To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Bluszcz

Gosia - Pią 31 Paź, 2008 19:34

Prawde mowiac sama nie wiem jak się wydaje reprinty, swego czasu zaprzyjaznione z nami wydawnictwo wydawalo reprint pewnej publikacji przedwojennej ze zbiorow mojej instytucji, ale jaka byla procedura i czy cos musieli zaplacic, nie mam pojecia... Wydaje mi się, że to kwestia uzgodnienia.
A czemu piszac o archiwach bibliotecznych wspominasz Gołębiowskiego?
WAiF faktycznie specjalizowal sie w reprintach, ale zdaje się, że juz nie istnieje..

Tamara - Pią 31 Paź, 2008 19:50

Bo o ile wiem , nie był wznawiany po II wojnie , a chętnie bym przeczytała :rumieniec: :mrgreen:
Gosia - Pią 31 Paź, 2008 20:14

A co konkretnie?
Tamara - Pią 31 Paź, 2008 20:21

"Domy i dwory" i "Ubiór w dawnej Polsce" :mrgreen:
Gosia - Pią 31 Paź, 2008 20:25

Czyli to:
http://qan.gu.ma/

Tamara - Pią 31 Paź, 2008 21:02

Gosiu , jesteś bossska :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: ale pewnie drukować tego nie można ? (ja się nie znam :ops1: )
(Bo oprócz przeczytania chciałoby się mieć własną :ops1: )

Tak sobie pomyślałam , krojąc pieczarki , że w takiej "Bibliotece Bluszczu" mogłaby się ukazywać też XIXw. publicystyka np. kroniki tygodniowe Prusa czy felietony Sienkiewicza , a Ćwierczakiewiczowa powinna być obowiązkowo wydana , bo przecież przez wiele lat była współpracownikiem Bluszczu - w latach 1865-94 redagowała dział mody i dział kulinarny , więc chocby z szacunku dla jej pamięci watro byłoby przypomnieć jej sławne poradniki .

Gosia - Pią 31 Paź, 2008 21:12

Drobiażdżek, ten pliczek można zapisać jako pdf i wydrukować, jak sądzę ;)

Właśnie rozglądam sie za Ossendowskim (rozmawiałysmy o nim przy okazji wystawy kresowej na Krakowskim Przedmiesciu, otóz widzę, że jego "Polesie" zostało właśnie wydane, ale kosztuje trochę :(
http://bonito.pl/ksiazka/0000336855.html

Reprint Książki wydanej w latach trzydziestych XX wieku w słynnej serii "Cuda Polski". Doskonale zreprodukowane fotografie oddają klimat przedwojennego oryginału. Fragmenty książki: Rozdział piąty "Lato poleskie":
"Polesie - to nasza dżungla, parna, wilgotna, nieruchoma, bo nawet północno-zachodnie wiatry, dmące w lecie, nie rozpraszają chmur i mgieł. W umiarkowanie ciepłem i wilgotnem powietrzu wybuja niezmiernie wszelaka roślina a nawet czoroty chybkie dosięgają tu grubości młodych bambusów, nawet drzewa, na moczarach rosnące, mają nieraz potężne piony. Rozlana tu niedawno powódź wodna zmienia się szybko w powódź zieloną. rozrastają się trawy, zdobne w barwne plamy kwiatów gęste krzaki i wysokie trzciny rosną dostrzegalnie niemal potężnieją szybko drzewa w borach, w puszczach i olosach, gdzie chyba z siekierą tylko przebije się człowiek przez zarośla, haszcze i sieć gęstego podszycie leśnego."

