Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Nie DRAMAtyzujmy w końcu to dopiero 20 raz
Trzykrotka - Wto 23 Sie, 2022 12:33 Ja to jakoś łykam. Zaczynam domyślać się, że będzie coś więcej w tym, że Naksu wcieliła się w to właśnie ciało, że Mu Deok jest kimś ważnym dla opowieści. Na razie jest ona czymś w rodzaju pierożka Mu Deok nadzianym Naksu. Jestem pewna, że to się zmieni, zresztą rolę Naksu ma grać znowu pierwsza aktorka.
Aragonte napisał/a:
Zaczęłam wczoraj w nocy Alchemy of Souls, ale na razie jeszcze nie łapię, co, kto i z kim zwłaszcza że nawet nie czytałam żadnego opisu dramy. Wizualnie to ładne, ale niewiele poza tym potrafię powiedzieć. Nawet głównego bohatera jeszcze nie ma, mam wrażenie
Tak, to niewątpliwie wada dramy, że podaje za dużo informacji naraz, na dodatek w formie narracji z offu. Ja też się przy tym męczyłam, ale potem na szczęście jest lepiej. Bohaterów jest i będzie zawsze naprawdę dużo, ale do ogarnięcia. W Galaxy, gdzie w kółko ktoś przeciw komuś spiskował to było wyzwanie, tutaj daje się radę Główny bohater jak się już pojawi, razem z kolegami z 4F wynagrodzi wszystko (tylko ten Yul! )
W 10 odcinku panowie odkrywają, że nasza Mu Deok stanęła do konkursu na służącą w tym kompleksie, w który teraz przebywa duranim, a jej tam magia nie wpuści. Służąca będzie mogła tam przebywać. Konkurs odbywa się trzyetapowo, jak każdy egzamin państwowy, a naszej służce postanawiają pomóc 3F, bo czwarty, Uk, pilnie studiuje w tym czasie. Co za widok Dwaj spadkobiercy wielkich rodów magów oraz następca tronu rozkminiający arkusz egzaminacyjny, a w nim kwestie typu: jak sprać plamy z tuszu z odzienia? Ile stolików przygotować na przyjęcie, na które zaproszono po sześć osób z trzech rodów? Nie spodziewałam się, że taka "nie moja" bajka tak mnie miło weźmie w posiadanie; ale ja lubię humor sióstr Hong, zawsze mnie bawił i teraz też.BeeMeR - Wto 23 Sie, 2022 12:34
Trzykrotka napisał/a:
Ja jeszcze o Alchemy of Souls.
Cieszę się, że Ci się podoba
Mnie jakoś nie ciągnie, do tej dramy, ale kto wie co przyniesie przyszłość
Ostatnio próbowałam obejrzeć Rang Pratana (Hested Desire) 2013 z Kimberly (pani od Zielarza) i Nadechem ale to nie moja bajka
Po prostu nie znoszę rozpieszczonych dziuni, które muszą wszystkimi pomiatać, a już zwłaszcza adoptowanym przez rodzinę człowiekiem niższego statusu który oczywiście jest Głównym i zawsze ich musi być na wierzchu Po pierwszym odcinku skoczyłam od razu do ostatniego, gdzie się godzą tj. postanawiają nie rozwodzić bo się pobrali w trakcie - pan dla dobra rodziny adopcyjnej poślubił dziewczynę żeby przykryć skandal, w który stała wplątana (tj. wyciekło jej zdjęcie w stanie nietrzeźwym z półgołym mężczyzną tj. Zuym obok i główny publicznie oświadczył, że to on i się kochają). Czyli niezwykle podobnie do Game Saneha, którą odrzuciłam z tego samego powodu i też skoczyłam do finału, tylko tam jeszcze zmajstrowali po drodze dziecko
Poczytałam tylko komentarze od skrajnie zachwyconych po skrajnie niezadowolone, że pan lata od jednej pani do drugiej (porzucił dziewczynę by poślubić Główną) plus że "nie było żadnego kissu" tylko "fake cheek kisses" Ubawiła mnie czyjaś trafna ówcześnie diagnoza "Nadech and his ability not to kiss anyone than Yaya" obejrzałam jedno i drugie mv, skontstatowałam, że tą aktorkę najciężej było mu nosić, bo dźwiga ją z wyraźnym trudem, inaczej niż Yayę albo Maew w LSR i jestem usatysfakcjonowana https://www.youtube.com/w...BACuX5pA&t=105sTrzykrotka - Wto 23 Sie, 2022 12:52
BeeMeR napisał/a:
"Nadech and his ability not to kiss anyone than Yaya"
DobreBeeMeR - Wto 23 Sie, 2022 14:07 I prawdziwe
Yaya jest chyba jedyną kobietą, przy której nie zasysa ust do środka przy (fake) kissach (nie on jeden w lakornach np. zielarz ostatnio też )
A co się nacałował Yayę to jego, tu urocza kompilacja kissów (w dużej mierze bezkissowych ) z ich wcześniejszych lakornów
https://youtu.be/sbBqKPB33B0Aragonte - Wto 23 Sie, 2022 16:25
Admete napisał/a:
Mnie by irytował fakt zamiany dusz - coraz gorzej znoszę ten motyw. Mam mieć osobę, która jest sobą, a nie jakieś zmiany.
Mnie to nie drażni. Co więcej, przyznaję, że jest to okazja do pokazania różnych niuansów gry aktorskiej.
