Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane II
Caitriona - Śro 29 Lip, 2015 22:59
Krew na śniegu czyli nowy Nesbo. Wolę serię z Harrym. Książka jest za krótka (160 stron). Ciekawie nawet, gł. bohater do polubienia, ale mimo wszystko brak iskry, zakończenie przewidywalne. To pierwsza część cyklu, czytać go będę dalej.
Pochłaniacz Bondy. Moje pierwsze spotkanie z tą autorką. W sumie było ok. Ale za długo, za dużo postaci i detali i ja mam problem z zakończeniem. Poza tym nie ma dreszczyku. Początek powieści bardzo mi się spodobał, bardzo polubiłam gł. bohaterkę, czytać więc będę dalej, ale mam nadzieję że kolejne części będą lepsze. A, i ja słuchałam audiobooka, którego czytała pani Agata Kulesza, bardzo dobrze jej to wyszło.
Agn - Śro 29 Lip, 2015 23:12
| Caitriona napisał/a: | | Krew na śniegu czyli nowy Nesbo. Wolę serię z Harrym. Książka jest za krótka (160 stron). Ciekawie nawet, gł. bohater do polubienia, ale mimo wszystko brak iskry, zakończenie przewidywalne. To pierwsza część cyklu, czytać go będę dalej. |
Mam tak samo. Książka za krótka. I zastanawiam się, na czym ma polegać ten cykl,
Głównego bohatera aż tak nie polubiłam. Wręcz mnie momentami wkurzał. Ale czytać będę nadal, bo Nesbo się czyta dobrze.
| Caitriona napisał/a: | | Pochłaniacz Bondy. Moje pierwsze spotkanie z tą autorką. W sumie było ok. Ale za długo, za dużo postaci i detali |
Generalnie mam podobnie. Wiele rzeczy bym wycięła, czasem Bonda opisuje niepotrzebne rzeczy. Czyta się to nieźle, historia w miarę zawiła, ale można bez poczucia straty odłożyć choćby w połowie. A w kryminałach tak być nie powinno.
Caitriona - Czw 30 Lip, 2015 00:04
| Agn napisał/a: | | ale można bez poczucia straty odłożyć choćby w połowie. A w kryminałach tak być nie powinno. |
O, właśnie. Ja słucham audiobooka i choć wykonanie Kuleszy bardzo mi się podobało, zdarzało mi się odkładać mp3 na tydzień. Pochłaniacza słuchałam ponad miesiąc...
| Agn napisał/a: | | Głównego bohatera aż tak nie polubiłam. |
Ok, w sumie ciężko go bardzo polubić, bo nie spędzamy z nim aż tyle czasu (160 stron, czytałam dłuższe opowiadania...), ale ja zapałałam do niego mimo wszystko sympatią.
| Agn napisał/a: | | I zastanawiam się, na czym ma polegać ten cykl, |
Zadaję sobie to samo pytanie
Harry_the_Cat - Sob 01 Sie, 2015 14:33
Przeczytalam w podrozy Projekt Rosie - czytal ktos?
Admete - Śro 05 Sie, 2015 16:00
Anna Kamińska - Simona - opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak. Książka napisana z polotem i porządnie, ale sama postać Simony nie wydaje mi się interesująca. Przeczytałam z uwagą do połowy, a potem się znudziłam. Nie jest to wina autorki, która zrobiła wszystko jak należy, tylko z mojego punktu widzenia nie mam tam się czym zachwycać. O wiele bardziej byłabym zainteresowana dziejami Kossaków na tle epoki, w której żyli. To dlatego początek książki czytało mi się lepiej. Książka zdecydowanie dla pasjonatów zwierząt, czyli nie dla mnie Nic na to nie mogłam poradzić, ale jak czytałam opisy życia w leśniczówce, to sobie myślałam, że uciekłabym stamtąd po 30 sekundach I wierzcie mi z wychodka na tyłach chałupy korzystałam w dzieciństwie ( u babci ) i może dlatego nie miałabym na to ochoty jako dorosła. Takie powroty do natury to się raczej trafiają panienkom z dobrych inteligenckich domów, a nie córkom robotników i wnuczkom chłopów
Szafran - Śro 05 Sie, 2015 21:33
| Admete napisał/a: | | Anna Kamińska - Simona - opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak. Książka napisana z polotem i porządnie, ale sama postać Simony nie wydaje mi się interesująca. Przeczytałam z uwagą do połowy, a potem się znudziłam. Nie jest to wina autorki, która zrobiła wszystko jak należy, tylko z mojego punktu widzenia nie mam tam się czym zachwycać. |
Mnie zafrapowała jako zagadka osoby, żeby brzydko nie powiedzieć "studium przypadku";). Psychologiczne wykształcenie czasem daje o sobie znać:D.
Jakiś czas po lekturze wygrzebałam z naszego archiwum wydane albumy fotograficzne partnera Simony. Ciekawie się oglądało te zdjęcia z całą wiedzą wokół.
