To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Przeminęło z wiatrem" - wspólne czytanie i koment

Aragonte - Nie 19 Gru, 2010 19:54

lady_kasiek napisał/a:
Jednym okiem płaczesz, drugim figlarnie mrugasz w celu znalezienia małżonka nowego :P :mrgreen:

Tiaaa, od razu mi się pani Flora z Panienki z okienka przypomniała :mrgreen:

nicol81 - Nie 19 Gru, 2010 21:42

Sofi, kolejny raz dziękujemy za cenne informacje :kwiatki_wyciaga: Jak w ich świetle oceniamy losy ówczesnych wdów? :?
Anonymous - Nie 19 Gru, 2010 22:01

W porównaniu do Indii wręcz luksusowo.

Kobiety, wdowy zawsze mają przekichane, co tu dużo mówić.
Już odchodząc od Scarlett, bo sama sobie winna, że wydała się za niekochanego. Jak można od młodej kobiety wymagac, ze będzie przez całe życie opłakiwała mężczyznę, są takie przypadki, ale to sprawa indywidualna a nie kwestia nakazu.

Admete - Pon 20 Gru, 2010 21:40

Ale lepiej niż stare panny ;)
nicol81 - Pon 20 Gru, 2010 22:25

Ale z tego, co Sofi pisała, to Scarlett przesadzała z tym całym życiem... :roll:

(OT- jak Ania z Zielonego Wzgórza była nauczycielką, to jedna z jej uczennic twierdziła, że najlepiej jest być wdową :wink: )

Anonymous - Nie 26 Gru, 2010 14:48

Dla Scarlett żywiołowej i chcącej mieć wszystko, nawet najmniejsze ogroaniczenie byłoby gehenną.


Temat nam podupadł...
W środę kolejny rozdział?

nicol81 - Nie 26 Gru, 2010 17:39

Jasne, w środę jedziemy do Atlanty :banan_Bablu: Mam nadzieję, że to podupadnięcie to wynik świątecznej gorączki, nie tego, że Scarlett nas zirytowała :wink:

lady_kasiek napisał/a:
Dla Scarlett żywiołowej i chcącej mieć wszystko, nawet najmniejsze ogroaniczenie byłoby gehenną.

No właśnie- widać to, jak odwiedza różne miejsca i w każdym coś jej nie pasuje :roll: Dlatego mimo że południowa żałoba rzeczywiście trochę ciężkawa, to jej nie współczuję :frustracja:
Ponadto, nawet gdyby Karolek jej nie zdobył, to i tak napotkałaby ograniczenia- oddział wyruszył na wojnę, więc brak życia towarzyskiego.
(Ciekawe, czy Scarlett małego karmiła?)

nicol81 - Czw 30 Gru, 2010 21:51

Ktoś pojechał do Atlanty? :roll:

Ciekawe, że pokazują, iż to Południe wcale nie jest takie jednorodne... :?


A wuj Peter rządzi... :mrgreen:

Anonymous - Nie 02 Sty, 2011 12:34

Tyle razy miałam tu napisać i mi się zapominało. Oczywiście, że dotarłyśmy do Atlanty. Troszkę mi żal jest Scarlett jak tak jeździ po krewnych, i kurczę dziecko mezaliansu to jej wina? Tu się jej ewidentnie czepiają...
Tak się rozwinąć Scarlett mogła tylko w Atlancie, gdyby została w domu, lub u którejś konserwatywnej ciotki byłaby dalej tak zamknięta w ciasnych poglądach... Atlanta byłaby idealna. gdyby nie oczywiście Mela.

nicol81 - Nie 02 Sty, 2011 15:25

To, że Scarlett jest w stanie wytrzymać z Melanią, pokazuje chyba najlepiej, jak bardzo jej się podoba w Atlancie- mimo szpitala i żałoby.

lady_kasiek napisał/a:
dziecko mezaliansu to jej wina? Tu się jej ewidentnie czepiają..

