Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Prawnik potrzebny od zaraz! - czyli dramaland po raz 15-ty
Aragonte - Śro 12 Wrz, 2018 22:00
BeeMeR napisał/a:
Widać nie odstaję
Po prostu moja kałuża pozwala ci docenic własną głębię Trzykrotka - Śro 12 Wrz, 2018 22:00 Zasiadam zaraz do Słoneczka, ale najpierw - wielkie dzięki Admete, bałam się że utkniesz z napisami jestem zachwycona, że tak szybko ci to idzie
Aragonte za wyszukane cytaty i materiały. Z ciekawością oczytałam sobie o rzeźnikach, bo naprawdę nie miałam wcześniej pojęcia, że istniała taka kasta, jeszcze niższa od niewolników Miałam dziś długie przejazdy tramwajami i korzystając z czasu poczytałam dodatkowo o epoce sprzed i po inwazji Japończyków, z naciskiem na losy cesarza Korei - drugiego i ostatniego. Bardzo współczuję cesarzowi, jakim jest pokazany w Słoneczku. Widać, jak bardzo bezradny, zdezorientowany i bezsilny się czuje wobec naporu historii. I słusznie, jak się okazuje.Aragonte - Śro 12 Wrz, 2018 22:05
Trzykrotka napisał/a:
Z ciekawością oczytałam sobie o rzeźnikach, bo naprawdę nie miałam wcześniej pojęcia, że istniała taka kasta, jeszcze niższa od niewolników
Ja też nie wiedziałam, dlatego mnie to zainteresowało.
A kiedy poczytałam, to tym bardziej mnie wnerwiają niektóre komentarze w necie, pisane z całkowicie współczesnej perspektywy i bez uwzględnienia tego, że w Korei na przełomie XIX i XX wieku naprawdę nie żyło się tak, jak nam teraz
Trzykrotka napisał/a:
Bardzo współczuję cesarzowi, jakim jest pokazany w Słoneczku. Widać, jak bardzo bezradny, zdezorientowany i bezsilny się czuje wobec naporu historii. I słusznie, jak się okazuje.
Ten "cziona" to jedynie piórko na wietrze historii Chyba nic nie mógł już zmienic, zahamowac, odwrócic. Chyba BeeMeR - Śro 12 Wrz, 2018 22:07
Aragonte napisał/a:
Po prostu moja kałuża pozwala ci docenic własną głębię
Po prostu moja kałuża pozwala ci docenic własną głębię
... chyba mojej kałuży
Mało się w niej ostatnio tu taplasz i uznałam, że pożeglowałaś na jakiś Atlantyk BeeMeR - Śro 12 Wrz, 2018 22:27
Aragonte napisał/a:
pożeglowałaś na jakiś Atlantyk
owszem, z Teligą (czytam aktualnie Samotny rejs Opty)
W kałuży taplam się indywidualnie odkąd napisałaś, że mam nie oczekiwać takiego samego zdania od Ciebie ze względu na inny odbiór dramy a nikt inny nie wyszedł poza 1. odc AM1994 Nic to, kiedyś wylezę na brzeg, na razie mi dobrze w moim bajorku, kum kum Aragonte - Śro 12 Wrz, 2018 22:32
BeeMeR napisał/a:
W kałuży taplam się indywidualnie odkąd napisałaś, że mam nie oczekiwać takiego samego zdania od Ciebie ze względu na inny odbiór dramy a nikt inny nie wyszedł poza 1. odc AM1994 Nic to, kiedyś wylezę na brzeg, na razie mi dobrze w moim bajorku, kum kum
Ej no, ale przecież możesz pisac o własnych wrażeniach Mnie się AM94 w sumie podobało (choc mniej niż AM88), ale wiem, że nie mogę oceniac go do końca rzetelnie, skoro zaczęłam marudzic i częśc przewinęłam. A może Trzykrotka się niedługo zachęci tym, co napiszesz? Bo jeszcze wyjdzie na to, że przeze mnie zaczęłaś się cenzurowac, nie chcę tak
Oglądam nadal ten dziewiąty odcinek Słoneczka. Tiaaa, już widzę, jak panna postrzelona w nogę dopiero co skacze sobie lekko i bezproblemowo z trzeciego piętra, jasssne KES chyba tego nie przemyślała Trzykrotka - Śro 12 Wrz, 2018 23:51
Aragonte napisał/a:
Oglądam nadal ten dziewiąty odcinek Słoneczka. Tiaaa, już widzę, jak panna postrzelona w nogę dopiero co skacze sobie lekko i bezproblemowo z trzeciego piętra, jasssne KES chyba tego nie przemyślała
Oj tak Wyjście od Eugene metodą z Kropek, czyli przez okno z 1 piętra tutaj wyszło idiotycznie.
