Seriale - Moje serce ma gęsią skórkę, czyli randka numer 14
Aragonte - Pon 26 Mar, 2018 08:53
| BeeMeR napisał/a: | Ja chyba już odżyłam wiosennie, bo mnie już tak nie ścina wieczorem, obejrzałam trochę więcej K2H. Jestem po 11 odc. Odkąd LSG przestał pajacować pt. "jestem księciem - klękajcie narody!" to widać, że chłopak umie grać i jest świetny jako wzrastający w doświadczenia i mądrość król, plus chyba wyprzystojniał
Aż prawie mam ochotę obejrzeć go jako Małpę |
Obejrzyj go jako Małpiego Króla, warto. Mimo swoich uwag do końcówki nie żałuję zapoznania się z Hwayugi - inaczej bym pewnie dalej ignorowała Lee Seung Gi
Jak on w tych garniturach wygląda... A grac umie, jak najbardziej.
I czy przeprosiny nie były częścią tego pakietu kosmetycznego, to jest tego pakietu 3 buteleczek z miksturami-esencjami made by king?
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 09:00
| Aragonte napisał/a: | | I czy przeprosiny nie były częścią tego pakietu kosmetycznego, to jest tego pakietu 3 buteleczk z miksturami-esencjami made by king? | Ja ich nie słyszałam - w każdym razie ja czułabym się nie dość przeproszona za wyrzucenie z kraju i inne przykrości samym wręczeniem pudła z czymkolwiek, nawet osobiście spreparowanym
Trzykrotka - Pon 26 Mar, 2018 10:36
Mój komputer znowu wczoraj stanął dęba, dlatego opóźnionam w pisaniu cokolwiek. Ale że zanosi mi się na wielce nudny dzień w pracy, to sobie pozwolę...
BeeMer, ty się nie zastanawiaj, jak już zapoznałaś się z Protomałpą, to obejrzyj Małpę w stanie czystym. Estetycznie jest miodowo, fabularnie aż do 19 odcinka - bardzo dobrze Niech się te moje napisy przydadzą jeszcze komuś
Prawda, prawda i jeszcze raz prawda:
1. nowy Król, mimo, że niespodziewany, to wydoroślał w mgnieniu oka. Jeszcze nie całkiem, jeszcze niezupełnie, ale nikt go nie musiał przywiązywać do nogi od tronu i pilnować, żeby nie uciekł
2. w tej dramie po raz pierwszy pokazał, że przystojny jest i seksapilu mu nie brakuje. Protomałpa, nic innego.
Do rzeczy.
Udało mi się wczoraj obejrzeć 7-8, tyle, że sam zamach na króla i wypadek księżniczki przewinęłam, żeby się nie irytować. Indolencja ochrony w tym przypadku była kosmiczna, a co sobie myślał sekretarz - ojciec JJS, zdradzając miejsce pobytu króla, wolę nie myśleć. Wolę też wierzyć, że wykazał się tylko głupotą i zaćmieniem umysłowym, a nie złą wolą. Bo żeby dać się przekupić płytą Beatlesów - no nie
Bardzo podobało mi się zachowanie pozostałej przy życiu rodziny królewskiej: Jae Ha i królowej wdowy. Nerwy na wodzy, spokój i pełnienie obowiązków - a płacz tylko za zamkniętymi drzwiami. O ile królowa, mimo pozornej kruchości, jest kobietą ze stali, to książę naprawdę robił wrażenie z zakasanymi rękawami białej koszuli i w wirze przejmowania obowiązków.
Bardzo ładnie pokazano też Hong Ah. Bo już zaczynałam się wkurzać, że robią z niej dziunię, która nic nie wie i nic nie umie, oraz nie zna znaczenia podstawowych słów, kiedy nagle wparowała do szpitalnego pokoju księżniczki i pokazała, że nie na darmo była dowódcą wysokiej rangi. Wzorcowa batalia: szybkie rozpoznanie, błyskawiczne działanie, zajęcie się ludnością cywilną (czytaj: księżniczką w histerii) z jak najmniejszą ilością strat. Świetne Potem omc królem też zajęła się wzorcowo, aż może zbyt wzorcowo... Może dlatego, że już trochę dram się naoglądałam, to nie miałam wątpliwości, że scena z parką śpiącą w jednym łóżku w strojach niekompletnych, oznacza seks. Może i szkoda, że trochę więcej z tego nie pokazali, ale jak dla mnie, było ładnie i wystarczająco.
