Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV
Admete - Pią 13 Sty, 2012 14:49 Cieszy mnie docenienie Babylonu BeeMeR - Pią 13 Sty, 2012 15:00 no moja droga - to jedyny serial dla którego wstawałam o 4:30 po niedospanej nocce w zeszłym roku - i jedyny na którym się spłakałam - nie mogłam go nie docenić. Admete - Pią 13 Sty, 2012 15:27 No ba! Jakby powiedziała Aine Eeva - Nie 15 Sty, 2012 10:52 Wczoraj obejrzałam Abduction (Porwanie). W roli głównej - klata Taylora Lautnera. Daje radę.
Nathan przez przypadek dowiaduje się, że jego rodzice nie sa jego prawdziwymi rodzicami. Jednak w chwili kiedy ma uzyskać jakieś wyjaśnienia na jego dom napada dwóch mężczyzn i zabijają ich. Tzn żli jego rodziców, a nie na odwrót. Teraz Nathan i jego sąsiadka (Krissy, Kristan, jakoś tak) muszą uciekać, gdyż nawyraźniej ktoś próbuje schwytać Nathana. Kto? Dlaczego? Czy uda im się uciec?
Dodam, ze w akcję włacza się CIA, serbski as wywiadu, teraz freelancer (serio).
Nie powiem, zeby film był jakiś najwyższych lotów i żeby jakoś specjalnie wciągnął. Można obejrzeć, ale nie trzeba.Aragonte - Nie 15 Sty, 2012 11:27
BeeMeR napisał/a:
no moja droga - to jedyny serial dla którego wstawałam o 4:30 po niedospanej nocce w zeszłym roku - i jedyny na którym się spłakałam - nie mogłam go nie docenić.
Też mnie bardzo cieszy, że umieściłaś go wysoko w rankingu BeeMeR - Nie 15 Sty, 2012 12:23 Bright Star
John Keats i jego romans z Fanny Brawne. Jestem najwyraźniej odporna na jego poezję, ale film jest interesujący, bardzo kameralny, ładnie pokazujący rosnące uczucie między dwojgiem młodych ludzi.
Eeva napisał/a:
bduction (Porwanie). W roli głównej - klata Taylora Lautnera.
i najwyraźniej jego klawiatura, okazywana w licznych uśmiechach - obejrzałam pół godziny, przy bombie dostałam głupawki Eeva - Nie 15 Sty, 2012 13:48
BeeMeR napisał/a:
przy bombie dostałam głupawki
moją ulubioną opcją tej sceny jest moment jak z domu zostają zgliszcza, ale światełka przy basenia nadal się swiecą BeeMeR - Nie 15 Sty, 2012 14:23 Ja już tak trochę przysypiałam jak się wreszcie AKCJA zaczęła, walka itp - no i już wiem, jaki mam problem w razie czego - nie mam basenu na podorędziu by weń szybko wskoczyć Agn - Nie 15 Sty, 2012 23:36 Klata Taylora to najmocniejszy punkt programu. Na resztę nie ma co zwracać uwagi.
Ponieważ skończyłam książkę, to mogłam z czystym sumieniem zabrać się za film. Droga na podstawie książki Cormaca McCarthy'ego z 2009 roku.
Co ja tu mogę powiedzieć? Bo zebrać słów nie mogę. Podwójna dawka tej historii mogłaby zabić konia.
Ale nie Agn.
Książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Z jednej strony niesamowita opowieść, z drugiej - paskudny świat. Z jednej strony piękny język, z drugiej - pewna oszczędność w słowach tu i ówdzie.
