To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - SUPERNATURAL: Winchesterowie kontra reszta świata i zaświata

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 15:12

Mysle, ze nawet hell hounds moglyby wydac sie bardzo groteskowe, gdyby je bylo widac...
Unikanie doslownosci jest zdecydowane zaleta SPN.

Agn - Nie 16 Maj, 2010 15:16

Kocie, dlaczego dziura jest odstępstwem? :mysle:
Admete - Nie 16 Maj, 2010 15:23

Bo do tej pory mieliśmy raczej jakies stare drzwi, odrapany magazyn, a nie robiona komputerowo dziurę ;) Tutaj by pasowała taka ciemna dziura w ziemi, dół zwykły, ale bez dna ;)
Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 15:24

Moze nie tyle sama dziura, tylko to wpadanie w nia. Takie doslowne "przejscia" nie sa dla SPN typowe. Zwykle to sa jakies drzwi, z niebem to bylo cos na ksztalt snu. WIemy, ze te "inne" miejsca istnieja, ale mimo, ze chlopcy tam byli, nie wiemy do konca jak sie tam przedostac pod wzgledem fizycznym. A tu nagle wyczarowali dziure i w nia wpadli. W dol.

nie wiem, czhy to ma sens...

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 15:25

Admete napisał/a:
Bo do tej pory mieliśmy raczej jakies satre drzwi, odrapany magazyn, a nie robiona komputerowo dziurę ;) Tutaj by pasowała taka ciemna dziura w ziemi, dół zwykły, ale bez dna ;)


Dzieki, Admete. To pocieszajace, ze wiesz o co mi chodzi :mrgreen:

Admete - Nie 16 Maj, 2010 15:28

Harry_the_Cat napisał/a:
Admete napisał/a:
Bo do tej pory mieliśmy raczej jakies satre drzwi, odrapany magazyn, a nie robiona komputerowo dziurę ;) Tutaj by pasowała taka ciemna dziura w ziemi, dół zwykły, ale bez dna ;)


Dzieki, Admete. To pocieszajace, ze wiesz o co mi chodzi :mrgreen:


:) To jest dośc logiczne. Słabośc serialu, przetworzona została w zaletę. Myslę jednak, że mogę wybaczyć twórcom ten lot w doł do komputerowej dziury ;)

trifle - Nie 16 Maj, 2010 16:39

Obejrzałam i ja.
Mnie się podobało bardzo. Właściwie wszystko. Że nie było bitwy z piorunami, komentarze Chucka, Sam. Rewelacyjny był moment, w którym Sam pokonał Lucyfera w sobie - jak zobaczył żołnierzyka w Impali i te wszystkie wspomnienia.
Mam jak Admete - na samą myśl, jak teraz Deanowi musi być ciężko i potwornie pusto. A Samowi? Ja myślę, że to Sam. I zastanawiam się, czy on się Deanowi pokaże, czy uzna, że Dean wreszcie powinien żyć normalnie. Może kolejny sezon będzie polegał na tym, że Sam będzie chronił Deana - np od zleceń, żeby nie wiedział o potworach etc. Aż się spotkają :mysle:

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 16:51

No mysle, ze taki to moze byc najwyzej pierwszy odcinek. Nie sadze, zeby to sie dalo przekonywujaco ciagnac przez caly sezon.
trifle - Nie 16 Maj, 2010 17:04

W sumie :mysle: To by nudne mogło być, ale ciekawa jestem nawet co wymyślą. Mam tylko nadzieję, że nie zaplanują siódmego sezonu, bo to już przegięcie :mysle:
Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 17:10

Z tego, co kojarze, to chlopcy maja umowy podpisane na 6 sezonow.
Jensen kiedys powiedzial, ze woli pracew TV niz w kinie, wiec to mogloby byc dla niego kuszace. Z drugiej strony jednak obaj zawsze podkreslali, ze chcieliby zakonczyc na wysokim C (tak to sie mowi?)