Trzykrotko, obejrzałam do końca pierwszy odcinek Alchemy of Souls, jakoś od połowy zaczęłam się już nieźle bawić Tak że będę z tym lecieć na Netflixie. Rozumiem, że Jesienny Książę jest najbardziej drewniany? Admete - Wto 23 Sie, 2022 17:36 Mnie trochę chodzi o to, że jeśli mam określoną parę, tych, a nie innych aktorów, to chcę, żeby to była stała para. Co mi z tego, jeśli postać będzie ta sama, jeśli inna aktorka ją zagra? Ja bym to pewnie nawet trochę pooglądała dla aktorów, strojów, efektów, ale myśl o dodatkowych odcinkach i zmianie aktorka mnie zniechęca całkowicie.
Ogólnie ostatnio brak mi takich normalnych historii romansowych - niby lato było, ale nic ciekawego. Nie dziwię się BeeMer, że ma swoje lakorny i nie waha się ich używać
Oglądam nadal The Good Detective 2, napisy się odrobinę poprawiły i oglądam głównie dla postaci Woo Tae Ho granego przez Jung Moon-Sunga - pamiętacie go na pewno jako zabawnego i sympatycznego doktora Do Jae-Haka ( ten, który był fanem Jun Wana ). Widziałam go już w wielu serialach i bardzo lubię, jak gra. Wychodzą mu zarówno role poważne jak i komediowe, pozytywne i negatywne. Tu ma złożoną rolę, nie wiem do końca, jaka jest jego postać. Doczytałam, że to też aktor musicalowy, tu śpiewa z aktorką z HP:
https://www.youtube.com/watch?v=Zropm42HNPU
Obejrzałam też nowy odcinek Psychiatrist - całkiem sympatyczny.Trzykrotka - Wto 23 Sie, 2022 19:51
Aragonte napisał/a:
Tak że będę z tym lecieć na Netflixie. Rozumiem, że Jesienny Książę jest najbardziej drewniany?
Jak fajnie że będziesz oglądać, witaj na pokładzie
Tak, ten nieruchawy, bezbarwny jesienny Yul. Początkowo obstawiałam Pana Lato - ale on jest kapitalny. Pan jesień i panna Wiosna, dwójka drewnianych idoli.Aragonte - Wto 23 Sie, 2022 20:45 Panna Wiosna to dopiero mignęła, może w drugim odcinku będzie jej więcej, więc jeszcze jej nie oceniłam.
A główna bohaterka jest fajna no i lubię naszego znajomego z LalaSolSol czy jak tam to szło
Mam tylko problem z Netflixem na telewizorze, wiesza mi się i buntuje No nic, najwyżej będę leciała tylko na lapku.Trzykrotka - Wto 23 Sie, 2022 23:10
Aragonte napisał/a:
A główna bohaterka jest fajna no i lubię naszego znajomego z LalaSolSol czy jak tam to szło
Cudni będą razem. Ja się tak chichram przy ich scenach! Mają nie tylko dobrze rozpisane role, ale i świetnie grają. W tym, czego nie lubi Admete coś jest, niestety - podejrzewam, że obecna aktorka nie zniknie, ale będzie grać kogoś innego (tylko podejrzewam, nie mam żadnych hintów na ten temat), a do wątku ma wrócić ta, która grała Naksu walczącą z magami. Tylko, zę ciało Naksu podobno spłonęło No nic, niech się siostry Hong martwią, ja rozsiadam się wygodniej i czekam na nowe odcinki po polsku, rozbestwiłam się
Love Like The Galaxy
...i siostry Hong z tyłu głowy. Pamiętacie i Wojownika i "a ten znowu się bije..."
Tak nawymyślać to tylko Chińczycy potrafią. Nacudowali, nawalili w 4 odcinkach jeszcze ze trzy udaremnione zdrady, zamachy, bitwy, skrytobójstwa, podpalenia, ratowanie się kto żyw, że jak w końcu glówna para poszła do ślubu, to wydałam stęknięcie ulgi. A jak długo i nudno przedtem ze sobą rozmawiali, olaboga... Żeby tak zanudzić potencjalnie dobry wątek miłosny, to trzeba mieć talent Admete - Śro 24 Sie, 2022 08:54 W Polityce jest rozmowa z prof. Anną Paradowską z koreanistyki UW i prof. Marcinem Jacobym na temat popularności języka i kultury koreańskiej.
Spoiler:
Indeks pachnący kimchi
Czym uwodzi Korea, że na koreanistykę młodzież pcha się drzwiami i oknami, tłumaczą dr Anna Paradowska i prof. Marcin Jacoby. Agnieszka Krzemińska
AGNIESZKA KRZEMIŃSKA: – Z wynikiem 28 osób na jedno miejsce koreanistyka na UW zajęła pierwsze miejsce. Od kiedy trwa ta moda na Koreę?
DR ANNA PARADOWSKA: – Choć już dwa lata temu po raz pierwszy stanęliśmy na najwyższym podium w tej uczelnianej „konkurencji”, to 526 osób na 20 miejsc stanowi rekord. Ale popularność naszego kierunku zaczęła się jakąś dekadę temu, na co zareagowaliśmy zwiększeniem liczby miejsc i corocznym naborem. To nie wszystko – koreanistyka jako samodzielny wydział jest jeszcze tylko w Poznaniu, więc na innych uczelniach pojawiły się możliwości uczenia się koreańskiego w ramach licencjatu.
AGNIESZKA KRZEMIŃSKA: – Z wynikiem 28 osób na jedno miejsce koreanistyka na UW zajęła pierwsze miejsce. Od kiedy trwa ta moda na Koreę?