Niepotrzebnie męczyłam dziś 16 odcinek. Do połowy były sprawy miłosne - zrywanie zaręczyn gniew dziadka na Ae Sin, jej upór w kwestii niechęci do poślubienia Hee Sunga, mimo, ze trzymała jego głowę na swoich kolanach Była z założeniu dramatyczna scena prawie - pożegnania z Eugene, bo dziadek go nie zaakceptował, oraz ładna dream sequence o tym jakby to było, gdybyśmy byli razem i mieszkali w Nowym Jorku, był Dong Mae przeskakujący płot w rezydencji rodzinnej Ae Sin, podchodzący śmiało do dziadka, żeby powiedzieć mu, że jego listy zwołujące szlachę na zgromadzenie celem ratowania ojczyzny nigdy nie zostały wyslane...
Ale wszystko to widziałam urywkami, bo zwyczajnie przysypiam ze zmęczenia. Idę spać, jtro sobie dokończę.
BeeMer może to i pomysł - zamiast Gangnam Beauty zobaczyć sobie AM 1994 Aragonte - Czw 13 Wrz, 2018 00:07
Trzykrotka napisał/a:
był Dong Mae przeskakujący płot w rezydencji rodzinnej Ae Sin, podchodzący śmiało do dziadka, żeby powiedzieć mu, że jego listy zwołujące szlachę na zgromadzenie celem ratowania ojczyzny nigdy nie zostały wyslane...
To już wiem, którą scenę w tym odcinku ja sobie powtórzę fafnaście razy
Zresztą na filmikach chyba to już widziałam.
Trzykrotka napisał/a:
BeeMer może to i pomysł - zamiast Gangnam Beauty zobaczyć sobie AM 1994
To bardzo dobry pomysł - obsada w AM 94 jest na pewno o niebo lepsza.
Edit: skończyłam 9. odcinek Słoneczka. Ae Shin dalej mnie irytuje, nie łapię kontaktu emocjonalnego z tą postacią (jestem dumna i uprzedzona ). Eugene bardziej mi leży - podobało mi się, że otwartym tekstem spytał pannę (kiedy już przyznał się do swego pochodzenia), czy Joseon, o który ona tak walczy, jest także dla takich jak on.
Eugene: When I was in Joseon, I was a slave. This country you're trying to protect. Who is it for? Is there a life for butchers? Is there a life for slaves?
Brawo Ktoś to wreszcie wprost powiedział.
W sumie to szkoda, że Eugene w ogóle jest wplątany w jakiś wątek romansowy, wolałabym, żeby pozostał niezaangażowany, a w wątku romansowym pozostali jedynie Jasiek i Dong Mae (bez rozstrzygania, który jest Pierwszy, a który Drugi ).Trzykrotka - Czw 13 Wrz, 2018 06:56 O tak, racja. Eugene totalnie nie leży jako bohater romantyczny. W 16 jest scena, kiedy Ae Sin biegnie za nim - przeskakuje przez mur własnego domu i pędzi zaplakana, bo boi się, że po tym, jak dziadek odrzucił go jako kandydata na jej męża, już się nigdy nie zobaczą. W normalnych dramach nastąpiłby potem jakiś hug, pocałunek, cokolwiek. Tutaj nawet trudno jest to sobie wyobrazić, mimo urody samej sceny. Dwaj zakichani panowie, każdy w zupełnie inny sposób, wystarczyliby, żeby się nimi widzowie podzielili i im kibicowali.
