To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Nasz własny fanfik

Alison - Czw 10 Sty, 2008 12:10

Maryann napisał/a:
Marija napisał/a:
Maryannku - :excited: :banan_Bablu: :kwiatki_wyciaga: . To może ja już spocznę na laurach? :roll:

No nie wiem... To w końcu jest TROCHĘ inna historia - zresztą nie przeczytałam jeszcze całości... :wink:
A może by tak... równolegle ? :mysle:


TAK, TAK! Równolegle. Nie wolno nam marnować świeżo odkrytego potecjału literacjiego Marijki! RÓW-NO-LE-GLE! RÓW-NO-LE-GLE!

Alison - Czw 10 Sty, 2008 12:11

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
moi rodzice to uwielbiali i mi się kojarzyło z serialem dla wapniaków...

Serial dla wapniaków ? :shock: Moja ukochana Hiacynta... :zalamka:


No tak wiedziałam, że w końcu ktoś mi to rzuci w oczy :? :wink:

Marija - Czw 10 Sty, 2008 12:12

Obawiam się, że prostopadle wyjdzie :roll: . Ja tu o ćwierkających ptaszkach chciałam wzmiankę, a Maryannek o Bożym Narodzeniu, że przecież nadchodzi...Czy w Derbyshire ptaszki ćwierkają w grudniu? :confused3:
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 12:26

Marija napisał/a:
Ja tu o ćwierkających ptaszkach chciałam wzmiankę, a Maryannek o Bożym Narodzeniu, że przecież nadchodzi...

No przecież ślub brali w listopadzie, a ciotkę to Lizzy jeszcze wcześniej na gwiazdkę do P zapraszała.
Marija napisał/a:
Czy w Derbyshire ptaszki ćwierkają w grudniu? :confused3:

Wrocław nie Derbyshire :mrgreen: , ale u mnie za oknem to sikorki w styczniu jak najbardziej, a wróble to nawet przez okrągły rok. :wink:

Alison - Czw 10 Sty, 2008 12:30

Marija napisał/a:
Obawiam się, że prostopadle wyjdzie :roll: . Ja tu o ćwierkających ptaszkach chciałam wzmiankę, a Maryannek o Bożym Narodzeniu, że przecież nadchodzi...Czy w Derbyshire ptaszki ćwierkają w grudniu? :confused3:


A gile i dzwoniące jemiołuszki to nie zalatują na wyspy? Ale sikorzystość i wróbli to na pewno ćwierkają. Maryś, oszczędź ptaszka. Zresztą jak się u mnie Darcy budził, to też mu ptacy za oknem świergotali, więc jest OK.

Marija - Czw 10 Sty, 2008 12:30

To nie będę likwidować ptaszków, niech im ćwierkają :thud: .
Gunia - Czw 10 Sty, 2008 13:55

lady_kasiek napisał/a:
Dziewczynki wcisnijcie gdzieś podłego administratora, który w jakimś ferworze może zginąć straszną aczkolwiek zasłużoną śmiercią :banan_czerwony:

Będzie jak w Klubie Literackim Ani. Jeszcze tylko pokuty i proszku do pieczenia brakuje. :lol:

Sofijufka - Czw 10 Sty, 2008 14:37

Maryann'ku - tłumacz pana Darcyjak najszybciej - ja się popłakałam z pana Benneta [polubiłam go!], a już Bingley w noc poślubną :rotfl:
Za to Darcy :serce:
ady Catherine :bejsbol:
A pułkownik Fitzwilliam :pociesz:
Już autorce daruję: chickens have become agitated by the activity in the house and have universally stopped laying."

Maryann - Czw 10 Sty, 2008 14:44

Sofijufka napisał/a:
Maryann'ku - tłumacz pana Darcyjak najszybciej

Się postaram jutro przynajmniej jakiś zaczątek wkleić. :wink:
Sofijufka napisał/a:
Już autorce daruję: chickens have become agitated by the activity in the house and have universally stopped laying."

Zauważyłam ! :rotfl: A może to jakaś szczególna rasa ? :mrgreen:
Tak mi się to trochę z "Nie ma mocnych skojarzyło"... :wink:

Marija - Czw 10 Sty, 2008 14:49

Ale będzie misz-masz :mrgreen: . Nie mogę się doczekać :banan_czerwony: (noc poślubna Bingleya? :twisted: ).
Maryann - Czw 10 Sty, 2008 15:09

No ja na razie tylko do rozmów o pogodzie i biblioteki dotarłam... :-P :wink:
Alison - Czw 10 Sty, 2008 16:14

Marija napisał/a:
(noc poślubna Bingleya? :twisted: ).


No to, jak to mówią: szerokiej drogi! :twisted:

Maryann - Czw 10 Sty, 2008 16:16

Coś czuję, że dzisiaj późno spać pójdę... :wink: Im dalej czytam, tym bardziej mi się to podoba.
Matylda - Czw 10 Sty, 2008 16:30

Marijku ja tak na szybko to łyknęłam
Wrócę wieczorem ale BARDZO mnie sie podobało :thud: :thud: :thud:
Jakie Wy jesteście zdolne dziewczyny !!!!

