To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - SUPERNATURAL: Winchesterowie kontra reszta świata i zaświata

Aragonte - Sob 10 Kwi, 2010 03:59

Deanariell napisał/a:
Ps. A Ty Sssskarrrbie dlaczego nie śpisz? :shock: :-P

Bo niedawno wróciłam z pracy i jeszcze do łóżka nie dotarłam.
Tak to bywa ze Strażnikami :wink:

Śpij dobrze - i niech ten wstrętny szpital okaże się przynajmniej wyposażony w laptop :wink:

Admete - Sob 10 Kwi, 2010 08:08

Popracujemy nad tym, żeby był. Może to będzie dla mnie motywacja, żeby go w końcu kupić? ;) Cierpienai Rielli są moimi cierpieniami - jak to między siostrami ;)

Taki smutny ten ostatni odcinek...Dla braci, w gruncie rzeczy dla Castiela też. Owszem Cas był zabawny, ale tak naprawdę to strasznie go żal. I ta krótka rozmowa z Deanem na temat zdrady ojcowskiej :cry2: Jak dla mnie Dean juz podjął decyzję...Niby wiedziałam, że tak będzie, ale mi smutno. I biedny Sam - ostatecznie wszystko zrozumiał i tak mi żal patrzeć na jego niepokój.

Deanariell - Sob 10 Kwi, 2010 13:42

Admete napisał/a:
Cierpienai Rielli są moimi cierpieniami - jak kto między siostrami ;)

:cmok: :przytul: :kwiatek:

Admete - Sob 10 Kwi, 2010 21:37

Oglądam własnie fragmenty następnego odcinka i ...rany, rany...do czego to zmierza? Właściwie to trochę przypuszczam ale i tak odczuwam niepokój.


http://www.youtube.com/watch?v=JTe8OKXRLGg

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=7ZkaXe0oiw0

http://www.youtube.com/watch?v=Q6O9Hl25LOs

Normalnie zawału dostane przy tych ostatnich odcinkach - Dean, Sam, Castiel, Bobby...

Odcinek nosi tytuł Point of no return - jeden z odcinków B5 tez taki miał...

Deanariell - Sob 10 Kwi, 2010 23:41

Admete napisał/a:
Normalnie zawału dostane przy tych ostatnich odcinkach - Dean, Sam, Castiel, Bobby...

A ja to niby mam spokojnie siedzieć w szpitalu, jak tutaj takie rzeczy będą się dziać?! :paddotylu: :confused3:
Oj, oj, oj... ;)

Harry_the_Cat - Nie 11 Kwi, 2010 20:17

Deanariell napisał/a:

Harry_the_Cat napisał/a:
Normalnie musialam to wkleic... sorry, ale to trzeba w oryginalnym rozmiarze...

Wielkieś mi uczyniła pustki w mózgu moim... Moja droga Harry, tym wklejeniem swoim! :rotfl: :slina: :slina: :slina: Czuję się jak płaska, obśliniona kałuża wlepiająca wzrok w monitor. :lol:


prawda? ;)

BeeMeR - Nie 11 Kwi, 2010 21:35

Obejrzawszy odcinek 5x17 stwierdzam, że świetnie i "prawdopodobnie" poprowadzono wątek Deana, rosnącej frustracji i zniechęcenia, poczucia, że nie może być inaczej i nie będzie, a jednocześnie udawania przed Samem, że wszystko jest ok.
Wątek Castiela mniej mi podszedł, ale ok. Kolejny sfrustrowany i zagubiony

Admete - Pon 12 Kwi, 2010 06:13

A nastepny odcinek pociągnie to dalej...
katka - Pon 12 Kwi, 2010 20:37

a ja mam dylemat egzystencjalny:
ośliniam się na widok Deana, wzruszam na widok Sama i Casa... ALE ni muchomora nie podchodzi mi cała fabuła piątej serii. czy jest dla mnie ratunek? czy od razu mam się zastrzelić z żelaznej szczelby pociskiem z soli kuchennej jodowanej?

