Ekranizacje - Emma BBC serial 2009
Tamara - Sob 17 Paź, 2009 16:11
Nie widziałam filmu , ale w książce też tak było - niemal rzucił się na Emmę , za rękę ją łapał , a u Westonów przecież cały czas tuż przy niej się szwendał .
spin_girl - Pon 19 Paź, 2009 10:53
| Tamara napisał/a: | | Nie widziałam filmu , ale w książce też tak było - niemal rzucił się na Emmę , za rękę ją łapał , a u Westonów przecież cały czas tuż przy niej się szwendał . |
No właśnie. Pan Elton na świątecznym przyjęciu przypuścił frontalny atak na Emmę
BeeMeR - Pon 19 Paź, 2009 15:49
Obejrzałam i ja odcinek pierwszy i kawałek drugiego i stwierdzam zdecydowanie, że to nie jest moja Emma i mój Knightley
w pewien sposób pasują do siebie - jako para wiecznie skrzywionych i oczekujących więcej malkontentów, ale nie jestem pewna, czy o to chodziło autorce
choć przyznaję, że są sceny, gdzie robią nieco lepsze wrażenie
za to doceniam piękne zdjęcia
i cudne postaci drugoplanowe:
BeeMeR - Wto 20 Paź, 2009 09:01
Drugi odcinek może i jest lepszy, ale Ramola w nim gorsza szczególnie nie podoba mi się zagranie sceny oświadczyn i jej pseudo-oburzenie a widziałam z nią kilka innych filmów i w żadnym nie wyglądała i nie grała tak źle (w Danielu Derondzie np. podoba mi się bardzo) A ta jej Emma nie dość, że w ogóle nie budzi sympatii, to jeszcze w drugim odcinku jest koncertową idiotką - przy takich sytuacjach nie da się nie zauważyć nadskakiwania jej, nie pannie Smith
natomiast nie mam uwag do Blake'a Ritsona - jak mi się nie podobał w Mansfield Parku tak tu podoba mi się bardzo jest tak cudnie przerysowany jak lubię (w filmach ).
Nic to, obejrzę dalej to może się przekonam
achata - Wto 20 Paź, 2009 22:38
Obejrzałam sobie właśnie taniec na youtubie- bardzo ładnie nakręcony i muzyka taka fajna. Taka pobudzająca uczucia i motylki w brzuchu- już się tego nie spodziewałam w tym filmie a tu miła niespodzianka
BeeMeR - Śro 21 Paź, 2009 08:38
Ja też się nie spodziewałam - ale faktycznie trzeci odcinek póki co najlepszy (i już czekam co przyniesie czwarty ).
Knightley mi się spodobał wreszcie
Nie jest to super hiper motylkowa postać i pewnie nie będzie, ale scenę-iluminację ma bardzo ładną i wreszcie się nie krzywi więc okazuje się, że ma całkiem miłą gębę
Ramola-Emma nadal się krzywi ale już trochę mniej
Elton dalej niezmiernie mi się podoba serio ładnie jest pokazane, że stara się dbać o uczucia żony - nosząc na rękach, przytakując, itp. I nie udaje milusia tylko jasno deklaruje poglądy choć chwilami wredne, co akurat budzi więcej mojej sympatii niż Emmowe obgadywanie innych za plecami i chichy-śmichy z Frankiem
Frank też jakoś sympatii nie budzi zwłaszcza tymi uśmieszkami, niby-znudzonymi minami i w/w obgadywaniem - jakieś to śliskie wyszło
bal bardzo ładnie sfilmowany
pani Elton cudna w swej paplaninie
BeeMeR - Śro 21 Paź, 2009 09:01
I trochę obrazków:
Mamy durnie uśmiechniętego Franka - i jeden ładny też się znalazł
Mamy Eltona i Eltonową w różach:
mamy bardzo interesujące zdjęcia:
mamy Knightleya i bal
Szkoda, że do tego wszystkiego dochodzi jeszcze Emma, ale cóż...
zadziwiająca jest dla mnie tez jej spódnica na balu, jakby jej "wchodziła w tyłek"
Na pocieszenie - ładną scenę z tatą też ma
spin_girl - Śro 21 Paź, 2009 09:11
| BeeMeR napisał/a: | | zadziwiająca jest dla mnie tez jej spódnica na balu, jakby jej "wchodziła w tyłek" |
OMG
Gosia - Śro 21 Paź, 2009 20:04
I ja po trzecim odcinku.
Prawdę mówiąc było trochę dłużyzn. Nie byłoby, gdyby bohaterowie mi się bardziej podobali ... Trochę to rozwlekli, pewnie to wierna adaptacja. Książkę dawno czytałam, więc szczegółów nie pamiętam..
