To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Robin of Sherwood

Aragonte - Śro 01 Kwi, 2009 09:33

Michael, wszystkiego najlepszego! :tort: :kwiatki_wyciaga:
Iwona - Śro 01 Kwi, 2009 10:02

Wszystkiego najlepszego Michael! :kwiatki_wyciaga:
Aragonte - Czw 09 Kwi, 2009 22:02

Wróciłam do czarnego Robina i przypominam sobie "Miecze Waylanda" - jak ja lubię ten podwójny odcinek :D
Admete - Czw 09 Kwi, 2009 22:04

Genialny jest :-) Taki niepokojący.
Aragonte - Czw 09 Kwi, 2009 22:54

I świetnie sfilmowany - ja wiem, że używali tam filtrów, żeby nadać określoną kolorystykę, ale efekt jest niezwykły :D
Zdecydowanie realizatorzy sporo się nauczyli od początku I sezonu.

Anaru - Wto 15 Wrz, 2009 09:19

Trafiło mi się przez przypadek na piosenkę "Holding Out For A Hero" Bonnie Tyler
http://www.youtube.com/wa...feature=related
I tak stwierdziłam, że ten Robin ma ciepłe miejsce w moim sercu

praedzio - Wto 15 Wrz, 2009 09:36

Wyłączyłam dźwięk, bo mi ta piosenka średnio pasuje, ale przez tych kilka minut byłam nieobecna dla świata. :serce: ;)
asiek - Wto 15 Wrz, 2009 10:50

Cóż, ten Robin jest nieśmiertelny... :-D
Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 18:51

a ja w ramach inspiracji robie sobie powtorke Robin Hooda. Zapomnialam jaki to smieszny serial :)
Alicja - Pon 05 Paź, 2009 19:38

ja od kilku dni też :-D chociaż wcale nie chce mi się śmiać gdy widzę Marion , mam ochotę ją trzepnąć
dlaczego inspiracji? planujesz napad? :-P

praedzio - Pon 05 Paź, 2009 19:42

A o którym Robin Hoodzie mówicie?
Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 19:45

ja o starym rzecz jasna. Innego nie akceptuje :P Na razie doszlam do Bialego Robina, ale co ja sie po drodze nasmialam. Mialam dluga przerwe - na tyle dluga, ze wiele mi z glowy ucieklo, a przede wszystkim nabralam dystansu :)
praedzio - Pon 05 Paź, 2009 19:47

A z czego się śmiałaś? ;)
Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 20:00

A tak ogolnie - z dialogow, z niektorych momentow, ze szczał, z Praedzia - on tak smiesznie biega, a potem jest taki upocony, niedogolony...
Aragonte - Pon 05 Paź, 2009 20:05

A ja tylko nieśmiało napomknę jako mod, że RoS ma swój wątek w serialach, bo mi tego wątku nie oddali, buuu :wink:
Przeniosę te posty w bardziej pasujące miejsce :)

praedzio - Pon 05 Paź, 2009 20:06

AineNiRigani napisał/a:
z Praedzia


Hę?? :shock: Ja tam nie występuję! Nie to, że bym nie chciała... ;)

A tak na serio - te wszystkie rzeczy, które wymieniasz, stanowią dla mnie część klimatu tego serialu. Od tamtej pory obejrzało się tyle filmów i seriali, że odnoszę wrażenie, iż zmieniła się w ogóle sama konwencja gry aktorskiej jako takiej. Praed to aktor teatralny i czasem ma się wrażenie, że się stara aż za bardzo. ;) Ale za to właśnie go kocham. Im większą widzę jego ekspresję w RoS, tym bardziej moje serce topnieje. :serduszkate:

Nikt po nim już tak nie grał.

Alicja - Pon 05 Paź, 2009 20:08

mnie śmieszy tylko ten nowy :roll: tamtego wspominam z sentymentem, teraz już wiem dlaczego inspiracja :-)
Aragonte - Pon 05 Paź, 2009 20:09

Dziewczyny, przeniosłam tę dyskusję do wątku RoS :)

Jak znam życie, to ledwie tutaj posprzątam, to pojawi się Aine i zacznie tu beztrosko pisać :mysle:

Alicja - Pon 05 Paź, 2009 20:20

jeszcze 2 z fantastyki bo dziwnie tam wygladają :kwiatek:
Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 20:24

praedzio napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
z Praedzia


Hę?? :shock: Ja tam nie występuję! Nie to, że bym nie chciała... ;)

A tak na serio - te wszystkie rzeczy, które wymieniasz, stanowią dla mnie część klimatu tego serialu. Od tamtej pory obejrzało się tyle filmów i seriali, że odnoszę wrażenie, iż zmieniła się w ogóle sama konwencja gry aktorskiej jako takiej. Praed to aktor teatralny i czasem ma się wrażenie, że się stara aż za bardzo. ;) Ale za to właśnie go kocham. Im większą widzę jego ekspresję w RoS, tym bardziej moje serce topnieje. :serduszkate:

Nikt po nim już tak nie grał.


Hmm, akurat kunszt aktorski to wyzej cenie u Szeryfa, czy Raya Winstona. Praed czasami robil tam za blazna, widac ze byl niedoswiadczonym szczawikiem i - wielkiej kariery na tym nie zrobil. W sumie szkoda.
Serial ma klimat niepowtarzalny, ale de facto to zasluga scenarzysty i rezysera. No i niepowtarzalna muzyka. Mysle, ze przy innej obsadzie efekt bylby ten sam...

praedzio - Pon 05 Paź, 2009 20:32

AineNiRigani napisał/a:
i - wielkiej kariery na tym nie zrobil. W sumie szkoda.


