To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Anonymous - Wto 23 Maj, 2006 22:40

Trzykrotka napisał/a:
Zawsze żałowałam, że to nie Żakowie stali sie wzorcową musierowiczowską rodziną, bo uwielbiałam Żaczka, dziadka i Bobcia i ich rozmowy przy stole


Do tej pory stale powtarzam, że ze wszystkich ryb najbardziej lubię szynkę :D

Aragonte - Śro 24 Maj, 2006 02:40

Hmm, a ja nie czytałam wszystkich książek z Jeżycjady... Tzn. te pierwsze, do "Opium w rosole" baaaardzo lubię, do reszty nie mam już takiego sentymentu, ostatnich nawet jeszcze nie czytałam.
Ale, ale chciałabym poczytać więcej o Żakach :mrgreen: Szkoda, że Musierowicz tak szybko ich porzuciła...

A jak Wam się podobała scena z pożeraniem 19 pączków? :twisted:
Widziałam kiedyś film według "Kłamczuchy", jak zwykle stwierdziłam, że książka była dużo lepsza :cool:

Anonymous - Śro 24 Maj, 2006 08:37

Są dwa filmy na podstawie książek Musierowicz
http://www.filmweb.pl/Person?id=62043

ESD (1986)
http://www.filmweb.pl/ESD...ie,Film,id=5452

Kłamczucha (1981)
http://www.filmweb.pl/K%B...ie,Film,id=6939

Trzykrotka - Śro 24 Maj, 2006 11:50

Ale te filmy nie umywały sie do książek. Jeszcze może Kłamczuch trochę, ale już ESD...
Anonymous - Śro 24 Maj, 2006 18:14

O widzę że o Jeżycjadzie się tu rozprawia! How delightful :D Ja też jestem wielką fanką tego cyklu, a najbardziej to lubię Józinka (Zinka ;) ) A co do ekranizacji - mam Kłamczuche na VHS i mogę oddać w dobre ręce :D
Panna_Marta - Śro 24 Maj, 2006 20:22

Ja obejrzałam pierwsze 5 minut "Kłamczuchy", po czym doszłam do wniosku, że dalej nie warto. Wciąż marzę o tym, aby powstała ekranizacja którejś z części (choć z drugiej strony Borejkowie, nie zniekształceni przez żaden obraz filmowy całkiem dobrze czują się w mojej wyobraźni :wink: ). Swego czasu na forum jeżycjadowym toczyła się debata, o tym jacy aktorzy pasowaliby na poszczególnych bohaterów. Niektóre kandydatury były wyjątkow trafne (jak na mój wybredny gust, naturalnie :grin: ) np. Anna Dymna na mamę Żak, tudzież Anna Milewska na Milę.
Trzykrotka - Czw 25 Maj, 2006 09:57

A słynne wielkopomne pytanie Bobcia: "po co Bóg stworzył człowieka?" Miodzio. No i dziadka problem w dyskusji z ojcem Toleczka - o Pascalu rozmawiać jeszcze nie może, bo jest bibliotece przy półce z literą "D". Przepadam za starszą Jeżycjadą, po Kalamburce już nic nie zapadło mi w pamięć, choć nadal czytam. A propos - podobno już niedługo ma się pojawić nowy tom - czy coś wiecie na ten temat?
Mag - Czw 25 Maj, 2006 10:17

Ja tez włączam się do uwielbienia p. Musierowicz-uwazam, że pisze bardzo ciepłe i mądre książki.
najbardziej lubię .... nie wiem którą :grin: wszystkie lubię :lol:
podobają mi się opisy uczuć- Pulpecji i Baltony, BeBe i Dumbo,Nurtii i Robrojka, Pyzy i Fryderyka....mam motylki.....
podoba mi się jak Gienusia , po obiadku, wyskakuje z wierszykiem:"Stary jesteś, Śmierć cie czeka..
można się upłakać ze śmiechu

Panna_Marta - Czw 25 Maj, 2006 10:45

Jak wskazuje okładka głównym bohaterem "Czarnej polewki" prawdopodobnie będzie Ignaś (ech..). Czytałam, że ma pojawić się wątek Trolli oraz Janusza Pyziaka - lecz nie wiadomo czy w tej części, czy w następnej.

A tutaj link: http://www.iik.pl/newsy.php/2499

Panna_Marta - Czw 25 Maj, 2006 11:27

Stary jesteś, śmierć cię czeka.
Garbarz po twą skórę pośle.
Już niedługo twego życia.
Mój ty stary, biedny ośle.


W ramach przypomnienia :wink:

Do wybuchów niepohamowanego śmiechu doprowadza mnie także późniejsze dociekanie państwa Lewandowskich o zawód rodziciela Gienusi vel Aurelii. Od inwalidy, poprzez inspektora i inkasenta, kończąc na... intelektualiście :grin: .

