To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam IV

BeeMeR - Pią 14 Paź, 2011 09:32

uroczo :lol:
lubię takie recenzje - i filmy też od czasu do czasu :mrgreen:

Trzy minuty. 21:37 (2010)

za filmwebem:
"9 kwietnia 2005 roku w bezprecedensowym geście jedności i hołdu miliony Polaków wyłączyło światła w swoich domach. Jednocześnie wyzwoliła się energia emocjonalna o niespotykanym potencjale. W tamtym momencie mógł się wydarzyć każdy ziemski cud. "Trzy Minuty" to historia o ludziach, których losy splatają się w historycznym momencie. Film opowiada o "cudach przyziemnych", wewnętrznych przemianach pod wpływem niezwykłych wydarzeń. To portret współczesnych Polaków, daleki od bezkrytycznej apologii"

powiem tak: pierwsze pół mnie znudziło (aż prawie przerwałam, ale przyznaję nie oglądałam wtedy super uważnie), drugie pół podobało nawet dość bardzo. To opowieść o w kilku odsłonach, mnie się najbardziej podobała ostatnia, "Koń", taki piękny obraz polskiego piekiełka, ciekawa była część dotycząca malarza (B. Linda), który znajduje się w śpiączce neurologicznej i obserwujemy wypadki z jego punktu widzenia, a najbardziej znudziła mnie wychwalana przez znawców dotycząca "Reżysera" :P
To splatające się historie, jedna opowiedziana od końca, które na moje oko nie mają nic wspólnego z tytułową 21:37 wiadomego dnia, gdy pogasły światła, ani akcją ani tym bardziej ideologicznie :roll:
Do tego film jest bardzo nierówny - są sceny świetne, są absurdalnie durne i niepotrzebne, ale mimo to można obejrzeć - zwłaszcza dla drugiego pół :P
http://www.youtube.com/watch?v=45D0zk1uE7M

zuza - Sob 15 Paź, 2011 18:29

Wrocilam z Trzech muszkieterow :banan: Bardzo mi sie podobalo :) I mysle, ze Dumasowi podejscie scenarzystow tez by sie spodobalo. Narzuca mi sie jego podejscie do historii naprawde :lol:

W kazdym razie za Atosem ide na koniec swiata ;)

asiek - Sob 15 Paź, 2011 19:34

zuza napisał/a:
W kazdym razie za Atosem ide na koniec swiata

A co z Tyrionem, hę ? :wink:

zuza - Sob 15 Paź, 2011 19:52

Moje serduszko jest pojemne :serduszkate:
asiek - Sob 15 Paź, 2011 20:08

To tak jak moje... :mrgreen:
Aragonte - Sob 15 Paź, 2011 21:54

Hoho, Zuza, widzę, że po dzisiejszym seansie Twoja sygna uległa zmianie :mrgreen:
Atos rzeczywiście jest świetny w tej wersji (jak już człowiek się do niej przyzwyczai i przestanie psioczyć na odstępstwa od książki, którą scenarzyści poddali swoistemu retellingowi :-P ). I jaki głos, mhhhhhrrrrr :serduszkate:

A co do całości - na początku po cichu psioczyłam i prychałam, bo zamiast znanej trójki/czwórki mieliśmy faktycznie siedemnastowiecznego Matrixa z mnóstwem karkołomnych walk, czasem absurdalnych, ale efektownych, trzeba przyznać, wybuchów, no i wszystko to okraszone dialogami, które na początku ni czorta nie pasowały mi do Dumasa, że o strojach z różnych epok już nie wspomnę (chyba im się książki Dumasa skleiły w jedną :-P ).
Opad szczęki zaliczyłam już w pierwszej scenie będącej wymysłem scenarzystów, z której wynikało, że nasza dzielna trójka tak naprawdę
Spoiler:
była szpiegami, a jak trzeba, to i skrytobójcami w służbie Francji, w każdym razie Atos zdecydowanie kwalifikował się do roli ninja :zalamka: :lol: w dodatku działali ręka w rękę z Milady, dopóki nie wystawiła ich do wiatru, jak to Milady

Jednak, kiedy człowiek zatrzaśnie w głowie okładkę książki i nie dopuszcza do myśli tego, jak to faktycznie - tzn. w wersji Dumasa - było, no i weźmie poprawkę na to, że dla samego Dumasa "historia była kołkiem, na którym wieszał swoje powieści" (Zuza do tego już nawiązała; obie się zgodziłyśmy po filmie, że Dumasowi by się ta wersja podobała :wink: ), to można się na tych nowych "Muszkieterach" naprawdę wyśmienicie bawić :D Widać, że to kręcone chociażby już po "Piratach z Karaibów", ale w sumie to kojarzyło mi się to też chociażby z "Gwiezdnym pyłem". No i steampunkiem po trosze - jakie piękne sterowce były na ekranie :D
Widać, że napracowano się tu przy 3D (nie to, co w Conanie :wink: ), rzeczywiście działo się sporo.