Kocham ten język :D

Z cyklu: Cuda Polski jakieś kilkanaście lat temu książki na Koszykach można było kupić za kilka złotych. Że ja wtedy nie pomyślalam, żeby nabyć dla siebie (a nie tylko dla mojej byłej instytucji) cały cykl :frustracja:
W domu mam tylko (w sumie nie wiem kto to wydał, bo nie ma nazwy wydanictwa, ale prawdopodobnie Gutenberg-Print: "Warszawę" Janowskiego, oraz na pewno tego wydanictwa "Tatry i Podhale" Rafała Malczewskiego.
Teraz marzy mi się Ossendowski... :mysle:

A a propos Tatr, to można by wznowić "Różę bez kolców: opowiadanie z niedawnej przeszłości osnute na tle przyrody tatrzańskiej z licznemi rycinami w tekście" Zofii Urbanowskiej. Książkę parę lat temu zakupiłam na allegro (bodajże wydanie z 1980 r), ale wznowienia dawno nie było.
A tyle tam opisów tatrzańskiej przyrody!
https://ssl.allegro.pl/item430877450_urbanowska_z_roza_bez_kolcow.html

Tamara - Pią 31 Paź, 2008 22:02

Z Cudów Polski mam Warszawę , Wilno , Lwów , Między Niemnem a Dźwiną i Ossendowskiego Huculszczyznę . Polesia nie widziałam , kupiłam wtedy wszystko , co było .
I pochwalę się , "Różę bez kolców" mam w przedwojennym jeszcze wydaniu :mrgreen: uwielbiam ją , a swoją drogą gdzieś w jakiejś publikacji o Kresach znalazłam Miratycze :mrgreen: .
Możnaby też wydać "Styl zakopiański" i "Szkice z podróży z Tatry" Eljasza Radzikowskiego . A oprócz powieści Rodziewiczówny również jej biografię , żeby wreszcie wyzwolić ją z mitu grafomaństwa i romansowości , pokutującego do dziś , dlatego nie powinien być wydany Wrzos ani Między ustami... , bo mają na stałe przypięte etykiety tanich romansideł , co się rozwlekło niesłusznie na całość jej pisarstwa.

Albo możnaby dołączać do każdego numeru jakąś pocztówkę z przedwojennym zdjęciem - np. cykl fotografii Bułhaka , ułożonych tematycznie .
Ech , znowu się rozmarzyłam...

Jeszcze mi się marzy "Zdobnictwo ludowe na Podhalu" Matlakowskiego *idzie wylać sobie na główkę wiadro zimnej wody*

Tamara - Pią 31 Paź, 2008 22:07

Mag , to nie "tylko" , to "aż" 12 dobrych książek , inaczej niedostępnych ; dla mnie każda byłaby powodem do radości :excited: :excited: :excited:
Tamara - Pią 31 Paź, 2008 22:13

Toteż mówię po raz kolejny , że się rozmarzyłam... (i wylałam na łeb wiaderko zimnej wody :wink: )



Ale chociaż troszeczkę mogliby wydać , chociaż ciut , chociaż co drugi miesiąc :trzyma_kciuki:

Gosia - Pią 31 Paź, 2008 22:21

Ja czytałam trzy bodajże biografie Rodziewiczówny, jako swój własny egzemplarz mam książkę Głuszeni, ale bardzo mi się podobała "Pani na Hruszowej" (nie mogę jej zdobyć) - ładnie napisana, no i sa jeszcze wspomnienia Skirmunttówny......
Ale jakoś obawiam się, że redakcja Bluszcza może nie zechcieć zająć się Rodziewiczówną, właśnie ze względu na te głupie stereotypy.
Ja polecam jako lekturę "Jerychonkę" - męski bohater Oryż jest tam dość interesujący.

Tamaro, pożyczysz mi Ossendowskiego? Jeszcze sprawdzę, czy u mnie go nie ma..

Popieram pomysł z pocztówką! I opisy miast polskich z dawnych lat.

Chyba faktycznie oczekujemy zbyt wiele.. :mysle: No ale tworzymy swoją listę marzeń..