Hong Ah ma teraz rodzinę królewską po swojej stronie a osiągnęła to bez wyrachowania, tylko i wyłącznie dzięki własnym zaletom. Żaden północnokoreański patriota nie powinien się zgorszyć tym, że znów dziwuje się ilości kosmetyków używanych na Południu (tym razem inny krem do stóp, inny do reszty nóg ), czy że nazywa królową nieodpowiednim przymiotnikiem
Agn - Pon 26 Mar, 2018 12:02
Hmm, czekajcie, ja coś źle zrozumiałam - w tej dramie Żabul tworzy kosmetyki, a w Hwayugi tworzył marynaty? Ciekawe, co wyprodukuje w następnej dramie.
A ja się wzięłam za kolejną dramę - On the way to airport. Kiedyś, kiedyś, kiedyś ją zaczęłam - ładna, ale aż tak mnie nie wciągnęła i po pierwszym odcinku poszła w odstawkę. A wczoraj mnie coś wzięło i bardzo doceniam ją taką jaka jest. Ładnie opowiedziana, działa na emocje (niemal czuję drżenie w palcach), dobrze zagrana. I doceniam ją już tak od 3 odcinków. Widać czasem trzeba przeczekać i dopiero się brać, by dać się złapać na haczyk.
Plus pan z Twenty again - lekko wymięty, dobrze ostrzyżony i bardzo atrakcyjny. A ile ciepła emituje, aj...
Drama mnie jeszcze tak ułożyła pod siebie, że nie wadzi mi wątek ewidentnie krojącej się zdrady partnerów. No cóż, wiem, to najprostsza zagrywka na widzu - pokazać, że dotychczasowi małżonkowie bohaterów to pozbawione uczuć monstra. Więc ona ma męża, któremu dziecko wadzi, a do tego najwyraźniej puszczałby ją w trąbę z każdą ładną stewardessą, on zaś ma pozbawionego jakiejkolwiek empatii ładnego babiszona (gisaeng z SWWTN), które własną córkę oddala od siebie najdalej jak może, a potem każe jej siedzieć w innym kraju i za nic w świecie nie przeszkadzać jej w życiu. Nawet pogrzeb najwyraźniej przeszkadza jej w życiu. Grrr.
Do tego bohaterka, oprócz oschłego małżonka, ma w pakiecie sfochowaną teściową, od której dostaję dreszczy.
No i wiem - drama mi pojechała na najprostszych emocjach, ale w sumie - mam to tym razem gdzieś. Za bardzo mnie porusza pięknie, subtelnie poprowadzona historia powoli rodzącego się przywiązania i empatii głównych bohaterów, by przejmować się jakąś zołzą, sztywniarą i dupkiem.
| BeeMeR napisał/a: | | Agn napisał/a: | | (szczególnie mnie cieszy obecność przedstawiciela szlachetnego rzemiosła stolarskiego i pod parasolem, i w uroczej zazdrości | Kto gra tego przedstawiciela szlachetnego rzemiosła? |
Ten pan: http://asianwiki.com/Kim_Sa-Kwon
Nie znaju. I najwyraźniej ciągle gra ogony. Nie chodzi o to, że jest przystojny w bardzo sympatyczny, kumpelski sposób, tylko jego postać była bardzo fajna. Zaczął jak rycerz na białym koniu i w lśniącej zbroi, a potem zaczęły się urocze podchody. Ten wątek nie zajmował jakiegoś szczególnego miejsca w dramie - pojawił się późno i został rozpisany na kilka małych scenek, ale był tak uroczy, a rybnej ajummie tak bardzo życzyłam szczęścia, że trzymałam za nich mocno kciuki. Szczególnie że od samego początku znajomości między tą dwójką było mnóstwo ciepła, zaś ajumma wciąż się mentalnie upominała, jakby zapomniała, że choć latka lecą, to wciąż jest kobietą i nie może całego życia poświęcić wyłącznie dzieciom - zwłaszcza, że jedno jest dorosłe, a drugie u progu dorosłości.
