To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - SUPERNATURAL: Winchesterowie kontra reszta świata i zaświata

BeeMeR - Pią 14 Maj, 2010 18:30

A ja właśnie nie z tych, co to się potrafią takim gadaniem/gderaniem/marudzeniem (jak u Woody Allena) itp. powtykanym w ciągu filmu podniecać :roll: - mnie to się nie podoba - bo nie dość, że spowalnia akcję, to jeszcze czasami próbuje ją zastępować.
A jeszcze z marudzenia odnośnie ostatniego odcinka to
Spoiler:
szalenie mi się podoba Deam gadający z Deanem :serduszkate: - jak to bywało wcześniej, ale Sam gadający z Samem mnie nie porwał :roll:

Ergo: jak dla mnie były odcinki znacznie lepsze, niż ten ostatni.

Ale i tak cały sezon uważam za całkiem udany i mam nadzieję, że ostatni :P
Albo, że następny będzie co najmniej tak samo dbryy.

Admete - Pią 14 Maj, 2010 19:00

To nie żadne marudzenie tylko podsumowanie, poza tym bez komentarza końcowa scena

Spoiler:

zwycięstwa Sama nad Lucyferem - nie miałaby racji bytu - cały pomysł się na tym opierał. Odrobina kontekstu jeszcze nikogo nie zabiła ;) A to jest kontekst - wybacz, ale filolodzy juz tak mają - zboczenie takie ;)

Uważam też, że Jared świetnie zagrał scenę rozmowy z Lucyferem. To odbicie w lustrze, chłodne wyrachowanie, muszę przyznać, że pan Padalecki się wyrobił bardzo. I moment zwycięstwa Sama nad Lucyferem tez bardzo dobry. Te fragmenty z przeszłości - świetnie dobrali sceny.
No i fakt, że Impala odegrała tak dużą rolę w tym odcinku - jest przecież pełnoprawnym członkiem obsady i postacią ;)
A na koniec pozegnanie Kripke z nami i z bohaterami. Naprawde lubię pana Kripke ;)

Deanariell - Pią 14 Maj, 2010 20:04

BeeMeR napisał/a:
A nieszczególnie mi się podoba nie fakt, lecz sposób ujęcia tematu

Basiu, ja tak z ciekawości zapytam - a Ty jakbyś to ujęła, gdybyś była na miejscu scenarzystów i reżysera? ;) Bo mnie kompletnie nic lepszego do głowy nie przychodzi (totalna pustka :roll: ), więc tym chętniej poznałabym Twoją wizję. :excited: :mrgreen: Myślę, że było to bardzo ładne klamrowe zakończenie, z pięknym mrugnięciem w stronę fanow, melancholijne, takie jak lubię. Faktycznie z powodzeniem mógłby to być ostatni sezon, ale konsekwentnie dam szansę szóstce... zobaczymy, co ciekawego wymyślą bez Kripke. :mysle:

Nie będę powtarzać się za Admete, generalnie ja również się wzruszyłam trochę w paru momentach... Tyle lat oglądania, to prawie jak długoterminowy związek. :lol: Dean cudny, Sam niesamowity - miło popatrzeć na grę Jared'a, jak się chłopak wyrobił przez ten cały czas. :oklaski:
Mnie rozmowy pomiędzy braćmi nie przeszkadzały - wydaje mi się, że było im wręcz potrzebne. Jak dla mnie taki np. Hamlet jest bardziej przegadany... :rotfl: "Niestety" mam tak jak Admete - analiza dialogów i tego, co autor/bohater miał na myśli czy chciał przez to powiedzieć to mój żywioł... :roll: :-P Oczywiście nie neguję prawa do innego punktu widzenia.
[Pewnie skrzywiły mnie w czasach liceum filmy Woody'ego Allen'a, które wtedy namiętnie oglądałam... i może winny jest również David Lynch? :mrgreen: ]

Motyw z Impalą! :oklaski: :thud: Rozmowa Michała z Lucyferem jako paralelizm/odbicie losów braci Winchester'ów :oklaski: - może nie był to najmocniejszy finał pośród wszystkich sezonów SPN-u, ale nie mogę powiedzieć, że mnie rozczarował.

Tylko smutno mi trochę, że się skończyło... :cry2:

I nie wiem czemu przypomniała mi się końcówka "Wieży jaskółki" Sapkowskiego - Geralt i Dean/Wiedźmean...