DR ANNA PARADOWSKA: – Choć już dwa lata temu po raz pierwszy stanęliśmy na najwyższym podium w tej uczelnianej „konkurencji”, to 526 osób na 20 miejsc stanowi rekord. Ale popularność naszego kierunku zaczęła się jakąś dekadę temu, na co zareagowaliśmy zwiększeniem liczby miejsc i corocznym naborem. To nie wszystko – koreanistyka jako samodzielny wydział jest jeszcze tylko w Poznaniu, więc na innych uczelniach pojawiły się możliwości uczenia się koreańskiego w ramach licencjatu.
PROF. MARCIN JACOBY: – Na SWPS-ie od zeszłego roku można studiować kultury Azji Wschodniej, ucząc się chińskiego, koreańskiego lub japońskiego. Podobnie jak rok temu błyskawicznie zapełniła się ścieżka koreańska, na którą przyjęliśmy 44 osoby, ale chętnych na ścieżkę japońską i chińską jest już mniej.
A.P.: – Z tym że moda na Koreę, wynikająca z koreańskiej fali, czyli hallyu (한류), to trend ogólnoświatowy, który rozpoczął się w Japonii i Chinach w latach 90. XX. w., a do Europy dotarł trochę później. W tej chwili zakorzenił się u nas na tyle, że młodzież zna współczesną Koreę znacznie lepiej niż jej rodzice czy dziadkowie, którzy kojarzyli ją z wojną koreańską, podziałem na Północ i Południe oraz może z tym, że Polska miała być niczym „europejska Korea Południowa” w kontekście sukcesu gospodarczego. Młodsze pokolenie w ogóle nie ma takich odniesień, ich interesuje koreańska popkultura, o której mnóstwo wiedzą.
A.P.: – Z tym że moda na Koreę, wynikająca z koreańskiej fali, czyli hallyu (한류), to trend ogólnoświatowy, który rozpoczął się w Japonii i Chinach w latach 90. XX. w., a do Europy dotarł trochę później. W tej chwili zakorzenił się u nas na tyle, że młodzież zna współczesną Koreę znacznie lepiej niż jej rodzice czy dziadkowie, którzy kojarzyli ją z wojną koreańską, podziałem na Północ i Południe oraz może z tym, że Polska miała być niczym „europejska Korea Południowa” w kontekście sukcesu gospodarczego. Młodsze pokolenie w ogóle nie ma takich odniesień, ich interesuje koreańska popkultura, o której mnóstwo wiedzą.
Ale jeśli oglądają koreańskie dramy, to w nich też znajdą mnóstwo odniesień do historii Korei, zarówno tej dawnej, jak i okupacji japońskiej czy wojny koreańskiej.
M.J.: – Zgadzam się. BTS – najsłynniejszy boysband k-popowy – jest bardzo zaangażowany politycznie, śpiewa o pojednaniu na Półwyspie, pacyfizmie, a nawet blisko współpracowali z poprzednim demokratycznym prezydentem Mun Jae-inem (문재인). Dlatego nie bagatelizowałbym ich wpływu na rozwijanie również wiedzy o historii obydwu Korei.
A.P.: – Z tym że mało kto wie, o czym oni śpiewają.
M.J.: – Tu z pomocą przychodzi ogromna społeczność fanów, którzy za darmo tłumaczą na różne języki filmy, dramy, teksty piosenek, po czym natychmiast wrzucają je do internetu. To robi wrażenie, gdy na koncertach zespołów k-popowych polskie nastolatki śpiewają po koreańsku.
Uwiedzione projektem państwa koreańskiego, które po kryzysie w 1997 r. postanowiło doinwestować kulturę masową, by lepiej sprzedawała się za granicą.
M.J.: – No właśnie, podczas gdy my wstydzimy się naszej popkultury, Koreańczycy nie mieli żadnego problemu, by w nią zainwestować, i stworzyli kulturowy soft power o globalnym oddziaływaniu. Oczywiście jest dyskusyjne, na ile ta kultura masowa jest kreacją państwa, a na ile dziełem artystów, których pomysły państwo koreańskie skwapliwie wykorzystało.
Uwiedzione projektem państwa koreańskiego, które po kryzysie w 1997 r. postanowiło doinwestować kulturę masową, by lepiej sprzedawała się za granicą.
M.J.: – No właśnie, podczas gdy my wstydzimy się naszej popkultury, Koreańczycy nie mieli żadnego problemu, by w nią zainwestować, i stworzyli kulturowy soft power o globalnym oddziaływaniu. Oczywiście jest dyskusyjne, na ile ta kultura masowa jest kreacją państwa, a na ile dziełem artystów, których pomysły państwo koreańskie skwapliwie wykorzystało.
A.P.: – Nie ulega wątpliwości, że to nie artysta, tylko producent ma pomysł na jakiś projekt, inwestując w niego, zatrudnia młodych ludzi, których szkoli, a jeśli trzeba, chirurgicznie poprawia ich urodę – wszystko po to, by osiągnęli sukces. Dlatego w dużym stopniu koreańscy wykonawcy branży pop to nie artyści, tylko najwyższej klasy rzemieślnicy.
Wręczenie Oscara Bong Joon-ho (봉준호) za „Parasite” w 2020 r. pokazało, że Zachód docenia swoisty artystyczny eklektyzm koreański i umiejętność opowiadania o trudnych tematach.
