To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce

praedzio - Śro 05 Sie, 2015 15:43

Tamara napisał/a:
Może ją wampir pocałuje i się rozwiąże


I znaczy się akcja - nie wampir. :lol:

Eeva, czekam niecierpliwie na dalszą część recenzji. ;) :excited:

Tamara - Śro 05 Sie, 2015 15:49

Nooo , jakby wampir miał się sam rozwiązać to by ciekawie wyglądało :lol:
Eeva - Śro 05 Sie, 2015 15:53

Szczerze to bardzo brakuje mi w tej opowieści jakiegoś wampira. Nadał by historii kolorytu :D

W ogóle czegoś tu nie obczajam (tak wiem, nie obczjam tej ksiazki generlanie, ale jednej rzeczy tak wyjątkowo). Ricardo (ktory jest księciuniem Ferrinu) wyrusza w Las odnajeźć Wybraną. No i znajduje dziumdzię. Wygląd ona ma nie taki jaki powinna, mocy nie ma, ale ten uwaza że ona to właśnie Ona.
Say what?

Agn - Śro 05 Sie, 2015 18:00

No! Bo już chciałam wysyłać oddziały specjalne do wszystkich 109 w Warszawie!
Eeva napisał/a:
Ferrin traktować będę jak każdą książkę, czyli zakładam, ze nie znacie, nie wiecie, zarobione jesteście i ja musze Was oświecić :D

*zaciera łapki, zasiada wygodnie i czyta*
Eeva napisał/a:
No więc po pierwsze primo okładka próbuje mnie przekonać że KM to drugi Sapkowski. Say whaaaat? Serio?

Dałabym wiele, by poznać reakcję Sapka na tę rewelację i jak długo z tego rżał. :rotfl:
Swoją szosą - na plakacie reklamującym też miała takie hasełko. Megalomania AutorKasi udziela się także wydawcom. W gruncie rzeczy to przykre...
Eeva napisał/a:
Daje jej ksiązkę, którą kazała mu przekazać ciotka

To ma głęboki sens! Skoro jej rozpacz objawiała się niechęcią do czytelnictwa, to...
Eeva napisał/a:
przyznajcie, ze tekst "-Maryla odeszła - umarła? Kiedy ? Jak? -nie, spakowąła się i odeszła" jest przedni

*robi oczka jak 5 złotych* Ale ossochosi? :shock:
Eeva napisał/a:
dziumdzia zakłada atłasową suknię (pewnie zieloną i uszytą z zasłony. Scalett O'Hara przesyła głębokie ukłony

:rotfl: Z całą pewnością. :lol:
Eeva napisał/a:
Potem jest jakaś dziwna scena walki Sellinarsa/Sellinasa/Sellina/Sellecka do którego przybywa niebywale wysoki i szczupły jak Kobe Bryant kolo. Mają być niby jak blixniacy, ale jeden ma byc odrażajacy a drugi piekny i takie tam. No więc Kobe Bryant mówi "ej, Tomie Sellecku, do naszego swiata ktoś się przeteleportował". Na co Tom Selleck odpowiada "Kobe, przyprowadz mi ją". Czy jakoś tak. Nie ogarniam tej sceny.

*usiłuje znaleźć jakiekolwiek podobieństwo między Kobem Bryantem a Tomem Selleckiem i - uwaga! - znajduje je!*
Wiecie... no obaj są facetami...
Eeva napisał/a:
napatocza się na trójkę bandytów, którzy chca ją zgwałcić i zabić (niekoniecznie w tej kolejności), podrzynają jej gardlo i już już mam nadzieję, ze bohaterka umrze, ale nie! Budzi sie znów w lesie (Dzień Świstaka?)

Perpetuum mobile...
Eeva napisał/a:
ale tym razem przybywa ON

Ale który? Kobe czy Tom?
Eeva napisał/a:
Przewidująco założyła pod tą suknię halkę, więc nie paraduje całkiem naga.

Interesujące, że przebrała się, by pasować do nowego uniwersum. Widocznie przaśne dżinsy nie pozwoliłyby jej na przejście do innego świata... jakkolwiek to brzmi. :P
Eeva napisał/a:
Tyle zdążyłam przeczytać.
Żałuję, ze nie miałam okazji opisac wcześniej, bo prznajmniej pamiętałabym ich imiona.