Tamara - Sob 01 Lis, 2008 16:30

Gosiu of kors , tylko muszę go najpierw zlokalizować i odkopać , bo wiem że jest , ino nie wiem gdzie :mysle: :rumieniec:
"Panią na Hruszowej" też czytałam i jest świetna , jakiś czas temu kupiłam jeszcze jedna biografię ale nie pamiętam autora :rumieniec: i jeszcze jej nie przeczytałam :rumieniec:
Moja ulubiona Rodziewiczówna to "Macierz" a w ogóle to chyba sobie znowu muszę poczytać , bo dawno tego nie miałam w ręku .

Co do listy naszych życzeń i oczekiwań , myślę , że im bogatsza będzie , tym lepiej , bo tym większa szansa , że w obfitości propozycji znajdą się możliwe do zrealizowania .

A może odkłamaniem Rodziewiczówny zająłby się Wołoszański ? :wink: Serio mówiąc , myślę , że to byłoby zadanie właśnie dla Bluszczu , jako że założenia ideowe B. i Rodziewiczówny były podobnie ukierunkowane - na rozwój umysłowy i moralny czytelników .

Gosia - Sob 01 Lis, 2008 16:38

A pamiętasz, że był kiedyś napad na Rodziewiczówną, w jakiejś miejscowości podwarszawskiej - rejon Wesołej chyba czy Otwocka - świetny temat dla Wołoszańskiego ;)
Już widzę, jak pisze:
Był ciemny wieczór, sąsiedzi spali, kiedy przez drogę przeszło szybkim krokiem kilku podejrzanie wyglądających mężczyzn, rozejrzeli się nerwowo, ale nawet żaden pies nie zaszczekał. Podeszli do małego stojącego na uboczu domu i przeskoczyli przez niski płotek. Jeden z nich stanął pod drzwiami i zapukał, za chwilę rozległy się kroki - to w kierunku drzwi szła z odległego pokoju znana polska pisarka, autorka "Dewajtisa" - Maria Rodziewiczówna....
No coś w tym stylu.... ale sama sytuacja do śmiechu nie była, ona wtedy już nie była młodą kobietą i zostala mocno poturbowana :(

A propos literatury kobiecej wyszla ksiazka, ktorej nie widzialam dotąd:

Ewa Kraskowska
Piórem niewieścim. Z problemów prozy kobiecej dwudziestolecia międzywojennego

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe UAM


Centralną perspektywą epistemologiczną książki jest perspektywa historycznoliteracka. Autorka pyta: jak przedstawiają się dzieje polskiej prozy okresu międzywojennego, gdy przyglądamy się im, analizując utwory pisarek zarówno dobrze (Zofia Nałkowska) czy też nieźle (Helena Boguszewska, Aniela Gruszecka) znanych czytelnikom opracowań, jak i kiedyś głośnych, a przez badaczy niemal całkowicie zapomnianych (Wanda Melcer, Irena Krzywicka, Elżbieta Szemplińska). Książka ukazuje nie tylko odrębność nurtu kobiecego, ale i jego związki z potężnymi wówczas żywiołami czy dylematami literatury, takimi jak impet reportażu, ewolucje prozy psychologicznej, wreszcie rozdarcie literatury między ambicjami sztuki a pokusami rynku.

Ciekawe czy wspomina o Rodziewiczównie?
A o Helenie Boguszewskiej i jej powieściach psychologicznych pisalam moją pracę magisterską.

A tu kolejna ksiązka Ewy Kraskowskiej, która jak widać zajmuje się kobietami jako pisarkami i czytelniczkami:

Ewa Kraskowska
Czytelnik jako kobieta. Wokół literatury i teorii

Wydawca: Wydawnictwo Naukowe UAM


Autorka prezentowanej publikacji postrzega siebie jako badaczkę współczesności, jednak feministyczna perspektywa sprawiła, że sięgnęła do epok odległych czasowo - do XVIII i XIX wieku. Przywołuje dawne arcydzieła z odświeżonym zaciekawieniem, zadaje im pytania nieco inne od rutynowych i sprawdza, co z tego wyniknie. Z obszaru feministycznej ideologii wydobywa problemy literaturoznawcze i otwiera zupełnie nowe, historycznoliterackie i teoretyczne perspektywy, a każdy rozdział pracy zawiera oryginalną reinterpretację dotychczasowych badań. Praca składa się z ośmiu obszernych studiów obejmujących swym zakresem literaturę polską i europejską od Oświecenia do końca XX wieku.

