To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

Admete - Czw 03 Lis, 2011 17:52

Basiu to ja już wiem, dlaczego do B5 nie wracasz ;)
BeeMeR - Czw 03 Lis, 2011 18:51

cóż, moje drugie pół nie oglada B5 a i ja sama ostatnio wybieram filmy z lektorem, by jako osoba wielofunkcyjna zrobic cos jeszcze w trakcie, ale wracam wracam - obejrzałam B5 dalej tylko nie zdazylam napisac ;)
Admete - Czw 03 Lis, 2011 18:57

To napisz ;) Szkoda, że drugie pół nie załapało bakcyla ;)
BeeMeR - Czw 03 Lis, 2011 19:32

Nawet nie próbowałam - to nie jego bajka :P
Anaru też nie i tez nie ma co na siłę :P

Agn - Czw 03 Lis, 2011 22:54

Wcale nie byłam teraz na powtórce Trzech muszkieterów 3D. Nie, poważnie, nawet nie zbliżyłam się do kina, okulary wcale nie naciskały mnie na nos i ogólnie nie splajtowałam, płacąc za bilet jak za mokre zboże.
I wcale nie wlepiłam patrzałek w Aramisa, nie cieszyłam się jak głupi do sera na widok sterowców i wcale nie musiałam się siłą powstrzymywać, by na głos nie kibicować D'Artagnanowi.

PS Przy okazji - młody, który gra D'Artagnana, nie tylko sprawnie skacze po dachach i wywija wygibasy na linie tak, że Tarzan spłonąłby z zawiści, ale też - uwaga! - nie stwierdziłam karpia na obliczu. Nie powiem, miła odmiana. :)

Eeva - Pią 04 Lis, 2011 12:17

Agn napisał/a:
ale też - uwaga! - nie stwierdziłam karpia na obliczu


O, no proszę, dobrze to słyszeć :-)

asiek - Pią 04 Lis, 2011 15:28

Agn napisał/a:
Wcale nie byłam teraz na powtórce Trzech muszkieterów 3D. Nie, poważnie, nawet nie zbliżyłam się do kina, okulary wcale nie naciskały mnie na nos i ogólnie nie splajtowałam, płacąc za bilet jak za mokre zboże.
I wcale nie wlepiłam patrzałek w Aramisa, nie cieszyłam się jak głupi do sera na widok sterowców i wcale nie musiałam się siłą powstrzymywać, by na głos nie kibicować D'Artagnanowi.

Pozazdrościć siły charakteru... Najważniejsze to nie ulegać pokusie, nieprawdażżżż ? :cool:

milenaj - Pią 04 Lis, 2011 15:29

A u mnie ciągle nie grają. :(
asiek - Pią 04 Lis, 2011 15:33

U mnie grają, ale ochoty na seans brak...
Agn - Pią 04 Lis, 2011 20:08

asiek napisał/a:
Pozazdrościć siły charakteru... Najważniejsze to nie ulegać pokusie, nieprawdażżżż ? :cool: Obrazek

Święte słowa, moja droga! Święte słowa! :lol:

zuza - Nie 06 Lis, 2011 12:39

Ja sie nie moge na to DVD doczekac. Poki co ogladam taka kopie straszna, co niewiele na niej widac :ops1:
Agn - Nie 06 Lis, 2011 20:05

Zuza, ja tak samo! :lol:

Okej, weekend z koleżanką, maraton filmowy, sobotni wieczór... No to jadziem z tem koksem!

Jak wytresować sobie smoka?
Trzeci raz już chyba ten film oglądam i wciąż uważam, że jest uroczy i absolutnie cudowny. A najbardziej kocham go za tę fajną i naprawdę wzruszającą końcówkę.

Nie bój się ciemności
Ktoś mi powiedział, że Tim Burton maczał w tym palce. Hmm, na liście płac na filmwebie go nie widać. Nieważne. Horror. Facet (Guy Pearce), jego nowa pani (Katie Holmes) i córeczka faceta z pierwszego małżeństwa wprowadzają się do starego domu, który on i ona remontują. W tym domu COŚ jest. Nie, nie duchy. Gorzej - potworki. Wyjątkowo wredne stworzenia, które żywią się dzięcięcymi ząbkami i kosteczkami. Brrr!
Nie powiem, klimat ma niezły, może nie jest jakiś potwornie straszny, ale, jak piszę, atmosfera jest bez zarzutu. Wrażliwe osoby będą pewnie odwracać wzrok przy ujęciach, przy których ma się wrażenie, że zaraz ktoś komu wydłubie oko i będziemy na to patrzeć (nic takiego się nie dzieje, ale mimo wszystko są takie momenty... brrr!). Krew się nie leje, flaki nie latają, mózgi nie rozpryskują się na ścianach.
Można obejrzeć, ciekawy film. Chałupa i ogród wokół - baaaaaaaardzo ładne.

Dracula
Tak, ten wyreżyserowany przez F.F. Coppollę.
Gary Oldman w roli Vlada. :serce: :serce: :serce:
Koniec recenzji. :mrgreen:

Rano wstajemy, aby obejrzeć...
Jane Eyre (najnowsza) - bardzo fajnie zrobiony film. Mimo że historia znana, to oglądało się naprawdę dobrze. Wciąga widza - a więc na plus. Hura!
I Rochesterrrr...