Nie turbuj się, szalenie podobają mi się zamienniki. :mrgreen:
Tamara napisał/a:
Może ją wampir pocałuje i się rozwiąże :mrgreen: znaczy dziumdzię, nie autorkę :-P

Autorce też by się przydało. Ale to może załatwić jedynie cmokas dementorski. :P
Eeva napisał/a:
W ogóle czegoś tu nie obczajam (tak wiem, nie obczjam tej ksiazki generlanie, ale jednej rzeczy tak wyjątkowo). Ricardo (ktory jest księciuniem Ferrinu) wyrusza w Las odnajeźć Wybraną. No i znajduje dziumdzię. Wygląd ona ma nie taki jaki powinna, mocy nie ma, ale ten uwaza że ona to właśnie Ona.
Say what?

Eevuś, aŁtorka tak napisała, czy to ci nie wystarczy? No ja cię naprawdę nie rozumiem...

Anaru - Śro 05 Sie, 2015 19:48

Przypuszczam, że recenzję czyta się lepiej niż książkę :lol: , choc bardzo to wszystko zagmatwane :mrgreen:
Agn - Śro 05 Sie, 2015 20:21

Ja jeszcze wrócę do prologu Michalakowej do książczyny o powstaniu. Zabił mnie ten komentarz:
Cytat:
znając Michalak to niemiecki Der Spiegel będzie żył historią o Kamili i Majorze przez całe miesiące Wink

I najgorsze, że to może być prawda. :rotfl:

Harry_the_Cat - Śro 05 Sie, 2015 22:04

Eeva, super streszczenie! I zdecydowanie sie zgadam z Agn w twmacie zamiennikow imion :rotfl:
BeeMeR - Czw 06 Sie, 2015 08:32

Cytat:
zakładam, ze nie znacie, nie wiecie, zarobione jesteście i ja musze Was oświecić :D
Bardzo dobrze, bo nie znam, nie czytałam i nie będę. Cośtam mi się A i R i S o uszy obili, ale nie więcej niż to, że wszyscy chcą zabić albo zgwałcić Główną Pannę.
Relacje czytać będę, niezależnie czy z chichotem albo facepalmem :kwiatki_wyciaga:

Eeva - Czw 06 Sie, 2015 12:21

Agn napisał/a:
Ale który? Kobe czy Tom?

Tam jest mnóstwo Onych co to się pojawiają znikąd.
Agn napisał/a:
Nie turbuj się, szalenie podobają mi się zamienniki

A więc zostaną.
Anaru napisał/a:
choc bardzo to wszystko zagmatwane

Strasznie, w ogóle nie ogarniam co się dzieje. Większość scen jest jak nawszucana przypadkowo, ciąg przyczynowo-skutkowy nie istnieje. To mnie w sumie nie dziwi, bo to częsta przypałosć w książkach które czytam.
Jakoś tak bardzo pasujacy wydaje mi się na tym miescu cytat z Miasta Kości:
Cytat:
“Your friend's poetry is terrible," he said.
Clary blinked, caught momentarily off guard. "What?"
"I said his poetry was terrible. It sounds like he ate a dictionary and started vomiting up words at random.”

BeeMeR napisał/a:
wszyscy chcą zabić albo zgwałcić Główną Pannę.

to jak z Bellą ze Zmierzchu - wszyscy się w niej kochali.


Dziś doczytałam kolejne 60 stron.
Pojawiają sie nowi bohaterowie:
Berenika - Najwyższa Pani czy jakoś tak (ale że najważniejsza, nie ze najbardziej wysoka)
Jordi - jakiś tam lord, kochanek Bereniki.
Eomazyn - ojciec Ricarda. A nie, skoro jest Ricardo, to jego ojciec bedzie nazywal się Ernesto Jose Luis Armando. Dla przyjaciół Ernesto.