A.P.: – Nierówności społeczne to ulubiony temat zaangażowanej koreańskiej kinematografii, dlatego „Parasite” nie był na tamtejszym rynku niczym niezwykłym, bo ten prospołeczny nurt przeniknął nawet do uwielbianych przez Koreańczyków dram, których scenarzyści odważnie sięgają po kontrowersyjne tematy, dotyczące życia codziennego zwykłych ludzi, stąd netflixowy przebój „Squid Game”.
M.J.: – A teraz międzynarodowe rekordy bije serial „Niezwykła prawniczka Woo” o adwokatce z autyzmem. Ale mnie się wydaje, że poza owym obszarem społecznym, który przecież pojawia się również w produkcjach zachodnich, dramy podbijają serca, zwłaszcza młodych ludzi na Zachodzie, zupełnie inną narracją. Nie chcę wyjść na zgreda, ale może mają oni już dość brutalności i wyuzdania kultury zachodniej, są znużeni prezentowanymi w niej schematami.
Z tym że bajkowa nierealność, romantyzm i kochający na zabój przystojni amanci uwodzą głównie kobiety, które też dominują wśród studentów koreanistyki. Córki moich znajomych chodzą na koncerty gwiazd k-popu i marzą, by zamieszkać w Seulu i znaleźć sobie chłopaka Koreańczyka. Tymczasem wizja życia w Korei znana z dram nie ma chyba wiele wspólnego z rzeczywistością, bo kobiety nie mają tam łatwo?
A.P.: – Spędziłam w Korei ponad 10 lat i nigdy nie miałam z moją płcią problemów, ponieważ mizoginizm koreański nie różni się specjalnie od naszego, ale faktem jest, że teraz do władzy doszli konserwatyści i wprowadzają swoje porządki.
Z tym że bajkowa nierealność, romantyzm i kochający na zabój przystojni amanci uwodzą głównie kobiety, które też dominują wśród studentów koreanistyki. Córki moich znajomych chodzą na koncerty gwiazd k-popu i marzą, by zamieszkać w Seulu i znaleźć sobie chłopaka Koreańczyka. Tymczasem wizja życia w Korei znana z dram nie ma chyba wiele wspólnego z rzeczywistością, bo kobiety nie mają tam łatwo?
A.P.: – Spędziłam w Korei ponad 10 lat i nigdy nie miałam z moją płcią problemów, ponieważ mizoginizm koreański nie różni się specjalnie od naszego, ale faktem jest, że teraz do władzy doszli konserwatyści i wprowadzają swoje porządki.
M.J.: – To trend ogólnoświatowy, ale Korea, która dotąd dzielnie się broniła w kwestii równouprawnienia kobiet, odkąd rządy przejął Yoon Suk-yeol (윤석열) i założył m.in. ministerstwo do spraw kobiet, skokowo się cofa. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że w społeczeństwach wschodnioazjatyckich relacje społeczne są oparte na trochę innych zasadach niż u nas, co ma również przełożenie na pozycję kobiety czy też raczej nasz jej odbiór. W Azji każdy, niezależnie od płci, ma szereg obowiązków społecznych i musi ciężko pracować, biorąc odpowiedzialność za siebie i bliskich. Dla nas, skupionych na sobie indywidualistach, te kolektywistyczne relacje i zależności wyglądają na bardzo trudne i uciążliwe.
A.P.: – Jednocześnie młodzi Koreańczycy są coraz bardziej zwesternizowani i posługują się językiem bardzo podobnym do tego używanego przez naszą młodzież. Bierze się to stąd, że mają najlepszy na świecie dostęp do internetu, wielu z nich jeździ po świecie i studiuje za granicą.
Polacy chcą zaś mówić po koreańsku. To odizolowany język, do którego pismo, oparte na alfabecie hangul (również hangeul, hangŭl, 한글), wymyślono dopiero w XV w., co tradycyjnie przypisuje się królowi Sejongowi Wielkiemu (세종대왕).
Czy to trudny język?
A.P.: – Absolutnie każdy odpowiednio zmotywowany człowiek może się go nauczyć.
M.J.: – Niestety poległem na bardzo skomplikowanej koreańskiej gramatyce. Jestem zły na Koreańczyków, że mają inny język niż Chińczycy, wydawało mi się, że znając chiński, łatwo mi się będzie nauczyć koreańskiego.
A.P.: – Może my mamy trudniejszą gramatykę, ale za to banalnie prosty system pisma, czego nie można powiedzieć o waszych znakach, więc jest zachowana równowaga.
A czy język Korei Południowej różni się od języka Korei Północnej?
A.P.: – Tylko raz w życiu spotkałam Koreańczyków z północy, ale z tego, co czytałam, różnice są na poziomie leksyki, bo podczas gdy Korea Północna wprowadziła politykę językową, wyrzucając z języka obce naleciałości i zastępując słowa sinokoreańskie sztucznie wymyślonymi rodzimymi, w południowokoreańskim jest mnóstwo anglicyzmów.
Koreański robi furorę, ale na UW japonistyka i sinologia też miała tłumy chętnych (odpowiednio 18 i 15 kandydatów na jedno miejsce). Jak pan tłumaczy mniejsze liczby chętnych na ścieżkę z japońskim i chińskim na SWPS?