Ona wtedy nie odpowiedziala mu na pytanie podobnie jak potem nie odpowiedziała, czy przeszkadza jej to, że lider jej podziemnej organizacji jest czlowiekiem z ludu. Bo widać było, że szczęśliwa nie jest z tego powodu.Admete - Czw 13 Wrz, 2018 07:25
Cytat:
Widać nie odstaję
Ja też nie, mam tylko inne dramy i aktorów
Trzykrotka napisał/a:
Admete, bałam się że utkniesz z napisami jestem zachwycona, że tak szybko ci to idzie
Trzykrotko napisy do odcinka 11 i 12 nie są moje, ja je tylko dopasowałam. To polskie napisy z NF.
Aragonte napisał/a:
Ja też nie wiedziałam, dlatego mnie to zainteresowało.
Ja już się z tymi rzeźnikami gdzieś wcześniej spotkałam.
Trzykrotka napisał/a:
BeeMer może to i pomysł - zamiast Gangnam Beauty zobaczyć sobie AM 1994
Na pewno to lepszy pomysł.
Aragonte napisał/a:
W sumie to szkoda, że Eugene w ogóle jest wplątany w jakiś wątek romansowy, wolałabym, żeby pozostał niezaangażowany, a w wątku romansowym pozostali jedynie Jasiek i Dong Mae
O fajnie to wymyśliłaś.BeeMeR - Czw 13 Wrz, 2018 07:31 Co do AM94 - ja jestem świadoma i podtrzymuję główne zarzuty, które wcześniej napisałam - że to nie jest najlepsza drama AM (bo AM88 jest lepsza bez dwóch zdań, osobiście jednak wolę AM94 niż AM97), powinna być krótsza, a pewne akcenty ma rozłożone źle - za dużo naturalizmu, za dużo nacisku na wady niektórych postaci, chwilami za mało rozwoju wątku głównej pary jakby twórcy bali się za dużo pokazać w tym temacie kurczowo trzymając się zagadki mężowskiej utrzymywanej do finalnego odcinka choć ewidentne było, że panna Chillbonga nie chce i nie zechce w charakterze faceta, tylko przyjaciela którego zdrowie się troszczy. Chodzi mi na przykład o nagły przeskok czasowy o pół roku tuż po tym jak główni zaczęli randkować zamiast pokazać nam te pierwsze randki.
No bo oglądając ponownie widzę więcej niedociągnięć i braków, które chętnie bym poprawiła ale też (co dla mnie ważniejsze) widzę ponownie to, co mnie zachwyciło w dramie za pierwszym razem - powstawanie jednej wielkiej rodziny z pozornie przypadkowych ludzi tj. wszystkich młodych mieszkańców pensjonatu i ich "seulskich rodziców" oraz biologicznych zostawionych gdzieś na peryferiach kraju (lub zbyt zajętych na kontakt z dziećmi) oraz oczywiście przysposobienie Trasha w miejsce zmarłego w młodości syna.