Admete - Pią 14 Maj, 2010 22:31

Finał zamknął wiele wątków, ale otworzył kolejną furtkę. Przeczytałam jakies plotki o tym, że ewentualny sezon 6 byłby krótszy i wyemitowany dopiero na wiosnę, a nie jesienią. Ale może to tylko plotki.

Dość o kwestaich formalnych. Interesują mnie inne rzeczy:
Spoiler:

Przede wszystkim zakończenie - Dean postanowił dotrzymać przyrzeczenia danego Samowi - będzie miał mormalne życie, ale zawsze będzie czuł pustkę po stracie brata, zawsze będzie tęsknił ( normalnie jak o tym myślę, to się wzruszam - wiem, jestem nienormalna ;) ) A Sam..Jak myślicie czy został przywrócony do życia przez Boga? To mozliwe, bo w Spn wszystko jest możliwe. Jesli tak to otrzymał wolność. Gdy Dean i Castiel jada Impalą Castiel zadaje Deanowi takie dziwne, pozornie oderwane od całości rozmowy pytanie: "What would you rather have? Peace or freedom?"
Najbardziej boli myśl o tym, że bracia są rozdzieleni.


A tutaj najlepsze cytaty z ostatniego odcinka:

http://www.buddytv.com/sl...nale-10719.aspx

Agn - Pią 14 Maj, 2010 22:39

Obejrzałam...

Cóż mogę rzec...

Kripke się chyba ciapkę w tym odcinku tłumaczył, nie sądzicie? I jakiś taki... ostatecznie zakończeniowy był ten odcinek, jakby kolejnego sezonu miało nie być.

No i...

Dean to miał wejście. Woooohoooo!!! Rock of ages!!!

Ale tak na dobrą sprawę to...

Ja wiem, że grano na mych emocjach jak na mandolinie, ale i tak zryczałam się jak dziki osieł. :cry2: :cry2: :cry2:

Admete - Pią 14 Maj, 2010 22:45

To znaczy, że nie ja jedna mam dziś wieczór spocone oczy? ;) Dobrze wiedzieć ;)

Kripke za pośrednictwem Chucka zwracał się do nas - fanów. Podobało mi się to. I przepiękne uhonorowanie Impali na sam koniec. I ten cytat:

Spoiler:
“The Devil doesn’t know or care what kind of car the boys drive.”

Deanariell - Pią 14 Maj, 2010 23:13

Agn napisał/a:
Kripke się chyba ciapkę w tym odcinku tłumaczył, nie sądzicie? I jakiś taki... ostatecznie zakończeniowy był ten odcinek, jakby kolejnego sezonu miało nie być.

Ja wiem czy się tłumaczył? :mysle: Dla mnie to było raczej podsumowanie. I w pewnym sensie jest to jakiś koniec - ostatnia odsłona historii opowiadanej przez reżysera z konsekwencją od pierwszej serii, ostatni sezon z Kripke tak naprawdę. Jeśli nakręcą szósty, to można by go uznać za taki epilog do serialu - i to się mogłoby udać, Sera też pokazała, że potrafi pisać dobre scenariusze... ;) Pod warunkiem, iż stacja nie postawi na potencjalne zyski ("dojenie złotej kury") i nie będą chcieli przeciągać wszystkiego w nieskończoność... :bejsbol:

Admete napisał/a:
To znaczy, że nie ja jedna mam dziś wieczór spocone oczy?

A ja? :P Jak pomyślę o pustce, na jaką właściwie obaj w tej chwili zostali skazani... :cry2:

Wątek Impali raz jeszcze... :thud: :serce: ;)
Agn napisał/a:
Dean to miał wejście. Woooohoooo!!! Rock of ages!!!

Ba. Dean był wręcz cudowny, poważny, dojrzały, kochany do bólu... :serduszkate: :cry2:
Czuję się jak po stypie... :roll: Kogoś może śmieszyć fakt, że się tak wczuwam w zwykły serial, ale jest on dla mnie tym, czym Impala była dla Winchesterów. ;)

Agn - Sob 15 Maj, 2010 00:05

Mnie to nie śmieszy, lecz raduje - nie tylko ja się cieszyłam z uhonorowania Impali!

