To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

Agn - Wto 01 Sty, 2008 17:09

Nie mam bladego pojęcia, nie widziałam tego. Można sprawdzić jego filmografię na filmwebie, coś powinno tam być...

EDYCJA: Sprawdziłam. Filmweb podaje, że istotnie - grał w jakimś Zwycięstwie. Mnie się za to przypomniało, że uświetnił też swoją osobą Tristana i Izoldę. Jako Marek był niezrównany. :mrgreen:
http://www.filmweb.pl/Ruf...,Person,id=3636

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 17:19

Agn napisał/a:
Nie mam bladego pojęcia, nie widziałam tego. Można sprawdzić jego filmografię na filmwebie, coś powinno tam być...

EDYCJA: Sprawdziłam. Filmweb podaje, że istotnie - grał w jakimś Zwycięstwie. Mnie się za to przypomniało, że uświetnił też swoją osobą Tristana i Izoldę. Jako Marek był niezrównany. :mrgreen:
http://www.filmweb.pl/Ruf...,Person,id=3636

Ja też sprawdziłam! Tu link ze zdjątkami
http://www.geocities.com/...ry/victory.html
Oj, podobał mi się!

Alison - Wto 01 Sty, 2008 17:48

AineNiRigani napisał/a:

Technicznie - film zupełnie nie w moim typie. Nie wiem skad sie ostatnio wziela mania w filmach angielskich na rozbiegana kamere - ubiegłoroczne Perswazje, czy Mansfield Park maja tego pełno - tutaj rozpoczyna sie od biegajcej kamery w czasie zabaw rodzenstwa Boleynów. Choroby lokomocyjnej mozna dostac - za duzo, za szybko. I po co?
No i te spowiedzi przed kamerą...
Chyba nie wroce do tego filmu - jak to lubie robic z wiekszoscia kostiumowych produkcji - tam delektuje sie kazdym detalem, tutaj nie bardzo jest czym ...


Szkoda, mnie się bardzo podobał. Na historii się za mało znam, żeby ocenić jego zgodność. Czytałam gdzieś tylko, że Mary była dość brzydka, a w każdym razie brzydsza od Anne, a tu jest odwrotnie, ale szczerze mówiąc nie przeszkadza mi to. Statfford gra też pana Cartera w Cranford i coraz bardziej kocham jego głos, choć nienawidzę jego dykcji! :wink:

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 18:12

Alison, w rzeczywistości Mary była ładniejsza [w sensie konwencjonalnym] od Anny.
tu masz Mary
http://commons.wikimedia....Mary_Boleyn.jpg
a tu Annę
http://media.cardplayer.c...ne_boleyn-1.jpg
Anna miała tylko więcej wdzięku, seksapilu i sprytu [nie zgodziła się pójść do łózka z Henrykiem, przynajmniej nie od razu...]

Anonymous - Wto 01 Sty, 2008 18:14

Anna podobno była nie tyle ładna, co sexy - wiedziała jak użyc swoich kobiecych atryubutów aby oczarować mężczyznę i chyba to ją zgubiło - Henryk jej nie kochał, a jedynie pożądał.
Co nie zmienia faktu, ze skoro geny tej pary ewoluowały w taki geniusz jakim była Elżbieta, ciekawe jak by sie udał ten zbyt wcześnie narodzony syn...

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 18:19

AineNiRigani napisał/a:
Henryk jej nie kochał, a jedynie pożądał.

A on w ogóle kogokolwiek kochał ? Poza sobą oczywiście... :?

nicol81 - Wto 01 Sty, 2008 18:22

Myślę, że pierwszą i trzecią żonę w pewien sposób kochał... :mysle:
Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 18:22

AineNiRigani napisał/a:
Anna podobno była nie tyle ładna, co sexy - wiedziała jak użyc swoich kobiecych atryubutów aby oczarować mężczyznę i chyba to ją zgubiło - Henryk jej nie kochał, a jedynie pożądał.
Co nie zmienia faktu, ze skoro geny tej pary ewoluowały w taki geniusz jakim była Elżbieta, ciekawe jak by sie udał ten zbyt wcześnie narodzony syn...

Nooo, mógłby być wcale, wcale... choć u Tudorów chłopcy [poaz Heniem} byli jacyś wątli i krótko zyli [Artur, Edward]. Dodajmy jeszcze nieślubnego syna Henia. Henryka Richmonda.
A co do tej miłości: nie jestem pewna, czy Henryk Anny nie kochał. Ale... syna nie urodziłą, a on miał [skądinąd słuszną, bo skąd miał wiedziec, że mu się taka perła-Ela trafiła] obsesję na tle posiadania dziedzica. Anna już swoje lata miała.. Gdzieś przeczytałam u jakiegoś historyka, że cała sprawa Anny to był rodzaj zamachu stanu, uknuty przez dworaków Henia, którzy go postawili w sytuacji bez wyjścia... Każdy z nich zresztą potem źle skończył...