Trzykrotka - Pon 26 Mar, 2018 13:24
| Agn napisał/a: |
A ja się wzięłam za kolejną dramę - On the way to airport. |
O, jedna z tych dram, które straciłam przez awarię sprzętu i już potem nie wróciłam. O ile pamiętam, to związek pana Twenty again z piękną żoną skrywał wiele tajemnica. A raczej ta żona skrywała i dlatego chyba ten jej stosunek do dziecka wydawał się tak nieludzko zimny. Gdybyś do tego doszła, to zaspoileruj mi proszę, o co chodziło z małą Annie. Ja już raczej do dramy nie wrócę, ale ciekawość pozostała
W jakim pięknym domu tradycyjnym mieszkała rodzina pana - och i ach
Ja sobie cały czas oglądam dramę My Husband Oh Jak Doo. Właściwie, to sama nie wiem, co mnie do niej tak ciągnie. Uee nie lubię, a tu jeszcze dość szarżuje aktorsko, wątki są powszechnie znane, bohaterowie drugoplanowi w większości niemili... A jednak coś w sobie ma, skoro nawet ekipa dramabeans gremialnie ją ogląda i chwali.
Temat to kontraktowe małżeństwo. Nie jest to jakiś związek dwóch rodzin czebolskich, bohaterowie nie mają dzięki niemu zyskać dostępu do majątku, czy innych korzyści. Zawierają go z inicjatywy pani, bo życie ich (ją) do niego zmusza.
Uee gra kobietę 35-letnią (aktorka jest młodsza), odnoszącą sukcesy zawodowe producentkę, oddaną pracy i przez to niezamężną. Stara się ona właśnie o przyjęcie do dużej stacji telewizyjnej, kiedy jej poprzednia firma prosi o wykonanie dla nich jeszcze jednego projektu: zrobienie dokumentu o tajemniczym, ukrywającym się przed światem twórcy gayageum, tego tradycyjnego instrumentu muzycznego, który pokazują czasem w segukach. Kobieta wyrusza w góry, na zapadłą wieś (ach jakie rozkoszne ajummy tam spotyka, istny chór grecki ). Niestety, nie znajduje muzyka, tylko pewnego zapyziałego zbieracza ziół, żyjącego wysoko, z daleka od ludzi, na zboczu pewnej góry.
Wkrótce ona przekonuje się, że ma stalkera, który ją nienawidzi - na początku nie zwraca na to uwagi, do czasu, kiedy w swojej sypialni znajduje zamordowaną dziewczynę, której na tydzień wynajęła dom. Zbieracz ziół z kolei znajduje w swojej samotni ekipę już wymierzającą górę pod przyszły resort wakacyjny. Właścicielką góry okazuje się nasza pani producentka.
Ona ma napady paniki i hiperwentylację. Boi się nawet zbliżać do domu, a matka, kiedy pani przychodzi do niej po wsparcie i nocleg, zasypuje ją solą, a potem każe posprzątać i mówi sama jesteś sobie winna. Nie chce wciskać się na siłę do domu przyjaciółki, której mężowi nie podoba się wychodzenie żony z niezamężną Uee na nocne popijawy - to nie uchodzi mężatce.... Kiedy przybywa do niej do Seulu przerażony zbieracz ziół, prosząc ją o nie tykanie góry, kobieta zawiera z nim układ. Ona pohamuje zapędy brata, który chce przemieniać samotną górę w wesołe miasteczko, on się z nią ożeni i będzie jej strzegł, póki nie złapią mordercy.
Wstęp jest trochę skomplikowany, ale drama ciepła i miła. Ma takie wiejski, trochę inny charakter. Połowa postaci mówi dialektem. Bohater od ziół (pan z Circle, Admete ) jest cudny, tajemniczy trochę, ale przede wszystkim - bardzo prawdziwy, mocny, szczery, taki mężczyzna z krwi i kości. Dba o dom, spanie, jedzenie swojej kontraktowej żony, troszczy się o wszystko uczciwie, choć życie w Seulu go męczy. Żona z kolei ma wreszcie tak potrzebne jej oparcie i może wrócić do nawiedzanego przez mordercę domu.
Bardzo fajnie pokazano w dramie kwestię samotności kobiet w rzeczywistości koreańskiej, nawet wielkiego miasta. Niezbyt przyjemny jest to obraz - od agresji ze strony rodziny, która domaga się większego wsparcia finansowego i wstydzi starej panny, choćby i odnoszącej sukcesy zawodowe, po na przykład, oszukiwanie w warsztacie samochodowym - bo kobieta nie zorientuje się, że rachunek jest zawyżony. I tak dalej.