Dla mnie to było takie troszkę tłumaczenie. Albo inaczej - zapobiegawczy chwyt. Te teksty, że końcówka to ból w... ten, no, wiecie gdzie. Że fani zawsze będą narzekać, bo są dziury. To taka obrona, zanim mu ktoś przyłoży, bo wie, jaki serial stworzył i wie, że jego zakończenie na pewno wszystkich nie usatysfakcjonuje.
I mi także brakuje paru drobiazgów - szkoda, że ostateczne rozwiązanie nie wyglądało jak prawdziwa bitwa, ale nie czepiam się - pewnie kasy nie mieli. Natomiast miło by było, gdyby pojawił się Crowley i łaskawie zerwał umowę i oddał duszę Bobby'emu.

Anonymous - Sob 15 Maj, 2010 01:58

Deanariell napisał/a:
Jak pomyślę o pustce, na jaką właściwie obaj w tej chwili zostali skazani... :cry2:


Ja tak czulam po BSG :)

Aragonte - Sob 15 Maj, 2010 02:11

AineNiRigani napisał/a:
Deanariell napisał/a:
Jak pomyślę o pustce, na jaką właściwie obaj w tej chwili zostali skazani... :cry2:


Ja tak czulam po BSG :)

A ja coś podobnego czułam po finale IV sezonu Babylon 5 :-|

Admete - Sob 15 Maj, 2010 09:49

Wiesz Aragonte - siła rażenia przy zakończeniu w Spn może nie była aż tak wielka jak w zakończeniu B5, ale nastrój jest na końcu podobny. Zwycięstwo, ale z poczuciem straty i osamotnienia.
praedzio - Sob 15 Maj, 2010 10:01

W sumie dwie pieczenie na jednym ogniu: i happy end i angst. ;) Nie mogłam się powstrzymać i podejrzałam końcówkę. ;)
Admete - Sob 15 Maj, 2010 10:22

Praedzio czekam na twoje wrażenia względem Sama i gry Jareda :) To już jak obejrzysz i przeczytasz wszystkie spoilery ;)
katka - Sob 15 Maj, 2010 18:09

dzień dobry :)

ja tak tylko na chwilkę: właśnie skończyłam oglądać ten ostatni odcinek i mi się na sercu tak rzewnie zrobiło... :cry2: :cry2: :cry2:

a podsumowując SPN - jak mawia Moja Siostra - "ludzie się zmieniają - rodzina pozostaje"

Harry_the_Cat - Sob 15 Maj, 2010 20:12

Obejrzalam. Nie powiem, poplakalam sie jak za dawnych czasow, ale sila razenia nie byla jednak tak duza.
Mam mieszane uczucia odnosnie komentarza Chucka - z zalozenia sie krzywie prazy narracji zza kamery, to dla mnie zawsze troche droga na skroty. Ale byl to z pewnoscia ciekawy komentarz.
Nie jestem pewna, co myslec o zakonczeniu - SPOILER - tzn podobalo mi sie to, ze Dean pojechal do Lisy, to ze ona go przyjela, podobala mi sie ta prostota.
Ale co oznaczalo pojawienie sie Sama? Czy to na pewno był Sam? I - jeslio bedzie sezon - co bedzie z Castielem?

Agn - Sob 15 Maj, 2010 21:18

Trudno, Kocie, powiedzieć. Może to był tylko taki znak dla nas - Sam jest do odratowania, to nie koniec historii, Dean musi go wydostać.
Ewentualnie był to Sam-duch, który patrzy na swojego brata, spełniającego daną mu obietnicę - pojechał do Lisy i próbuje normalnego życia. Tylko... czy dla Deana może być normalne życie? Podejrzewam, że doła ma teraz większego niż Wielki Kanion - lata temu wyciągnął brata na poszukiwania ojca, a finał tego, co się po drodze rozwinęło, jaki był, każdy widzi. Podejrzewam, że Dean teraz nieźle posypuje głowę popiołem i biczuje się po plerach...