Pan Elton świetny! Pani Eltonowa (tę aktorkę znam z "W świecie Jane Austen") też bardzo dobra. Miller byłby okay, choć chwilami się krzywi. Przypomina mi czasem młodego Jana Machulskiego. Natomiast Romola często wygląda wręcz brzydko!
Ładna scena tańca, dobrze nakręcona, najjaśniejszy moment filmu. Aktorka grająca Jane Fairfax jakoś mi nie leży w tej roli. Natomiast Frank faktycznie jest cyniczny i nie ma w tym uroku tego blondynka z innej adaptacji. Chyba pierwszy odcinek podobał mi się najbardziej.
Gosia - Śro 21 Paź, 2009 22:14
Artykuł o oglądalności i ocenie nowej Emmy:
Case of Emma fatigue sees BBC viewers turn off in millions
It was supposed to be the jewel in the BBC's autumn schedule - the customary lavish period drama with an all-star cast.
But despite costing millions to make, the latest Jane Austen adaptation, Emma, has been a ratings disaster.
Earlier this week just 3.3million tuned in to watch the series, which features Romola Garai as Emma, Michael Gambon as her father and Jonny Lee Miller as the dashing Mr Knightley.
Traditionally the BBC's classic dramas get ratings of more than five or six million.
But just 4.4million watched the first episode and since then more than a million have switched off.
Emma's poor performance has led some to question the BBC's decision to adapt an Austen classic that has been on screen so many times before.
One leading drama producer said: 'I don't think audiences are as excited about Emma - perhaps they are not excited by Austen anymore.'
Read more: http://www.dailymail.co.u...s#ixzz0UbSvg8PX
http://www.dailymail.co.u...s.html#comments
Myslę, że ktoś dobrze podsumował:
I love period dramas and can watch them over and over again however I have found myself turning this new adaption of Emma off because of the Romola Garai. Her potrayal of Emma is awful and I found myself cringing when I watched it.
Gosia - Śro 21 Paź, 2009 22:25
Z drugiej strony czytam opinię, że BBC zbyt unowocześnia adaptacje, a ludzie tego też nie lubią...
np.
I don't know if other Austen fans agree with me, but despite the fantastic attention lavished on the locations and costumes, I think it a shame that the same cannot be said for the characters themselves - the way some are allowed to speak and behave I find far too "modern". Sadly, I think the worst example is the lead actress who I feel is miscast. But maybe Austen should be given a rest for a while - there are so many other classic books out there that should be done instead.
.....adaptations are far too modern these days quite often with modern day expressions (to pander to the youngsters)...and the audience (probably mostly relatively well educated) don't like it.....That's your problem BBC.
I są narzekania na Romolę.
I narzekania na wybór adaptacji, skoro są dwie niezłe już wersje sprzed kilku lat.
BeeMeR - Czw 22 Paź, 2009 09:31
| Mag13 napisał/a: | | A Garai nie ma urody zjednującej jej od razu sympatię - owe grymasy, gra oczyma czynią ją w tej adaptacji czasem wręcz nieładną. | dokładnie - a żeby było śmieszniej, ślicznie wygląda np. w "making of Emma", z normalną mimiką.
Szkoda mi tego, że lubiłam tą aktorkę, a niefortunna Emma zdecydowanie osłabiła moją sympatię - i też uważam ją za najsłabszy punkt ekranizacji (nawet nie tylko grę, ale zbyt nowoczesne zachowanie, mimikę, całokształt )
Co do Knightleya, to nawet przed "iluminacją" miałam wrażenie, że czasem przychodzi do Emmy - i to trochę podejrzane było, te ich spacery czy spotkania, np. czemu sami siedzą w ciemnym pokoju z malutką Emmą?
W Emmie z Markiem Strongiem bardziej wyczuwa się, że on przychodzi do ojca Emmy, z nim przesiaduje, gdy ona wchodzi itp...
Trzykrotka - Czw 22 Paź, 2009 09:37
| Gosia napisał/a: |
.....adaptations are far too modern these days quite often with modern day expressions (to pander to the youngsters)...and the audience (probably mostly relatively well educated) don't like it.....That's your problem BBC.
I są narzekania na Romolę.
I narzekania na wybór adaptacji, skoro są dwie niezłe już wersje sprzed kilku lat. |
Z każdym z tych zarzutów trudno się nie zgodzić.
spin_girl - Czw 22 Paź, 2009 10:16
Romola Romolą, ale jakby Knightley był lepszy to by to i tak oglądało 6 milionów. Richard Armitage rolą Thorntona doprowadził do blokady serwerów BBC. W tej adaptacji postawili na mdłego Lee Millera i oto efekty.