A propos, czy to nie temat dla Bluszcza? Mysle, ze skoro Ewa Kraskowska badala tą tematykę (a to ona napisala też bardzo dobrą biografię siostr Bronte), mialaby duzo do powiedzenia na temat literatury kobiecej XIX i XX wieku.


Edit: Znalazlam info:
Ewa Kraskowska jest krytyczką literacką, tłumaczką. Wykłada na Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Specjalizuje się w literaturze dwudziestolecia, prozie feministycznej oraz krytyce literackiej.

http://www.wsnhid.pl/content/view/1059/322/

Ewa Kraskowska – profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, literaturoznawczyni i tłumaczka prozy anglojęzycznej. Od kilku lat kieruje Pracownią Krytyki Feministycznej w Instytucie Filologii Polskiej UAM. Zajmuje się między innymi twórczością pisarek polskich i obcych, historią literatury polskiej XX wieku oraz teorią literatury. Opublikowała kilka książek poświęconych tej problematyce: Piórem niewieścim. Z problemów prozy kobiecej dwudziestolecia międzywojennego (Poznań 1999), Zofia Nałkowska (Poznań 1999), Siostry Brontë (Kraków 2006), Czytelnik jako kobieta. Wokół literatury i teorii (Poznań 2007).

Tamara - Sob 01 Lis, 2008 17:07

Chyba o Rodziewczównie tam nie będzie , bo trzymała się raczej na uboczu światka literackiego 20-lecia , ale może to być ciekawe . Frapuje mnie drugi tytuł - czytelnik jako kobieta :shock: ? bardziej pasowałoby kobieta jako czytelnik , bo tak to ma się wrażenie , że istota zwana czytelnikiem może przyjmować postać kobiety albo mężczyzny :confused3: a to trochę dziwne :wink:
Gosia - Sob 01 Lis, 2008 17:10

O tej drugiej ksiazce:

Autorka prezentowanej publikacji postrzega siebie jako badaczkę współczesności, jednak feministyczna perspektywa sprawiła, że sięgnęła do epok odległych czasowo - do XVIII i XIX wieku. Przywołuje dawne arcydzieła z odświeżonym zaciekawieniem, zadaje im pytania nieco inne od rutynowych i sprawdza, co z tego wyniknie. Z obszaru feministycznej ideologii wydobywa problemy literaturoznawcze i otwiera zupełnie nowe, historycznoliterackie i teoretyczne perspektywy, a każdy rozdział pracy zawiera oryginalną reinterpretację dotychczasowych badań. Praca składa się z ośmiu obszernych studiów obejmujących swym zakresem literaturę polską i europejską od Oświecenia do końca XX wieku. The Reader as a Woman. Studies in Literature and Theory The book comprises a series of articles focusing on various phenomena of Western literature and theory seen from the point of view of the woman reader. The author argues that reading is a highly gendered practice, although not necessarily one determined by the sex of a reader. Exploring Western writings from Rousseau to Joyce (via Wollstonecraft, Austen, Blake, Mickiewicz, Tolstoy, James, Mann, Woolf, Nalkowska, Schulz, Gombrowicz and others) she discusses such central themes as: the woman reader; gender and experience; society and stereotypes; honour; strategies of conversation; feminist discourse in current Slavic literature; and representations of affirmative femininity in the modern novel.
SPIS TREŚCI Wprowadzenie I. Kobieta jako czytelnik, czytelnik jako kobieta II. Doświadczenie a płeć w literacko-filozoficznym dyskursie oświecenia i romantyzmu III. Powieść o socjecie a stereotypy IV. Semantyka i pragmatyka "mowy nieszczerej" w Annie Kareninie V. Z dziejów honoru (w powieści XIX i XX wieku) VI. Nałkowska i Schulz, Schulz i Nałkowska VII. Płeć Słowiańszczyzny VIII. Kobieta mówi wielkie Tak