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 18:24

nicol81 napisał/a:
Myślę, że pierwszą i trzecią żonę w pewien sposób kochał... :mysle:

Katarzynę - może, na samym początku. Ale Joannę ? Kochał ją i poświęcił jej życie, żeby ratować dziecko ?

nicol81 - Wto 01 Sty, 2008 18:26

Ale na synu mu bardzo zależało...Tyle lat czekał na następcę.
Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 18:26

nicol81 napisał/a:
Myślę, że pierwszą i trzecią żonę w pewien sposób kochał... :mysle:

Nawet na pewno - w Katarzynie hiszpańskiej był bardzo zakochany, o co nie było trudno, bo była bardzo ładna, miła, troskliwa i w ogóle. Tylko ten syn... Potem już widział w niej tylko przeszkodę, a że był bezwzględny... :wsciekla:
No, a Howardówna.... Zakochał się, jak to starszy pan w młódce. Nie miał wyjścia, kiedy publiczną tajemnicą było, że mu przyprawia rogi....

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 18:28

A skąd miał pewność, że jeżeli Joanna przeżyje, to później nie urodzi mu drugiego ? Zresztą - czy było wiadomo, czy to będzie syn, czy córka ? Lekarze mieli ratować dziecko, nawet kosztem życia matki.
Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 18:29

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Myślę, że pierwszą i trzecią żonę w pewien sposób kochał... :mysle:

Katarzynę - może, na samym początku. Ale Joannę ? Kochał ją i poświęcił jej życie, żeby ratować dziecko ?

Dlaczego poświęcił? Joanna zachorowała na gorączkę połogową w parę dni po urodzeniu syna. Była jeszcze obecna na jego chrzcinach. To tylko legenda chce, że zmarła na skutek cesarki.
Tak samo gorączka zabiła Katarzynę, ostatnią żonę Henia (wtedy już Seymourową]. Urodziła nowemu mężowi [temu, co za jej plecami podrywał Elkę] córeczkę i umarła, biedula....

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 18:35

Sofijufka napisał/a:
Joanna zachorowała na gorączkę połogową w parę dni po urodzeniu syna. Była jeszcze obecna na jego chrzcinach. To tylko legenda chce, że zmarła na skutek cesarki.

O cesarce nie słyszałam. Czytałam gdzieś tylko, że Joanna miała bardzo trudny poród i kiedy stało się jasne, że raczej oboje tego nie przeżyją, zadecydowano, żeby ratować dziecko, a nie matkę.

Sofijufka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Myślę, że pierwszą i trzecią żonę w pewien sposób kochał... :mysle:

Nawet na pewno - w Katarzynie hiszpańskiej był bardzo zakochany, o co nie było trudno, bo była bardzo ładna, miła, troskliwa i w ogóle. Tylko ten syn... Potem już widział w niej tylko przeszkodę, a że był bezwzględny... :wsciekla:

Mówiąc bez ogródek - był zakłamany i podły. I na dodatek był tchórzem.

Sofijufka napisał/a:
No, a Howardówna.... Zakochał się, jak to starszy pan w młódce. Nie miał wyjścia, kiedy publiczną tajemnicą było, że mu przyprawia rogi....

Biedaczka ponoć wcale nie chciała zostać królową Henrykową...

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 18:44

Maryann, nie bronię Henryka, bo miał paskudne cechy. Tyle, że się nie dziwię jego obsesji - tak ze dwa pokolenia wstecz cała Anglia spływała krwią z powodu sporów dynastycznych. Zobacz, ile problemów było z Marią "krawawą" [która wcale taka krwawa nie była]. Maria Stuart też przyniosła Szkocji mnóstwo kłopotów. Szwecja z Krystyną. To tylko Elżbieta okazałą się wyjątkowa. A Howardówna - ona chyba nie miałą nic przeciwko poślubieniu króla. To chyba takie głupiatko było. Podobało się jej, że będzie ważna, dostanie piekne stroje i klejnoty. Żal mi jej, bo sobie ukochanego tez wybrała nieciekawego. Culpeper to kawał łobuza był. Raz mu się spodobała żona ogrodnika, to kazał dworzanom ją przytrzymać i... A męża, który rzucił się na ratunek małżonce, własnoręcznie zabił.
To szósta nie chciałą wychodzić za króla, bo była zakochana po uszy w Tomaszu Seymourze... No, ale królowi się nie odmawia...