Harry_the_Cat - Sob 15 Maj, 2010 22:30

No akurat to wszytko, co sie wydarzylo, pokazalo, ze Dean nie jest za to odpowiedzialny. Deana na pewno przepelnia teraz pustka, ale mysle, ze jego zycie mogloby sie ulozyc spokojnie. Szrama zawsze pozostanie - ale jestesmy tylko ludzmi. Brzmi to banalnie i moze mniej romantycznie niz bysmy chcialy widziec te historie, ale zycie pokazuje, ze wola przetrwania moze przytlumic bol. Mam nadzieje, ze Dean nie bylby na tyle glupi, zeby nie probowac stworzyc rodziny z Lisa i Benem. Mimo wszystko. Przyjezdzajac do nich wzial za nich odpowiedzialnosc, a wiemy ze nie jest egoista....

(Bez sensu troche ta gadka bo sezon na pewno nie bedzie o tym, jak Dean probuje poskladac jakos swoje zycie :roll: )

Caitriona - Sob 15 Maj, 2010 22:36

BĘDĄ SPOILERY!!!

Obejrzałam i ja. Dobry odcinek, choć faktycznie zdarzały się lepsze. Ale i tak zrobił na mnie wrażanie, może dlatego że to jest jakoś koniec, niezależnie czy będzie szósta seria, czy nie, bo już bez Kripke.

Po pierwsze świetna historia Imapli. Zupełnie jakby była jednym z członków rodziny, albo namiastką domu chłopaków. Brawa. Poza tym podobał mi się komentarz Chucka, i tak, wydaje mi się że on jest Bogiem.
Bardzo podobała mi się gra chłopaków, szczególnie Padaleckiego. Ten dialog Sama z Szatanem, z odbiciami w lustrze naprawdę chłopakowi wyszedł.
Nawet ja się dziś wzruszyłam, w momencie gdy Sammy się żegnał z Bobby'm i Cassem. Wtedy naprawdę smuno mi się zrobiło. Za to podskoczyłam w momencie, gdy szatan rozerwał Cassa na kawałki, matko normalnie szczęka mi opadła.
Co do ostatniej sceny, to jestem pełna wątpliwości, tak jak Harry: czy Sam to naprawdę Sam? A poza tym jakoś nie jestem w stanie przywyknąć do widoku Deana w domu, otoczonego rodziną. Dean dla mnie powinnien siedzieć za kierownicą Impali, obok Sama, słuchać classic rocka i polować na demony ;)

Admete - Sob 15 Maj, 2010 22:52

A ja byłabym sobie w stanie wyobrazić Deana opiekującego się Lisą i Benem. On jest strasznie opiekuńczy i odpowiedzialny. Gdyby Sam miał nigdy nie wrócić, to wtedy Dean dotrzymałby obietnicy i został z nową rodziną.
Co do ostatniej sceny - jesli mam być sezon 6, to Sam wróci. Jeśli nie, to opcje są różne - albo na chwilę pozwolono mu wrócić na ziemię, albo dostał, to czego zawsze szukał - wolność i postanowił dać Dean'owi szansę na normalne życie. Natomiast nie wierzę w wersje, w których Sam miałby być zły, bo to bez sensu trochę. Ostatecznie pokonał zło w sobie, więc nie może stanąć po jego stronie.

Deanariell - Nie 16 Maj, 2010 02:11

Admete napisał/a:
nie wierzę w wersje, w których Sam miałby być zły, bo to bez sensu trochę

Też mi się nie wydaje po tym wszystkim... :mysle: W Sama-ducha jakoś również nie bardzo. Pożyjemy, zobaczymy. ;)

A TERAZ UWAGA - SPOILERY!
Myślę z tym zakończeniem, że to była "sprawka" Boga - skoro przywrócił Castiela, a Castiel wskrzesił Bobby'ego, to Bóg równie dobrze mógł zlitować się nad duszą Sam'a i w nagrodę za uratowanie świata wyciągnął go z piekielnych czeluści. Mam wrażenie, że przez jakiś czas bracia będą żyć rozdzieleni (może to jakiś warunek?), ale w końcu stanie się coś takiego, iż będą musieli się znowu spotkać. Dean cały czas będzie pewnie przekonany, że Sam zginął... :-| Wyobrażam sobie jego reakcję, kiedy odkryje prawdę. Ten szósty sezon mógłby być faktycznie trochę krótszy, ale już nie myślę o nim z taką niechęcią - jeśli scenarzyści będą mieli dobre pomysły, to powstałby całkiem sympatyczny epilog do całej tej sagi o rodzinie Winchesterów. :) Ja się zastanawiam, co z duszą Bobby'ego, czy demon dotrzyma obietnicy? W końcu to demon, nawet jeśli przez chwilę wzbudził naszą sympatię. :roll: :-P Podobno Sera zapowiedziała, że fabuła "szóstki" skupi się na relacjach między braćmi. Co nam zależy? Warto obejrzeć kolejny sezon choćby po to, żeby popatrzeć na ukochanych bohaterów. :mrgreen: I też jestem ciekawa jak Harry czy Castiel będzie się nadal pojawiał... Fanki aniołka byłyby pewnie głęboko niepocieszone, gdyby całkiem na amen zaszył się w niebie (czyt. zniknął z obsady). :wsciekla: ;)