O północy w Paryżu
I jak nie lubię Woody'ego Allena, tak ten film znajduję urzekającym. Tylko nie wiem, co bohater widział w swojej narzeczonej, bo babę posłałabym z kopem ze schodów, mówiąc jej parę obelżywych słówek na pożegnanie. :evil:
Podobał mi się pomysł, postacie (Hemingwaaaaay :serce2: ). Może bym tylko głównego aktora wymieniła, bo jakiś taki... ciapowaty mi się zdawał. Ale poza tym seans był bardzo przyjemny.

Kapkę się obie z kumpelą zmęczyłyśmy.

miłosz - Pon 07 Lis, 2011 07:48

a ja byłam na "Skóra, w której żyje" - Almodovar w formie, najbardziej wstrzasajaca scena z tygryskiem, potem już poszło, mimo wszystko spodziewałam sie większych emocji, dość mocno przewidywalny i jak dla mnie za chłodny ten Almodovar.
Piekna muzyka, znakomite, detaliczne, strukturalne zdjęcia. Piekna Elena w charakterze Very.
I Antonio naprawde w znakomitej formie!!!!! jego chłodna, pozbawiona emocji gra jest napawde znakomita i powoduje , że bez wątpienia z jednej strony czujemy obrzydzenie, z drugiej jednak pojawia się jakiś niepokojący magnetyzm. Prawdziwy latino lover i aż szkoda chlopa dla tego ameryakanskiego badziewia, w którym gra. A jego hiszpański :love_shower:

wielbicielkom Almodovara sie spodoba.


a i próbowałam zacząć "Trzech muszkieterów" - nie moje małpy i nie mój cyrk. :confused3:

BeeMeR - Pon 07 Lis, 2011 08:44

miłosz napisał/a:
a i próbowałam zacząć "Trzech muszkieterów" - nie moje małpy i nie mój cyrk. :confused3:
Toż samo myślę na temat "Your Highness" :confused3:
zaczęłąm ale nie mogę :confused3: Pierwszy raz od dawna oglądanie "boli" i mam niezwykłe poczucie traconego czasu :P
To ja już wolę jakiegoś gniota kategorii "z" - przynajmniej jest poniekąd zabawny :P

Agn - Pon 07 Lis, 2011 09:59

miłosz napisał/a:
a i próbowałam zacząć "Trzech muszkieterów" - nie moje małpy i nie mój cyrk. :confused3:

A gdzie próbowałaś i, że tak spytam, jak wyglądał obraz?

miłosz - Pon 07 Lis, 2011 10:54

Agn napisał/a:
miłosz napisał/a:
a i próbowałam zacząć "Trzech muszkieterów" - nie moje małpy i nie mój cyrk. :confused3:

A gdzie próbowałaś i, że tak spytam, jak wyglądał obraz?


no tak sobie wyglądał :mrgreen: 3d to to nie było ;) Ale od pierwszego kadru t zupełnie mnie nie porwało. Może dam sie męzu do kina wyciągnąc? :mysle:

Agn - Pon 07 Lis, 2011 11:19

Aha, bo już miałam nadzieję...
Miłosz, najnowsi Muszkieterowie to... hmm, jak to ująć? Taka trochę zupełnie inna bajka. Na dobrą sprawę więcej mają wspólnego z wersją z 1994 roku (tą z Chrisem O'Donnellem, Oliverem Plattem, Kieferem Sutherlandem i Charlie Sheenem) niż np. tą z Oliverem Reedem i Richardem Chamberlainem z lat 70-tych. Jest bardzo widowiskowa. Trzeba wziąć na nią spory nawias. Mnie się to szalenie podobało, ale ja lubię takie zabawy. No i lubię Muszkieterów w jakiejkolwiek wersji by nie byli (no, okej, za jakieś 20 pewnie będzie kolejna ekranizacja i jak będą panowie, miast z muszkietów, strzelać z blasterów, to możliwe, że tego nie przełknę). :mrgreen:

Fibula - Pon 07 Lis, 2011 20:18

BeeMeR napisał/a:
miłosz napisał/a:
a i próbowałam zacząć "Trzech muszkieterów" - nie moje małpy i nie mój cyrk. :confused3:
Toż samo myślę na temat "Your Highness" :confused3:
zaczęłąm ale nie mogę :confused3: Pierwszy raz od dawna oglądanie "boli" i mam niezwykłe poczucie traconego czasu :P
To ja już wolę jakiegoś gniota kategorii "z" - przynajmniej jest poniekąd zabawny :P

O, serdecznie nie polecam. :thud: Wymęczyłam się okrutnie, czekając na moment, gdy zacznie być zabawnie. Dla mnie pomyłka.