A btw, wychodek na zewnątrz i wodę ze studni, a nie kranu, to i ze sporego kawałka swojego dzieciństwa pamiętam - u babci z podlaskiej wsi.
Admete - Śro 05 Sie, 2015 21:40
Zdecydowanie ona sobie nadrabiała w ten sposób brak uczuć ze strony rodziców, a zwłaszcza ze strony matki. Bardzo specyficzna osoba. Zasadniczo nie nadawała się do zwykłego życia.
Szafran - Śro 05 Sie, 2015 22:16
Zawsze jednak w takich chwilach zastanawiam się, czy wypada wyciągać takie demony na światło dzienne i pod osąd czytelników. Szczególnie że nie była postacią na tyle publiczną...
Z innej beczki. Przeczytałam "bezcelera" - Marsjanina Weira. Miałam ochotę na coś lekkiego na upały do autobusu i w tej roli sprawdziło się wyśmienicie. To taki Robinson Cruzoe - tylko że na Marsie (bohater z racji splotu okoliczności podczas misji marsjańskiej zostaje na planecie sam i musi dożyć ratunku). Od początku wiadomo, jak to się skończy, a mimo to z ciekawością czeka na zapis kolejnych wypadków, jakie nękają bohatera. A bohater radzi sobie za sprawą używania mózgu - i wiedzy naukowej oraz bardzo twórczemu podejściu do rozwiązywania problemów. Jasne, trzeba zawiesić niewiarę, ale wewnętrzna logika fabuły i świata jest zachowana. Poza tym naukowo rzecz się trzyma kupy - na tyle, na ile jestem w stanie to sama zweryfikować;). Autor - to programista, syn fizyka). Z sympatią o książce się wypowiadał nawet pewien znany astronauta (o ten https://www.facebook.com/...eld?pnref=story ).
Tylko literacko mocno to średnie - proste, krótkie zdania, lapidarne opisy, postacie ledwo naszkicowane (a i przekład jest dość niezgrabny). Miałam wrażenie, że czytam scenariusz filmowy (film zresztą powstał, Ridley Scott reżyserował, jakoś niedługo u nas ma być w kinach).
Niemniej z funkcji rozrywkowych wywiązuje się dobrze.
I jest z tego taka podnosząca na duchu pochwała wiedzy, determinacji, woli przetrwania oraz tego, że w naturze ludzkiej leży niesienie innym człowiekom pomocy;).
Eeva - Czw 06 Sie, 2015 08:57
| Szafran napisał/a: | | (a i przekład jest dość niezgrabny |
Mój szef też narzekał, że tłumaczenie słabe.
Ja słuchałam audiobooka w wersji oryginalneji byl super!
Admete - Czw 06 Sie, 2015 11:29
A ja mam takie stosy dobrych książek z bibliotek miejscowych, że nie wiem, za co się złapać. Chyba zacznę od biografii pani od Muminków
Agn - Czw 06 Sie, 2015 12:30
| Admete napisał/a: | | A ja mam takie stosy dobrych książek z bibliotek miejscowych, że nie wiem, za co się złapać. |
Kocham ten stan!
W chwili obecnej na głodzie odświeżam sobie Piastów Cherezińskiej i jakże mi się to cudownie czyta. *wzdycha*
Admete - Czw 06 Sie, 2015 14:00
Jutro dostanę w ręce książkę Szejnert o Polesiu, a mam już biografię Tove Jansson, Epokę hipokryzji, Czerwony Tybet i Chłopczyce z Kabulu. Teraz z obowiązku czytam Przesunąć horyzont Wojciechowskiej, ale nawet nie jest złe.
Agn - Czw 06 Sie, 2015 14:06
Czemu z obowiązku?
Wojciechowską, pamiętam, fajnie mi się czytało, acz ja czytałam Etiopia. Ale czat!, nie wiem, jak się sprawa ma z Przesunąć horyzont.
Choć ja Wojciechowską lubię też tak samą z siebie, bardzo podobały mi się jej programy "Kobieta na krańcu świata".
Eeva - Czw 06 Sie, 2015 14:45
| Agn napisał/a: | | W chwili obecnej na głodzie odświeżam sobie Piastów Cherezińskiej i jakże mi się to cudownie czyta. *wzdycha* |
Ja też1 Ja też!
Cudowność
Admete - Czw 06 Sie, 2015 14:46
Z obowiązku, bo to będzie lektura konkursowa dla dzieciaków jesienią.
Agn - Czw 06 Sie, 2015 16:06
| Admete napisał/a: | | Z obowiązku, bo to będzie lektura konkursowa dla dzieciaków jesienią. |
Aaa, rozumiem.
| Eeva napisał/a: | Ja też1 Ja też!
Cudowność |
Będziesz miała na odtrutkę po pewnej aŁtorce, której się tu nie wymienia z nazwiska.