Poza tym muszę dodać, że podoba mi się fakt zachowania tożsamości Boga w tajemnicy - gdyby się ujawnił jako postać, byłoby to takie banalne - a tak? Pozostało pole do spekulacji - jak w prawdziwym życiu... Wiemy, że gdzieś tam jest, ale poza tym niewiele więcej. :)

Agn napisał/a:
Dla mnie to było takie troszkę tłumaczenie. Albo inaczej - zapobiegawczy chwyt. Te teksty, że końcówka to ból w... ten, no, wiecie gdzie. Że fani zawsze będą narzekać, bo są dziury. To taka obrona, zanim mu ktoś przyłoży, bo wie, jaki serial stworzył i wie, że jego zakończenie na pewno wszystkich nie usatysfakcjonuje.

Ja wiem? Może w tym sensie, że o dobre zakończenie naprawdę jest trudno (vide mnóstwo schrzanionych końcówek w całkiem z początku dobrych filmach/książkach... :roll: ). Poza tym czyż Kripke/Chuck nie ma racji? :-P Nawet gdyby stawał na uszach, to i tak wszystkim fanom/widzom nie dogodzi, co widać i w naszych komentarzach. :wink: Osobiście uważam, że nikt nie ma mu prawa "przykładać" - wymyślił świetną historię, zakończył, jak zakończył (i na ile pozwalały mu środki finansowe projektu), a jeśli ktoś ma lepsze pomysły, to proszę - chętnie poczytam takie propozycje (fanfiki?). :mrgreen: Dziewczęta, niektóre z Was śledzą komentarze do SPN na anglojęzycznych forach, więc jeśli coś interesującego znajdziecie, to ja proszę o przeklejenie. :kwiatek: Chociaż szczerze wątpię czy znajdzie się ktoś, kto przebiłby to, co zaproponował nam w finale sam autor.

Agn napisał/a:
mi także brakuje paru drobiazgów - szkoda, że ostateczne rozwiązanie nie wyglądało jak prawdziwa bitwa, ale nie czepiam się - pewnie kasy nie mieli

Ale bitew w sumie było przez wszystkie sezony sporo w tym serialu, ten jeden raz może to i lepiej, że do walki nie doszło - tak dla kontrastu? ;) Bo "dziura piekielna" była za płytka? :rotfl: A może za mało czeluść buchała ogniem? Mnie tam nie szkoda - nawet gdyby mieli większy budżet, to z pewnością na końcu i tak pojawiłyby się głosy, że z kolei "za dużo efektów specjalnych", a za mało treści w treści (jak to często bywa we współczesnych filmach akcji :P )...

Admete - Nie 16 Maj, 2010 09:14

Mnie by było żal, gdyby Castiel nie wrócił...Mam nadzieję, że Misha dosatnie po Spn jakieś ciekawe propozycje. Zasługuje na to, bo utalentowany i przystojny :)
Takie niedopowiedzenie w kwestii Boga jest faktycznie dobre - nie mozna tego wyłożyć kawę na ławę, bo straci się element tajemnicy.
Co do fanfików - poza kilkoma pisanymi przez Nilcamiel nie znam dobrych.

