Powieści - E. Zola "Wszystko dla pań" - wspólna lektura
Gosia - Wto 22 Kwi, 2008 18:51
A moze ktos to dodal do ksiazki Zoli w oryginale
Zgadzam sie, organizacje socjalistyczne byly, ale przeciez nie byl w stanie przewidziec jak bedzie wygladal XX wiek!
Tamara - Wto 22 Kwi, 2008 20:23
Też mi się tak wydaje , poprawiaczy nigdzie nie brakuje
migotka - Śro 23 Kwi, 2008 09:14
| Tamara napisał/a: | Ależ jak najbardziej , tylko skąd on wiedział , że kilkadziesiąt lat później powstaną wielkie organizacje robotnicze ? Logiczne wnioskowanie logicznym wnioskowaniem , ale w takim razie powinien był przewidzieć również Wielką Rewolucję Październikową . Coś to do mnie nie przemawia |
Łatwiej przewidzieć rozwój organizacji robotniczych w przyszłości, niż wybuch rewolucji. Dziś również łatwiej przewidzieć to co się będzie działo w gospodarce, niż wybuch wojny.
Tamara - Śro 23 Kwi, 2008 11:15
No niby tak , ale Zola był pisarzem , nie filozofem - politykiem czy kimś takim , kto sie zjawiskami społecznymi i ich rozwojem zajmuje zawodowo , dlatego mi to nie gra .
Tak czy siak , rodzina Baudu upadła , z Colombana wylazła świnia całą gębą , a przed Denise ciekawe perspektywy
Tamara - Sob 26 Kwi, 2008 16:32
Coś nam dyskusja przygasła , a tu ostatni rozdział i emocjonujące zakończenie Szczerze mówiąc , jakby na mnie taka wyprzedaż materiałów białych jak w ostatnim rozdziale padła , to gorzej by było niż z panią Marty te wszystkie materiały , koronki , bielizna , rękawiczki , buciki , drobiazgi , wstążki , wachlarze... Mouret przez piękne wystawy zwabiłby mnie do magazynu niechybnie
MiMi - Sob 26 Kwi, 2008 18:51
Cały ten rozdział przeczytałam czekając na wyjaśnienie sprawy Denise- Mouret, a Zola przeznaczył na to raptem 2 akapity na samym końcu. Gdzie tu sprawiedliwość?
Tamara - Sob 26 Kwi, 2008 19:08
Treściwy facet Powaznie mówiąc myslę ,że człowiek tak rzutki i energiczny jak Mouret nie mógłby ciągnąć sprawy długo i kwieciście sie wypowiadając , a jak podjął decyzję szybko wprowadzał ją w życie i stąd tak szybko wyszło
MiMi - Sob 26 Kwi, 2008 21:37
No ale to zakończenie taki nijakie... Wolałabym jeszcze opis powrotu Denise albo czegoś jeszcze, a nie tak krótko...
Tamara - Nie 27 Kwi, 2008 10:34
Denise wróciła już jako narzeczona , więc chyba nie do pracy , ewentualnie w biurze , swoją drogą jestem ciekawa reakcji i dalszego zachowania pani Desforges , ale tego już się nie dowiemy...
migotka - Pon 28 Kwi, 2008 09:36
Byłam rozczarowana zakończeniem. Po 2 tomach liczyłam, że nie bedzie się ono zamykać jedynie w paru zdaniach. Rzuciła mu się na szyję, powiedziała "kocham Cię", on pozwolił jej wyjechać, ale po powrocie bedzie już stała u jego boku.
Ciekawi mnie rownież zdanie środowiska tak szeroko opisywanego. Czy tak rzeczywiście będzie sielankowo im się żyło?Czy Monfort nie będzie uciekal do kobiet jak Denis mu się znudzi?
Sofijufka - Pon 28 Kwi, 2008 09:48
| migotka napisał/a: | Byłam rozczarowana zakończeniem. Po 2 tomach liczyłam, że nie bedzie się ono zamykać jedynie w paru zdaniach. Rzuciła mu się na szyję, powiedziała "kocham Cię", on pozwolił jej wyjechać, ale po powrocie bedzie już stała u jego boku.
Ciekawi mnie rownież zdanie środowiska tak szeroko opisywanego. Czy tak rzeczywiście będzie sielankowo im się żyło?Czy Monfort nie będzie uciekal do kobiet jak Denis mu się znudzi? |
też mnie skrótowość rozczarowała. A co do Moureta? Niekoniecznie! Raz, że mocno zakochany w Denise, dwa - że mają wiele wspólnych zainteresowań. Nudzic się im nie będzie. Już widzę, jak Denise z synkiem przy piersi lata po piętrach magazynu, dopilnowując ostatnich szczegółow przed otwarciem sezonu
A Oktav patrzy na nią z góry, cały dumny i blady i oblicza w myslach, kiedy będzie mógł wziąć się za nastepny projekt [może córeczka będzie?]...
nicol81 - Pon 28 Kwi, 2008 11:17
W jakimś innym tomie było napisane, że pobrali się i mają dwoje dzieci.
A jak wam się podoba pomysł poświęcenia magazynu?
migotka - Pon 28 Kwi, 2008 12:45
dzisiaj wszystko święcą przynajmniej w Polsce, tyle , że Francja po rewolucji raczej liberalna
Tamara - Pon 28 Kwi, 2008 18:05
Ale to był okres powrotu do tradycji zniszczonych przez Rewolucję . A jak widać i święcona woda nie pomogła na pożar... Skuteczność marketingowa takiego zabiegu chyba zależała od mentalności i poglądów przewidywanej docelowej grupy klientek ( ło matko , ale mi mądre zdanie wyszło )
RaczejRozwazna - Pon 28 Kwi, 2008 19:11
A propos "niezadawalającego" zakończenia... Przyglądałam się dyskusji w wątku i też poczytywałam Zolę, ale stwierdziłąm, że zapędził się za pardzo w ten biznes i nie pozostało zbyt wiele czasu na "motylkorodne, romantyczne sceny"... Cóż, nie ten charakter i zainteresowania. Chociaż, jak przypuszczam, dla niektórych gorące uściski pośród rozypanych pieniędzy budzić mogą wielkie emocje . Taki "romans buisness class" to nie dla mnie. Ale szkoda było mi tego chłopaczka, co tak rozpaczliwie kochał Denise...