A co do jazdy konnej to może ta Lizzy dostałaby w prezencie ślubnym jakąś biała klaczkę???

Biały koń to biały czy jakiś inny ??? Może siwek ????

Maryann - Czw 10 Sty, 2008 16:39

Matylda napisał/a:
A co do jazdy konnej to może ta Lizzy dostałaby w prezencie ślubnym jakąś biała klaczkę???

No najpierw to musiałaby wyrazić pragnienie nauki jeżdżenia na tej klaczce...

Matylda napisał/a:
Biały koń to biały czy jakiś inny ??? Może siwek ????

Kasztan. Coby jej do ócz pasował... :mrgreen:

Alison - Czw 10 Sty, 2008 18:09

Maryann napisał/a:
Matylda napisał/a:
A co do jazdy konnej to może ta Lizzy dostałaby w prezencie ślubnym jakąś biała klaczkę???

No najpierw to musiałaby wyrazić pragnienie nauki jeżdżenia na tej klaczce...

Matylda napisał/a:
Biały koń to biały czy jakiś inny ??? Może siwek ????

Kasztan. Coby jej do ócz pasował... :mrgreen:


Na kasztance to Marszałek popychał, szkoda, że to nie ta epoka, ale by było fajnie Marszałka z pułkownikiem Fitzwilliamem zakolegować i żołnierskim słowem przeciwstawić się konwenansom :-P Oj, doczekam się, że mnie zbanują, ani chybi doczekam się :(
Ale by się chłopaki dogadali, ja już słyszę te rozmowy, uchem wyobraźni... :wink:

Anonymous - Czw 10 Sty, 2008 19:20

Gunia napisał/a:
Będzie jak w Klubie Literackim Ani. Jeszcze tylko pokuty i proszku do pieczenia brakuje.

nie proszku do pieczenia, a soli na rany podelcowi jednemu :uzi:
piszcie piszcie :D


Matulku a ja moge dostać dzieło bez cenzury (wszak już nie jestem najmłodsza :P )

Maryann - Czw 10 Sty, 2008 19:32

Alison napisał/a:
Na kasztance to Marszałek popychał

To co, jak Marszałek to Lizzy już nie może ? :wink:

asiek - Czw 10 Sty, 2008 20:06

Marija napisał/a:
Pokój śniadaniowy, położony od wschodniej strony domu, był o tej porze dnia zachwycająco rozjaśniony padającymi przez jasne, muślinowe firanki promieniami słońca. Lekkie meble, obite bladozielonym jedwabiem z delikatnym wzorem przedstawiającym pączki różyczek, dość niewielki jak na jej wyobrażenia stół, przykryty białym obrusem, delikatna porcelanowa zastawa, nie przytłaczająca biesiadnika natłokiem złoceń i malunków [bez ręcznie malowanych wrąbków]...[/i]

Marija, :shock: ...Szacuneczek ! :-D Aleś to zgrabnie napisała. :oklaski: Nie bez powodu przełożeni obarczają Cię sprawozdaniami wszelkimi. :-D
Marijko, dzięki za urokliwe śniadanko w Pemberley. :kwiatki_wyciaga:

Alison - Czw 10 Sty, 2008 20:33

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Na kasztance to Marszałek popychał

To co, jak Marszałek to Lizzy już nie może ? :wink:


Jasne, że może. Z Marszałkiem... ZAWSZE! :wink:

Maryann - Czw 10 Sty, 2008 21:10

Lizzy z Marszałkiem... A pan mąż gdzie ? :roll:
Trzykrotka - Czw 10 Sty, 2008 21:21

Marija :kwiatki_wyciaga: , spóźnione, ale szczere. Że Alison świetnie pisze to wiedziałam :oklaski: :oklaski: :oklaski: , ale cieszę się, że i Ty swoją wenę objawiłaś światu. Pyszny jest Twój kawałek, jestem zachwycona.
nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 22:07

Maryann napisał/a:
Matylda napisał/a:
A co do jazdy konnej to może ta Lizzy dostałaby w prezencie ślubnym jakąś biała klaczkę???

No najpierw to musiałaby wyrazić pragnienie nauki jeżdżenia na tej klaczce...

Matylda napisał/a:
Biały koń to biały czy jakiś inny ??? Może siwek ????

Kasztan. Coby jej do ócz pasował... :mrgreen:

W sumie jeżdżenie niekonieczne. Ważny sam fakt posiadania klaczki. Ja głosuję na białą :mrgreen:
A w org Lizzy chyba nie lubiła jeździć, nie że nie umiała...

nicol81 - Czw 10 Sty, 2008 22:08

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
A spotkanie to w jakim celu?

No żeby się przekonać, czy naprawdę nadal chce tego rozwodu, czy nie. :wink: A poza tym to przecież on przez te naście lat był żonaty, a nie miał żony. Ten czas to miała być taka rekompensata za utracone korzyści...

A z jakich czynności uczestników miały niby składać się te spotkania?

Maryann - Czw 10 Sty, 2008 22:34

nicol81 napisał/a:
A w org Lizzy chyba nie lubiła jeździć, nie że nie umiała...

Lizzy "nie była amazonką", więc chyba nie umiała. :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group