Ogółem polecam jako dobrą rozrywkę :D

BeeMeR - Nie 16 Paź, 2011 08:36

Ironclad - Żelazny rycerz

To przykład, jak można niezły film spaprać podłymi dialogami, bo:
historia dość ciekawa (garstka rycerzy broniących zamek contra król Jan bez ziemi, niemal siedmiu wspaniałych ;) ), zamki cudne, aktorzy nieźli, zbroje, rycerze, zdjęcia - wszystko pięknie, ale za to dialogi :zalamka: - co jeden to głupszy i bez polotu, bo jeszcze sztampowe rozwiązania sytuacyjne można bez bólu przeżyć. No i ja nie jestem zwolennikiem kręcenia scen walki tak, by krew obficie zraszała ekran, oraz pokazywaniem rozczłonkowanych ciał umierających i poległych :confused3:
Generalnie - można obejrzeć, ale nie trzeba :P

Trzykrotka - Pon 17 Paź, 2011 07:43

Obejrzałam Rozstanie, irański film okrzyczany jako "arcydzieło współczesnego kina," oraz tryumfatora festiwalu w Berlinie.
Pufffff
Biednie jest z naszym kinem, jesli sprawnie i prosto opowiedziana historia już z marszu zasługuje na miano "arcydzieła." Ciekawy film, odpowiednio zaplątany, pięknie zagrany, na dodatek interesujący z czysto obyczajowych względów. Warto obejrzeć. Ale zaraz arcydzieło?

BeeMeR - Pon 17 Paź, 2011 19:24

Miłosna dieta

Sympatyczne, lekkie filmidło. Można obejrzeć.
http://www.youtube.com/watch?v=ooSUeRrCwgM

Wenecja
Spojrzenie na dzieci (i nie tylko) tuż przed i w czasie drugiej wojny światowej, bardzo ciekawy film, acz momentami chaotyczny i ma nieco dłużyzn, do tego zbyt końcówka jakby zbyt szybka :roll: Ale generalnie wrażenie bardzo pozytywne :)
http://www.youtube.com/watch?v=kNSEal9xyUU

miłosz - Wto 18 Paź, 2011 05:57

małża zabrałam na Jane Eyre, był jednym z trzech facetów na sali.(mężnie to zniósł, mimo ze sam mnie w ramach prezentu zaprosił) Sala maleńka, trzydziestoosobowa może, wypełniona w trzech czwartych.
Misiek Fasbender grzechu jak najbardziej wart (a oczy ma jak...........muzyka Brahmsa zapewne), Mia Wasikowski całkiem, całkiem (tylko ta fryzura :wsciekla: ). Wnętrza zabójcze, muzyka w klimacie, Adele urocza, klimat Bronte oddany zupełnie bez zarzutu.Choć może między bohaterami nie iskrzy tak bardzo jak iskrzyć powinno :wink: . Coś co mi przeszkadzało to brak chronologii (choć znam powieść na pamięć,ale mąż z letka sie gubił).Myśle, ze dużo by film zyskał gdyby był serialem, ponieważ brakuje wątków. Nie jest to wybitne dzieło ale całkiem poprawna adaptacja . No i ma Judi Dench. Jej chropawy głos i zabójczy angielski akcent przyprawiają mnie o dreszcze :mrgreen:
Patrze tak sobie na dokonania reżsera i strasznie marniutkie są, może gdyby miał większe doświadczenie? To między bohaterami by zaiskrzyło? Ale być może to wina tego, ze mam swoje ulubione adaptacje i do tej musze sie przyzwyczaić? W każdym razie panie wychodzące z kina były zachwycone.


a mąż w trakcie perypetii w tej szkole dla dziewcząt pyta: "ale dobrze się skończy?" :rotfl:

admina upraszam o usunięcie tego posta

BeeMeR - Wto 18 Paź, 2011 08:59

Małą Matura 1947 (2010)

Świetny film, nic dodać nic ująć. Ciekawy, spójny, z pięknie zarysowanymi postaciami (mnie najbardziej urzekł Wiktor Zborowski w roli profesora :oklaski: ) i przepięknie, bardzo precyzyjnie filmowanym Krakowem :serce: Oczywiście widzimy głównie Wawel i Rynek Główny ale do tego m.in. obskurne kamieniczki, stara kostkę brukową, połamane płyty chodnikowe jakich już mało, jeden z zabytkowych tramwai. Polecam bardzo.
http://www.youtube.com/watch?v=BWWUotQvm0Y