Yhm. :) Spytaj kogokolwiek, czyją twarz ma Robin Hood. :) Jakoś go ludzie zapamiętali. ;)

Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 20:48

ja nie mowie, ze ludzie go nie zapamietali, ale ze nie zrobil kariery. Wystarczy zerknac na Raya Winstona, ktory ma na swoim koncie tak wiele roznorodnych rol.
To tak jak Kane Wellesa, czy Darcy Colina - ten drugi bardzo dlugo uwazal te role za swoje przeklenstwo, bo tak byl utozsamiany z postacia, ze nikt go nie chcial zatrudnic - stad jego pozniejsze role w Traumie, Important, czy Niani, majace przelamac schemat. I jemu sie udalo.
Praed stal sie ikona, aktorem jednej roli i w zasadzie sama nie wiem do konca, czy ten Robin ostatecznie go nie zniszczyl. Na samym poczatku kariery zagral w filmie kultowym, postac czczona niczym bostwo i sam stal sie swego rodzaju bostwem. A bostwa sie nie tyka. Praed zostal niejako przygwozdzony rola Robina. Przejdzie do historii kina - to pewne, ale nie jako aktor Michael Praed, ale jako bohater Robin Hood.

praedzio - Pon 05 Paź, 2009 20:58

Jeśli Ci chodzi o umiejętności aktorskie Robina - to się sprzeczać nie będę, bo w sumie w niewielu rolach go widziałam - RoS, Tajemnicze przygody Juliusza Verne'a, Jeźdźcy, jakiś film SF - nie pomnę tytułu. Praed nie zagrał w nich źle, ale to taka moja subiektywna opinia.

Nie zgodzę się tylko ze stwierdzeniem, że RoS w innej obsadzie byłoby takie samo. Trudno mi właściwie tak od ręki wyjaśnić fenomen Praeda. On coś zrobił z tą rolą, że nie wyobrażam sobie postaci Robin Hooda o innej twarzy niż Praedowa. Nadał postaci rys jedyny i niepowtarzalny. Sprawił, że legenda zyskała inne oblicze. W moich oczach on STAŁ SIĘ Robinem. A skoro był Robinem, nie mógł już zostać nikim innym.

Anonymous - Pon 05 Paź, 2009 21:18

I wlasnie takie myslenie zabilo go jako aktora. To juz nawet nie o czas chodzi, ale o barwnosc postaci, niejako jej widocznosc. Wydaje mi sie, ze akurat role Robina, Mucha, Johna, nawet Marion sa tak jednoznaczne, ze zagralby je kazdy. Nawet Szeryf, chociaz tak wyraznie sie odcinajacy, prezentuje pewien okreslony typ postaci - i tez moglby go spokojnie zagrac ktos inny (Hugh Laurie na ten przyklad to wymarzony Szeryf, czyz nie?)
Juz jako dziecko przezylam smierc Robina, ale z zaangazowaniem przyjelam Jasona (nie wspominam faktu, ze bardziej mi sie podoba :) ) jak dla mnie w tym serialu niby jest jeden glowny bohater, ale nie jest dominujacy. Juz sam fakt, ze jednak zostal zastapiony przez kogos innego swiadczy, ze nie jest niezastapiony. To mial byc sliczny chloptas, skaczacy przez krzaki, strzelajacy z luku, wywijajacy mieczykiem i wypowiadajacy madre zdania. Przeciez tak naprawde Praed najbardziej Ci ujmuje jako mezczyzna, nie jako aktor. Za malo tam dal, zeby mozna mowic o aktorstwie. Ale to scenarzysta buduje sekwencje filmu - klatka po klatce, litera po literce. To rezyser decyduje jak aktor jest uwieczniany, jakie sceny maja byc montowane, jakie ma byc swiatlo - w przypadku Robina najcudniejsze sa sceny lesne, a to juz stricte praca rezysera i kamerzysty. Dobry aktor nie uratuje filmu przy kiepskim rezyserze (patrz Wiedzmin), ale swietny rezyser uratuje film przy kiepskiej obsadzie (np. Potop).

praedzio - Pon 05 Paź, 2009 21:35

AineNiRigani napisał/a:
Przeciez tak naprawde Praed najbardziej Ci ujmuje jako mezczyzna, nie jako aktor.


Z większością aktorów tak mam, niestety. ;)
Nie ujmuję tu roli reżysera czy scenarzysty(-ów) - bo właściwie to oni powołali do życia ten serial. Ale nie chcę, żeby Praeda sprowadzano tu tylko do roli ozdobnika serialu. :( On naprawdę wiele dał z siebie w tej roli. Może był młody, chciał się wykazać, może się później wypalił, albo po prostu się znudził graniem - nie wiem. Jako Robin - wypadł naprawdę genialnie.

AineNiRigani napisał/a:
Juz sam fakt, ze jednak zostal zastapiony przez kogos innego swiadczy, ze nie jest niezastapiony.
To trochę stwierdzenie na wyrost. Zastąpiono go, bo Praed nie zostawił producentowi wyboru. I tak później Connery musiał się zmagać z ustawicznym porównywaniem go do Czarnego Robina.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group