Dochodzi do tego jeszcze świat budowniczych instrumentów i ludzi grających na tych instrumentach - i jest może mało odkrywcza, ale bardzo oglądalna drama.
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 13:47
| Trzykrotka napisał/a: | | Bardzo podobało mi się zachowanie pozostałej przy życiu rodziny królewskiej: Jae Ha i królowej wdowy. Nerwy na wodzy, spokój i pełnienie obowiązków - a płacz tylko za zamkniętymi drzwiami. | W sumie książę też do tego dążył, jeszcze za czasów księciowania - pozwalając się rękom trząść dopiero w łazience.
| Trzykrotka napisał/a: | | Może dlatego, że już trochę dram się naoglądałam, to nie miałam wątpliwości, że scena z parką śpiącą w jednym łóżku w strojach niekompletnych, oznacza seks. Może i szkoda, że trochę więcej z tego nie pokazali, ale jak dla mnie, było ładnie i wystarczająco. | Ano właśnie Mnie to co było pokazane (rozpacz-pocieszenie-czułość ) bardzo pasowało emocjonalnie do konsumpcji związku - na pewno bardziej niż wcześniejsze próby uwodzenia (ja tu jestem król i omc małżonek, nie opieraj się ) - ale zerknęłam na komentarze na db odnośnie tej sceny (Aragonte mnie zainspirowała ) i tam cuda na kiju: poświęcenie 30-letniego dziewictwa na ołtarzu poprawienia królowi humoru na czele - olaboga...
Tak, zrobił kosmetyki specjalnie dla dziewczyny - świętą trójcę opatrzoną nazwami: "wybacz, dziękuję, kocham" - dopiero teraz do tego dotarłam, mogę się trochę odfchnąć Że też faceci nie umieją komunikować się w ważnych sprawach werbalnie twarzą w twarz tylko potrzebują kosmetyków, maili, smsmów
Trzykrotka - znów uciekłam z oglądaniem
Trzykrotka - Pon 26 Mar, 2018 13:51
| BeeMeR napisał/a: | Trzykrotka - znów uciekłam z oglądaniem |
Nadrobię Jestem od dziś wyzbyta obowiązków domowo - kocich, więc sobie trochę podgonię oglądanie.
Fakt, książę może nie za często to okazywał, ale szkołę królowanie już ewidentnie odebrał. Pamiętam ten pokaz królewskiej brawury z trzęsącymi się rękami - ale dopiero w łazience, po wszystkim.
Edit:
I też uważam, że - choć może za szybko jak na obecny etap związku go skonsumowali - to w danej chwili było to bardzo zrozumiałe.
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 14:15
| Trzykrotka napisał/a: | | Nadrobię | Nie wątpię Nie można zresztą powiedzieć, żebym spoilerowała skoro już dramę oglądałaś
| Trzykrotka napisał/a: | | też uważam, że - choć może za szybko jak na obecny etap związku go skonsumowali - to w danej chwili było to bardzo zrozumiałe. | Było to zdecydowanie odstępstwem od dramowej konwencji "dwa odcinki przed końcem jak już jedzą sobie z dziobków" ale bardzo dobrze wpisane w kontekście poronienia i jego szerokim echem odbijających się następstw.
Bardzo dobrze wpisany jest też Szef Wszystkich Szefów, który się dał wrobić w Beatlesów a potem mataczy jakby niechcący, próbując maskować swój udział.
Mnie się bardzo podoba jeszcze jedna strona rozwoju księcia w króla - że zaczął używać inteligencji skrzętnie dotąd skrywanej za fasadą roześmianego głupka gadającego trzy po trzy, do obecnych bardzo przemyślanych wypowiedzi skrywanych za tą samą fasadą: "znasz moją opinię - gadam co mi ślina na język przyniesie" w odniesieniu np. do Zuego.
