Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"
Ulka - Sob 01 Mar, 2008 22:59
No właśnie no patrz, a ja tez nie przepadałam za tą częścią..raz tylko czytałam.
Caroline - Nie 02 Mar, 2008 19:16
Jeszcze limeryki są fajne w "Brulionie"
nicol81 - Pon 03 Mar, 2008 09:39
I wpisy Bernarda: "Na lekcji Biologii Beata nie reaguje na dzwonek" "Nie jest przecież psem Pawłowa- Żeromski wuj" (wuj honoris causa, oczywiście)
Gunia - Pon 03 Mar, 2008 17:55
Qurcze, tak strasznie kusicie... Chyba czas skompletować Jeżycjadę.
Sofijufka - Wto 04 Mar, 2008 09:46
Nie pamiętam, czy wklejałam - wątek o róznych szczegółach z epoki, niedostępnych dla dzisiejszej młodziezy..
http://forum.gazeta.pl/fo...5788&w=31030531
Aragonte - Wto 04 Mar, 2008 22:45
Sofijufko, dzięki za tego linka, przeczytałam te wpisy ze sporym zainteresowaniem
Jestem w wieku Pulpecji, w związku z czym wyłapałam tylko część aluzji politycznych oraz smaczków obyczajowych
Aragonte - Wto 04 Mar, 2008 22:53
| Gunia napisał/a: | | Qurcze, tak strasznie kusicie... Chyba czas skompletować Jeżycjadę. |
Eee... a ja mam pierwsze cztery tomy i zastanawiam się jeszcze tylko nad "Opium" - resztę wolę pożyczać, mieć nie muszę na pewno.
Gunia - Wto 04 Mar, 2008 23:04
Ja mam "Trollę" i "Żabę" i po tę drugą od przeczytania ani razu nie sięgnęłam, ale te starsze tomy chciałabym mieć.
Sofijufka - Śro 05 Mar, 2008 07:49
| Aragonte napisał/a: | Sofijufko, dzięki za tego linka, przeczytałam te wpisy ze sporym zainteresowaniem
Jestem w wieku Pulpecji, w związku z czym wyłapałam tylko część aluzji politycznych oraz smaczków obyczajowych |
Nie ma za co! Ja po pięćdziesiątce jestem, ale też mi link przydał, bo człowiek zapomina....
Zreszta upomniałam się, żeby "grypsy" zostały wyrzucone na górę i były łatwo dostępne....
A tu jeszcze jedno roum jezycjadowe
http://www.jezycjada.jedyna.com
Tamara - Śro 05 Mar, 2008 11:17
A'propos linku Sofijówki :
"Tu jedynka" - rozrywkowy mocno kiepski program w TVP I w latach 70 .
Lekceważący stosunek Kreski do słodyczy w teatralnym bufecie był frustrujący dla innych ,bo było to jedyne miejsce , gdzie można było w tym okresie kupić słodycze bez kartek ( w sklepach były wyłącznie na kartki - o ile pamiętam 25 dkg herbatników i tyle samo cukierków na miesiąc dla dziecka do 18 lat ) .
"To drugie" o którym mówiła Genowefa - to ZOMO(zmotoryzowane oddziały milicji obywatelskiej - miały szersze kompetencje , mogły np. spałować bez pytania)
To tyle , co wyłapałam tytułem wyjaśnień dla młodzieży z tego , co zdążyłam przeczytać .
Trzykrotka - Czw 06 Mar, 2008 00:19
| Gunia napisał/a: | Ja mam "Trollę" i "Żabę" i po tę drugą od przeczytania ani razu nie sięgnęłam, ale te starsze tomy chciałabym mieć. |
Dziękuje Wam za przypomnienie Bernarda i tego, jak przy premierowym czytaniu opisu gorszyłam rodzinę dzikimi wybuchami śmiechu.
Jedyną, jak dla mnie, zaletą wymęczonej Trolli jest podobna postać - nie pamiętam imienia - szwagra Trolli, Jamajczyka, który cudownie i barwnie mówił po polsku.
Rzeczywistość Opium pamiętam, niestety, choć i tak mnie - wtedy nieletnią - ominęła większość koszmarów tamtego czasu. Kiedyś w świątyni sztuki, czyli Teatrze im. Słowackiego, rozpoczęcie Kordiana po antrakcie znacznie się opóźniło, bo widownia stała twardo w bufetowej kolejce po jakieś czekoladki.
ZOMO też pamiętam, a chciałabym nie pamiętać.
Sofijufka - Czw 06 Mar, 2008 08:33
Taaak....ZOMO...
Choc... Jest jedno zabawne wspomnienie, choć zabawne byc nie powinno. Wychodzxiłam z redakcji [wtedy przy Nowym Świecie się mieściła], patrzę - ludzie gnają. Pytam się kogoś, o co chodzi, a on: ZOMO, chodu! No więc się obejrzałam, patrzę Nowy Świat zapchany zomowcami, którzy walą w te swoje tarcze, No więc też uskuteczniłąm strategiczny odwrót. Obok jechał specjalnie wooolniutko autobus z otwartymu drzwaimi i ludzie w nie wskakiwali.