Ja nie odbierałam tego, że ją obwiniają- tylko że ją wnerwiało, że tak mówią o jej rodzicach.

Karolek opowiadał jej o wuje Peterze- czyli jednak rozmawiali ze sobą?

Anonymous - Nie 02 Sty, 2011 15:33

W okresie narzeczeństwa może coś wspominał.

Scarlett czuła, wydaje mi się, że nie słyszała czegoś na temat rodziców, ale miała wrażenie, ze ciotka ją usprawiedliwia.
Ona nie czuła się tam na miejscu.

Podobało jej się w Atlancie bo mogła żyć mimo żałoby.

nicol81 - Nie 02 Sty, 2011 17:03

Aż dziwne, że osoba wychowana na plantacji mogła czuć sie tak dobrze w mieście...

Dobrze, że jednak słuchała tego Karolka w okresie narzeczeństwa- biedak umarł szczęśliwy... :?

Anonymous - Nie 02 Sty, 2011 17:05

Autorka nie opisuje śmierci Karola w ten sposób, raczej go żałuje, nie sądzę że Karol się połapał, że Scarlett go złapała bez miłości, wiec może jednak umarł szczęśliwy, może smutny, że nie poszedł się z innymi bawić w wojnę, tylko stracił zabawę, ale jednak zdobył "cudowną kobietę".
nicol81 - Nie 02 Sty, 2011 17:12

On nie wiedział o ciąży, prawda?
Anonymous - Nie 02 Sty, 2011 17:13

Z późniejszych informacji wynika, że nie...
nicol81 - Pon 03 Sty, 2011 21:20

To może już pójdziemy na kwestę? :wink:
Anonymous - Pon 03 Sty, 2011 22:36

A możemy :)
nicol81 - Wto 04 Sty, 2011 20:46

To proszę moderatorstwo o zmianę w temacie :wink:
nicol81 - Wto 04 Sty, 2011 21:24

Dziękuję moderatorstwu :kwiatki_wyciaga:

Scarlett oddaje swoją obrączkę pierwsza, czym zachęca Melanię- czy w filmie nie było odwrotnie?

milenaj - Wto 04 Sty, 2011 21:32

Było. W książce Rett nie odesłał obrączki Scarlett.
nicol81 - Wto 04 Sty, 2011 21:36

Retta rozumiem- ale czemu kolejność dziewczyn zamienili?
milenaj - Wto 04 Sty, 2011 21:38

Żeby Mela wyszła na jeszcze szlachetniejszą niż była?
Anonymous - Wto 04 Sty, 2011 21:41

W książce było, Że Scarlett z jednej strony cieszy się, że nie ma rodowej biżuterii bo nie wypada, ale z drugiej strony łyso jej że nic nie rzuciła. Więc daje obrączkę. Mela widząc to myśli, że to heroizm i chociaż nie zdejmowała z palca obrączki od dnia ślubu tak rozstaje się z pamiątką po ukochanym męzu(chociaż żyjącym) i oddaje również. Rhett jeszcze wtedy myśli zdaje się, że Mela jest jak wszystkie panie jednym wielkim pozorem. Dopiero patrząc jej w oczy dostrzega prawdę, szczerość i ogrom tych cech za które kocham Mele.
nicol81 - Śro 05 Sty, 2011 22:33

Cytat:
Żeby Mela wyszła na jeszcze szlachetniejszą niż była?

Może-ale Scarlett wyszła jakby na zazdrosną o Melę... :mysle: Wolę wersję książkową...

lady_kasiek napisał/a:
z drugiej strony łyso jej że nic nie rzuciła.

Myslę, że też chciała się pozbyć "obciążenia" po mężu...

Anonymous - Śro 05 Sty, 2011 22:43

nicol81 napisał/a:
Może-ale Scarlett wyszła jakby na zazdrosną o Melę...


W filmie to tak wlasnie wygląda :?
nicol81 napisał/a:
Myslę, że też chciała się pozbyć "obciążenia" po mężu...

i to też :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group