Akcja plącze się jak wiklinowy kosz. Dziumdzia zostaje przejęta przez elfie i silne ramiona Ricardo, który "zabija" (ale nie do końca, póxniej dowiadujemy się że jednak nie) Amaro. Cwałują sobie radosnie w strone zachodzącego słońca.
WTEM znikąd pojawia się Jordi i chce przechwycić Dziumdzię i przekazać ją Berenice. Ricardo jedzie z nimi.
Berenika to zwykla sucza, chce odkryć tajemnice Dziumdzi, ale tak jak głupia obija sie o ściany wykrzykując "nic nie wiem, nic nie wiem, chce do domu, nic nie wiem". strasznie mało ogarnięta jak na główną bohaterkę (co również jest typowe dla książek które czytam).
Berenika nakłada na dziumdzię jakąś tajemną klątwę i zamyka ją i Ricardo w lochu. Nagle przez magiczny portal pojawia się Ernesto, okazuje się całkiem spoko gostkiem, wyjasnia jej w 5 minut że istnieje jakaś, okraszona częstochowskimi rymami, przepowiednia że ona (dziumdzia), Ricardo i jakiś tajemniczy Zawisza Czarny razem mają obronić Ferrin. Spoko, szkoda że Ricardo nie był łaskawy tego wyjaśnić w czasie zarąbiście długich godzin podróży. Zajęłoby mu to, nie nie wiem, 5 MINUT!
Dziumdzia wiariuje, obija się o sciany i krzyczy "nie wiem, nie wiem, chce do domu", Ernesto pstryka palcami i mówi "ej laleczko, tu jest portal, znikaj do Świata Szarej Śmierci jesli tak bardzo chcesz, kij z Ferrinem". Wtedy dziumdza znów swoje "nie wiem nie wiem, moze jednak zostanę". I zostaje. Tiaaaaa.
Potem następuje ważna scena, czyli Ernesto robi umysłową sztuczkę mistrzów Jedi i przelewa na dziumdzię tysiące lat doświadczenia, historii i magii elfów. Magia jest tak wielka że lasce urywa się film.

W następnym rozdziale, nie wiem z jakiej paczki, Berenika postanawia ćwiczyć Dziumdzię i uczyć ja na Czarodziejkę. A więc ta chodzi od jednej nauczycielki do drugiej i uczy się a to magii iluzji a to innych bzdur.

W tak zwanym między czasie dowiadujemy się, ze za próbę ucieczki z lochu, Berenika ukarała Dziumdzię karą chłosty, ale wziął ją na siebie szlachetny Ricardo (karę, nie Berenikę) i zniósł ja jak prawdziwy bohater. Czuję, ze będzie tu trójkąt miłosny Dziumdzia-Ricardo-Amaro (który okaże się być zapewne Tajemniczym Zawiszą Czarnym).
Dodatkowo Berenika rozkazuje Jordiemu uwieść Dziumdzię oraz daje jej pokojówkę Marisol (którą w swym szlachetnym sercu kocha Jordi), która ma ją szpiegować.

Na razie tyle.

Nie muszę chyba wspominać, ze wszystkie imiona sa przypadkowe :D

Mam taką refleksję, ze w sumie to książkę czyta się bez jakiejś wyjątkowej przykrości. Gdybym czytała w życiu mniej (o wiele mniej) to moze i by mi się nawet spodobało.
Autorka nie ma jakiś wybitnych zdolności pisarskich, ciagle gubi się w czasie którym pisze (czy jednak woli w teraźniejszym, czy ciągłym, czy moze przeszlym) nie jest do końca pewna czy chce pisac z prespektywy bohaterki, czy moze bezstronnego narratora). Jej język polski, a szczególnie konstrukcje zdania wielokrotnie zlożonego, też pozostawia wiele do życzenia.
Jej bohaterowie ciągle albo ukrywają sie w zaroślach, albo pojawiają sie znikąd.

Agn - Czw 06 Sie, 2015 13:00

Eeva napisał/a:
to jak z Bellą ze Zmierzchu - wszyscy się w niej kochali.

Tylko jej nikt gwałcić na szczęście nie chciał.
Czekaj, wróć - byli tacy. Ale wstawiono ich do książki, żeby Edek bohatersko mógł uratować pannę w ostatniej chwili.
Eeva napisał/a:
Eomazyn - ojciec Ricarda.

...pierdzielę, przeczytałam "Zmazy" :zalamka:
Eeva napisał/a:
Ernesto, okazuje się całkiem spoko gostkiem, wyjasnia jej w 5 minut że istnieje jakaś, okraszona częstochowskimi rymami, przepowiednia że ona (dziumdzia), Ricardo i jakiś tajemniczy Zawisza Czarny razem mają obronić Ferrin.