Jak juz byłam w środku, patrzę, a tu staruszeczka - tak z 90. na oko - jak młode dziewczę sprawnie wskoczyła na stopień i tu ja siły opuściły. No to pasażerowie ja wciągnęłi do środka, a ona dumnie: za okupacji to nie takie rzeczy się robiło....
Trzykrotka - Czw 06 Mar, 2008 12:30
| Sofijufka napisał/a: | | No to pasażerowie ja wciągnęłi do środka, a ona dumnie: za okupacji to nie takie rzeczy się robiło.... |
O żesz........ Duch w narodzie nie ginie!
Teraz można się już śmiać, ale ja do dzis pamiętam zimny strach 13.12 i widok pierwszych patroli z długa bronią na ulicach. Przecież to - czy scenka, jaką opisujesz, to jest coś zywcem przenisionego z filmów o wojnie! A te filmy wydawały się jak sci-fi, dopóki nas nie dosięgły.
Opium dla mnie zamyka pierwszy, najlepszy, najbardziej beztroski etap twórczości Musierowicz. Jest przepiękną książką. Nie ma tam wiele dosłowności, a przeciez smutek rzeczywistości wyłazi z każdego kąta. Pan Borejko jest aresztowany. Rodzice Kreski także. Dmuchawiec został relegowany ze szkoły, bo Pieróg na niego doniósł. Szarość i niedostatek szczerzy zęby na każdym kroku. A opowieść o małej Geniusi Bombke-Pomke-Sztompke vel Aurelii Jedwabińskiej, jest przecież piękna, budująca i optymistyczna.
Szczerze polecam pięć pierwszych części Jeżycjady - no, może bez Idy sierpniowej.[/i]
Sofijufka - Czw 06 Mar, 2008 12:33
Dlaczego bez "Idy"? Ja ją baaardzo lubię....
Tamara - Czw 06 Mar, 2008 12:38
No właśnie , piękna Paulinka wchłaniająca jak odkurzacz połowę kurczaka , malowani na zielono bliżniacy Lisieccy , i pyszności przygotowywane przez panią Basię . I z życia wzięte zakompleksienie Idy...
Trzykrotka - Czw 06 Mar, 2008 13:25
| Tamara napisał/a: | No właśnie , piękna Paulinka wchłaniająca jak odkurzacz połowę kurczaka , malowani na zielono bliżniacy Lisieccy , i pyszności przygotowywane przez panią Basię . I z życia wzięte zakompleksienie Idy... |
Paulinka - jak najbardziej, lubiłam też pracodawcę Idy, pana Karolka, który jawił się na balkonie w Brulionie BBB wykrzykując inwektywy pod adresem hałasujących na ulicy. Ale cała ta powieść wydała mi się mocno naciągana. Bez trudu uwierzyłam w przemianę Gaby z koszykarki, babo-chłopa w boginię domowego ogniska (w którą się przepoczwarzyła z Romantycznego Motyla), niż nagły wzrost pewności siebie u Idy pod wpływem sukienki i trzech zdań wypowiedzianych przez mamę. Nie wiem... jest coś w tej powieści, co sprawia, że wydaje mi się papierowa i deklaratywna. Przeczytałam ją tylko raz, a do Szóstej klepki wracam i wracam.
Uwielbiam rodzinę Żaków, a scenę z uskrzydlonym Żaczkiem, wpadającym do domu z okrzykiem "zgadnijcie, co sie stało!" na ustach, opowiadam często młodym małżonkom narzekającym na swoich mężów.
Przypominam: Żaczek wydaje swój okrzyk, a mama Żakowa, widząc jego euforię rzuca: "dali ci premię". Żaczek nieco przygasa, ale znów się rozpromienia: "Nie. Uzyskano trwałą reakcję termojądrową w zimnej plazmie jądra atomu!"(czy coś w ten deseń ). Oczywiście, nikt z rodziny nie wie, o co chodzi, ale odpowiedź mamy Żakowej jest wzorcowa: "Jezus Maria, co za szczęście!" - wykrzykuje i tym sposobem ma zapewnioną miłość mężowską do końca życia
Ulka - Czw 06 Mar, 2008 22:13
| Trzykrotka napisał/a: | Przypominam: Żaczek wydaje swój okrzyk, a mama Żakowa, widząc jego euforię rzuca: "dali ci premię". Żaczek nieco przygasa, ale znów się rozpromienia: "Nie. Uzyskano trwałą reakcję termojądrową w zimnej plazmie jądra atomu!"(czy coś w ten deseń ). Oczywiście, nikt z rodziny nie wie, o co chodzi, ale odpowiedź mamy Żakowej jest wzorcowa: "Jezus Maria, co za szczęście!" - wykrzykuje i tym sposobem ma zapewnioną miłość mężowską do końca życia |
Taaak, cudowny przykład miłości i więzi między małżonkami
trifle - Pią 07 Mar, 2008 14:31
Taaak, to był świetny moment Rodzina Żaków jest świetna. I też jakoś najmniej lubię Idę sierpniową
Gunia - Pią 07 Mar, 2008 14:35
| Trzykrotka napisał/a: | Przypominam: Żaczek wydaje swój okrzyk, a mama Żakowa, widząc jego euforię rzuca: "dali ci premię". Żaczek nieco przygasa, ale znów się rozpromienia: "Nie. Uzyskano trwałą reakcję termojądrową w zimnej plazmie jądra atomu!"(czy coś w ten deseń ). Oczywiście, nikt z rodziny nie wie, o co chodzi, ale odpowiedź mamy Żakowej jest wzorcowa: "Jezus Maria, co za szczęście!" - wykrzykuje i tym sposobem ma zapewnioną miłość mężowską do końca życia |
Płakałam nad tym ze śmiechu. Zawsze wolałam Borejków, ale faktycznie trochę szkoda, że o Żakach taka cisza.