mv przekrojowe (nie romansowe ) :
https://www.youtube.com/w...1&v=y6gMF4sx6mI
Romanse mnie osobiście też się podobały - analogicznie jak w przypadku AM1998 miałam (szczęśliwie?) zaspoilerowanego męża i nie miałam obiekcji więc po prostu radośnie obserwowałam stopniowy rozwój relacji ewoluującej z oppy doskonałego w coś więcej najpierw z jej strony, potem obustronnie - z pewnymi zastrzeżeniami ale kupuję to bez problemu. Nawiasem - rozumiem już czemu właśnie ta a nie inna scena została wybrana jako cameo w AM88 - bo pomoc "siostrzyczce"/pannie w potrzebie (Najung sobie zwichnęła kostkę czy coś) to kwintesencja oppowatości, a on dopiero na sam koniec uczy się, że nie może być tylko i wyłącznie oppą na każde zawołanie i udawać zawsze że wszystko jest u niego ok tylko do związku potrzeba zaufania obustronnego tj. on też musi czasem zwrócić się do NaJung po wsparcie i pomoc - to jest subtelnie, ale ładnie wprowadzone. Ona zaś uczy się na koniec żyć bez oppy (bo jej postać jest w 95% oppocentryczna, mało co robi bez związku z jego osobą i do pewnego czasu to on o wszystkim decyduje w ich związku - co i kiedy komu powiedzą, zrobią itd. ) i oczywiście odkrywa, że życie bez niego jest do d***, ale przynajmniej już coś sobą reprezentuje a nie jest tylko i wyłącznie maskotką do zadbania i ma własne zdanie, pracę. Tak więc ok, przyswoiłam, że rozstanie do czegoś się im przydało
Drugi romans też bardzo lubię (z zastrzeżeniami mniejszymi ), właściwie nie miałam wątpliwości, że coś się między mini kroi odkąd on zjadł jej święte relikwie Oni też pięknie acz powolutku uczą się robić coś dla siebie wzajem swoim kosztem, no i podobało mi się bardzo, że do zaiskrzenia pomogła konfrontacja każdego z nich z przyszłą teściową.
Chillbonga chyba bardziej polubiłam za drugim razem - dalej nie do końca rozumiem jego fenomen, ale może już nie jestem na niego tak cięta jak za pierwszym razem - to klasyczny chłopak doskonały, który mógłby pasować do każdej jednej dziewczyny, nie tylko NaJung albo wręcz - tylko nie NaJung, bo ona jest zaprogramnowana na kogo innego ale mogę zrozumieć, że spodobała się mu ona, bo to pierwsza dziewczyna, która potraktowała go jak kogoś ważnego (pensjonatową rodzinę), a jego samotność i odseparowanie od rodzicielskiej miłości dodało swoje. bardzo się cieszę, że otrzymał tą seulską rodzinę/przyjaciół i dostał własną pannę na dodatek. Plus, że nauczył się, że nie wszystko da się zdobyć ciężką praca i wytrwałością - bo uczucia nie działają w ten sposób jak baseball (strasznie mnie irytowało to jego myślenie )
cdn. bo muszę znikaćAragonte - Czw 13 Wrz, 2018 09:27
Trzykrotka napisał/a:
Ona wtedy nie odpowiedziała mu na pytanie podobnie jak potem nie odpowiedziała, czy przeszkadza jej to, że lider jej podziemnej organizacji jest człowiekiem z ludu. Bo widać było, że szczęśliwa nie jest z tego powodu.
No mówię ci, panienka z wyższej kasty pozostanie panienką z wyższej kasty W każdym razie ta agassi.
W sumie tylko raz miałam okazję wczuc się w jej emocje kiedy w 11. odcinku Dong Mae i Hee Sung wpadli na siebie i zatonęli w objęciach no dobra, nasz wkurzony Samuraj w Jaśkowych i agassi usiłowała się nie roześmiać. Tak, wtedy byłam w stanie postawić siebie na jej miejscu A tak w ogóle był to najlepszy hug w tej dramie, jak na razie, choć jednostronny nieco
Admete napisał/a:
Aragonte napisał/a:
W sumie to szkoda, że Eugene w ogóle jest wplątany w jakiś wątek romansowy, wolałabym, żeby pozostał niezaangażowany, a w wątku romansowym pozostali jedynie Jasiek i Dong Mae
O fajnie to wymyśliłaś.