Anonymous - Wto 08 Lis, 2011 04:09

Jestem pod wielkim wrazeniem Sluzacych (The help). Naprawde rzadko sie zdarza, abym byla tak bardzo oczarowana jakims filmem (zeby o nim sklecic kilka zdan, a co dopiero kilkanascie !!! :P ) , a ten rok przyniosl mi juz 2 takowy - moze mnie smieszyc, moze mi sie podobac gra aktorska, scenariusz, zdjecia, ale rzadko ktory zaspokaja mnie kinowo tak kompletnie.
Przyznaje, ze siegnelam po niego tylko i wylacznie ze wzgledu na Emme Stone, ktora bardzo lubie. A tutaj niespodzianka - nie tylko ciekawy spolecznie temat (segregacja rasowa i rasism w latach 50 i 60), w dodatku pokazany z humorem, biglem i przytupem. No i swietna muzyka, z moim ukochanym Jackson na czele :)
Chyba najwiekszym atutem jest doskonale wywazony scenariusz i doskonala wrecz rownowaga pomiedzy uderzaniem w emocje. Jak sie robi slodko, trzeba przywalic z grubej rury odrobina dramatu, a jak sie robi ckliwie - to miedzy lopatki jakims rubasznym dialogiem lub sytuacja.
Ten film i smieszy (naprawde dobre dialogi - szczegolnie matki i Minnie), i oburza, czy zlosci (przy tekstach Hilly rece opadaja i noremalnie w tylku sie gotuje), , i wzrusza (watek malutkiej Mae Mobley i Constantine niezwykle lzopedne), ale przede wszystkim krzepi - bo film daje duzo nadziei i mobilizacji.
Przeciez my wiemy jak ta walka sie skonczyla, mamy swiadomosc jak daleka byla droga od czasow niewolniczych, przez gloszenie idei abolucyjnych, zamordowanie Eversa i Kinga, ustaw Kennediego do dzisiejszych czasow, w ktorych przezydentem USA zostal czarnoskory afroamerykanin.

Obserwujac te malutkie krople drazace skale, czlowiek jakos tak z wieksza nadzieja i optymizmem patrzy w przyszlosc - ze kazda rewolucja zaczyna sie od jakichs malych kroczkow. I moze warto po prostu zakasac rekawy i zaczac oczyszczanie swiata z plugastwa nietolerancji i niesprawiedliwosci od swojego malego ogrodka...


P.S. A co by nie bylo tak idealnie, to to co zrobili na glowie Emmy wola o pomste do nieba ...

BeeMeR - Wto 08 Lis, 2011 08:20

Aine, a który film był pierwszy? :mysle:
Anonymous - Wto 08 Lis, 2011 13:01

X-men I klasa. Moze dziwic, ale pierwszy film w tym roku, ktory mnie usatysfakcjonowal.
I wcale nie chodzi mi tutaj o Dzema (chociaz uwazam, ze zagral rewelacyjnie, szczegolnie w duecie z Michasiem F.), ale o to, ze ma po prostu dobry scenariusz. Nigdy zaden X-men mnie jakos nie ruszyl. Ogladnelam, ale bez szalu. A tutaj po raz pierwszy nie czulam sie jakby ktos robil ze mnie wariata, wszystko bylo przemyslane w najmniejszym szczegole, gescie i trudno nie przyznac racji Magneto.
Poza tym swietnie zagrany, role drugoplanowe nie tylko dobrze zarysowane, ale przede wszystkim swietnie zagrane (poza ta panienka, co to miala byc niby taka inteligentna i przebojowa, a wygladala jak wolek zbozowy i Prosiaczek w jednym...)

Nie ukrywam jednak, ze podejrzewam iz na odbior w znacznej mierze wplynelo zaskoczenie ;) po prostu spodziewalam sie szmiry z ciekawa obsada, a oprocz obsady dostalam naprawde dobry scenariusz, zdjecia i film.

Eeva - Wto 08 Lis, 2011 13:18

AineNiRigani napisał/a:
wygladala jak wolek zbozowy i Prosiaczek w jednym


pokochalam to okreslenie :D
Pozwól, że je przywłaszczę do późniejszego wykorzystania.. ;-)

Anonymous - Wto 08 Lis, 2011 13:47

Eeva napisał/a:
AineNiRigani napisał/a:
wygladala jak wolek zbozowy i Prosiaczek w jednym


pokochalam to okreslenie :D
Pozwól, że je przywłaszczę do późniejszego wykorzystania.. ;-)

Masz moje blogoslawienstwo. :twisted:

BeeMeR - Wto 08 Lis, 2011 18:41

Cytat:
X-men I klasa
To super, właśnie to sobie skoncypowałam :lol:
The Help też mnie interesuje i się porozglądam :mrgreen:

Cztery noce z Anną

Anna (Kinga Preis) jest pielęgniarką mieszkającą i pracującą w obskurnym, zapyziałym miasteczku. w tym samym szpitalu pracuje nieśmiały mężczyzna, który ją kocha, więc się do niej zakrada nocami by z nią, śpiącą, pobyć. Bardzo kameralny film, ponoć na faktach. Polecam.

Admete - Wto 08 Lis, 2011 19:09

Te X Meny nawet ciekawie wyglądaja. Nawet nie wiedziałam, że cos takiego jest. Tutaj tego nie grali. Jak zwykle.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group