Agn - Nie 16 Maj, 2010 17:21

Harry_the_Cat napisał/a:
Moze nie tyle sama dziura, tylko to wpadanie w nia. Takie doslowne "przejscia" nie sa dla SPN typowe. Zwykle to sa jakies drzwi, z niebem to bylo cos na ksztalt snu. WIemy, ze te "inne" miejsca istnieja, ale mimo, ze chlopcy tam byli, nie wiemy do konca jak sie tam przedostac pod wzgledem fizycznym. A tu nagle wyczarowali dziure i w nia wpadli. W dol.

nie wiem, czhy to ma sens...

Hmm. Ale i tak zobaczyliśmy np. Deana w piekle - i to dosłownie, a nie alegorycznie. A i jak zabili Lilith i Lucek powstawał, to nie powiem, by tam jakieś drzwi były tylko efekty specjalne jak się patrzy. :mysle:

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 17:38

Ale dla mnie to pieklo tez nie bylo tak doslowne, jak sobie ogolnie wyobrazamy - nie tak a przyklad jak w Constantine (swoja droga niesamowita wizja :) ). Ja to odebralam bardziej jako alegorie.

A jesli chodzi o Lucka, to sie nie zgodze - nie widzielismy samego momentu. Dokladnie tak, jak to w SPN - sugestia, ale bez doslownosci.

Admete - Nie 16 Maj, 2010 17:44

Zawsze balansowali na granicy tego, co pokazują i tego, co musimy sobie wyobrazić ;)

Jeśli sam wróći i Dean będzie znów łowcą, to co zrobią z Lisą i Benem? Nie chciałabym, żeby zawiódł ich zaufanie. Chyba, że Lisa stwierdzi, że będzie jak żona żołnierza na służbie ;)

BeeMeR - Nie 16 Maj, 2010 18:44

Cytat:
Basiu, ja tak z ciekawości zapytam - a Ty jakbyś to ujęła, gdybyś była na miejscu scenarzystów i reżysera? ;) Bo mnie kompletnie nic lepszego do głowy nie przychodzi (totalna pustka :roll: ), więc tym chętniej poznałabym Twoją wizję. :excited:
Jasne, a Admete znów zmyłaby mi głowę, że nie zrozumiałam, że to takie metatekstowe, wspaniałe, fantastyczne, Kripke'owe itd. itp. :roll: :P
Admete, nie gniewaj się - cenię Twoje zdanie, ale czasami po prostu mam inne :mrgreen:

Lepiej więc nie - tym bardziej, ze nie miałam swojej wizji zakończenia, czekałam na wizję Kripke - w nadziei, że mnie pozytywnie zaskoczy, a tak się w gruncie rzeczy nie stało.
Owszem, uważam, że przekaz, co się stało z chłopakami - że Dean jest z tymi, których kocha, i którzy jego kochają wreszcie - tak, że Bobby znowu robi to, co lubi i umie, że Castielowi wróciła anielska siła, że z Samem nie do końca wiemy co i jak - wszystko super, szkoda mi tylko, że stało się to w stylu "zabili go i uciekł, pstryk zmartwychwstał bo to czy tamto" :roll: Mi to po prostu przeszkadza traktować poważnie czy przeżywać czyjąś śmierć, (jak to było w przypadku końcówek poprzednich sezonów, szczególnie drugiego), bo wiem że za pięć minut pstryk i ożyją :roll:
Tak więc Gabriel - kto wie, może też ożyje ;)

Ja cieszę się, że Wam się podobała końcówka, że jest taka ...(i tu wstawić co komu pasuje), nie neguję tego, ale pozwólcie mi zachować własne zdanie:
Nie podobało mi się przegadanie i rozwleczenie odcinka - to moja subiektywna opinia, ale Hamleta też nieszczególnie lubię :P

Nie chodzi o rozmowy braci w ogóle, ale "zbyt rozwlekle", podobnież nie chodzi o Chucka w ogóle, ale znowuż zbyt rozwlekle - to jest subiektywne.