Agn - Wto 18 Paź, 2011 14:42

Aaaaa, ślinię się do tego filmu już jakiś czas. Muszę zdobyć!
Admete - Wto 18 Paź, 2011 15:26

Małą maturę chętnie bym obejrzała.
BeeMeR - Śro 19 Paź, 2011 07:30

Ja polecam - ostatnio wzięło mnie na polskie filmy i do każdego miałam jakieś "ale" - a to końcówka ni przypiął ni przyłatał (Wenecja), a to dłużyzny i nierówny tok filmu (21,37), a w Małej Maturze nie mam się do czego przyczepić ;) Więc jest dobrze :mrgreen:
corrado - Czw 20 Paź, 2011 18:57

Zarwałem noc z poniedziałku na wtorek przez film Człowiek w ogniu .
http://www.filmweb.pl/Czlowiek.W.Ogniu

Nic rewelacyjna, sensacyjniak jakich sporo. Ale jednak trochę inny. Niby happy end, ale nie do końca. Porwana dziewczynka zostaje "przywrócona do życia" ale dopiero gdy jest się pewnym, że dawno ją zakopano gdzieś na pustkowiu. Przez różne nieoczywistości wciągnął mnie. Może meksykańskie scenerie też miały w tym jakiś udział.

BeeMeR - Czw 20 Paź, 2011 20:32

Autor Widmo
Film nie jest zły, ale i nie jest dobry, bo trochę mnie znudził i jednocześnie za wcześnie domyśliłam się kto co i jak. A końcówkę jakbym już gdzieś widziała :mysle:
Na plus to, że można pokazać wypadek bez pokazywania fruwających flaków i krwi, tylko zaufać inteligencji widza, a już się obawiałam, że ta sztuka w kinematografii wymiera.

Peacock (2010)
O, to jest ciekawy film. Peacock to małe, zapyziałe miasteczko, w którym jest bank. Najbardziej zahukany pracownik banku to John (Cillian Murphy). Po godzinach, w samotni swojego domu John przeistacza się w Emmę. Aż tu nagle Emma wydostaje się "na wolność" i zaczyna wymykać spod kontroli Johna. Właściwie - tej kontroli chyba nigdy nie było, za to tajemnic cała masa.
Pięknie kręcone zdjęcia, świetnie zagrane - :oklaski: Cillian nie pierwszy raz wcielił się w transseksualistę, a w dodatku jest to kreacja zupełnie inna od Saturno Contro.
Historia ciekawa, choć trochę zwalnia na sam koniec. Polecam.
http://www.youtube.com/watch?v=NPEzcAG4E5s

Eeva - Pią 21 Paź, 2011 08:15

BeeMeR napisał/a:
Film nie jest zły, ale i nie jest dobry, bo trochę mnie znudził i jednocześnie za wcześnie domyśliłam się kto co i jak. A końcówkę jakbym już gdzieś widziała


a mi się strasznie podobało i mnie nie znudzil. Nie powiem, że trzymał mnie w napięciu od początku do końca, ale trzymal :-) No i świetny music.

aneby - Pią 21 Paź, 2011 08:22

Mnie się też podobał Autor widmo :-D
Agn - Wto 25 Paź, 2011 21:52

Wróciłam z Trzech muszkieterów w 3D
Poczekajcie, zbiorę się w sobie, to może coś napiszę, jak wrażenia, tylko najpierw przestanę się śmiać...
:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
No dobrze, bawiłam się super. Wprawdzie do końca nie jestem pewna, czy to na pewno byli Trzej muszkieterowie, bo równie dobrze mogłam oglądać kryptomatrixa, niemniej... niewaaaażne, przyzwyczaiłam się, że każda kolejna ekranizacja coraz mniej ma wspólnego z literackim pierwowzorem.
Ale tak, film jest przekomiczny. I to w tym pozytywnym sensie, nawet jeśli nie wszystkie teksty bohaterów były wysokich lotów. Ale walki - no, było na czym oko zawiesić.
Głos Mateusza to temat rzeka, nie będę nawet zaczynała, bo będzie potop. Mnie się podobał bardzo Aramis, ale to od wieków był mój ulubiony muszkieter, więc tym lepiej. D'Artagnan jest słodziuteńki, spoko. Tłucze się za całą armię, aż miło popatrzeć.
Christopher Waltz - nie mogę się do niego przyczepić, bo to znakomity aktor. Tylko jakoś w roli kardynała Richelieu jakby mu charyzmy zabrakło, czegoś mi tu brakowało. Richelieu powinien przyciągać wzrok i przypominać szanownemu odbiorcy, że tego pana nie należy ignorować. Ale możliwe, że to kwestia scenariusza albo kamery.
Tylko Millę Jovovich bym wymieniła. Wybitnie mi nie leżała, nawet jeśli to milady de Winter w wersji ciut komicznej. Denerwowały mnie jej minki.
Ale oglądało się świeeeetnie. :mrgreen:
A kiedy już razem z Elbereth wybawiłyśmy się setnie, na koniec czekał nas gag-morderca - "based on the book by A. Dumas". Tu zgodnie ryknęłyśmy śmiechem. :mrgreen:
Nie żałuję wydanych złociszy!