No i tu:
"Literatura i płeć" - konspekt wykładu prof. dr hab. Ewy Kraskowskiej

http://www.wsnhid.pl/content/view/1059/322/

Gosia - Sob 01 Lis, 2008 17:17

To, że czasem nie używam polskich liter, tu na forum i czasem piszę nieco niechlujnie, nie oznacza, że nie znam zasad. Kiedy zachodzi taka potrzeba robię korektę wydawanych przez moją instytucję publikacji ;)
A książek w domu mam faktycznie za dużo :roll:

Biografia Bronte pióra Kraskowskiej jest bardzo dobra, pożyczałam ją od Aragonte.
Mnie zainteresowała natomiast ta pierwsza publikacja o międzywojniu.

Ale generalnie czytając te streszczenia obawiam się, że Kraskowska jest osobą z kręgu mocno feministycznego (Szczuka i inni), a ja za tym kręgiem nie przepadam.

Gosia - Sob 01 Lis, 2008 17:43

Znalazlam riportę Leszka Szarugi z 1999 r.:

W interesującej skądinąd i świetnie napisanej rozprawce „Piórem niewieścim. Z problemów prozy kobiecej dwudziestolecia międzywojennego” Ewa Kraskowska podkreśla: „Mówiąc w skrócie i uproszczeniu: feminizm jako zjawisko społeczne w centrum uwagi stawia kobietę i jej pozycję w świecie patriarchalnym, czyniąc tę pozycję przedmiotem niezgody i walcząc o jej zmianę, natomiast krytyka feministyczna zajmuje się kobiecością w literaturze”. Jakby tego było mało, dodaje: „Ponadto jest to dyscyplina nadzwyczaj pluralistyczna i – wbrew temu, co się sądzi w Polsce – uprawiana nie tylko przez płeć żeńską”.
Czytam to i nie mogę się nie zdumiewać. Bo oczywiście rozumiem, że pozycja kobiety w świecie może być uczyniona przedmiotem niezgody, zwłaszcza że jest to świat jako żywo patriarchalny, a zatem niedemokratyczny, ba – represyjny, szczególnie wobec kobiet, a już z pewnością wobec niewiast parających się piórem lub cyrklem. Z tym twierdzeniem się zgadzam, trudno jego prawdziwości zaprzeczyć. To samo zresztą dotyczy wielu innych grup z różnych powodów poddawanych represjom Systemu: warstwa włościańska jest na przykład w kulturze nie dość silnie reprezentowana. I nie tylko włościanie mogą się o prawa włościan upomnieć, ale może to zrobić na przykład kupiec lub inny mieszczanin. A bywało i tak, że włościaństwem w literaturze zajmowali się nie tylko oni sami, lecz nawet inteligenci.
Krytyka feministyczna, pisze Kraskowska, to nowa szkoła interpretacji, która daje „szansę czytania i badania utworów «jako kobieta»”. I mamy problem – czy zmienia to w istocie sam utwór czytany? To znaczy: czy ma tu zastosowanie twierdzenie mówiące, że sam instrument badawczy zmienia badany obiekt? Czy zatem, dajmy na to, taka „Lalka”, poddana w szkole interpretacji stworzonej przez krytykę feministyczną, ulegnie przemienieniu? Zapewniam, że nie są to pytania złośliwe. Myślę natomiast, że trzeba takie stanowisko podobnymi pytaniami prześwietlać choćby dlatego, że poddawane podobnej próbie, jeśli jest stanowiskiem zasadnym, ulegnie wzmocnieniu.
Cóż – twierdzę, że „Lalka” pozostanie „Lalką”, lektura kobieca nie wniesie do niej nic nowego. Lektura kobieca natomiast pozwoli dostrzec w „Lalce” to, czego nie dostrzega (na ogół!) lektura męska, to prawda. Lecz jest to taka sama prawda, jak ta, która mówi, że każda nowa lektura pozwala w utworze literackim odnaleźć niedostrzegane dotąd cechy i właściwości. Pytanie, jakie się z kolei pojawia, brzmi następująco: czy lektury kobiece – a więc takich badawczyń jak Maria Janion, Grażyna Borkowska, Inga Iwasiów czy Ewa Kraskowska – w jakiś zasadniczy sposób różnią się od lektur męskich? Czy tworzą jakiś osobliwy zbiór lektur całkowicie odmienny od pozostałych zbiorów? Jeżeli przyjąć zapewnienie, że krytyka feministyczna może być „uprawiana nie tylko przez płeć żeńską”, wtedy na pytania te trzeba odpowiedzieć negatywnie, choć oczywiście otwarte pozostaje pytanie o to, jak mężczyźnie umożliwić „szansę czytania i badania utworów «jako kobieta»”. Czy czyni to „w imieniu kobiety”, czy za sprawą współodczuwania, jakiejś empatii? Nie wiem.
Wiem natomiast jedno – tworzenie podobnych kategorii, jak nauka feministyczna, jest niebezpieczne, gdyż konsekwencją takiego postępowania musi być ideologizacja nauki, a tego po doświadczeniach ostatnich dwóch stuleci jednak należy się obawiać. Gromadzenie badaczy pod jakimiś szyldami, których funkcją jest naznaczenie, nacechowanie jakiejś ich grupy jako wspólnoty przeciwstawiającej swój interes interesowi innych badaczy, prowadzi w istocie do zatracenia tej wartości, jaką jest bezinteresowność poznania oparta przede wszystkim na indywidualnej wrażliwości, bez względu na to, z jakiej społecznej grupy osoba podejmująca ten trud się wywodzi. W efekcie powstanie „biała krytyka feministyczna” i „czarna krytyka feministyczna”, a być może też „azjatycka krytyka feministyczna”, gdyż, jak wiadomo, nie tylko płciowa, lecz także etniczna tożsamość używana jest dzisiaj jako punkt odniesienia w formułowaniu założeń różnych „szkół”.
Myślę więc, że nie należy (w nauce!) mnożyć bytów ponad konieczność. Należy upominać się o równe prawa dla wszystkich, bez względu na płciowe i niepłciowe uwarunkowania tych osób, ale nie warto tworzyć iluzji o istnieniu uzależnionych od tych uwarunkowań szkół badawczych. Owszem, nie jestem tu postępowy. Nie jestem jednak też konserwatywny. Chciałbym po prostu móc być sobą i nie być poddawany szantażowi moralnemu.