Gunia - Czw 25 Maj, 2006 16:29

A u mnie tata i dwóch braci wolą Józinka od Ignasia... Jest konkretniejszy... (Co jest u mnie dość dziwne, bo zwyklę wolę mądrych, ale nie umiejących wymienić przysłowiowej żarówki osbników przeciwnej płci...) Poza tym darzę Józefa uwielbieniem za dialog z Idą z "Córki Robrojka": Czy moja gadanina cię nuży? - Nuzy... Ale nie wiem, czy ty powtarzasz jak papuga to co mówię, czy odpowiadzasz świadomie... - Swiadomie... :mrgreen:
Panna_Marta - Czw 25 Maj, 2006 18:30

I jeszcze "bić klasnala"!. Swego czasu te dwa wyrazy na stałe zagościły w mym słowniku, powtarzane przy byle okazji... :wink: Ignaś wzbudza moją szczerą awersję i stwierdzam, iż określenie jakim obdarza go Józinek (nie zacytuję, albowiem dama nie powiedziałaby w ten sposób - podpowiem tylko, że wyraz zaczyna się na "m") jest nader trafny :smile: .
Anonymous - Czw 25 Maj, 2006 20:02

Geniusia jest boska!!!!! Szczególnie gdy pomyślę o jej wizycie w operze i jej 'kontaktach' z dyrygentem :D
bezpaznokcianka - Czw 25 Maj, 2006 22:18

AineNiRigani napisał/a:
Do tej pory stale powtarzam, że ze wszystkich ryb najbardziej lubię szynkę :D


A nie przypadkiem... ze wszystkich łakoci najbardziej lubię boczek???
A Bobcio, tak zaczepiając o "Szóstą klepkę" jest genialny... złaszcza jak bawi się w Nerona, czy pyta czy jest takie miejsce jak dłubalnia :D i jak maluje pisankę z Hitlerem!!! to mnie powaliło :D jakiego szoku doznałam dowiedziawszy się, że mały Bobcio to Baltona vel. Florian! w pozytywnym tego słowa zanaczeniu :D

Sanjana - Czw 25 Maj, 2006 23:13

Cytat:
Panna_Marta napisała:I jeszcze "bić klasnala"!. Swego czasu te dwa wyrazy na stałe zagościły w mym słowniku, powtarzane przy byle okazji... Ignaś wzbudza moją szczerą awersję i stwierdzam, iż określenie jakim obdarza go Józinek (nie zacytuję, albowiem dama nie powiedziałaby w ten sposób - podpowiem tylko, że wyraz zaczyna się na "m") jest nader trafny .


Mam tak samo. I jak już wcześniej pisałam bardzo lubię Józinka :grin:

A Baltona w "Pulpecji" był świetny :wink:

GosiaJ - Sob 15 Lip, 2006 18:57

I chwała pani Musierowicz za happy endy! Nie wszystko musi być mroczne i okrutne. Chociaż smutnych wydarzeń w "Jeżycjadzie" nie brakuje.
Ech, przypomniało mi się, jak sie w młodości podkochiwałam w tym baranie Maciusiu, co to wolał Matyldę od Kreski, bałwan jeden!
:mrgreen:

Anonymous - Pon 17 Lip, 2006 21:03

GosiaJ napisał/a:
Ech, przypomniało mi się, jak sie w młodości podkochiwałam w tym baranie Maciusiu:mrgreen:


Ja też. Ta częśc chyba przyprawiała mnie o najwieksze motylki :D

Anonymous - Pon 17 Lip, 2006 21:30

Ja z tej części lubię taki fragment, kiedyś go sobie nawet przepisałam do pamiętnika czy gdzieś. Zaczyna się słowami "Lekarze twierdzą podobno, że stan ducha zwany zakochaniem przypomina pewne formy obłędu...". I dalej było, że gorzej, gdy miłość jest nieodwzajemniona i kończy się słowami "Biedna Kreska". Nie wiem, co w tym uwielbiałam, ale po prostu mogłam to czytać i czytać :) .
Trzykrotka - Nie 23 Lip, 2006 00:33