Aragonte - Wto 25 Paź, 2011 21:59

No to masz chyba podobne wrażenia jak ja :-P
praedzio - Śro 26 Paź, 2011 04:24

Mnie, przyznam, trochę ten film znudził. Spodziewałam się, że nie będzie najwyższych lotów, ale spodziewałam się też, że będę się na nim dobrze bawić, a tymczasem to bardziej rzeczywistość okołofilmowa mnie rozbawiła. ;) Pojawienie się Atosa: ryknęłyśmy z Madzią zgodnie: Vader!! ; Aramisa: Batman!! Lady de Winter: Matrix? Później się nam jeszcze gdzieś po drodze objawił Indiana Jones, 300, Lara Croft i tym podobne skojarzenia. Innym razem na sali zadzwonił telefon komórkowy, ktoś teatralnie na sali szepnął: Król Francji na drugiej linii! Co w rzeczywistości latających na ekranie sterowców jakoś nikogo z widzów specjalnie nie zdziwiło. ;)

W sumie w miarę dobrze się bawiłam na seansie, choć gdybym sama miała to oglądać, to nie wiem... :mysle:

Agn - Śro 26 Paź, 2011 09:23

Patrząc na końcówkę szykuje się dalszy ciąg. Ciekawe, co tym razem wymyślą. Może chłopcy już nie będą potrzebowali sterowców do fruwania? Może sami będą mogli?
Swoją szosą faktycznie steampunkiem lekko powiało, jak zobaczyłam te sterowce... :D

MojaMonia - Śro 26 Paź, 2011 10:07

A ja wczoraj znalazłam coś takiego "Crazy stupid love" (jak zwykle polski tytuł w pełni odpowiada oryginałowi - "Kocha, lubi, szanuje") - dla mnie film świetny, wartkie dialogi, humor w moim typie (spotkanie rodzinne wywołało u mnie nieopanowany śmiech), no i rewelacyjna klata Ryan'a Gosling'a. Naprawdę miło się spędziło czas na oglądaniu!
milenaj - Śro 26 Paź, 2011 10:16

MojaMonia napisał/a:
no i rewelacyjna klata Ryan'a Gosling'a.


Zgadzam się z bohaterką filmu: jak z photoshopa. :mrgreen:

BeeMeR - Śro 26 Paź, 2011 10:49

Mnie też kino wieczorno-nocne ostatnio obrodziło, więc:

Wyspa tajemnic (Shutter Island) (2010)
czyli Leonardo w opałach, i to nielichych. Jako szeryf prowadzi śledztwo zaginięcia jednej z pacjentek bardzo odosobnionego zakładu psychiatrycznego.
Trochę dłużyzn z początku, ale im dalej tym lepiej i ciekawiej. Podobało mi się. Tylko cały czas miałam wrażenie, że to się dzieje współcześnie, a nie w 1954 roku, ale to szczegół. Polecam :)

the lazarus child - uwięziona we Śnie (2004)
Ech, klituś bajtuś który nie bardzo trzyma się kupy na temat uwięzionej w śnie neurologicznym dziewczynki - tj. sposób wyciągania z tego snu jest najmniej przemyślany i niekonsekwentny, ale co tam. Obejrzeć można, ale absolutnie nie trzeba.

Zaginiony skarb Wielkiego Kanionu (2008)
O, to to dopiero jest durne koncertowo - w sam raz do odmóżdżenia, którego akurat było mi potrzeba :mrgreen: :rotfl:
Głęboko w kanionie schowani Aztekowie, składający ofiary z zaplątanych tam naukowców, Quetzalcoatl przypominający nie Pierzastego Węża, jako potocznie wiadomo, ale kojarzący mi się niezmiernie z latającym Smokiem Wawelskim :lol:
Pomysł jeszcze ok, ale tak słabego filmu technicznie i aktorsko to dawno nie widziałam - to aż zabawne w niezamierzony sposób.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group