Film, jako że jest medium obrazu, jest trochę bardziej dosłowny niż książka, przez co robi się nieco bardziej horrorowaty w niektórych miejscach, bardziej, myślę, naciśnięto na tarcia między ojcem a synem, ale na mój gust - nie jest to nic, czego nie widziałam we własnej głowie, kiedy zapoznawałam się z książką. Film podobał mi się bardzo. Po pierwsze pozostał tą opowieścią, którą poznałam w książce. Po drugie zachował tę mieszaninę ohydy i piękna, którą przedstawił McCarthy. Wreszcie dorzućmy do tego, że główną rolę powierzono Viggo Mortensenowi, który jest po prostu niesamowity w tej roli (a do tego moim skromnym zdaniem świetnie postępuje wiekowo), a na dokładkę - naprawdę przepiękną muzykę. I mamy nasz film. A trzeba przy tym powiedzieć, że twórcy mieli bardzo trudny materiał bazowy. W końcu to opowieść o tym, jak dorosły facet z synem idą, idą, przemierzają miasto, idą, idą, idą, natrafiają na paskudztwo ludzkości, idą, zdobywają jakieś resztki jedzeniowe, idą, idą, co jakiś czas święto spowodowane czymś, co nam wydaje się normalne, a dla nich to jak promień słońca w zimny dzień - puszka coca-coli, którą dziecko może wypić i spróbować, jak to smakuje, nagle skład, gdzie jest mnóstwo jedzenia itd.
Polecam, o ile nie boicie się postapokaliptycznych klimatów i miejscami nieprzyjemnych scen (Aśku FYI w filmie bardziej widać, że to, co otacza dziecko jest dla niego dość traumatyczne, ale z drugiej strony, podobnie jak w książce - chłopiec jakoś sobie z tym radzi).
Ja jestem zachwycona.Admete - Pon 16 Sty, 2012 05:10 Złote Globy rozdali
http://www.imdb.com/Ania Aga - Pon 16 Sty, 2012 08:17 Agn, a jak się kończy ta opowieść książkowo - filmowa? Koniec ludzkości, nie ma nadziei? Jeżeli możesz napisz (spoiler, oczywiście)Agn - Pon 16 Sty, 2012 08:57 Aniu Ago...
Spoiler:
Historia ma gorzkie zakończenie. Ojciec coraz mocniej choruje, został jeszcze postrzelony. W końcu umiera. Chłopiec musi iść dalej sam. Natyka się jednak na inną rodzinę, która też wędruje.
W wymiarze globalnym - nie wiadomo. Nawet nie wiadomo do końca, co się tak naprawdę stało, choć musiał być jakiś masakryczny kataklizm, coś wybuchło, może była wojna? McCarthy tego nie nazywa, natomiast w którymś momencie w książce padają słowa, że świat umiera. W sumie film to zachował - nie jest pokazane, że ktoś strzela, coś wybucha czy coś w tym guście, tylko jest główny bohater, który budzi się w środku nocy i słyszy za oknem, że dzieje się coś niedobrego. Cała scena odbywa się w domu.
moją ulubioną opcją tej sceny jest moment jak z domu zostają zgliszcza, ale światełka przy basenia nadal się swiecą
to dowodzi, że były podłączone nielegalnie do instalacji sąsiadów
skończyłam Abduction
jest w nim początkowo troszkę w/w nudy, potem kilka absurdów, ale generalnie film nie jest zły. Jest odprężający. I zdecydowanie więcej w nim sensu niż w nieszczęsnym zwiastunie, który kiedyś tam widziałam. Przynajmniej wszystko jest pięknie wyłożone, kto kogo jak i dlaczego Dla relaksu - i zgrabnego Taylora Lautnera - polecam
Drogę widziałam jakiś czas temu - to (w moich oczach) bardzo przygnębiająca (może głównie dlatego, że dość wiarygodna ), apokaliptyczna wizja przyszłości - nie wiadomo dlaczego, wiadomo, że wszyscy mają przerąbane - ze świata bowiem zostały zgliszcza. Czasem jednak świata jakieś światełko nadziei - i tego się trzymam .Agn - Pon 16 Sty, 2012 12:39 A i owszem - to jest przygnębiająca opowieść. Ale na swój sposób piękna. Podły świat vs. dbający o siebie wzajemnie ojciec i syn. Mnie to niesamowicie urzekło.