Nieeeee! Nie Zawisza Czarny!!! Czy ta gupia baba nawet legendy musi niszczyć?!
Eeva napisał/a:
szkoda że Ricardo nie był łaskawy tego wyjaśnić w czasie zarąbiście długich godzin podróży. Zajęłoby mu to, nie nie wiem, 5 MINUT!

Wiesz, może Ricardo jest humanistą, a Ernesto matematykiem. Matematyk streści sprawę w 5 minut, bo przyzwyczajony jest do wyłuskiwania spraw najważniejszych, a humanista opisuje barwnie i pięknie, ale nim dojdzie do sedna sprawy... Widocznie Ricardo wolał nie ryzykować, że nie zdąży przed ratunkiem. :lol:
Eeva napisał/a:
Dziumdzia wiariuje, obija się o sciany i krzyczy "nie wiem, nie wiem, chce do domu", Ernesto pstryka palcami i mówi "ej laleczko, tu jest portal, znikaj do Świata Szarej Śmierci jesli tak bardzo chcesz, kij z Ferrinem". Wtedy dziumdza znów swoje "nie wiem nie wiem, moze jednak zostanę". I zostaje.

Oł fakin hel... *załamuje się ostatecznie*
Eeva napisał/a:
Magia jest tak wielka że lasce urywa się film.

Czy tylko ja oczyma duszy swojej zobaczyłam słowo "łeb" zamiast "film"? Tak, wiem, nadzieja matką głupich...
Eeva napisał/a:
Czuję, ze będzie tu trójkąt miłosny Dziumdzia-Ricardo-Amaro (który okaże się być zapewne Tajemniczym Zawiszą Czarnym).

Trójkąt? Przepraszam, spytam jeszcze raz: TRÓJKĄT?! Pani, widać, że pani nieobeznana w michalakversum. Każdy, podkreślam, KAŻDY facet w tej książczynie będzie miał mokre sny o bohaterce.
Eeva napisał/a:
Jej bohaterowie ciągle albo ukrywają sie w zaroślach, albo pojawiają sie znikąd.

Nie znikąd, tylko z owych zarośli, a to zaraz po defekacji. Przecież na środku gościńca nie wypada wystawiać gołego zadka. :P

Eeva - Czw 06 Sie, 2015 13:14

Agn napisał/a:
Nieeeee! Nie Zawisza Czarny!!! Czy ta gupia baba nawet legendy musi niszczyć?!

Ej Zawisza Czarny to akurat moja inwencja twórcza, bo nie pamiętałam jak ten trzeci się nazywał w przepowiedni.
Agn napisał/a:
Pani, widać, że pani nieobeznana w michalakversum. Każdy, podkreślam, KAŻDY facet w tej książczynie będzie miał mokre sny o bohaterce.

Dopiero zaczynam no :(
Chociaz widze, że Tom Selleck tez chyba będzie miał do niej jakieś mokre ale.

Aragonte - Czw 06 Sie, 2015 13:25

Ciekawe, czy Eeva poprzestanie na pierwszym Ferrinie, czy jednak doczyta całość, tj. pięć tomów. Skoro prawie się jej podoba... :-P
Agn - Czw 06 Sie, 2015 13:38

Eeva napisał/a:
Ej Zawisza Czarny to akurat moja inwencja twórcza, bo nie pamiętałam jak ten trzeci się nazywał w przepowiedni.

Kurde, nie strasz mnie, bo już się bałam, że tknęła Zawiszę...
Eeva napisał/a:
Chociaz widze, że Tom Selleck tez chyba będzie miał do niej jakieś mokre ale.

O ile pamiętam, to on akurat najmokrzejsze. :P
Aragonte napisał/a:
Ciekawe, czy Eeva poprzestanie na pierwszym Ferrinie, czy jednak doczyta całość, tj. pięć tomów. Skoro jest prawie się jej podoba...

Eevuś jest zaprawiona w bojach i w porównaniu z tym, co jej się czasem zdarza czytać (Ja to naprawdę podziwiam!!!) Ferrin może się prezentować całkiem nieźle.