M.J.: – Przede wszystkim u nas za studia trzeba płacić, więc nie ma aż takich tłumów jak na UW. Sądzę, że Japonia jest modna nieprzerwanie już od XIX w., i może teraz nastąpił lekki spadek zainteresowania w kontraście do koreańskiej fali, natomiast Chiny mają fatalną prasę. Jest to spowodowane tym, że stają się państwem coraz bardziej autorytarnym; światowy przekaz medialny jest silnie antychiński, a na domiar złego pandemia uniemożliwiła wyjazdy do Chin.
A.P.: – Mnie się wydaje, że nadal pozostają niezwykle ciekawe i egzotyczne. Do nas studenci głównie przychodzą zainteresowani współczesnością i popkulturą, sinologia przyciągać będzie zawsze jako wspaniała starożytna cywilizacja i wielka kultura.
Nam w POLITYCE też się tak wydaje, dlatego wznowiliśmy nasz „Pomocnik Historyczny” o Chińczykach, który 10 lat temu był przebojem. Poza tym siła i wpływy Chin rosną, więc żeby zrozumieć korzenie ich potęgi i oswoić lęk przed nią, najlepszym sposobem jest poznanie chińskiego języka i kultury. Może po to warto studiować sinologię?
M.J.: – Oczywiście, ale faktem jest, że na liczbę chętnych studentów mają wpływ wydarzenia polityczne. Po 1989 r. znacznie spadło zainteresowanie sinologią z powodu masakry na placu Tiananmen, potem moda wzrosła po igrzyskach w Pekinie w 2008 r. i wraz z chińskim boomem gospodarczym, bo robienie interesów z Pekinem wydawało się dobrą drogą kariery. A teraz Chiny znowu się zamykają, dlatego nie jestem tak optymistyczny jak panie.
Na razie sinologię ratują kobiety, bo to one stanowią 75 proc. studiujących.
M.J.: – Na kierunkach kulturoznawczych i filologiach zawsze było ich więcej, bo kultura zdecydowanie bardziej je interesuje, i to na całym świecie. Gdy pracowałem w
Instytucie Adama Mickiewicza i organizowaliśmy polskie wydarzenia kulturalne w Korei, aż 90 proc. publiczności stanowiły panie, które więcej czytają i są lepiej wykształcone.
A pana co zachęciło do sinologii?
M.J.: – Oczywiście chiński, a właściwie hongkoński soft power kulturowy, czyli Bruce Lee i sztuki walki, więc w zasadzie bardzo podobna motywacja, jaka kieruje współczesnymi nastolatkami zakochanymi w k-popie i k-dramach.
A.P.: – Przyznam, że i ja chciałam iść na sinologię ze względu na Bruce’a Lee, myślałam też o japonistyce, a koreanistykę wybrałam, bo pomyślałam, że tyle osób interesuje się Chinami i Japonią, że może z nią spróbuję. Jak bardzo to były inne czasy, pokazuje fakt, że w 1989 r. na koreanistyce na 9 miejsc znalazło się tylko 6 chętnych, więc wszyscy się dostaliśmy.
Teraz system wybiera dla was najlepszych kandydatów, więc pewnie nie narzekacie na poziom studentów. Ale nawet jeśli dziś macie już 20 miejsc i coroczny nabór, nie spieszycie się z rozwijaniem waszego zakładu. Dlaczego?
A.P.: – Jak już mówiłam, dopiero się dostosowujemy do nowej sytuacji, ale jednocześnie chcemy być uczciwi w stosunku do studentów. Po pierwsze, 20 osób to optymalna liczba, by dobrze nauczyć języka; po drugie, jak dotąd nasi absolwenci szybko znajdują zatrudnienie w różnych firmach koreańskich, a gdybyśmy znacząco zwiększyli liczbę miejsc, mogłoby się to skończyć; a po trzecie, niełatwo jest o kadrę.
M.J.: – Mam w zespole dwie osoby po UW i doktoracie w Korei, a zbudowanie kadry koreanistycznej bez uczniów dr Paradowskiej nie byłoby możliwe. Na szczęście nie ma między nami konfliktów, bo na SWPS mamy trochę inny profil, nie są to klasyczne studia językowe, tylko bardziej kulturoznawstwo skierowane na biznes.
A.P.: – Może dzięki tej współpracy wyrośnie kolejne pokolenie koreanistów, które założy nowe ośrodki. Oczywiście, jeśli moda na Koreę nie przeminie.
Zapraszamy do wysłuchania pierwszego odcinka naszego podkastu „Polityka o historii”, w którym prof. Marcin Jacoby opowiada o fenomenie Chin.
***
Dr Anna Paradowska z zakładu koreanistyki Uniwersytetu Warszawskiego jest specjalistką od współczesnego języka koreańskiego i autorką podręczników do jego nauki.
***
Dr hab. prof. SWPS Marcin Jacoby jest sinologiem, tłumaczem specjalizującym się w starożytnym języku chińskim, znawcą chińskiej sztuki i kultury oraz autorem książek o współczesnych Chinach i Korei.
Trzykrotka - Śro 24 Sie, 2022 10:13 O, bardzo ciekawie się zapowiada, dzięki Admete!