Admete - Pon 12 Kwi, 2010 20:51

To po prostu oglądaj dla celów estetycznych ;)
Mnie akurat cała piąta seria bardzo odpowiada, bo ją sobie poniekąd razem z Riellą wymyśliłam ;) Ale już co do szóstej ( jeśli zrobią ) mogę mieć obiekcje. Wtedy będę oglądać ściśle analfabetycznie ;) Co nie jest wcale złe :D

praedzio - Pon 12 Kwi, 2010 21:09

Mnie się od czwartego sezonu fabuła nie podoba, znaczy się ta apokaliptyczna, ale i tak oglądam. :mrgreen: Tego serialu nie da się nie oglądać. ;)
Anonymous - Pon 12 Kwi, 2010 21:36

a mnie apokalipsa troche drazni - sam watek jest fajny (jak pisalam zawsze mialam slabosc do Michala, a tutaj przybiera twarz Deana :) ). Ja najbardziej lubilam te zwykle odcinki ze zwyklymi rzeczami - duchami, potworami, wilkolakami...
Admete - Pon 12 Kwi, 2010 21:41

Cytat:
Ja najbardziej lubilam te zwykle odcinki ze zwyklymi rzeczami - duchami, potworami, wilkolakami...


Gdyby zostali przy tym, to najprawdopodobniej już bym serialu nie oglądała. Właściwie przestałam oglądać po odcinku bodajże Bloody Mary - potem wróciłam, ominęłam nieszczęsne pszczoły i gdyby nie przydarzył się odcinek 9, nie dyskutowałabym w tym wątku ;) Jak mam tylko osobne odcinki, bez wątku łączącego, to nie wytrzymam zbyt długo. Szybko się znudzę ;)

Anonymous - Pon 12 Kwi, 2010 21:52

Racja, ale to nie zmienia faktu, ze w tym wszystkim i tak najbardziej lubie te pojedyncze :) W tych motywach mam jakies takie poczucie... tajemniczej nieuchronnosci, ktora mnie tak ogolnie troche meczy - pewnie dlatego czekam, az skonczy sie cala seria i ogladam hurtem kilkanascie odcinkow (ciagiem jeden po drugim - nie tracac czas na glupoty, typu jedzenie, spanie itp.) Prznajmniej mi to szybko leci ;)
Admete - Pon 12 Kwi, 2010 22:07

Cytat:
tajemniczej nieuchronnosci, ktora mnie tak ogolnie troche meczy


Tajemnicza nieuchronność - jakie ciekawe określenie, niemal poetyckie :) Podoba mi się - właśnie ta nieuchronność mnie pociąga. Z natury jestem fatalistką. W obecnych okolicznościach ciągnie mnie znów do B5 - niektóre odcinki świetnie by pasowały do nastroju, jaki mnie od soboty trzyma.

Anonymous - Pon 12 Kwi, 2010 23:15

Mnie tez pociaga, ale to jest tak jak egzamin - wiem ze wejde do sali i dostane jakies pytania, ale nie wiem jakie. Wiem tylko, ze moge zdac lub oblac i wole to miec jak najszybciej za soba - dlatego wchodze zazwyczaj jako jedna z pierwszych. Podobnie z kryminalami i romansami - zawsze zaczynam od przeczytania ostatnich stron...
Nic nie podnosi wskaznika moich emocji jak ta tajemnicza nieuchronnosc, przeznaczenie, wlasnie przez to ze jest tajemnicza mimo wielokrotnych prob zmian - nieuchronna ;) . A ja nie lubie podnosic swoich emocji - SPN ogladac moge wylacznie na kompie, bo moge sobie poleciec na podgladzie. Gdybym miala ogladac to wszystko normalnie, to moje emocje podnioslyby sie zbyt mocno. A emocje mnie zabijaja - stad poczucie tej nieuchronnosci powoduje we mnie uczucie dyskomfortu psychicznego. Ale jest tak szalenie pociagajaca!
To jak stanie nad przepascia - jest niebezpieczne, wzbudza we mnie emocje - od tego, by stac sie czescia przestrzeni, wiatru, chmur i powietrza dzieli mnie jedynie podloze pod stopami... Gdyby mnie to wszystko nie pociagalo, nie lubilabym SPNa :twisted:

praedzio - Wto 13 Kwi, 2010 05:21

Nigdy nie byłam fatalistką i zbyt jestem emocjonalna, żebym uwielbiała dołować się psychicznie. Nie oznacza to, że lubię oglądać tylko wesołe rzeczy. Komedii praktycznie wcale nie oglądam.