Szkoda, że KES nie poprosiła mnie o konsultacje
Po prostu nie skreślam bohatera w rodzaju Eugene, tylko widzę w nim potencjał jako kogoś, kto miałby swój wątek rozliczeń z przeszłością i włączyłby mocniej do dramy, powiedzmy, "wątki społeczne". Panna naprawdę nie musi mieć aż trzech absztyfikantów, serio I wtedy konkurentami byliby Hee Sung jako kandydat rodziny (do małżeństwa z rozsądku, zresztą naprawdę nie była to najokropniejsza opcja jak na tę epokę i zrywanie zaręczyn nie było jakimś hop-siup Na Soompi bodajże widziałam zirytowane wpisy kogoś z Korei, że Ae Shin zachowała się bardzo nie w porządku i że wkurza swoim egocentryzmem) i Dong Mae jako kandydat niemożliwy z różnych względów. Jednak po wykluczeniu Eugene przydałoby się, żeby agassi nieco współpracowała, tj. żeby nie odrzucało jej od Samuraja, powinno iskrzyć chociaż trochę, nawet jeśli nic by z tego nie wyszło (bo generalnie to zakładam, że drama z takiej epoki ma prawo wytłuc bohaterów i zakończyć się źle, bo nie romanse są tu najważniejsze, tylko historia).
Nie pomaga to, że główny romans jest dla mnie najnudniejszy i dziesiątkę Słoneczka wczoraj przewijałam ostro, żeby wyłapać sceny, które mnie ciekawiły. A w jedenastce zrobię pewnie podobnie, na razie obejrzałam fragmenty, np. ten z tramwajem.
Niestety na tym etapie widac już bardzo wyraźnie, że ze scenariuszem KES sobie nie poradziła, IMHO.BeeMeR - Czw 13 Wrz, 2018 09:33 Osobiście brakuje mi też co najmniej jednej sceny po ponownym spotkaniu głównej pary - tj,. po tym jak przyjechała "bo oppa jest chory" - byłoby cudnie, gdyby tu pokazano jak ten pierwszy raz on pozwala się sobą zaopiekować, dać tabletki na chróbsko i wsadzić do łóżka - nie w sensie romantycznym, tylko właśnie zaopiekowania w potrzebie (albo pół na pół, bo rankiem chorzy potrafią odzyskiwać siłę ) - acz ewidentnie najbardziej chorowała mu psyche, co widać następnego dnia w pracy No ale niestety, drama sama siebie upośledzała irytująco przedłużaną zagadką mężowską i niekończącym się nagraniem ślubnym kosztem rozwoju bohaterów i lepszego pokazania co im w duszy gra.
Prócz zachwytów moich nad pokazaniem pensjonatowej rodziny i przyjaźni (a o tym też mogłabym długo, np. jak ładnie wypadają takie drobne, a piękne sprawy jak to, że najpierw dzieciaki dzwonią do swoich rodziców, że dojechały do Seulu a potem do seulskiej mamy, że dotarły do domów ) doczytałam sobie też z rozkoszą na db ciekawostki "kto jest kim", np.