Obejrzałam dwa odcinki Psychiatry. Sprawa tego walniętego narzeczonego i wiecznie płaczącej agassi na szczęście tylko zahaczyła o początek, sługa został uwolniony i należycie nakarmiony (ubawilo mnie, jak zawodził "to moje ulubione jedzenie" a z ust zwisał mu jeden smętny listek szpinaku ), a potem zaczęła się sprawa dziecka krewkiego arystokraty z okolicy. Okropna zresztą, ale na szczęście zamknięta w odcinkach. Nasz Poong coraz bardziej staje się terapeutą od glowologii, a leczenie przejmuje panna (pierwsze próby akupunktury ). Może i lepiej, bo on ma problemy z lekarską nad szczerością - zalecenia odnośnie puszczania bąków i wypróżniania się są bezcenne, ale miny delikatnych pań -
Podoba mi się ta drama nadal. Tym razem bohaterką drugiego planu była pani świetna kucharka i jej talent do przepowiadania przyszłościAdmete - Czw 25 Sie, 2022 06:45 Ten odcinek z dzieckiem był bardzo dobry. Ten, z dziewczyna z klasy średniej poślubioną zubożałemu szlachcicowi - też mi się podobał. Natomiast ostatni o chorobie, która nie była zakaźna, ale wywołana przez rośliny - znudził mnie.
Na bieżąco oglądam If you wish - ładnie się postać naszego gangstera rozwija, ale ewidentnie łatwo nie będzie. Zaczynam obstawiać, kim jest tajemniczy pacjent w zamkniętym pokoju.Trzykrotka - Czw 25 Sie, 2022 08:20 Chciałabym po kolei obejrzeć co nazbierałam. If You Wish czeka jako kolejne w kolejce. Czasu póki co mam mało - maluję dla Gosi puszczyka póki jest światło, od jutra mam koty komercyjne, a jeszcze zaczynają się mistrzostwa świata w siatkówce
Tobie też powoli czas się kurczy, Admete
Zapomniałam napisać, że caluśny klip Nadecha i Yayi był prześliczny. Jacy oni piękni i radośni są w tych wczesnych filmach!Aragonte - Czw 25 Sie, 2022 11:52 A ja lecę sobie z Alchemy of Souls i nadal dobrze się bawię, przede wszystkim dzięki parze głównych bohaterów Jestem przy czwartym odcinku. Pewnie mi się skończą i będę musiała czekać.
Trzykrotko, jak ci się podobała scena z przepraszaniem "księcia koronnego"?
"Ja to wypiję! Nie, ja to wypiję! Nie, wypijemy to wszyscy razem!" Trzykrotka - Czw 25 Sie, 2022 12:44 O rany, tak Boskie to było Uważam, że nasi magiczni 4F to team nie do pokonania a Mu Deok-Naksu ma pomysły nie z tej ziemi. No przecież to jazda bez trzymanki czasami jest
Książę koronny niedługo dołączy do ekipy sympatyków panny służącej.
Masz jeszcze trochę dobra, bo na Netflixie jest chyba 10 (albo 8? ) odcinków, a zaraz dojdą dwa nowe.Loana - Czw 25 Sie, 2022 13:17
Trzykrotka napisał/a:
Loana Szacun, że dajesz radę tak oglądać. Ja wymiękam i nie potrafię tak maratonowac.
A powiem Ci, że myślałam już, że nie mogę tak. Bo jak parę miesięcy temu cos oglądałam do piątej rano to już byłam tak zmęczona, że aż mi niedobrze było. Ale tym razem chęć oglądania dalej przeważyła i jednak wytrzymałam. Co prawda wieczorem to już trochę spałam na siedząco, ale całkiem spokojnie dotrwałam do końca dramy i zasnęłam od razu jak się położyłam Przyznaję, że nie planuję w ogóle robić sobie takich maratonów, tu chyba zadziałało to, że nie musiałam iść do pracy w sobotę i oprócz odebrania dzieci z kolonii nic nie musiałam robić specjalnego. No i drama była tak wciągająca, że chciałam zobaczyć do końca. Fajny "haj" miałam
Admete napisał/a:
Widziałam tę dramę i zakończenie mi się zupełnie nie podobało.
No nie było typowe. Dość fantastyczne. Ale w sumie było okej, ciężko było tą dramę zakończyć "pozytywnie", więc cieszyłam się i z takiego rozwiązania. Jakoś mam wrażenie, że wszystkie dramy, w których gra ParkEunBin są "smutnawe" i dlatego cieszyło mnie, że chociaż tutaj zakończenie nie było takie realistyczno-dramatyczne
[quote="Admete"] Loano ten aktor to Daniel Choi - widziałaś już Jugglers? Tez tam gra.
Pierwszy raz widziałam tego aktora i podoba mi się. Przystojny i dobrze gra Może coś z nim jeszcze obejrzę kiedyś
Admete napisał/a:
Namgoong jest zwykle rewelacyjnie wygląda, tym razem jako prawnik
Dziś byłam w pracy, jutro też, a od 1 września to ogólnie jak się trafi coś wolnego w weekend to będzie wszystko. Mam 25 godzin i dwie klasy 8. Lekko nie będzie.Loana - Czw 25 Sie, 2022 13:40
BeeMeR napisał/a:
Loana napisał/a:
Chociaż ja mam teraz małą misję, żeby w końcu DOKOŃCZYĆ jakąś dramę, którą mam rozgrzebaną i czeka na zamknięcie...
A musisz? Interesuje Cię? Bo jak nie to po co
Ja czasem zerkam/przelatuję finałowy odcinek jak to zakończyło, raz mi się zdarzyło, że zakończenie na tyle mi się spodobało, że od końca przelatywałam pokrótce wszystkie odcinki - tj. wątek główny
W sumie nie muszę, ale kilka bym chciała wiedzieć, jak się zakończyły. Plus lubię to odczucie, że mam zamkniętą historię Więc kilka dram pewnie dokończę, chociaż niektóre na mocnym przewijaniu.