Tamara - Sob 01 Lis, 2008 17:47

Tu znalazłam fragmenty dotyczące JA :
http://www.janeausten.pl/...opic.php?id=819

No to w świetle przytoczonej przez Gosię :kwiatek: riposty chyba nie będę tego jednak czytać , mam alergię na wojujący feminizm :confused3:

Gosia - Sob 01 Lis, 2008 18:17

No to można powiedzieć, że także Margaret Hale z z powieści N&S odbywa podróż od "stanu niewinności" do "stanu doświadczenia" od niewiedzy do gorzkiej wiedzy i (samo)rozpoznania. Zresztą tłumaczyłam swego czasu artykuł naukowy, gdzie rozpatrywano właśnie N&S jako bildungsroman i pisano o dojrzewaniu Margaret i pozbywaniu się przez nią złudzeń, zwłaszcza jeśli chodzi o obraz sielankowego Południa.
Ciekawe czy profesor Kraskowska pisze także o Gaskell i N&S ;) (w świetle tych fragmentów podejrzewam, że strasznie by skrytykowała jej powieść "Ruth" za główną bohaterkę ...)

Akaterine to nie jest czasem dobrze nam znana Nimloth?
Pozdrawiam ją, choć ona już się chyba okopała w Jane Austen i do nas wcale nie zagląda :hello:

Edit: w przypadku Kraskowskiej nieco mnie odstraszyła nazwa: Pracownia Krytyki Feministycznej.