Anonymous - Wto 01 Sty, 2008 18:45

Linia Tudorów była felerna - to fakt, ale nie tylko w męskiej linii. Na 6 dzieni Henryka VII do lat sprawnych przezyla zaledwie polowa, Artur zmarł tuż po ślubie. W kolejnych pokoleniach - siostra henryka, Maria urodziła jedynie 3 zdrowych dzieci. Co do Edwarda, nie zapominajmy, ze jego podstawowym schorzeniem była hemofilia, ktora jest przenoszona przez kobiety (a choruja mezczyzni), wiec tutaj raczej pech Henryka - jedyny syn z kobietą o wadliwym materiale gentycznym.
Zawsze uważałam, ze w tej sytuacji, w której sie znalazł, Henryk i tak postępował stosunkowo fair. Katarzynę niewątpliwie kochał i bardzo wysoko cenił (to jej powierzał rządy na czas nieobecności), bardzo często konsultował się z nia w sprawach państwowych. Nie podobało się to doradcom króla, którzy woleli widzieć kobiety jedynie przykądzieli. Dlatego też nakłonili króla do anulowania małżeństwa. W sumie ponad 30 lat kilkanaście poronien - Henryk zdawał sobie sprawe, że z tej mąki chleba nie będzie. a on potrzebował tego chleba bardzo...
Sytuacja Tudorów na tronie była bardzo wątła, w zasadzie nie mieli do niego żadnego prawa, Henryk był przeświadczony o tym, że musi mieć męskiego potomka, bo kobiety nie mogły sprawować władzy jako król. Nie wiedział, ze spłodził taka perłe wśród monarchów - kobiete o duszy króla i umyśle mężczyzny. Elżbieta chciała władzy i tylko dlatego została panna - gdyby wyszła za mąż spadłaby jedynie do rangi żony króla, a ona miała apetyt na to aby rządzic. Zreszta to był całkiem niezły chwyt taktyczny - Elżbieta była geniuszem również z dziedziny PR :D

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 18:49

Aine, Edward chyba nie na hemofilię był chory, lecz na gruźlicę [albo mukowiscydozę - tak to się nazywa?].
Anonymous - Wto 01 Sty, 2008 18:56

a ja bede bronić Henka, bo w tamtej sytuacji on potrzebowal dziedzica, a jego meskie siły słabły (tusza, podagra, syfilis). 32 lata dał Katarzynie - nie miał czasu na ceregiele.
a to, ze poświecał żony... cóż, Anna nie dałaby sie spławić jak Katarzyna, Katarzyna Howard, Jane okazała się totałną idiotką, Katarzyne stracono za zdrade (kto sie w tych czasach pytal kobiet o zdanie? Chciala, nie chciala - byla krolowa, a zachowywala sie jak dziewka karczmiana Katarzyna Parr też nie chciała, a mimo to była prawdziwa królowa), Anna - to juz zupelna inna para kaloszy. No i Katarzyna Parr - chyba najszczesliwsze z malzenstw krola, ale tez i Katarzyna byla madra kobieta, potrafiaca wykorzystac swoja pozycje, wplywac na krola, a jednoczenie nie wykorzystywac go nadmiernie.
Z tego co wiem, Jane zmarła po porodzie na goraczke popologowa (tak jak mowi Sofijufka) - a przeciez wiemy, ze ona dziesiatkowala kobiety.

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 18:57

Sofijufka napisał/a:
Maryann, nie bronię Henryka, bo miał paskudne cechy.

Bronić Henryka. No, to chyba byłoby baaardzo trudne zadanie... :wink:

Sofijufka napisał/a:
A Howardówna - ona chyba nie miałą nic przeciwko poślubieniu króla. To chyba takie głupiatko było. Podobało się jej, że będzie ważna, dostanie piekne stroje i klejnoty. Żal mi jej, bo sobie ukochanego tez wybrała nieciekawego. Culpeper to kawał łobuza był. Raz mu się spodobała żona ogrodnika, to kazał dworzanom ją przytrzymać i... A męża, który rzucił się na ratunek małżonce, własnoręcznie zabił.

Ponoć ten związek wymyślili jej krewni. Katarzyna była katoliczką, a oni liczyli, że przy jej pomocy zdołają powstrzymać reformację.
Opinię miała nieciekawą już przed ślubem, ale ponoć Henio nie chciał o tym słuchać. Jak widać szybko mu przeszło...

Sofijufka napisał/a:
To szósta nie chciałą wychodzić za króla, bo była zakochana po uszy w Tomaszu Seymourze... No, ale królowi się nie odmawia...

Szkoda mi jej. Najpierw Henryk, a potem ten postrzelony babiarz Seymour.