Admete - Sob 08 Sie, 2015 15:57
Przeczytałam ( trochę omijając ) biografię Tove Jansson i mam do niej podstawowe zastrzeżenie - jest nudna. Zainteresowały mnie tylko rozdziały dotyczące tworzenia Muminków. Mam wrażenie, że autorka książki starała się przede wszystkim nie napisać nic, co by mogło kogoś urazić. Biografia wyprana jest całkowicie z tego, co czyniłoby ją atrakcyjną. Miała podobno dostęp do całego archiwum - nie widać, żeby go naprawdę wykorzystała. Grzebałkowska zrobiłabym to z pazurem A tak przy okazji - lubiliście Muminki? Do mnie jakoś nie trafiały w dzieciństwie. Chyba poczytam je jako dorosła.
Akaterine - Sob 08 Sie, 2015 16:08
Uwielbiałam muminki . Gdy byłam mała zawsze czułam tam element grozy. Ciekawe, czy podobnie będzie teraz - chyba muszę zrobić powtórkę .
BeeMeR - Sob 08 Sie, 2015 17:50
Nie lubiłam Muminków, moje dzieci też nie lubią, bom podjęła próbę - w końcu nasze gusta niekoniecznie się pokrywają
Admete - Sob 08 Sie, 2015 20:10
Mnie się wydawały przygnębiające.
Fibula - Sob 08 Sie, 2015 21:24
Były inne od pozostałych książek, ale lubiłam, zwłaszcza Zimę... No i Mała Mi! Dzieci z przejęciem oglądały japońską kreskówkę i oczywiście bały się Buki , a w samochodzie długo towarzyszyło nam słuchowisko na podstawie Lata...
Gdy pojawiła się reedycja w klasycznych okładkach natychmiast zakupiłam, bo u rodziców chyba nie zachował się żaden tom.
Szafran, ponamawiaj szefostwo na wznowienie Bettiny wracającej ze szkoły.
Admete - Nie 09 Sie, 2015 17:26
Kończę właśnie Małgorzaty Szejnert - Usypać góry. Opowieści z Polesia. Szejnert to klasa sama w sobie. Zauroczyły mnie te historie o miejscach zasadniczo bliskich geograficznie, ale jednocześnie nieznanych, o zapomnianych i nieistniejących już światach. O Napoleonie Ordzie, który rysował miejsca i zabytki i dzięki któremu zachował się po nich ślad. O tym jak niszczono budowle i pamięć, jak próbowano ocalić resztki. O Białorusinach, Polakach, Żydach z Pińczowa. Dzięki autorce cały ten świat staje przed oczami jak żywy. Do tego dostajemy tez teraźniejszość, ludzi, których Szejnert spotkała na swojej drodze, pasjonatów poleskiej historii.
Trzykrotka - Wto 11 Sie, 2015 15:40
Muminki chyba lubi się z czasem, z dojrzewaniem. One są bardzo dorosłe i to tak dorosłe, że nie każdy dorosły je kupi. Ostatnio wzięłam z półki na chybił - trafił Tatusia Muminka i morze. Toż to rzecz o depresji i męskim kryzysie wieku średniego. Nic dziwnego, że jako dziecko nie byłam w stanie czytać Muminków.
No i sporo tam melancholii.
Szafran - Wto 11 Sie, 2015 16:56
Ja uwielbiałam "Muminki" jako dziecko, wielokrotnie wracałam, i nadal są dla mnie jedną z ukochanych lektur. Tylko zmienia się nieco percepcja. Jako dziecko najbardziej lubiłam "Lato" i "Opowiadania" - czyli te najbardziej przygodowe, lekkie historie. W późnej podstawówce zakochałam się w "Zimie" - choć bardzo mnie przerażała (ostatnio z koleżanką z pracy sobie analizowałyśmy, cóż w niej takiego groźnego - przecież Muminek nie może tam obudzić rodziny i musi sobie sam poradzić z zupełnie nową rzeczywistością). No i "Kometa" - ta atmosfera oczekiwania na katastrofę... "Morze" budziło jakąś dziwną, nieokreśloną tęsknotę - ale też budziło nieco lęku. Jako dziecko nie znosiłam "Doliny Muminków w listopadzie". No bo jak to tak bez Muminków? Trochę ją doceniłam jako dorosła, ale nadal na szarym końcu:).
Jak w tym roku przypadkiem wylądowałam w Helsinkach (lot z przesiadką wskutek zawirowań losowych tak mi przebukowali) - w te pędy pognałam szukać muminkowego sklepu i nakupowałam sobie pamiątek:D.
Fibula, co do Bettiny - ha, trochę osób o nią pyta, nie jesteś jedyna:).
Admete - Wto 11 Sie, 2015 20:06
Czytałam tylko Zimę ( chyba ), przodka pamiętam.
|
|
|