Nie lubię tylko złych zakończeń, narastający bez końca pesymizm jest dla mnie torturą. Jeśli wiem, ze coś się źle kończy - nie oglądam ostatniego odcinka bądź zakończenia. Lubię jak jest zachowana równowaga między jasną i ciemną stroną życia. Przesada w którąkolwiek ze stron sprawia, że albo się nudzę, albo męczę, co w obu przypadkach prowadzi do tego samego - przestaję oglądać.

Admete - Wto 13 Kwi, 2010 05:34

Emocje w serialach nie są złe ;) Co innego w zyciu ;)
praedzio - Wto 13 Kwi, 2010 06:53

Wystarczająco mam negatywnych emocji w życiu, żebym miała ich jeszcze szukać w filmach czy serialach.
Admete - Wto 13 Kwi, 2010 11:40

Kiedy na mnie fikcja tak nie działa - wręcz przeciwnie, pozwala oderwać się od prawdziwego smutku. Fikcja to fikcja - nie jest prawdziwa. Mnie przygnębiają wiadomości w tv i radiu, a nie fikcja. Dlatego mogę oglądać smutne rzeczy, przeżyć katharsis i poczuć się ( paradoksalnie ) lepiej. Pod warunkiem, że mam odrobinę mitu i symbolu, wtedy wszystko robi się jeszcze bardziej fikcyjno-literackie ;)
Aragonte - Wto 13 Kwi, 2010 12:44

Admete napisał/a:
Cytat:
tajemniczej nieuchronnosci, ktora mnie tak ogolnie troche meczy


Tajemnicza nieuchronność - jakie ciekawe określenie, niemal poetyckie :) Podoba mi się - właśnie ta nieuchronność mnie pociąga. Z natury jestem fatalistką. W obecnych okolicznościach ciągnie mnie znów do B5 - niektóre odcinki świetnie by pasowały do nastroju, jaki mnie od soboty trzyma.

Ja wczoraj sięgnęłam po B5 i łyknęłam dwa odcinki (Point Of No Return i Severed Dreams).

A co do rozważań SPN-owych, to mam trochę wspólnego i z Admete, i Aine, i z Praedzio :mysle:
Lubiłam w SPN humorystyczne w tonie odcinki i takie "wyważone", apokalipsa nie całkiem mi leży. A jednocześnie przyznaję, że epickość sama w sobie cenię. Jednak, jeśli już mam obgryzać paluchy z nerwów i stresować się losem bohaterów, to wolę, kiedy akcja dzieje się w świecie kompletnie różnym od naszego, a SPN-owy jednak jest nasz, tylko wzbogacony w różne monstra i piekielne oraz anielskie armie. Z tego samego względu nie lubię horrorów, po czorta mam podsycać swoje fobie :roll: No i wiem, że dostatecznie potrafię się zdołować sama, bez wspomagaczy :?
Wniosek jest taki, że V sezon SPN obejrzę pewnie, kiedy już się skończy, na razie tylko czytam spoilery :-|

Anonymous - Wto 13 Kwi, 2010 13:38

Ja na co dzien mam stosunkowo niski poziom emocji. Moj codzienny tumiwisizm sprawia, ze emocje musza gdzies sie uzewnetrznic - i zazwyczaj to sie dzieje w snach. Nad snami nie panuje - a wystarczy jakiekolwiek, pozornie niewazne wydarzenie, zeby odbilo sie w mojej podswiadomosci sennej. I często snia mi sie ogladane filmy, a tak jak pisalam - nic mnie tak nie porusza jak tajemnicza nieuchronnosc, fatum itp. Uwielbiam czuc wiatr we wlosach i zapach morza i przygody gdy plywam z Hornblowerem, lubie myslec o niepewnosci jutra strzelajac do Cylonów, ale to dotyczy czasow historycznych i calkowicie fikcyjnego swiata. Zawsze najbardziej mnie poruszaly legendy, poematy epickie, mity - chyba duzo bardziej niz rzeczywistosc (chyba dlatego wybralam taki kierunek studiow i stad wlasnie wyplywa zainteresowanie Celtami). Gdzies gleboko we mnie tkwi magnetycznbe przyciaganie do rzeczy mistycycznych i ezoterycznych, do swiata pelnego duchów, upiorów, magicznych stworów, nawiedzen i opetan których nie mozna kontrolowac. Moj realizm i pragmatyzm swietnie sobie z tym radzi w ciagu dnia, ale niekoniecznie w nocy podczas snu...
Aragonte - Wto 13 Kwi, 2010 13:41