Eeva - Czw 06 Sie, 2015 13:48

Agn napisał/a:
O ile pamiętam, to on akurat najmokrzejsze

Wspaniale.
Liczę, ze najmokrzejrze będzie miał Ricardo, bo trochę go sobie wyobrażam jako Thranduila.
Agn napisał/a:
Eevuś jest zaprawiona w bojach i w porównaniu z tym, co jej się czasem zdarza czytać (Ja to naprawdę podziwiam!!!) Ferrin może się prezentować całkiem nieźle.

No niestety (zawsze ten ton zawodu) Ferrin prezentuje się całkiem nieźle.
Nie ma bata, nie ruszę następnych tomów, bo mi zwisa i powiewa co się stanie z Dziumdzią i Ferrinem, jak dla mnie mogą spłonąć.
Musze mieć mocno obnizony próg bólu estetycznego, bo na tle np. Wampirzych Pocałunków, to się prezentuje nawet ok. Chociaż nie ukrywam, przydalby mi się jakiś mrrrrrroczny wampir tutaj.

Agn - Czw 06 Sie, 2015 13:54

Eeva napisał/a:
Liczę, ze najmokrzejrze będzie miał Ricardo, bo trochę go sobie wyobrażam jako Thranduila.

Odchodzę od kompa. Przeczytałam "tarantula" - moje oczy chyba mają dość. :lol:
Eeva napisał/a:
Nie ma bata, nie ruszę następnych tomów, bo mi zwisa i powiewa co się stanie z Dziumdzią i Ferrinem, jak dla mnie mogą spłonąć.

Pogadamy jak skończysz. :lol:
Eeva napisał/a:
Chociaż nie ukrywam, przydalby mi się jakiś mrrrrrroczny wampir tutaj.

Będziesz miała wyjątkowo mrocznego Toma Sellecka. O ile dobrze pamiętam to on zgwałcił córkę głównej panienki, a ta się będzie tylko zastanawiała, czy on ją ciągle jeszcze kocha, furda tam nieszczęście własnego dziecka, prawdaż, są rzeczy ważne i ważniejsze.
No chyba że pomyliłam, który to lowelas był taki mroczny, mogli mi się pomerdać, tylu ich się pcha między nogi głównej panienki. :P

Admete - Czw 06 Sie, 2015 13:54

Cytat:
Autorka nie ma jakiś wybitnych zdolności pisarskich, ciagle gubi się w czasie którym pisze (czy jednak woli w teraźniejszym, czy ciągłym, czy moze przeszlym) nie jest do końca pewna czy chce pisac z prespektywy bohaterki, czy moze bezstronnego narratora). Jej język polski, a szczególnie konstrukcje zdania wielokrotnie zlożonego, też pozostawia wiele do życzenia.
Jej bohaterowie ciągle albo ukrywają sie w zaroślach, albo pojawiają sie znikąd.


To co napisałaś powoduje, że jej książka nie powinna się ukazać w porządnym wydawnictwie. Wstyd dla wydawcy, że coś takiego wydał. Nie wiem, jak można to czytać. Dla mnie to nawet nie jest śmieszne.

Tamara - Czw 06 Sie, 2015 13:55

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :zalamka:
Agn - Czw 06 Sie, 2015 14:00

Admete napisał/a:
To co napisałaś powoduje, że jej książka nie powinna się ukazać w porządnym wydawnictwie. Wstyd dla wydawcy, że coś takiego wydał. Nie wiem, jak można to czytać. Dla mnie to nawet nie jest śmieszne.

Wydawcy są zbyt zajęci przeliczaniem zysków, by zauważyć, że im rzyć czerwienieje. :P W dzisiejszych czasach nie ma znaczenia w powieści coś takiego jak logika, porządnie napisane postacie, jakiś przemyślany pomysł na całość - gdzie tam. Grunt to pojechać po najniższych, prymitywnych potrzebach, dorzucić tonę cukru, pockliwić, nie używać zbyt trudnych słów, bo czytelnik jeszcze będzie musiał myśleć w trakcie czytania i można zostać "pisarzem".
A że klasycy w grobach się kręcą jak kołowrotki, to mniejsza. :roll:
Swoją szosą te książki Michalakowej też nie są jakieś super tanie. Ludzie narzekają przy porządnych książkach, że upiorna drożyzna, a bez szemrania wywalają kupę kasy na byle g. To nawet fascynujące, ale szczerze pisząc nie mam ochoty prowadzić badań na ten temat. Mam tylko jeden mózg.