- że odsikiwany na weselu syn Joonie to osobisty prywatny syn Sung Dong Ila Joonie
- kim są poprzedni lokatorzy pokoju Bingurae, co co nie zagrzali miejca (znany gej, producent (faktycznie, teraz go poznałam tj. gdzieś widziałam) i aferzysta)
- że wideo które oglądają dzieciaki na koniec to kolejne cameo aktorki/panny z AM1997 - sama bym w życiu nie poznała (tu się od tego zaczyna)
https://www.youtube.com/w...Nlp14mmU&t=203s
itp itd. przy czym recapy są silnie nacechowane sympatią do Chllbonga i niejeden raz po prostu ignorują lub umniejszają rozwój na linii Trash-NaJung, acz bez zaślepienia - tj. dobre kilka odcinków przed końcem nie mają złudzeń kto będzie mężem - po prostu wolałyby tego innego
ale też sama zauważam ciekawe drobnostki które mi umknęły za pierwszym razem jak np. to, że podczas fascynacji Magicznym Okiem Haitai wpartuje się zezując we wzór sukienki seulskiej mamy jakby starał się dojrzeć i tam ukryty obrazek
I takie tam cuda drugiego planu, które powodują, że już wiem komu przyznam Oskę za reżyserię
Tak więc sumując - mimo wad i to konkretnych, to jest moja drama i mi się podoba, ale naprawdę nie obrażę się jeśli nikt inny nie będzie uważał tak jak ja Bo to jest drama specyficzna, trudna w odbiorze na początku jak się drą i na koniec jak przeciągają cholerną zagadkę oraz czas antenowy Trzykrotka - Czw 13 Wrz, 2018 10:28 Mnie właśnie zmęczyły wrzaski i zaporowa bohaterka - w sensie, że GoAra na początku odstraszyła mnie tępym spojrzeniem i dłubaniem w nosie. Ale przecież znam specyfikę serii AM i w gruncie rzeczy można się do tego przyzwyczaić. Wiadomo, że AM 1988 raczej nic nie przebije, ale...Aragonte - Czw 13 Wrz, 2018 12:04
BeeMeR napisał/a:
oglądając ponownie widzę więcej niedociągnięć i braków, które chętnie bym poprawiła ale też (co dla mnie ważniejsze) widzę ponownie to, co mnie zachwyciło w dramie za pierwszym razem - powstawanie jednej wielkiej rodziny z pozornie przypadkowych ludzi tj. wszystkich młodych mieszkańców pensjonatu i ich "seulskich rodziców" oraz biologicznych zostawionych gdzieś na peryferiach kraju (lub zbyt zajętych na kontakt z dziećmi)
Tak, to mi się też bardzo podobało.
I telefony do rodziców oraz mamusi z pensjonatu
BeeMeR napisał/a:
Drugi romans też bardzo lubię
Też lubię
BeeMeR napisał/a:
zauważam ciekawe drobnostki które mi umknęły za pierwszym razem jak np. to, że podczas fascynacji Magicznym Okiem Haitai wpartuje się zezując we wzór sukienki seulskiej mamy jakby starał się dojrzeć i tam ukryty obrazek
A to zauważyłam podczas oglądania, wyobraź sobie
BeeMeR napisał/a:
Chillbonga chyba bardziej polubiłam za drugim razem - dalej nie do końca rozumiem jego fenomen, ale może już nie jestem na niego tak cięta jak za pierwszym razem
Byłaś na niego cięta? Serio? Chodziło ci o to, że nie umiał łatwo odpuścić i wmawiał sobie, że da radę wywalczyć coś, czego ewidentnie wywalczyć się nie dało?
Tez bym wolała, żeby odpuścił wcześniej i zajął się kimś innym, ale niestety - mści się założenie twórców z wydłużaną na maksa i sztuczną "zagadką" mężowską Dramę bym skróciła zdecydowanie.
Generalnie w AM94 podobała mi się bardzo warstwa obyczajowa i motywy rodzinne, czyli to, co później tak ładnie rozwinięto w Answer Me 1988.Trzykrotka - Czw 13 Wrz, 2018 12:32 Marzy mi się zrobienie nowych napisów do AM1988, tylko to monumentalna robota. Ciekawe, czy ktoś jeszcze porwie się na robienie serii numer 4.
Przypomniałam sobie wczoraj, że mam jeszcze Wife That I Know - trzeba by choć spróbować Aragonte - Czw 13 Wrz, 2018 13:10 Answer Me 1988 faktycznie zapewniłoby sporo zajęcia, odcinki są bardzo długie.