Agn - Pon 26 Mar, 2018 14:40
| Trzykrotka napisał/a: | | raczej ta żona skrywała i dlatego chyba ten jej stosunek do dziecka wydawał się tak nieludzko zimny. Gdybyś do tego doszła, to zaspoileruj mi proszę, o co chodziło z małą Annie. |
Jak nie zapomnę, to nieomieszkam. Ale powiem ci szczerze - nie istnieje dla mnie usprawiedliwienie takiego postępowania. Jak dla mnie w odpowiednich momentach ona udaje zrozpaczoną i że się rzuca w wir pracy, a tak naprawdę śmierć dziecka nic jej nie obeszła, a wręcz jest jej na rękę. Ot, skończą się błagania, by dziecko mogło wrócić do domu.
Trzykrotka - Pon 26 Mar, 2018 15:01
| Agn napisał/a: | | Ale powiem ci szczerze - nie istnieje dla mnie usprawiedliwienie takiego postępowania. |
Ależ oczywiście, zgadzam się na 100%. Miałam ochotę coś zrobić tej babie, kiedy tak uparcie odpychała własne dziecko, do tego stopnia, że chyba poczuła ulgę po jego śmierci. Dlatego jestem ciekawa, co ona ukrywała, bo wkrótce okaże się, że kłamała wszystkim - nie jest to wielki spoiler, jak sądzę
| BeeMeR napisał/a: |
do obecnych bardzo przemyślanych wypowiedzi skrywanych za tą samą fasadą: "znasz moją opinię - gadam co mi ślina na język przyniesie" w odniesieniu np. do Zuego. |
Ze ZUym książę - jak się okazuje - radzi sobie lepiej niż brat, ale to chyba też dlatego, że już jest ostrzeżony i rozumie zagrożenie, jakie tamten stanowi.
Z perspektywy paru odcinków dopiero widać, że pozornie absurdalny ZUy był potrzeby dla pełnego rozwoju Króla. Tutaj nie wystarczyłoby zagrożenie ze strony jakiegoś realnego kraju, chyba, że obecnego reżimy Korei Północnej, ale tego nie można było pokazać. Zuy musiał być i zdrowo walnięty i mieć potężne środki i osobistą urazę i robić rzeczy niewyobrażalne w normalnych warunkach, jak zabicie króla i królowej, czy zamach na księżniczkę.
A propos JJS: widziałyście jak wskoczył na murek, na który nie mogła wdrapać się księżniczka? Jak wiewiórka Cudny jest
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 15:11
| Trzykrotka napisał/a: | | A propos JJS: widziałyście jak wskoczył na murek, na który nie mogła wdrapać się księżniczka? Jak wiewiórka Cudny jest | No ba A jak zgrabnie się prezentował stojąc nad nią czy to jak dopełzała do niego pod rzeczony murek, czy też jak już na tymże murku stanął
Ja tu się ślinię do tego żołnierza doskonałego niemało (oszczędzę szczegółów ) - ale też stroje ma podkreślające sylwetkę pięknie
Zamach na króla był, narzeczona samotrzeć uratowała mu tyłek (oraz głowę) - oświadczyny oficjalne ale intymne dostała w nagrodę (chciałam powiedzieć "zemstę" ) piękne Najpierw wprawdzie myślałam, że to śnieg pada, a to nieśmiertelne płatki wiśni w oprawie
Tak, król lepiej sobie radzi ze Zuym niż hyung - rozumie jego kompleks, potrzebę "gry", zgadywanek i "magii". Oby dobrze chronił narzeczoną i siebie.
Aragonte - Pon 26 Mar, 2018 15:24
| BeeMeR napisał/a: | | Tak, zrobił kosmetyki specjalnie dla dziewczyny - świętą trójcę opatrzoną nazwami: "wybacz, dziękuję, kocham" |
To właśnie miałam na myśli - dobrze, że zdołałaś się nieco odfoszyc na niego. Jae Ha stara się nieco, naprawdę
A oświadczyny w 12. odcinku bardzo mi się podobały
| BeeMeR napisał/a: | | zerknęłam na komentarze na db odnośnie tej sceny (Aragonte mnie zainspirowała ) i tam cuda na kiju: poświęcenie 30-letniego dziewictwa na ołtarzu poprawienia królowi humoru na czele - olaboga... |
No olaboga, ale pośmiac się można Zresztą pewnie częśc tych komentarzy też była pisana nie całkiem serio, ironicznie, jak myślę.
| Trzykrotka napisał/a: | Fakt, książę może nie za często to okazywał, ale szkołę królowanie już ewidentnie odebrał. Pamiętam ten pokaz królewskiej brawury z trzęsącymi się rękami - ale dopiero w łazience, po wszystkim.