Zdarzyło mi sie dramę oglądać do pewnego odcinka, a potem koniec i od końca Ale to tylko dla jakiegoś wątku. Raczej wolę po kolei
Ooo, coraz więcej ogląda "Alchemy of Souls" Super, będę miała z kim dyskutować, bo mi się drama bardzo spodobała - ale najbardziej główna para Doszłam po angielsku do chyba 12 odcinka, ale stanęłam w miejscu, bo czas i jednak Prawniczka była ważniejsza. Teraz Prawniczka się zakończyła i mogę wrócić do Alchemii, powtórzę sobie po polsku odcinki i będę dalej oglądać, zwłaszcza, że już koniec pierwszego sezonu w ten weekend Dużo się tam zadziało i siostry Hong mocno motają, sama jestem ciekawa, jak zamkną ten pierwszy sezon.
Mi się z aktorów oprocz głównego bardzo spodobał książę i Lato, ładni i dobrze grają i mają fajne postacie Yul wygrywa jako melodramatyczne drewno, ale trzeba mu przyznac, że ładne drewno chociaż
Ale zamarudzę na Netflixa, bo tak się napaliłam na tą Alchemię na polskim Netflixie, bo chciałam u siostry na wielgachnym telewizorze to obejrzeć - bo wizualnie to tam są takie piękne sceny z tymi czarami, że chciałam zobaczyć w dobrej jakości. A tu zonk - puszczałam pierwszy odcinek u siostry i strasznie skacze jakość na nim, raz jest wyraźnie, raz pikseloza, co przy tych pięknych scenach aż boli. I to wina Netflixa, bo puściłam sobie na przemian odcinek Sandmana i on był ostry cały czas. Mąż mówi, że możliwe, że serwer, na którym jest Alchemia, jest jakimś słabszym serwerem, bo mniej osób to ogląda, i dlatego tak mi po jakości szło a szkoda.
A ja wracam do oglądania dram po przerwie, bo jak w sobotę skończyłam oglądać "The Ghost Detective" tak zrobiłam sobie przerwę, bo od niedzieli sprzątałam z dziećmi ich pokój... męka na ugorze, wieczorem padałam i nie miałam nawet czasu nic oglądać, dlatego dopiero od dzisiaj powoli będę wracała Trzykrotka - Czw 25 Sie, 2022 15:30 Jak ci poszło z tym sprzątaniem? Wspominałaś w innym wątku, że chcesz dziewczynki do niego zagonić
Obejrzałam 3 odcinek If You Wish.
JCW jest po prostu obłędny, gra bez jednej fałszywej nuty. Nie przesadza z wizerunkiem badboya, może poza ciuchami (ta marynara z czachą, duża rzecz! ), co najwyżej patrzy spod byka... Tym zabawniejsza była scena, w której usiłował uśmiechać się do chorego pana z domu z persymonami.
Nie wiem, czy długo dam radę oglądać, bo płaczę niestety przy tej dramie i rozklejam się kompletnie, a nie jest mi to teraz potrzebne. A może i jest, jako środek zastępczy?
W każdym razie - piękny odcinek, piękna coraz większa więź naszego niedobrowolnego wolontariusza z poprzednim kierowcą karetki i zespołem szpitala.Loana - Czw 25 Sie, 2022 15:59
Trzykrotka napisał/a:
Jak ci poszło z tym sprzątaniem? Wspominałaś w innym wątku, że chcesz dziewczynki do niego zagonić.
To była męka na ugorze. W niedzielę planowałam rozpocząć, ale jakoś sprzątałam kuchnię i pokój i zaczęłam pranie (bo wróciły z kolonii, to stos czekał), ale nie mogłam się rozpędzić, bo padało. W poniedziałek zaczęłyśmy... masakra, połowę czasu spędziłam na zaganianiu do roboty. Myślałam, że bardziej będę kontrolować, a one sprzątać, ale to by nie wyszło zupełnie, bo im się nie chciało nic robić. Syf okazał się tak wielki, że był problem w ogóle z rozpoczęciem tego ogarniania. Nic, zakasałam rękawy i zaczęłam z nimi - najpierw wykładanie z szaf i szuflad, potem one ciągle wyciągały, a ja to przeglądałam. W międzyczasie wynosiłyśmy worki ze śmieciami, żeby się w ogóle odnaleźć w tym pokoju. Poniedziałek poszedł średnio, ale nadal miałam nadzieję, że we wtorek skończymy. Tylko, że we wtorek zaczęłyśmy znowu pózniej (w poniedziałek oddałam auto do mechanika, a we wtorek odbierałam rano). I odkryłam, że mają taki syf, że np dywanu nie da się wyczyścić... więc stwierdziłam, że go w takim razie usunę. Przy odsuwaniu łóżka młodszej wyszło, że łóżko jest rozwalone, więc dodatkowo musiałam je skleić (nie wiem, czy wyszło). Potem musiałam dywan wyjąć spod biurek i regałów i na koniec spod łóżka starszej... wszystko robiłam sama, bo mąż pracował w tym czasie. Trochę mi córki pomagały, ale generalnie fizycznie ja pracowałam. I to mi dowaliło mnóstwo pracy, ale przynajmniej udało się. No i we wtorek nie skonczyłyśmy, więc jeszcze środę wzięłam wolną i wczoraj udało się zamknąć większość szafek i ogarnąć książki, oraz rozpocząć przeglądanie ciuchów. One dzisiaj mają te ciuchy same przejrzeć, mi zostanie tylko ich wyniesienie. Więc idealnie nie jest, ale mocno do przodu. Już im nie pozwolę tak zapuścić pokoju, fizycznie naprawdę nieźle się naharowałam, żeby im to odgruzować. Niestety nie mogę się pochwalić, że mam fajne córki, bo to lenie koszmarne i teraz to wychodziło ale może jak będe pilnować na bieżąco to jakoś się ogarną. Mnóstwo rzeczy się znalazło przy okazji tych porządków -_-'
Trzykrotka napisał/a:
Obejrzałam 3 odcinek If You Wish.