A kiedy przychodzi lato, jak to i upały, jak te - ja zawsze wracam do Nutrii i Nerwusa. Nie jest to moja ulubiona powieść cyklu, ale ma w sobie COŚ, ma klimat lata, upału, magię nocy świętojańskiej, rodzących się uczuć... Składa się w równych proporcjach ze scen męczących (ta peregrynacja nieszczęsnej znękanej Nutrii z uciążliwymi siostrzenicami) i bardzo pięknych, zapadających w pamięć. Bardzo lubię moment rewelacji - kiedy Natalia po raz pierwszy widzi piękno w Filipie śpiącym przy źródełku, ich rozmowę w jeziorze (o nenufarach), monolog Filipa w sadzie w Pobiedziskach o szczęściu Natalii i Tunia, wspaniałe "pociągowe" zakończenie. Ta książka po prostu pachnie lasem i lipcem. (znowu pociągi! One mają w sobie potencjał! Nie lubię Bebe B., ale za scenę końcową jestem w stanie pokochać tę książkę)
Anonymous - Nie 23 Lip, 2006 11:41

A kiedy lato się kończy, ja uwielbiam właśnie Bebe B. :D . Pozwala się wczuć w początek roku szkolnego i jakoś łagodniej znieść fakt, że to już koniec wakacji...
Trzykrotka - Nie 23 Lip, 2006 11:46

Ha! Właśnie sobie uświadomiłam, że dzięki przyjaciołom początek roku szkolnego jest dla mnie od 4 lat początkiem wakacji! Wrzesień na wsi, w pięknym domu, w pięknym sadzie... Jest na co czekać. A ta świętojańska wielkopolska wędrówka urzeka mnie za każdym razem :grin:
Panna_Marta - Śro 26 Lip, 2006 14:15

Trzykrotka napisał/a:
Bardzo lubię monolog Filipa w sadzie w Pobiedziskach o szczęściu Natalii i Tunia


Trzykrotko, znam ten fragment na pamięć, jest jednym z moich ulubionych w całej Jeżycjadzie. Nutria i Nerwus jest cudowna. I wciąż nie mogę przeboleć, że pani Musierowicz zrobiła z Filipa takiego despotę i tyrana, a Natalię przeznaczyła Robrojkowi. W rzeczy samej bardzo go lubię, ale nie jako męża Nutrii. Natalia miała być z Filipem. Szkoda, że z tak pięknie rozwijącego się uczucia ( i niezwykle pięknie przedstawionego) nie zostało nic.

Trzykrotka - Śro 26 Lip, 2006 14:45

Panna_Marta napisał/a:
I wciąż nie mogę przeboleć, że pani Musierowicz zrobiła z Filipa takiego despotę i tyrana, a Natalię przeznaczyła Robrojkowi. W rzeczy samej bardzo go lubię, ale nie jako męża Nutrii. Natalia miała być z Filipem. Szkoda, że z tak pięknie rozwijącego się uczucia ( i niezwykle pięknie przedstawionego) nie zostało nic.


Oj tak! To samo mam odczucie! Jeżeli naprawdę tak jest, że to postaci rządzą pisarzami, a nie odwrotnie, to Filip musiał się pani Musierowicz bardzo narazić, podobnie jak potem Fryderyk czy wcześniej Janusz Pyziak. Ja ich razem bardzo lubiłam - dwie trochę pokręcone ale wrażliwe dusze, to spotkanie - byłoby im dobrze w tym pokoiku na strychu, z tym hiacyntem i kołyską w pudełku :smile:
Lubię Roberta, ale on za bardzo statusiał w Córce Robrojka i w Imieninach. I wątek od razu stracił na romantyczności. To trochę tak, jak z Marianną i pułkownikiem Brandonem :shock:

Panna_Marta - Śro 26 Lip, 2006 17:47

Mnie też nasunęło się podobne skojarzenie. Obie romantyczne i wrażliwe (z ta różnicą, iż Natalia była w swej wrażliwości i marzycielskiej naturze subtelna, a Marianna nieco irytująca), po burzy uczuć i zawodach miłosnych znalazły oparcie i miłość w spokojnych, zrównoważonych dżentelmenach ;) . O ile w przypadku Marianny, której nigdy zanadto nie lubiłam mi to nie przeszkadza, o tyle dla Natalii, którą uwielbiam, pragnęłabym innego losu. No, ale nie jestem panią Musierowicz, chyba na szczęście ;) .
Czytałam kiedyś, że w dyskusję na temat Natalia-Filip-Robrojek wtrącił się Czesław Miłosz, stwierdzając, iż dla Nutrii odpowiednim kandydatem na towarzysza życia jest Robrojek. M. Musierowicz poddała się jego sugestii, i w ten sposób Natalia nazywa się Rojek, a nie Bratek.

A romantycznych uniesień w nagrodę za zamążpójście Natalii zawsze dostarcza mi wątek Patrycji i Baltony. Takich motyli jakie fruwają podczas czytania Pulpecji to ze świecą szukać :D .

Admete - Śro 26 Lip, 2006 22:35

Hmmm...A mnie sie Filip nigdy nie podobał. Nie lubię "Nutrii i Nerwusa". Przepadam wręcz z a Robrojkiem. :-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group