Tamara - Sob 01 Lis, 2008 21:04

Nazwa faktycznie odstraszająca , dla mnie też :paddotylu:

Nie wiem , czy Akaterine to Nimloth :confused3:

Gosia - Sob 01 Lis, 2008 21:57

Zmiana strony i nowy numer Bluszcza przed nami.
http://www.bluszcz.com.pl/
I znowu Bryndal, Brodzik i Wiśniewski... Pewnie na początku tak będzie, bo umowa obejmuje pierwsze numery, choć może i następne też..

Spędził przed lustrem tego wieczoru prawie pół godziny. Jak na faceta to wieczność. Przymierzył już wszystkie swoje koszulki, jakie tylko udało mu się znaleźć w szafie. W końcu zdecydował, że w tym niebieskim polo wygląda najlepiej. Gdyby mógł jeszcze tak jak ubranie zmienić sobie twarz. Chociaż przez kilka godzin paradować z obliczem Johnny'ego Deepa czy może Clinta Eastwooda, oczywiście z czasów, gdy był jeszcze o te kilkadziesiąt filmów młodszy.
Z drugiej jednak strony, gdy tak się sobie przyglądał, pierwszy raz zresztą od niepamiętnych czasów, pojawiła mu się w głowie nutka nadziei, że może wydawać się interesujący.


Jest w tym prawda o tyle, że nawet jeśli facet wygląda jak Quasimodo (to ogolna uwaga o wszystkich facetach), to sam sobie wydaje się przystojny :roll:

Chcialam poczytac inne extracty, ale wszedzie jest Bryndal :-|
Edit:
A teraz wszedzie Grochola... widać, że coś majstruja przy stronie.

Anaru - Sob 01 Lis, 2008 22:08

Gosia napisał/a:
Akaterine to nie jest czasem dobrze nam znana Nimloth?

A o co chodzi? :mysle: Pisze tam?

Gosia napisał/a:
Chcialam poczytac inne extracty, ale wszedzie jest Bryndal :-|

I kto to jest Bryndal? :mysle:

Gosia - Sob 01 Lis, 2008 22:14

No to wiem na pewno, że to ona! :D
http://www.blogger.com/pr...545224929461333
Ale już nie prowadzi tego bloga, pisze tylko na stronie Ogrodu Jane Austen.
Nimloth/Akaterine zamiescila fragment ksiązki o ktorej tu rozmawialysmy. Tamara podala link. Dlatego o niej wspomnialam.

Bryndal to dziennikarz.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafa%C5%82_Bryndal

Gosia - Nie 02 Lis, 2008 11:18

U mnie spis treści wywołał uczucie deja vu. Wygląda na to, że drugi numer będzie identyczny jak pierwszy... I podobnie jak u Ciebie, Mag, uczucie, że ma być lekko, łatwo i przyjemnie..Świadczy o tym choćby tytuł: Halina Pawłowska - radzi jak być sexy. A czy ja aby na pewno koniecznie MUSZĘ być sexy? :roll:
Z drugiej strony sądzę, że pierwsze numery mają już zrobione, pracowali nad nimi od dawna, więc pewnie będą podobne do siebie, z tymi samym wpółpracownikami tj. Brodzik, Wiśniewski, Bryndal....
Ze spisu treści chyba najbardziej mi się podoba zapach Maroka..

Tamara - Nie 02 Lis, 2008 15:47

Pożyjemy , zobaczymy :bejsbol: w razie czego nie będziem kupować i tyle , tylko szkoda , że pismo z taką tradycją może być kolejnym czytadłem . Ale może to tylko chwyt reklamowy , żeby przyciągnąć szersze grono czytelniczek , bo przy ambitnym spisie treści pewnie część wymiękłaby na starcie :roll:

Mag , to Atrakcyjny Kazimierz taki fatalny ?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group