Mój mózg długo mi wypominał oglądanie Abduction. Ale to pewnie dlatego tak go źle przyjęłam, bo zasadniczo nie lubię filmów sensacyjnych.Eeva - Pon 16 Sty, 2012 14:39
BeeMeR napisał/a:
to dowodzi, że były podłączone nielegalnie do instalacji sąsiadów
Ha! tez o tym pomyslałam
BeeMeR napisał/a:
zgrabnego Taylora Lautnera
O tak, jego klata powinna dostać oscara Chociaz, ja nie wiem, z twarzy to on mi wiecznie wygląda na 14 lat.
BeeMeR napisał/a:
początkowo troszkę w/w nudy, potem kilka absurdów
Nie zapomnij o romantycznych chwilach, jak spanie pod patchworkową kołderką BeeMeR - Pon 16 Sty, 2012 14:51
Eeva napisał/a:
Nie zapomnij o romantycznych chwilach, jak spanie pod patchworkową kołderką
Jestem za stara by nastolatki pod kołderką były dla mnie romantyczne
ale za to kilka razy parsknęłam śmiechem więc film uznaję za dość zabawny , acz niekoniecznie z założenia twórców Anonymous - Pon 16 Sty, 2012 15:00
Admete napisał/a:
No ba! Jakby powiedziała Aine
Cos czuje, ze jak sama sobie obejrze, to bede czesciej cytowana do siebie Agn - Wto 17 Sty, 2012 00:27 History of violence
Dla Viggo Mortensena mogę wszystko, ale cieszę się, że mnie facet nie katuje jakimś szajsem. Jak nie lubię filmów sensacyjnych, tak ten znajduję interesującym. Może dlatego, że nie jest to zwyczajowe ganianie dobrego za złym przy akompaniamencie wybuchów... hmm, wszystkiego co się da.
Ale po kolei.
Film opowiada o Tomie Stallu, który ma cudowną, do bólu idealną rodzinę i prowadzi sobie jadłodajnię w małym miasteczku gdzieś w Stanach. Do jego jadłodajni przypałętało się dwóch zbirów. Z pierwszej sceny filmu wiemy, do czego są zdolni i czym się ich odwiedziny w jadłodajniach kończą. I tu nadziewają się dość okrutnie, albowiem Tom bierze sprawy w swoje ręce i w momencie, gdy tych dwóch zabiera się do rzezi, on tych dwóch... rozwala. Oczywiście jest miejscowym bohaterem, do tego gada o nim telewizja i w spokojne życie spokojnej rodziny zakrada się szum w wielkiej obfitości. I wszystko by pewnie jakoś w końcu minęło, gdyby nie to, że do miasteczka zawitał Ed Harris z bielmem na oku, który twierdzi, że Tom tak naprawdę nazywa się Joey Cusack i jest zabójcą. Tom zaprzecza, żona w szoku, ale po pewnym czasie zaczynają się wątpliwości. Tom załatwił tych dwóch kolesi podejrzanie profesjonalnie...
Trochę krwi się w tym filmie leje, nie przeczę. Ale fabuła jest interesująca i bardzo mnie wciągnęła. Sama byłam ciekawa, czy Tom to faktycznie Joey i jak to się wszystko rozwiąże.
Aktorsko znakomicie. Zawsze chciałam zobaczyć Viggo i Eda Harrisa na jednym ekranie, choć chętniej w roli braci (no co? Pasowaliby!). Ale nie można mieć wszystkiego, niech więc grają takie role. Eda za wiele nie ma, ale psuje atmosferę aż miło. William Hurt też się tu zaplątał i jest więcej niż dobrze. Maria Bello jest przepiękna, a i podobała mi się w roli kochającej żony, której cała rodzina się rozwala. Ale najważniejszy jest tu Viggo, któremu należy się głęboki pokłon, bo można tylko palce lizać, jak tu gra.
I jest cholewnie męski.