Foty ze sceny z Hiną i Dong Mae - jak pisałam, podoba mi się to, ale nie potrafię jej jakoś osadzić w treści dramy na płaszczyźnie emocjonalnej i traktuję to jako taką scenę rzuconą na żer fanom, żeby mieli cokolwiek http://espiacollection.tu...ge/178021576839
Ale ujęcia są ładne.
Emocjonalnie za to ujęła mnie scena z wizytą Dong Mae w świątyni, w której znajdowały się pamiątkowe tabliczki rodziców Ae Shin i to, jak z duchami jej rodziców rozmawial
Drobiażdżek z Tumblra:
Gifs should have sound so I can hear Dong Mae say Nauri
Popieram
Ostatnie dwa obrazki i się zamykam Trzykrotka - Czw 13 Wrz, 2018 13:25 Study Group
Kropkowy jest jeszcze jeden z właścicieli lombardu, dawny łowca niewolników - był paskudnym dowódcą Wachlarza.Aragonte - Czw 13 Wrz, 2018 13:30 Będę musiała nauczyć się obsługi programu do obróbki dźwięku - chcę mieć to charakterystyczne "nauri" w wykonaniu Dong Mae na komórce Rzekłam
I ustawię sobie je jako dźwięk esemesa
Hee Sung
Edit: z komentarzy pod recapem Słoneczka 11 na DB:
Reluctant bromance for the win: Hee Sung experienced the hazards of modern transportation by falling into Dong-Mae’s arms. (And I died laughing). The fact that DM didn’t wrestle, kick or stab him suggests that in spite of all his talk about killing him, Dong-Mae...maybe... actually likes Hee-Sung? (As you might like an annoying cricket that keeps you company but also keeps you awake at night). Maybe he has never been hugged before? (Aww). I’m glad Ae-Shin got to see both guys in their glorious awkwardness.
I w spoilerze nieco faflunienia z Dramabeans dla Trzykrotki To z komentarza pod recapem do Słoneczka nr 20, ale spoilerów tu raczej nie widzę.
Spoiler:
GB: OMG I thought you’d never ask! I don’t know if you are asking me, but I’ll assume you are. I have so many thoughts on Gu Dong-mae…where do I start?
Full disclosure, I love Dong-mae. I love his evil smiles, his naughty smiles, his smirks, the way he talks, the way he walks, the way he broods, and even his crazy Japanese hairstyle, sword and outfit. Yep total infatuation. Ok now that we have that out of the way…
Dong-mae has many similarities with Eugene obviously, same, very painful, childhood of humiliation. The difference is Dong-mae is very self-aware. First he knows has no chance with Ae-shin ever. Second he knows he was wrong about Ae-shin but doesn’t know how to apologize to her for calling her “a noble fool who lives in luxury”. Third he’s accepted that he’ll never have her and is content just to have a reason to SEE her.
Because he’s accepted this tragic circumstance of unrequited love, he has enormous pent up passion for Ae-shin and equally un-controllable aggression towards himself that no matter what, he’ll always be a butcher to the people of Joseon. Add to that, Dong-mae is forever in-debt to Ae-shin but has no way of actually repaying the debt. – its a lose-lose place to be at.
Dong-mae is a dreamer at heart, he dreams of sharing a gobstopper while walking the streets with Ae-shin and it makes him smile, no actually giddy! He dreams of having her but they emerge as anger instead (when he catches her skirt, or grips her red hair lace), because he knows that can never be. He is just trying to live up to his name as the paid-thug that he is. Also proof that he is a big softie? Gives Hina a piggy back ride (how cute was that?!?).
SIDE NOTE: notice that the two times Dong-mae’s had Ae-shin’s apparel in his hands it has been RED – the color of passion itself! Could that be a just a coincidence? I’m gonna pretend it was intentional!!