No właśnie, Aine, chyba piszemy o czymś podobnym, chociaż ja mam poziom emocji dość wysoki na co dzień :roll:
Anonymous - Wto 13 Kwi, 2010 13:44

Tak mi sie wydawalo, ze tutaj myslimy podobnie. Ja to zawsze mowie - pokaz mi swoje ksiazki, a powiem Ci kim jestes :)
Deanariell - Wto 13 Kwi, 2010 14:27

AineNiRigani napisał/a:
Ja to zawsze mowie - pokaz mi swoje ksiazki, a powiem Ci kim jestes

To w mojej bibliteczce odnalazłabyś się doskonale. ;) Cała seria mitologii różnych narodów, w rozmaitych wydaniach (w niektórych wypadkach), leksykony symboli, książki o aniołach, sporo fantastyki, ostatnimi czasy uzbierało się też trochę pozycji z ezoteryki, o medytacji i rozwoju duchowym... ;) Oraz wiele, wiele innych ciekawych rzeczy nachomikowanych przez lata, sama czasami już nie pamiętam, co tam mam, bo przez te niekończące się remonty większość książkowych skarbów nadal zalega w pudłach. Pociesza mnie jednak fakt, że będę miała miłą niespodziankę podczas rozpakowywania tego wszystkiego w przyszłości. :D
Cytat:
Zawsze najbardziej mnie poruszaly legendy, poematy epickie, mity - chyba duzo bardziej niz rzeczywistosc (chyba dlatego wybralam taki kierunek studiow i stad wlasnie wyplywa zainteresowanie Celtami). Gdzies gleboko we mnie tkwi magnetycznbe przyciaganie do rzeczy mistycycznych i ezoterycznych, do swiata pelnego duchów, upiorów, magicznych stworów, nawiedzen i opetan których nie mozna kontrolowac

To tak, jak mnie. ;)

Mnie się akurat apokalipsa podoba. :P Nie od dziś pociągał mnie motyw wojny w niebie (np. film Armia Boga (The Prophecy) z 1995 r. :excited: ), tu jeszcze do tego wszystkiego wtrąciły się demony i piekło. :) Poza tym posiadam chyba niezwykły ( :mysle: ) dar oglądania różnych rzeczy z iście dziecięcym brakiem krytycyzmu - oczywiście jeśli w ogóle mnie to coś zainteresuje. SPN jest dla mnie serialem z gatunku B5, XF czy RoS - kultowym, więc nawet słabsze momenty mnie nie zrażają, chociaż wolałabym, żeby producenci nie ciągnęli historii na siłę w nieskończoność, bo dopiero teraz zaczęli czerpać z niej zyski... :roll: :wsciekla: Jak już to podkreślałam - dobre rzeczy powinny mieć konkretne, mocne zakończenie, inaczej kult diabli biorą i robią się flaki z olejem, mało strawne nawet dla wyjątkowo odpornych fanów... Nie chciałabym, aby SPN dołączył do grona takich "zarżniętych", ciągnących się bez sensu seriali. :-| Sezon szósty również napawa mnie niepokojem, ale ponieważ liczba 6 jest w tym wypadku znacząca (byle nie dociągnęli do 666 :lol: ), więc staram się nie nastawiać z góry negatywnie - poczekam i chętnie zobaczę, co też wymyśli zmodyfikowana nieco ekipa SPN. Myślę, że zasługują przynajmniej na cień szansy - ale jak usłyszę o sezonie nr 7... :uzi:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group