I rany julek toż ten facet skończył pięćdziesiątkę, a ciało ma takie, że niejeden dwudziestoparolatek by takie chciał mieć.
Polecam, jeśli chcecie obejrzeć niebanalny film sensacyjny. Mnie się bardzo podobał, a że ja za sensacją nie przepadam, to można powiedzieć, że jest to naprawdę komplement.
I tylko w gwałtowny seks na schodach ciężko mi uwierzyć. Może w wykonaniu dwójki masochistów, ale ci bohaterowie na takich mi nie wyglądali. Ale niech im tam będzie. Aragonte - Wto 17 Sty, 2012 00:33 Byłam kiedyś w kinie na "Historii przemocy", pewnie głównie dla Viggo W sumie mi się podobało BeeMeR - Wto 17 Sty, 2012 06:57 Też to kiedyś widziałam - pamiętam seks na schodach bo wydał mi się równie mało prawdopodobny - ale cóż ja mogę wiedzieć o potrzebie przebierania się za cheerleaderkę czy uczennicę Ale Viggo był świetny Agn - Wto 17 Sty, 2012 08:45
BeeMeR napisał/a:
Ale Viggo był świetny
Mam silną potrzebę obejrzenia z nim czegoś jeszcze...
Najchętniej rzuciłabym się na "Niebezpieczną metodę", ale ni choinki póki co nie ma. Mag113 - Nie 22 Sty, 2012 19:15 Trzecia gwiazda (Third Star) GB 2010
Jeśli ktoś ma ochotę w depresji zimowej pogrążyć się jeszcze głębiej to polecam ten film. Już sam początek jest smutny: trzech przyjaciół, bliskich sobie od dzieciństwa, postanawia spełnić życzenie śmiertelnie chorego czwartego z nich, i odbyć podróż ku ulubionemu jego miejscu nad pewną morską zatoka w Walii. Cały film jest kinem drogi: zaczyna się od pożegnania wyjeżdżających samochodem przez rodziców i siostrę chorego, a potem, jako że zatoka nie jest dostępna na czterech kółkach, bohaterowie zostawiają samochód i dalszą część muszą przemierzyć pieszo, nocując po drodze w namiotach. Dla chorego mają specjalnie skonstruowany na tę okazję wózek. I towarzyszymy ich czwórce, wózkowi i pewnemu drzewku w tej wędrówce w dzikim nadmorskim krajobrazie; jest ona okazją do dyskusji o wszystkim - o życiu, przyjaźni, o śmierci, pomimo iż nie chce się o niej nawet myśleć, a co dopiero rozmawiać, jest okazją do kłótni, a nawet bójki. Im dalej, tym gorzej - przydarzają się nieszczęścia, wózek spada do morza, na końcu niosą chorego przyjaciela na własnych barkach, tracą telefony, coraz więcej jest morfiny. A koniec to już depresja totalna - nie ma w tym filmie światełka w tunelu, na końcu pozostaje tylko pewna prośba i morze.......
Chorym jest Benedict Cumberbatch, który jako chory śmiertelnie rzeczywiście wygląda jakby miał zaraz dokonać żywota . Trójka pozostałych aktorów miała ciężkie życie, bo musiała go własnoręcznie nosić, i to pod górę!
Film kameralny, poważny, przejmująco smutny...
W małej acz bardzo smakowitej rólce pewien modny ostatnio aktor seryjny, w bardzo ciekawych obciętych spodenkach! (to ta pomarańczowa postać na plaży!)
RaczejRozwazna - Nie 22 Sty, 2012 19:31 po raz kolejny obejrzałam sobie wczoraj "Dowód życia" z Meg Ryan i Russelem Crowe'm. Bardzo lubię ten film, mimo, iż Meg do tej roli śrdenio pasuje. Za to Crowe Admete - Nie 22 Sty, 2012 19:55 To samo właśnie pomyślałam, bo mam zamiar obejrzeć ten film na TVN7. Kolejny raz - dla Russela oczywiście. Nawet reklamy mi niestraszne