Cytat:
Poza tym muszę dodać, że podoba mi się fakt zachowania tożsamości Boga w tajemnicy -
- to mis ię też podobało, dlatego ostrożna jestem przy uważaniu Chucka za boga :roll: któryś z aniołów by go przecież rozpoznał ;) Ale podoba mi się fakt, że gdy Dean nie ma pomysłu co dalej, dzwoni do Chucka :mrgreen:

Cytat:
do tej pory mieliśmy raczej jakieś stare drzwi, odrapany magazyn, a nie robiona komputerowo dziurę ;) Tutaj by pasowała taka ciemna dziura w ziemi, dół zwykły, ale bez dna ;)
Właśnie to miałam na myśli, naigrawając się z komputerowej dziury podszytej gwiazdkami :roll: Kiczor gigantus - :roll: podczas gdy zwykła ziemna dziura byłaby wystarczająca :)
I nie chodziło mi o batalię, czy walkę 1:1 jak w X-menach, z użyciem magii :roll: - w końcu chodziło o powstrzymanie Apokalipsy, nie o samą Apokalipsę ;) - ale jednakowoż marzyła mi się potyczka nie tylko słowna Michał - Lucyfer i Dean - Sam - a tu po prostu zuy Sam (Lucyfer) sprał Deana na kwaśne jabłko, a dobry Sam wysłał go do Lisy, by zaleczył rany i żył tak normalnie, jak tylko potrafi. To zapewne wzruszające, ale też stawia Deana bardzo wyraźnie w roli ofiary - któremu każdy dyktuje co i jak lub manewruje jak chce. :mysle:
Ufam, że życie teraz z Lisą i Benem zregeneruje Deana, przede wszystkim jego ducha - w tym ducha walki.

Deanariell - Nie 16 Maj, 2010 20:18

BeeMeR napisał/a:
Admete, nie gniewaj się - cenię Twoje zdanie, ale czasami po prostu mam inne :mrgreen:

Gdzie jak gdzie, ale w tym wątku nikt się chyba na nikogo absolutnie nie gniewa za różnicę zdań. ;) Basiu, my zwyczajnie z Admete skrzywione jesteśmy filologicznie/zawodowo i mamy "zaprogramowaną" opcję tłumaczenia, wyjaśniania, oświecania... :roll: :lol: Nie znaczy to, że same nie rozumiemy/nie akceptujemy, iż ktoś inny może mieć odmienny punkt widzenia. Dla mnie nasze dyskusje, to taka przyjacielska wymiana spostrzeżeń, którą bardzo lubię - czasami ktoś mnie przekona po przemyśleniu do swojego sposobu postrzegania, innym razem ja być może podsunę odmienną koncepcję komuś i nakłonię do refleksji, a jeszcze kiedy indziej każdy pozostanie przy swoim - i też będzie ok. :)

BeeMeR napisał/a:
Hamleta też nieszczególnie lubię

Aaaaa... to wiele wyjaśnia. :lol: Dla mnie "gadanie" lub "przegadanie" to chleb powszedni w pracy, więc jestem dość uodporniona w tym kierunku - może dlatego mi to nie przeszkadza również w filmach. :P No i może sama jestem niepoprawną gadułą? :mysle: :rotfl:
BeeMeR napisał/a:
Właśnie to miałam na myśli, naigrawając się z komputerowej dziury podszytej gwiazdkami

Nie mogła być zwykła, bo to to samo miejsce/więzienie, z którego Sam wypuścił na początku Lucka - a tamta też taka do końca zwyczajna nie była (i podobnież komputerowa). Eeeeeee... czepiacie się tej biednej dziury... :roll: :-P
Harry_the_Cat napisał/a:
dla mnie to pieklo tez nie bylo tak doslowne, jak sobie ogolnie wyobrazamy

Mnie się ta SPN-owa wizja piekła bardzo podobała, wiało pustką, beznadziejnością, rozpaczliwą samotnością i bezgranicznym cierpieniem...