Trzykrotka - Pią 07 Mar, 2008 16:10
Znak wydał swego czasu coś rewelacyjnego: korespondencję pani Musierowicz z profesorem Raszewskim (córka śp. Profesora napisała potem książkę Poznań Borejków ).
Profesor przeczytał Opium leżąc w szpitalu i zachwycił się książką. Napisał do autorki i tak się zacząła ich przyjaźń (Aniela nosi jego książkę pod pachą, pamiętacie?). On nie bardzo lubił Żaków. Zwrócił jej uwagę, że może niechcący zaplątać się przy nich w manierę pisania "na Makuszyńskiego", czyli barwnie i z polotem, ale nazbyt ozdobnie. Pani Musierowicz bardzo liczyła się z jego zdaniem; może dlatego z tamtego domu tylko Baltona wszedł do kanonu jako zalotnik i mąż Pulpecji. Inni się pojawiają: w Brulionie BebeB - Żaczek i Cesia, Hajduk - jako wychowawca Róży, a cała rodzina - w Noelce.
Uwielbiam Noelkę, btw
A w ogóle, to uważam, ze Musierowicz jest mistrzynią romantycznych klimatów. Moje ukochane to (na szybko):
Córka Robrojka i różany ogród Przeszczepa. Chwila, w której on przysyła jej wszystkie róże ze swojego ogrodu, oraz wszystkie nawiązania do Bestii i Pięknej odbierają mi oddech z zachwytu.
Końcówka Brulionu BebeB : Bebe biegnie za pociągiem zabierającym Bamba na zawsze. Uwielbiam.
Tajemniczy, duszny klimat lata i nocy świętojańskiej w Nutrii i Nerwusie. Zwłaszcza moment, w którym Nutria ogląda półnagiego Filipa śpiącego u źródełka, w mchach.
W Szóstej Klepce śliczna rozmowa Cesi i Hajduka przy pomocy koszyka na sznurku
Gunia - Pią 07 Mar, 2008 16:35
| Trzykrotka napisał/a: | Uwielbiam Noelkę, btw |
To moja ulubiona część "Jeżycjady".
trifle - Pią 07 Mar, 2008 16:40
| Trzykrotka napisał/a: | | A w ogóle, to uważam, ze Musierowicz jest mistrzynią romantycznych klimatów. |
O tak Romantycznych i takich ciepłych, cudownych rodzinnych.
Cesia i Hajduk, te ich spotkania, ukradkowe spojrzenia. Bebe goniąca za pociągiem Noelkę też uwielbiam Cudowne są opisy tego, co Borejkowie czują stojąc przy stole wigilijnym I Elka z Tomkiem pod parasolem, niby po prostu idą..
Aragonte - Pią 07 Mar, 2008 18:10
| Tamara napisał/a: | No właśnie , piękna Paulinka wchłaniająca jak odkurzacz połowę kurczaka , malowani na zielono bliżniacy Lisieccy , i pyszności przygotowywane przez panią Basię . I z życia wzięte zakompleksienie Idy... |
A ja zgadzam się z Trzykrotką - samo zakompleksienie może i wzięte z życia, ale jako że znam to z autopsji, to zaręczam, nie ma cudów, człowiek się nie pozbywa tego tak szast prast, no way Przez to przemiana Idy staje się mało wiarygodna i książka - w sumie sympatyczna - sporo traci. Za dużo lukru.
I nieodmiennie stwierdzam, że uwielbiam Żaków Stracony potencjał, buuu. Wolałabym więcej poczytać o nich, bardziej byli realistyczni i życiowi. Borejkowie momentami mnie irytują.
Tamara - Pią 07 Mar, 2008 18:25
Ja też z autopsji wiem ,że nie można się pozbyć kompleksów na hop siup na amen , ale na kilka dni można , zwłaszcza przy młodzieńczej huśtawce nastrojów . A na dobrą sprawę nie jest wyraźnie powiedziane , że przemiana Idy była już na amen , zwłaszcza że był to koniec książki .
Aragonte - Pią 07 Mar, 2008 18:30
Tamara, ale pokazano, kim stała się później - obleganą przez mężczyzn księżniczką i łamaczką serc Starcza mi to za potwierdzenie, że przemiana okazała się trwała. Ja tam zresztą Idzie życzę jak najlepiej Po prostu mnie to nie przekonało
|
|
|