Edit:
I też uważam, że - choć może za szybko jak na obecny etap związku go skonsumowali - to w danej chwili było to bardzo zrozumiałe. |
Też mi się wydaje, że po takim emocjonalnym wybuchu i przy tej fizycznej bliskości dośc naturalne było, że doszło do czegoś więcej. Może to mniej typowo dramowe, za to jakoś wydaje mi się prawdopodobne.
I ten pokaz książęcej brawury pamiętam, a jakże - na okazanie słabości Jae Ha pozwolił sobie dopiero w obecności Shi Kyunga, kiedy "wróg" nie widział. Pewnie wynikało to i z jego charakteru, i wychowania, jakie odebrał, choc przecież nie spodziewano się, że zostanie królem.
| BeeMeR napisał/a: | | Mnie się bardzo podoba jeszcze jedna strona rozwoju księcia w króla - że zaczął używać inteligencji skrzętnie dotąd skrywanej za fasadą roześmianego głupka gadającego trzy po trzy, do obecnych bardzo przemyślanych wypowiedzi skrywanych za tą samą fasadą: "znasz moją opinię - gadam co mi ślina na język przyniesie" w odniesieniu np. do Zuego. |
I za tę inteligencję go bardzo lubię Ogółem cieszy mnie, kiedy bohater jest inteligentny
| BeeMeR napisał/a: | | Ja tu się ślinię do tego żołnierza doskonałego niemało (oszczędzę szczegółów ) |
Ależ nie oszczędzaj! Co, ja jedna tu będę się tak wydurniac publicznie na forum?
I popieram - JJS jest zgrabny bardzo i z murkiem poradził sobie koncertowo
Agn - Pon 26 Mar, 2018 16:56
| Trzykrotka napisał/a: | Ależ oczywiście, zgadzam się na 100%. Miałam ochotę coś zrobić tej babie, kiedy tak uparcie odpychała własne dziecko, do tego stopnia, że chyba poczuła ulgę po jego śmierci. Dlatego jestem ciekawa, co ona ukrywała, bo wkrótce okaże się, że kłamała wszystkim - nie jest to wielki spoiler, jak sądzę
|
To właściwie żaden spoiler, bo się tego domyślam od początku. Zaczynam się też zastanawiać, czy nasz drogi pilot Gentleman of Sydney nie był ojcem Annie.
Teściowa to okropna krowa jest. Denerwuje mnie sam jej widok, tej jej wiecznie sfochowanej miny i dowalanie synowej. Synuś to już wiem, przez kogo był "wychowywany". Grrrr co za podłe geny.
Alicja - Pon 26 Mar, 2018 17:40
| Trzykrotka napisał/a: | | jak już zapoznałaś się z Protomałpą, to obejrzyj Małpę w stanie czystym |
K2H ma polskie napisy?
| Agn napisał/a: | Więc ona ma męża, któremu dziecko wadzi, a do tego najwyraźniej puszczałby ją w trąbę z każdą ładną stewardessą, on zaś ma pozbawionego jakiejkolwiek empatii ładnego babiszona (gisaeng z SWWTN), które własną córkę oddala od siebie najdalej jak może, a potem każe jej siedzieć w innym kraju i za nic w świecie nie przeszkadzać jej w życiu. Nawet pogrzeb najwyraźniej przeszkadza jej w życiu. Grrr.
Do tego bohaterka, oprócz oschłego małżonka, ma w pakiecie sfochowaną teściową, od której dostaję dreszczy. |
świetne, świetne, już lubię
| Trzykrotka napisał/a: | | Temat to kontraktowe małżeństwo. |
coraz lepiej, też lubię
| Trzykrotka napisał/a: | | Ona ma napady paniki i hiperwentylację. Boi się nawet zbliżać do domu, a matka, kiedy pani przychodzi do niej po wsparcie i nocleg, zasypuje ją solą, a potem każe posprzątać i mówi sama jesteś sobie winna. |
jak rozrywka to rozrywka. Chyba obejrzę
Na całe szczęście nie rozumiem o czym piszecie ( treść seriali), bo miałabym całą fabułę jak na dłoni. Po co wtedy oglądać?