BeeMeR - Czw 22 Paź, 2009 12:57
Knightley z 1972 za stary i zramolały, z 2009 za młody
Wychodzi na to, że widzom nijak nie dogodzisz
Mnie się wydaje, że gdyby był młody i uroczy jak np. Mr Tilney z NA to nie byłoby tyle narzekania co najwyżej, że to niezgodne z powieścią
Trzykrotka - Czw 22 Paź, 2009 13:20
Po pierwszym odcinku on wydaje się przede wszystkim nijaki. Pan Elton ze swoją aparycją podrywacza wysuwa się na pierwszy męski plan.
Zwróciłam uwagę na jedną rzecz, drobiazg w sumie, ale taki, który mi zazgrzytał. Pan Knightley Millera chodzi, tak jak powieściowy, piechotą. Jednak nie wydaje mi się możliwe, zeby na te spacery obierał się w miejski cylinder. Wyglądał komicznie, keidy wyszedł w nim na głowie z dość gęstych krzaków. Pamiętam kapelusze z szerokim rondem na głowie Marka Stronga. To chyba byłoby właściwsze.
Podobał mi się także dobór aktora do roli Roberta Martina. Był wielki i lekko niezbrabny, widać było jak nic, ze to farmer, miał w sobie coś, co swiadczyło, że pracuje fizycznie. A jednocześnie miał miłą, ciepłą twarz.
Nie podoba mi się na razie Harriet. Nie jest wcale ładna, przypomina owieczkę, taką jak chińskie pluszaki. I dziwnie mówi, przez nos.
Panie mają boleśnie szpetne sukienki, chyba równie brzydkie, jak te z Rozważnej i Romantycznej z 1995
Co do obsady i poprowadzenie aktorów - po raz pierwszy w taki sposób poprowadzono postać panny Bates. Po raz pierwszy nie jest ani komiczna (jak w wersji z Gwyneth), ani pospolita i zwyczajna (jak u Kate). Jest wzruszająca w swojej niezłomnej, uśmiechniętej walce z biedą i pustką życia. Miałam wczoraj mokre oczy przy scenach z nią. Bardzo mi się podoba jej uśmiech, który tak boleśnie znika z zaciszu ciasnego domku z zaciekami na ścianach.
Alicja - Czw 22 Paź, 2009 14:09
| BeeMeR napisał/a: | | np. czemu sami siedzą w ciemnym pokoju z malutką Emmą? |
brak elektryczności może być kłopotem, a światło świec tworzy odpowiedni nastrój
Romola nie powinna grać podlotków ani niewinnych dziewcząt. Jej typ urody nie musi odpowiadać każdemu ( w tym niestety mnie), ale trzeba jej przyznać, że gdyby to była rola dziarskiej panny, która owija sobie dookoła palca tłumy mężczyzn - to jest ona pierwszą aktorką w kolejce do tej roli. Przykładem niech będzie chociażby Mary Bryant.
Jedna aktorka potrafi dużo zmienić na lepsze lub na gorsze. Tym bardziej grająca tytułową bohaterkę. Czyżby naprawdę nie było innych aktorek do obsadzania seriali kostiumowych? Garai grała w conajmniej 4.
Kolejna "Emma" miała szansę , której reżyser raczej nie wykorzystał. Mogła być najlepszą z adaptacją, przecież poprzednie wersje były w miarę wyrównane i każda z nich ma wielu zwolenników. Nie było więc raczej adaptacji tej powieści, której trudno było dorównać ( jak N&S na przykład ). Moja ocena dotyczy tylko fragmentów nowego serialu.
BeeMeR - Czw 22 Paź, 2009 14:16
| Alicja napisał/a: | brak elektryczności może być kłopotem, a światło świec tworzy odpowiedni nastrój | pytanie było o podejrzane "sami" nie o "ciemność"
Alicja - Czw 22 Paź, 2009 14:31
domyśliłam się, ale tę teorię trudniej obalić Romoli nie zostawiłabym z nikim samej w ciemnym pokoju
Gosia - Czw 22 Paź, 2009 17:42
Tak, Miller niby ładny, niby młody, niby niezły, ale faktycznie jakiś mdły... Nie ma w sobie tego czegoś. W dodatku dobrano go do irytującej w tej roli Romoli (ktora np. w Danielu Derondzie mi się podobała, no ale tam grał Hugh Bonneville )
Na tym tle Blake (tak ma na imię aktor grający pana Eltona?) wypada nadzwyczaj udanie.
Gosia - Czw 22 Paź, 2009 19:13
Wiesz, co? Właśnie sobie uświadomiłam, że ten brat Knightleya mógłby zagrać tę główną postać.
I wiek jest odpowiedni i on robi takie zabawne miny, tyle że byłoby to bardziej humorystyczne.
Ale w sumie by się nadawał na głównego bohatera, bo nie jest jakimś pięknisiem, a mam wrażenie, że potencjał aktorski ma.