JCW jest po prostu obłędny, gra bez jednej fałszywej nuty. Nie przesadza z wizerunkiem badboya, może poza ciuchami (ta marynara z czachą, duża rzecz! ), co najwyżej patrzy spod byka... Tym zabawniejsza była scena, w której usiłował uśmiechać się do chorego pana z domu z persymonami.
Nie wiem, czy długo dam radę oglądać, bo płaczę niestety przy tej dramie i rozklejam się kompletnie (...)
O raju, to jest takie smutne? To ja czekam, aż się skończy, bo muszę wiedzieć, z jakim nastawieniem to oglądać. Mogę oglądać smutne, byleby mieć nadzieję, że nie będę się cięła na koniec BeeMeR - Czw 25 Sie, 2022 21:06
Loana napisał/a:
yłam tak zmęczona, że aż mi niedobrze było.
No więc właśnie, ja po 2-3h też już przekraczam próg - oczu i przyswajalności, ja nawet na maratonach WP musiałam się zawsze zdrzemnąć na drugiej części i zrestartować nieco przed bitwą o Helmowy Jar
Loana napisał/a:
Jakoś mam wrażenie, że wszystkie dramy, w których gra ParkEunBin są "smutnawe"
Hmm, to może jest to jakaś podpowiedź, dlaczego się z panią bliżej nie znamy
Loana napisał/a:
bym chciała wiedzieć, jak się zakończyły. Plus lubię to odczucie, że mam zamkniętą historię
To rozumiem, ja to - w przypadku gdy mnie drama nudzi, zniechęciła albo cośtam jeszcze powoduje, że nie mam ochoty oglądać całości - rozwiązuję zagląniem do finału, czasem dwa ostatnie odcinki - lubię wiedzieć jak się skończyło.
Zajrzałam tak do "My romance from far away" - wielki ślub, ale nie umiałam się wyznać, czy młodzi planują mieszkać na wsi czy w mieście, stawiam na to drugie bo najwyraźniej tam pan pracował ostatnio jako barista
Do Hua Jai Sila też zajrzałam, i tam zła ale nawrócona już siostra co to ją główny przeleciał dla zemsty wydawała za tegoż głównego swoją dobrą, młodszą siostrę - dalej nie ogarniam takiej możliwości
Loana napisał/a:
To była męka na ugorze. (...) W poniedziałek zaczęłyśmy... masakra, połowę czasu spędziłam na zaganianiu do roboty.
Oj, jak ja doskonale wiem o czym piszesz
Też to przerabiamy regularnie. Ostatnio ja czytam, a oni sprzątają albo częściej udają, że sprzątają zabawki na wieczór Masakra... Też lenie i bałaganiarze, ale fajni są na pewno Aragonte - Pią 26 Sie, 2022 00:08
Trzykrotka napisał/a:
:rotfl: O rany, tak Boskie to było Uważam, że nasi magiczni 4F to team nie do pokonania a Mu Deok-Naksu ma pomysły nie z tej ziemi. No przecież to jazda bez trzymanki czasami jest
Książę koronny niedługo dołączy do ekipy sympatyków panny służącej.
Ooo! A to może być ciekawie
Oglądam bodajże piąty odcinek AoS i znowu się chichram - nasz bohater, niewydarzony przyszły mag, wypił "dziewicze ziółka", poznał pojęcie libido i chyba jest w szoku Trzykrotka - Pią 26 Sie, 2022 05:55 Nie dość, że w szoku, to i w panice - jakże to, on miałby się go wyzbywać? Przez herbatkę? Tym bardziej, że zaraz w miejscu szkolenia pojawią się pozostali "panicze" i służąca zacznie robić maślane oczy do innego
Ja mam naprawdę masę radości z tej dramy. Obserwuję oczywiście kwestię pochodzenia Uka, szukania starszej Jinówny, tropienia zmiennodusz itd itd, ale tak naprawę główna para i przyboczni robią tę dramę i wielkie brawa dla aktorów, że dźwigają ten ciężar koncertowo.
Czy było już, zgorszenie Mu Deok, że ten jej panicz tak często się kąpie?
Aktor grający księcia też jest niezły
Jeszcze odnośnie tego smutku w If You Wish... - drama skończy się dobrze dla bohatera, jestem tego pewna. Ale smutek jest w niej z innego powodu, skoro to historia o hospicjum i spełnianiu ostatnich życzeń pacjentów. Umieranie, gasnięcie, odchodzenie, refleksja nad życiem własnym i życiem w ogóle - trudno jest to oglądać bez wzruszenia, zwłaszcza kiedy coś tam już się przeżyło i też różne refleksje się snuje.Admete - Pią 26 Sie, 2022 07:32 Sądzę, że bohater Wish zostanie potem w hospicjum i zajmie miejsce Kapitana.Trzykrotka - Pią 26 Sie, 2022 07:50 Może tak być. Zwłaszcza gdyby potwierdziło się, że jest jego synem.