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 20:32

Zgadzm sie odnosnie piekla - bardzo mi sie podobalo. Ale z pozniejszych zwirzen wiemy, ze inne rzeczy tez tam mialy miejsce - mimo ze tego nie widzielismy a ekranie.
Admete - Nie 16 Maj, 2010 20:58

Cytat:
bo wiem że za pięć minut pstryk i ożyją


Wtedy jeszcze nie wiedziałaś, że taka jest konwencja - teraz już wiesz i nie jesteś zaskoczona. Teraz to jest już gra z konwencją ;) I ja się nie gniewam, tylko podobnie jak ty wyrażam swoją opinię :-P :lol:

Cytat:
Dla mnie "gadanie" lub "przegadanie" to chleb powszedni w pracy, więc jestem dość uodporniona w tym kierunku - może dlatego mi to nie przeszkadza również w filmach.


Coś w tym jest. Jak czegoś nie obgadamy, to nie istnieje ;) Słowo ma moc stwórczą ;) I właśnie do tego nawiązywał Kripke jako scenarzysta za pośrednictwem swego medium Chucka ;)

Cytat:
Tak więc Gabriel - kto wie, może też ożyje


Nie wykluczam ;) Ale tak serio, to wątek apokalipsy skończyli. Teraz musza zrobić coś innego.

A Dean nie jest ofiarą - uratowanie Sama miało polegać na absolutnym oddaniu straszego brata, ta scena to takie ostateczne - jestem tutaj dla ciebie. Nieważne co zrobisz, jestem tutaj z tobą. I złożył przyrzeczenie - jak raz powinien dotrzymać.
I ja się wzruszyłam przede wszystkim samotnością. Umiem sobie wyobrazić, co czł Dean, gdy zobaczył, że brata już nie ma. A potem gdy Sam patrzył z oddali na Deana. Czułam to rozdzielenie i samotność.

Riella - pamiętaj, ja mam pierwszeństwo ;) Nie zostawisz mnie tu samej ;)

Deanariell - Nie 16 Maj, 2010 21:10

Admete napisał/a:
Riella - pamiętaj, ja mam pierwszeństwo ;) Nie zostawisz mnie tu samej

No nie wiem... :mysle: Ciężko mi coś obiecać... :-P Poza tym poród przede mną, nie powiem, że się trochę nie boję, różnie być może... :shock: :paddotylu: :wink:

Admete - Nie 16 Maj, 2010 21:11

Deanariell napisał/a:
Admete napisał/a:
Riella - pamiętaj, ja mam pierwszeństwo ;) Nie zostawisz mnie tu samej

No nie wiem... :mysle: Ciężko mi coś obiecać... :-P Poza tym poród przede mną, nie powiem, że się trochę nie boję, różnie być może... :shock: :paddotylu: :wink:


Nie gadaj głupot. I może zadzwoń w któryś dzień opowiedzieć, co tam po badaniach. Sorry za prywatę ;)

BeeMeR - Nie 16 Maj, 2010 21:15

Deanariell napisał/a:
Eeeeeee... czepiacie się tej biednej dziury... :roll: :-P
a widziałaś tam te gwiazdki? i to jest zamknięcie? :P

Mnie się też koncept piekła szalenie podobał, niebo łyknęłam bez mrugnięcia okiem ;)
Po prostu spodziewałam się czegoś więcej niż dostałam, stąd moje rozczarowanie , to jasne. Miałam nadzieję że Kripke trzyma w ręku jakiś fajerwerk na koniec, a tu dla mnie fajerwerku nie było. Ale i tak serial bardzo lubię :serduszkate:

Co do Deana - to owszem, całkowicie zdał się na brata i to, co się stanie - a sam tylko biernie stał z boku i patrzył. :roll: No i dał się podbić.