Mi też pan Weston pasuje do roli. A Gambon rzeczywiście nie ma wiele do grania, niestety..
Co do N&S nie wiem jak to naprawdę było w Anglii, ale w wywiadzie z Rysiem piszą, że już po emisji pierwszego odcinka N&S, strona BBC padła
Admete - Pią 23 Paź, 2009 05:23
Niech w końcu zrobią dobrą wersję MP! Błagam
Tamara - Pią 23 Paź, 2009 15:32
| Admete napisał/a: | Niech w końcu zrobią dobrą wersję MP! Błagam |
To się chyba nie da zrobić skoro cała książka jest oparta na tym , co Fanny myśli , będąc obserwatorem , nie czynnym uczestnikiem wydarzeń
Gosia - Pią 23 Paź, 2009 17:18
Też mi zabrakło tego tekstu o siostrze i bracie.
Jestem zdecydowanie po stronie tych, którzy proszą o ekranizacje powieści, które adaptowane nie były, albo były, ale bardzo dawno i stare wersje są anachroniczne.
Ja już chyba Jane Austen nie chcę, bo są dobre ekranizacje (wybierać i przebierać) , może tylko mogliby zrobić "Sanditon".
Natomiast domagam się ekranizacji innych utworów sióstr Bronte i oczywiście Gaskell.
Tu tkwi nie odkryty potencjał.
Gosia - Sob 24 Paź, 2009 09:56
Na Halsztuku jest ankieta (opcje wybrała Nicole) dotycząca tematu: oryginał powieściowy - ekranizacja. Pozwolę sobie przytoczyć tu pytania tej ankiety.
Myślę, że i w naszym gronie moglibyśmy o tym porozmawiać, bo temat bardzo ciekawy.
Wybrałam trzy opcje, z jedną bym miała ogromny problem:
1. Wierność książce powinna być podstawową wartością przyświecającą twórcom filmu
2. Konieczne są zmiany wynikające z odmienności medium- tzn. słowa na obrazy
3. Ważniejsza jest wierność "duchowi" niż "literze"
Generalnie, ekranizacja powieści to ekranizacja powieści, więc dzieło literackie stanowi podstawę. Oczywiście to co jest pewnym anachronizmem, można lekko uwspółcześnić, ale powtarzam: lekko. Nie tak, że bohaterka zachowuje się jak współczesna dziewczyna Bo to jednak inne czasy, inne maniery. Jednak dodatki, takie jak scena peronowa w "N&S", mimo że nie trzymają się realiów epoki, na tyle się jednak bronią, że ja bym z nich nie rezygnowała, żeby widz nie czuł się rozczarowany oziębłością głównych bohaterów, którzy rozpalali go do początku filmu, po to tylko, żeby na końcu pokazać mu figę (mam na myśli "DIU" 1995 - wybaczcie, ale byłam rozczarowana nieco jej zakończeniem) Oczywiście nie popadajmy w skrajność, czego przykładem jest "DiU" 2005 czy nawet trochę obecna "Emma" (2009), gdzie bohaterowie zachowują się jednak dość współcześnie.
Myślę, że wiele zależy od gry aktorskiej, jednemu więcej możemy wybaczyć, innemu mniej
No i trzecie - właśnie ważniejszy jest duch powieści, a nie litera. Można zrezygnować z wielu kwestii wypowiadanych w książce (tylko nie tych kluczowych, oczywiście), byle duch książki był oddany. Niektóre sceny mogą dziać się gdzie indziej, byle tylko zachować to co w powieści najważniejsze, bo wiadomo, że film jest obrazem, a więc rządzi się swoimi prawami.
Tu jeszcze nasuwa się myśl o "Bleak House", powieść ma w sumie nastrój pogodny, pan Jarndyce jest najpoczciwszym człowiekiem, a Andrew tak poprowadził ten serial, że czuło się nastrój grozy, niepokoju, zagadki, do tego stopnia, że podejrzewałam tego biednego Jarndyce`a o Bóg wie co. Ale jak to się fantastycznie oglądało! Czy Andrew trzymał się "ducha" powieści? Właściwie nie! Choć litery w dużym stopniu tak.
Nie ma recepty, wszystko zależy od inwencji twórców filmu, na ile są w stanie zainteresować widza i sprawić, że film staje się wartością samą w sobie.
Inne opcje ankiety to np. to, że:
- skrócenia tak, dodatki - nie.
- twórcy filmu powinni mieścić się w ramach interpretacyjnych powieści
- film jest osobnym dziełem artystycznym i jego wartość nie może być oceniana w odniesieniu do książki
- twórcy filmu mają w nim prawo do krytyki książki, autora i jego czasów.
Powyższych opcji nie wybrałam.
|
|
|