Aragonte - Czw 06 Sie, 2015 14:13

Admete napisał/a:
Cytat:
Autorka nie ma jakiś wybitnych zdolności pisarskich, ciagle gubi się w czasie którym pisze (czy jednak woli w teraźniejszym, czy ciągłym, czy moze przeszlym) nie jest do końca pewna czy chce pisac z prespektywy bohaterki, czy moze bezstronnego narratora). Jej język polski, a szczególnie konstrukcje zdania wielokrotnie zlożonego, też pozostawia wiele do życzenia.
Jej bohaterowie ciągle albo ukrywają sie w zaroślach, albo pojawiają sie znikąd.


To co napisałaś powoduje, że jej książka nie powinna się ukazać w porządnym wydawnictwie. Wstyd dla wydawcy, że coś takiego wydał. Nie wiem, jak można to czytać. Dla mnie to nawet nie jest śmieszne.

Wydał, bo AłtorKasia ma już wyrobione nazwisko i była spora szansa, że to się sprzeda. Ot i cała tajemnica.

A pożytek z ukazania się (niebawem, jak rozumiem) książki o powstaniu warszawskim jest taki, że Królowa Matka będzie zmuszona napisać analizę albo recenzję, bo obiecała solennie, że książkę o powstaniu przeczyta :wink:

Właściwie to powinnam ignorować wszelkie niusy o AłtorKasi, bo coraz bardziej się frustruję :(

Admete - Czw 06 Sie, 2015 14:48

Cytat:
W dzisiejszych czasach nie ma znaczenia w powieści coś takiego jak logika, porządnie napisane postacie, jakiś przemyślany pomysł na całość - gdzie tam. Grunt to pojechać po najniższych, prymitywnych potrzebach, dorzucić tonę cukru, pockliwić, nie używać zbyt trudnych słów, bo czytelnik jeszcze będzie musiał myśleć w trakcie czytania i można zostać "pisarzem".


Pewnie między innymi dlatego nie czytam powieści. Aragonte na twoim miejscu już dawno przestałabym się nią zajmować. Ja nie mam powodu jej czytać, a komentuję tylko na zasadzie "O tempora! O mores!" ;)

Aragonte - Czw 06 Sie, 2015 14:52

No "powinnam", ale jakoś mi nie wychodzi. Przeważnie znajdę przy tej okazji sposób, żeby się zdołować jako tffurca.
Admete - Czw 06 Sie, 2015 15:08

Zakaz sobie zrób. Szkoda czasu. Lepiej się zając rzeczami sympatycznymi, dobrymi książkami. Obecnie mam bardzo wysokie wymagania lekturowe. Z serialami inaczej - niekoniecznie od razu ma być nie wiadomo co - ot rozrywka. Natomiast książki - tylko te co najmniej przyzwoite pod względem jakości.
Agn - Czw 06 Sie, 2015 16:02

Admete napisał/a:
Ja nie mam powodu jej czytać

Tak samo i ja. Od pewnego czasu ciężko mi idzie przyswajanie głupot. Męczą mnie i nudzą. Ubaw mam nieziemski z komentarzy, ale sama nie umiem się poświęcić. Wolę dobre książki, życie jest zbyt krótkie, by marnować je na gnioty.

Tamara - Pią 07 Sie, 2015 09:56

Agn napisał/a:
Ubaw mam nieziemski z komentarzy, ale sama nie umiem się poświęcić. Wolę dobre książki, życie jest zbyt krótkie, by marnować je na gnioty.

otóż to :cheers: szkoda mi czasu na lektórę arcydzieó :confused3:

Agn - Pią 07 Sie, 2015 11:24

Mnie czasem coś bierze, że bym sobie przeczytała jakąś głupotkę dla odprężenia, ale zwyczajnie nie daję rady. Odechciewa mi się, nie chce mi się tyle śmiać z idiotyzmów i szukam czegoś, co zostanie mi w głowie.
Dlatego podziwiam Eevę, że jest w stanie to wszystko przyswoić i nie oczadzieć. I jeszcze opisać należycie. Dla mnie to niesamowite. Ale jak się ma królewską odporność...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group