Tamara - Pon 28 Kwi, 2008 20:39
Szczerze mówiąc , ja nie miałabym nic przeciwko wyznaniu miłości i propozycji małżeństwa na milionie w GOTóWCE - zysku z jednego dnia , oczywiście tak namiętnej miłości jak Moureta .Pieniądze niestety lepiej mieć niż ich nie mieć , moje drogie proza życia jest bezwzględna
RaczejRozwazna - Pon 28 Kwi, 2008 21:07
No jasne, jasne . Ale ja w książkach szukam raczej poezji. Słowiki i te sprawy . Ale rozumiem fascynację naszym bohaterem...
Tamara - Pon 28 Kwi, 2008 21:23
Przyjemniej się słucha słowika we własnym parku przy pałacu , w pięknej sukni i stosownej narzutce najświeższej mody Jedno drugiemu nie przeszkadza a łatwiej o codzienną poezję życia , gdy Ci proza nie piszczy np. w postaci niezapłaconych rachunków
Gosia - Pon 28 Kwi, 2008 21:29
Wiecie, majac przed soba taki stos pieniedzy, jak mogla odmowic?
MiMi - Pon 28 Kwi, 2008 21:37
No, byłaby chyba głupia, gdyby odmówiła facetowi z takim stosem pieniędzy, którego w dodatku kochała
Sofijufka - Wto 29 Kwi, 2008 07:59
| Tamara napisał/a: | Szczerze mówiąc , ja nie miałabym nic przeciwko wyznaniu miłości i propozycji małżeństwa na milionie w GOTóWCE - zysku z jednego dnia , oczywiście tak namiętnej miłości jak Moureta .Pieniądze niestety lepiej mieć niż ich nie mieć , moje drogie proza życia jest bezwzględna |
Niestety, to był chyba milion Z OBROTU, nie zysku... Ale i tak
migotka - Wto 29 Kwi, 2008 09:31
Nie za bardzo wierzę, że Denis do końca nie myślała o małżeństwie z panem M. W rozmowie z Pauliną, ktora prosto mowi, że Denis chce zaciągnąć go do ołtarza, ta się tego wypiera.
Tamara - Wto 29 Kwi, 2008 18:45
Denise była prostoduszną i prostolinijną dziewczyną , której w ogóle obce było wszelkie wyrachowanie i gierki , zależało jej na pracy i własnej niezależności ,żeby móc utrzymać braci , a Mouret to były dla niej za wysokie progi - coś w rodzaju uwielbianego półboga , ale bez pobocznych myśli . Dla mnie była osobą pojmującą świat bez podtekstów - "a" znaczyło "a" , nie jak dla innych "b" "c" albo "z" . Nie przychodziła jej do głowy myśl o małżeństwie , bo nie miała go w ogóle w planach - z nikim , co było wyraźnie napisane . I dlatego się opierała , co na zasadzie akcja-reakcja prowokowało Moureta . Najbardziej ceni się rzeczy trudno dostępne , nie wiadomo czy gdyby uległa od razu jak inne , nie poszłaby w odstawkę po tygodniu albo dwóch .
nicol81 - Wto 29 Kwi, 2008 22:18
| Tamara napisał/a: | Ale to był okres powrotu do tradycji zniszczonych przez Rewolucję . A jak widać i święcona woda nie pomogła na pożar... Skuteczność marketingowa takiego zabiegu chyba zależała od mentalności i poglądów przewidywanej docelowej grupy klientek ( ło matko , ale mi mądre zdanie wyszło ) |
Ale Behemot ponoć być ubezpieczony a dzięki pożarowi miał reklamę. Pewnie się odbije, chyba , że Mouret tego biskupa sprowadzi
Mi również strasznie żal Deloucha. ALe przy poglądach Zoli nie miał szans...
migotka - Śro 30 Kwi, 2008 08:45
| Tamara napisał/a: | | Denise była prostoduszną i prostolinijną dziewczyną , której w ogóle obce było wszelkie wyrachowanie i gierki , zależało jej na pracy i własnej niezależności ,żeby móc utrzymać braci , a Mouret to były dla niej za wysokie progi - coś w rodzaju uwielbianego półboga , ale bez pobocznych myśli . Dla mnie była osobą pojmującą świat bez podtekstów - "a" znaczyło "a" , nie jak dla innych "b" "c" albo "z" . Nie przychodziła jej do głowy myśl o małżeństwie , bo nie miała go w ogóle w planach - z nikim , co było wyraźnie napisane . I dlatego się opierała , co na zasadzie akcja-reakcja prowokowało Moureta . Najbardziej ceni się rzeczy trudno dostępne , nie wiadomo czy gdyby uległa od razu jak inne , nie poszłaby w odstawkę po tygodniu albo dwóch . |
Zola po prostu ją wyidalizował- dziewczyna bez marzeń, kocha nade wszystko, ale nie myśli nawet o małżeństwie z ukochanym i o przyszłości. Nawet przez chwilę? Zola jest realistą, ale to nie znaczy że kobieta w tym czasie musiała pozbawiona być złudzeń.
|
|
|