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 21:17

Zgadzam sie jesli chodzi o te gwaizdki......... :paddotylu:
Admete - Nie 16 Maj, 2010 21:18

Cytat:
a sam tylko biernie stał z boku i patrzył. No i dał się podbić.


Chodziło o to, że akceptuje Sama do końca, nawet gdyby miał z jego ręki zginąć. Cały czas czekał na to, że Sam przebije się poprzez osobowośc Lucyfer. Nie umiem Ci tego inaczej wytłumaczyć. Co innego niby miał robić? I tak nic nie mógł, bo Lucyfer to Lucyferem. Mógł tylko dać swoją braterską miłość. Tu miało zadziałać całkowite oddanie. Diabeł niestety miłości nie zna. Najwyżej taką egoistyczną do samego siebie, nie rozumie oddania ani poświęcenia. Wskauje na to zdanie Chucka tym, że Lucyfera nie obchodziło, jakim samochodem jeżdżą bracia. A to było istotne - Impala była symbolem więzi, uczucia między braćmi.

BeeMeR - Nie 16 Maj, 2010 21:30

Ależ wcale mi nie musisz tłumaczyć, bo zdania raczej nie zmienię - choć próby doceniam :mrgreen:

Ja niektóre sprawy po prostu odbieram inaczej - a przewidywalność zabija u mnie zainteresowanie. A np. gdy się pojawiła wzmianka o żołnierzyku to już się nietrudno było domyśleć, że nie bez powodu.
Ja serio najbardziej lubię te zaskakujące motywy czy odcinki - a było ich naprawdę niemało w ciągu tych pięciu lat. :mrgreen:

Admete - Nie 16 Maj, 2010 21:53

Cytat:
Ależ wcale mi nie musisz tłumaczyć, bo zdania raczej nie zmienię - choć próby doceniam

Ale ja nie tłumaczę dla przekonywania, tylko dla wyjaśnienia mojego punktu widzenia ;) Co do zaskakiewania - mnie już nic nie zaskakuje ;) Gybym na to liczyła, umarłabym z nudów. Mnie bawi sama gra - odczytywanie znaczeń - nawet jeśli sama je muszę wymyślać ;)

Anaru - Pon 17 Maj, 2010 00:35

Przyznam się, że nie zauważyłam gwiazdek... :mysle:
Natomiast dziurę i owszem, całkiem estetycznie zrobioną. ;)

Tak szczerze to ja takie malutkie ciut rozczarowania czuję po tym odcinku. Zapowiadana szumnie Apokalipsa, Wielka Walka Lucka z Michaelem, a tu tylko pogadanka...
Apokalipsy też ani dudu. Straszniejsze przygody bracia przeżywali już w czasie trwania serialu. Lucek jakoś wyjątkowo mało straszny i niezguła na koniec, wielki diabeł pokonany za pomocą żołnierzyka, przez człowieka. :roll:
No i co z ta Apokalipsą? Jakieś trzęsienie ziemi, gdzieś tam wiatry, coś tam jeszcze - tylko we wzmiankach z TV. Tak jakby trzeba było na chybcika zakończyć i czegoś mi tu jednak brakowało. Jakoś tak obojętnie podeszłam do walki, do zakończenia - ewidentnie otwartego na następny sezon. Zobaczymy cóż oni tam post-apokaliptycznego wykombinują.

Natomiast wspominki z Braćmi W - cudo :serduszkate:
Ale się niesamowicie zmienili. :mrgreen:

Walka wewnętrzna Sama mi się bardzo podobała, tak samo przejimowanie kontroli nad ciałem, w obie strony. Wyrobił się chłopak faktycznie aktorsko.
Ukatrupienie Castiela i Bobbiego było zaskakujące i wredne, ale pstryk i tadam, są. ;) Mam nadzieję, że będą w następnym sezonie. ;)

Ogólnie odcinek ok, ale faktycznie bez fajerwerków, za to chłopcy super.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group