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 19:00

AineNiRigani napisał/a:
a ja bede bronić Henka, bo w tamtej sytuacji on potrzebowal dziedzica

No fakt. Bardzo potrzebował. Zwłaszcza, że obie żyjące córki zdegradował do roli bękartów.
AineNiRigani napisał/a:
Zawsze uważałam, ze w tej sytuacji, w której sie znalazł, Henryk i tak postępował stosunkowo fair.

W stosunku do kogo ? Bo chyba nie do Katarzyny, której zatruł życie i nie do Anny, którą kazał zamordować na podstawie sfabrykowanych dowodów ?
Może w porządku zachował się tylko wobec Anny Kliwijskiej.

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 19:03

Maryanku, nie przeszło. Kiedy mu doniesiono o jej przedślubnych wybrykach, to oznajmił, że nie może jej skazać za coś, co robiła przed ślubem. Strasznie cierpiał, ale mówił tylko o rozwodzie. No, ale przyprawianie królowi rogów, to co innego. Zdrada stanu! Wyrok mógł byc tylko jeden.
Dopiero po śmierci K.H. uchwalono prawo, że śmierć czeka każdą, która poślubi króla nie będąc czystą dziewicą. I od razu było wiadomo, że następna królowa musi byc wdową [np, jak Paarowa - po dwóch mężach...]
A Kasi P. baaardzo mi żal. O włos sama ledwo uniknęła szafotu - lub nawet stosu :thud:

Anonymous - Wto 01 Sty, 2008 19:05

Sofijufka napisał/a:
Aine, Edward chyba nie na hemofilię był chory, lecz na gruźlicę [albo mukowiscydozę - tak to się nazywa?].


W sumie na temat jego schorzen wiele jest opinii - (w tym rowniez i o kile) mnie mowiono, ze chorowal na hemofilie, chociaz bezposrednia przyczyna smierci byla gruzlica. Od hemonifilii nie umiera sie od razu i niekonicznie młodo - mozna z nia zyc do poznych lat, ale zdecydowanie osłabia organizm. Nie wiadomo, czy Edward zachorowałby na gruźlicę, nie będąc osłabionym i słabym układem limfatycznym i odrą.

Maryann - Wto 01 Sty, 2008 19:08

Sofijufka napisał/a:
Maryanku, nie przeszło. Kiedy mu doniesiono o jej przedślubnych wybrykach, to oznajmił, że nie może jej skazać za coś, co robiła przed ślubem. Strasznie cierpiał, ale mówił tylko o rozwodzie. No, ale przyprawianie królowi rogów, to co innego. Zdrada stanu! Wyrok mógł byc tylko jeden.

Ale chyba mógł przypuszczać, że panna z taką przeszłością ma raczej marne kwalifikacje na cnotliwą królową. Chyba, że liczył na swój wdzięk i urok osobisty... :?

Sofijufka - Wto 01 Sty, 2008 19:13

Maryann napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Maryanku, nie przeszło. Kiedy mu doniesiono o jej przedślubnych wybrykach, to oznajmił, że nie może jej skazać za coś, co robiła przed ślubem. Strasznie cierpiał, ale mówił tylko o rozwodzie. No, ale przyprawianie królowi rogów, to co innego. Zdrada stanu! Wyrok mógł byc tylko jeden.

Ale chyba mógł przypuszczać, że panna z taką przeszłością ma raczej marne kwalifikacje na cnotliwą królową. Chyba, że liczył na swój wdzięk i urok osobisty... :?

Chyba liczył...

Anonymous - Wto 01 Sty, 2008 19:13

Maryann napisał/a:
No fakt. Bardzo potrzebował. Zwłaszcza, że obie żyjące córki zdegradował do roli bękartów.


A na co mu były te córki potrzebne?

Maryann napisał/a:
W stosunku do kogo ? Bo chyba nie do Katarzyny, której zatruł życie i nie do Anny, którą kazał zamordować na podstawie sfabrykowanych dowodów ?

Katarzyna była przez Henka bardzo wysoko ceniona przez blisko 30 lat małżeństwa, finisz tego związku był okrutny, ale po 32 latach małżeństwa, kilkunastu ciążach (niemal corocznych) i jedynie jednej żywej córce musiał podjąć jakieś kroki. Fakt - okrutne, ale w zwiazkach królewskich zawsze wazniejsza byla racja stanu.
A Anna od samego poczatku bawiła sie zapałkami i ostatecznie się poparzyła. W jej sprawie król pewnie dałby jej jeszcze szanse na kolejne porody, ale za bardzo zalazła za skóre dworzanom, doradcom i całemu dworowi. Chciwość na władzę Elżbieta odziedziczyła po matce, ale była od niej dużo inteligentniejsza, lepiej zorientowana, a przede wszystkim - była świetnym politykiem - Anna nie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group