scarlett potrafiła odwzajemnić jego uczucie, to myślę, że byłby jej wierny.

Też tak myślę. Był dumny, nie chciał listości, czekał aż Scarlett go pokocha. Ona jednak zorientowała się w swoich uczuciach, kiedy było już za późno.

o widze, ze się tutaj zgadzamy.
On tak śłicznie mowi o tej miłości. Można się rozpłynąć.
Cytat:
A tak bardzo Cię kochałem Scarlett. Gdybyś mi pozwoliła, kochałbym Cię bardziej delikatnie i czule niż kiedykolwiek mężczyzna kochał kobietę.
:paddotylu:



A czy Ashley też nie zorientował się jak ważna dla niego była Mela gdy ta odeszła?

asiek - Nie 14 Paź, 2007 20:52

lady_kasiek napisał/a:
A czy Ashley też nie zorientował się jak ważna dla niego była Mela gdy ta odeszła?

Myślę, że Ashley zawsze kochał Melę, tylko Scarlett nie mogła w to uwierzyć. Zdała sobie z tego sprawę dopiero, kiedy zobaczyła rozpacz Ashley'a.

Maryann - Nie 14 Paź, 2007 20:53

asiek napisał/a:
Myślę, że Mela była pewna miłości Asley'a, stąd nie traktowała Scarlett jako rywalki.
Taką pewność też miał Rhett.

Zgadzam się co do Meli - nawet jeśli nie do końca była pewna miłości swojego męża, to znała go na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że on nie posunie się za daleko.
Ale jeśli chodzi o Retta...
Nie sądzę, żeby wierzył w miłość Ashleya do Meli. Gdyby tak było, to przeszedłby do porządku dziennego nad tym zauroczeniem Scarlett. A on był o Ashleya zwyczajnie zazdrosny - postawił przecież Scarlett warunek, że pożyczy jej pieniądze o ile nie przeznaczy ich na pomoc Ashleyowi. No i ta jego furia przed przyjęciem urodzinowym...

Anonymous - Nie 14 Paź, 2007 21:06

Rhett wiedział, ze Ashley nie posunie się za daleko. On go znał tak jak mela. znał ten model. Wiedział, ze jest zbyt honorowy. Rhett chciał posiadać miłość Scarlett. Chciał wymazać Go z jej umysłu.
asiek - Nie 14 Paź, 2007 21:09

Maryann napisał/a:
Nie sądzę, żeby wierzył w miłość Ashleya do Meli. Gdyby tak było, to przeszedłby do porządku dziennego nad tym zauroczeniem Scarlett. A on był o Ashleya zwyczajnie zazdrosny

Zgadzam się, Rhett szalał z zazdrości, ale myślę, że brała się ona ze świadomości, iż Scarlett darzyła uczuciem Ashley'a, a nie jego. Pragnął, aby Scarlett również i jemu wyznała miłość, tak jak Ashley'owi. Fakt, że kocha kobietę, która pragnie innego doprowadzał go do szału.

Marija - Nie 14 Paź, 2007 21:12

A kogo by nie doprowadzał :roll: !
Maryann - Nie 14 Paź, 2007 21:13

lady_kasiek napisał/a:
Rhett wiedział, ze Ashley nie posunie się za daleko. On go znał tak jak mela. znał ten model.

Tyle, że Mela go kochała, a on nim gardził. I to już raczej nie miało wiele wspólnego z zazdrością. Gardził Ashleyem za brak zdecydowania ("nie umie być swojej żonie wierny w myślach, ani niewierny czynem") i za to, że pozwala się utrzymywać kobiecie.

asiek - Nie 14 Paź, 2007 21:25

Maryann napisał/a:
Gardził Ashleyem za brak zdecydowania ("nie umie być swojej żonie wierny w myślach, ani niewierny czynem") i za to, że pozwala się utrzymywać kobiecie.

Zazdrość nim kierowała, a wtedy trudno o uczciwą ocenę.

Marija napisał/a:
A kogo by nie doprowadzał !

Jasne! :-D Napisałam o tym, bo Rhett wstydził się tych uczuć i z reguły rżnął cynika. :-)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group