What I love about DM and Ae-shin, is the way they look at each other in the scenes they have together. It’s pure-fierce-passion, rage, and some might even say *ahem* sexual tension that you could cut with a knife…haha! Dong-mae looks at Ae-shin like she is something to eat, and any moment he might just lose control and devour her. I’m not too sure if poor Ae-shin can hold back either. Lol, love me some Dong-mae! Seriously.
Admete - Czw 13 Wrz, 2018 14:45 Fragmenty wywiadu z Cho Seung Woo:
Cytat:
Cho Seung Woo talked about his standards when it came to choosing scripts, the difficulty of finding new stories, the type of work he wanted to do, and the importance of chemistry between cast members.
On September 13, Cho Seung Woo held an interview ahead of the premiere of his upcoming film “Feng Shui.” On how he chooses which works to appear in, the actor shared, “I still think about what to look for. The thing to avoid the most are works that pretends inevitability is a coincidence. It’s a device that everyone uses. In other words, it’s a script that already has an answer.”
He continued, “The scripts that have predictability are hard. Taking previously done formats and changing the subject, adjusting the characters, and altering what’s familiar just a little bit. I try not to do those as much as possible. I don’t want to see it.”
Cho Seung Woo added, “Because topics become exhausted and the audience’s standards have become higher, it’s hard to find works that satisfy the audience. However, if it’s not new, I think it’ll be ignored. That’s why I do my best to find something new.” Mentioning that he had recently enjoyed John Cho’s “Search,” which topped the Korean box office, he commented, “The story wasn’t cliché, but rather made a breakthrough by being novel, and succeeded. I think that’s thought provoking.”
On the kinds of projects he wanted to work on, he shared, “Even if it’s a small project, I’m always open to making appearances on it. I’m not very picky. I starred in a one-man act on TV ‘Strange, More Than That,’ and made cameos in ‘Assassination‘ as well as ‘The Peach Tree.’ Results aside, I want to try new works where the attempt itself is fun.”
Cho Seung Woo talked about his most recent works, “Stranger,” as well as “Life,” and commented, “I try to stay logical. I try my hardest not to stand out. I’m like that on set too. Maybe it’s just the way I am, but I don’t like being in the limelight and doing things. I decided to go with a silent image so I don’t lose the weight of pressure.”
He also spoke up about the importance of the chemistry between the cast, rather than how much screen time he got. He commented, “They say things like ‘top [actor]’ and ‘best [actor],’ but it doesn’t mean anything. It just gives you a lot of pressure. Acting in and of itself is having good chemistry with your co-star and the rest of the cast. If anyone rises or sticks out, I don’t really like it. I prefer working with everyone.”
“Feng Shui” is about a genius feng shui master Park Jae Sang (played by Cho Seung Woo) who uses the Earth’s energy to change people’s fates, and the conflict and ambition of those who try to take the most prosperous land to become king. The film will premiere on September 19.
Trzykrotka - Czw 13 Wrz, 2018 15:00 Feng Shui? Seguk? O, to taki film zobaczyłabym.
Edit: doczytałam spoilerowe faflunienie - ajjj Podpisałabym się pod tym obiema rękami.Aragonte - Czw 13 Wrz, 2018 15:16
Trzykrotka napisał/a:
Feng Shui? Seguk? O, to taki film zobaczyłabym.
Czytałam o tym filmie na blogu Bodashiri, tej, która pisała o Smokach. Mam nadzieję, że go sobie obejrzę (Admete na pewno będzie na niego polować ).
Trzykrotka napisał/a:
Edit: doczytałam spoilerowe faflunienie - ajjj Podpisałabym się pod tym obiema rękami.
Ja też Pewnie będę to i owo przewijać, ale wątek Dong Mae muszę obejrzeć do końca. Nawet jeśli się spłaczę w końcówce, a zapewne tak będzie Jak się zapowiada od początku, że dany bohater to tragic second lead, to nie ma co oczekiwać głaskania po głowie Admete - Czw 13 Wrz, 2018 15:16 Tak, seguk, wklejałam kiedyś z niego zdjęcia.