Agn - Nie 16 Maj, 2010 10:45

Mnie konkretnie chodzi o to, że cały czas mówiło się o ostatecznej rozgrywce między Miśkiem a Luckiem, bez względu na to, czy naczynka powiedzą "tak" czy "nie". A skończyło się na pogadance i "wykopaniu" dziury - troszkę imho to wszystko impet straciło (choć nie do końca, bo jednak nawet zaskoczenie miałam - nie spodziewałam się, że i Michał wleci do tej dziury).
Swoją szosą niezmiernie mnie ciekawi czy Bóg (też nie skłaniam się ku wersji, że Sam teraz jest zły - właśnie z tego powodu, o którym napisała Admete) zainterweniowałby także w sprawie Michała. Castiel robi za buntownika, który został po dobrej stronie (w przeciwieństwie do Lucyfera, który przeszedł na ciemną stronę mocy). Ale z drugiej strony... nie wskrzesił Gabriela... pozwoli, by Michał cierpiał przez wieczność męki w jednej klatce z Lucyferem? Aczkolwiek tam mogliby się naparzać do woli, w końcu Michał do tego dążył. :P Nie mam pomysłu, jak by to można było rozwiązać.
W kwestii Deana - opiekuna. Owszem, jest bardzo opiekuńczy i potrafi chronić bliskich wszelkimi znanymi sobie sposobami. Tylko że gdy emocje opadną zostaje szare życie i tu się robi mały szkopuł - co Dean będzie robił? Całe życie kręcił np. z kartami kredytowymi, jak do tej pory? Tak się raczej nie da. :mysle: A skoro pojechał do Lisy (która go przyjęła i co było naprawdę wzruszające), to chyba będzie układał sobie życie nieco inaczej niż do tej pory. Bycie łowcą, jak do tej pory, pewnie nieco wylatuje z tego scenariusza, skoro Lisa i Ben to teraz jego rodzina. Hmm... wyszkoli Bena???
No i zostaje kwestia Sama - naprawdę Dean, którego znamy, tak to zostawi? Ten, który był gotów pójść do piekła, żeby Sam zmartwychwstał?
No chyba że dojdzie do wniosku, że kiedyś trzeba powiedzieć "stop". Ale... kurde, no nie wiem...
Jeżu kolczasty, ale sie rozgadałam... Każcie mi się zamknąć, bo będę tak bełkotać bez końca, a i tak pewnie nikt nie będzie wiedział, o co mi chodzi... :roll:

Admete - Nie 16 Maj, 2010 12:31

Gdyby Sam nigdy nie wrócił, Dean zostałby może mechanikiem samochodowym, jak ojciec kiedyś i wychowywałby Bena, może miałby inne dzieci. I tak - prowadziłby normalne życie. Nigdy, przenigdy nie zafundowałby Benowi losu podobnego do swojego. No chyba, że przeznaczenie znów by go dopadło.
Co do braku ostatniej bitwy - nie mogło jej być, bo świat Spn jest naszym światem - jego wirtualnym odbiciem i gdyby doprowadzono do bitwy i pokonania którejś się stron, to musielibyśmy założyć, że zmienia się cała serialowa rzeczywistość i odbija w świat alternatywny. Jasne, że poniekąd rzeczywistość supernaturalna jest takim artystycznym, popkulturowym światem alternatywnym, w którym mity są namacalne, ale chodzi mi o to, że koncepcja serialu musiałaby ulec zmianie. Tego twórcy nie chcieli i to dawało się wyczuć. Gdyby Lucyfer zwyciężył, musieliby realizować ten scenariusz z jednego z wczesniejszych odcinków. Gdyby zwyciężył Michał - musieliby wymyślać jakąś anielska teokrację na Ziemi.

Harry_the_Cat - Nie 16 Maj, 2010 15:01

Wielka batalia bylalby bardzo nie w stylu SPN. Dla mnie nawet wpadanie w dzuire w taki doslowny sposob bylo lekkim odstepstwem ;) wlasnie to zawsze cenilam w tym serialu - proste podejscie, taka troche zabawe z ludzkimi wyobrazeniami nt roznych rzeczy - my sobie wyobrazamy nie wiadomo co, a to okazuje sie miec taka przyziemna powloke - anioly bez widocznych skrzydel, wrazliwy diabel...
Admete - Nie 16 Maj, 2010 15:05

Cytat:
my sobie wyobrazamy nie wiadomo co, a to okazuje sie miec taka przyziemna powloke - anioly bez widocznych skrzydel, wrazliwy diabel...


Harry masz racje :) Ten serial z prozaicznych powodów ( brak funduszy ) musiał sobie radzić w inny sposób i paradoksalnie wyszło mu to na dobre.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group