Aragonte - Pon 26 Mar, 2018 18:32
| Alicja napisał/a: | | Trzykrotka napisał/a: | | jak już zapoznałaś się z Protomałpą, to obejrzyj Małpę w stanie czystym |
|
Małpę - czyli Małpiego Króla, bohatera dramy Hwayugi, Son Oh Gonga, masz w moim avku (w sumie to jest w moim avku jakoś od 3 miesięcy
To pierwsza rola aktora Lee Seung Gi po wojsku, która sprawiła, że i Trzykrotce, i mnie, i połowie Tumblra nieco zmiękły kolana
A "protomałpą" określam jego wcześniejszą rolę w King 2 Hearts (a czasem inne też, to zależy ).
Promałpa z K2H (to rola Lee Seung Gi z 2012 roku) wygląda tak
A to Małpa w stanie czystym
| Alicja napisał/a: | | K2H ma polskie napisy? |
Ma - nie są niestety najlepsze (jak zwykle), więc zeźliłam się i dla rozrywki przetłumaczyłam szósty odcinek. Jeśli Trzykrotka uzna, że napisy mogą byc, to mogę je przekazac dalej. Może zresztą coś jeszcze przetłumaczę, zobaczymy
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 18:52
| Aragonte napisał/a: | | No olaboga, ale pośmiac się można Zresztą pewnie częśc tych komentarzy też była pisana nie całkiem serio, ironicznie, jak myślę. | Niestety niektóre chyba były serio - nic to, nie takie rozkminy już bywały
| Alicja napisał/a: | | Na całe szczęście nie rozumiem o czym piszecie ( treść seriali), bo miałabym całą fabułę jak na dłoni. Po co wtedy oglądać? | Dla wartości intelektualnych, hyhy
O, tu mam takie jedne, dość zgrabne O tym mówiłam
Ja znam wszelkie większe spoilery K2H ale nie zmienia to faktu, że ogląda mi się bardzo dobrze.
Kilka detali: smoki, feniksy, lwy, drzewo Gondoru oraz królewski pendrive:
Oczywiście zauważam Ra Mi Ran, jej rola jest dobra, ale nie super powalająca
Tu jeszcze motywy roślinne itp.
Jeśli idzie o Ha Ji Won - to ona zgrabniej wygląda w mundurze niż sukienkach - tzn. jeszcze wszystko zależy od modelu
Agn - Pon 26 Mar, 2018 19:21
| BeeMeR napisał/a: | | Jeśli idzie o Ha Ji Won - to ona zgrabniej wygląda w mundurze niż sukienkach - tzn. jeszcze wszystko zależy od modelu |
Ona ogólnie ma ten problem, że najlepiej wygląda w szortach, koszulkach albo ogólnie przebrana za faceta, a w kiecce prawie jak transwestyta.
4 odcinki lotniskowe za mną. Powoli się to rozwija, ale ładnie.
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 19:23
Ano właśnie - w Empress Ki w hanbokach wyglądała jak beza a w chłopięcych szmatach świetnie. Ale nie na nią tu się patrzę
Alicja - Pon 26 Mar, 2018 19:26
| Agn napisał/a: | | On the way to airport |
mam 2 odcinki. Zobaczymy...
Agn - Pon 26 Mar, 2018 19:27
Enjoy! Drama z gatunku niepochopnych, ale mnie się na razie podoba.
Admete - Pon 26 Mar, 2018 19:48
Obejrzałam chyba jakieś 10 odcinków On the way..., potem końcówkę.
Aragonte - Pon 26 Mar, 2018 19:56
| Alicja napisał/a: | | Agn napisał/a: | | On the way to airport |
mam 2 odcinki. Zobaczymy... |
Zdecydowanie będziesz miała raczej problem z nadmiarem, a nie brakiem dram, dużo ich jest
Admete - Pon 26 Mar, 2018 20:07
U mnie był 7 odcinek Bodyguard. Mam też 10, ostatni odcinek Unnatural.
Aragonte - Pon 26 Mar, 2018 20:12
U mnie było leczenie kanałowe, obiad i praca, tylko że w domu Ale jak wrócę z zakupów, to coś sobie obejrzę. Najchętniej bym puściła coś niezobowiązującego pod wyszywanie.
BeeMeR - Pon 26 Mar, 2018 20:50
A ja sobie będę kontynuować K2H aż do finału - ale ten finał jeszcze na pewno nie dziś
Biali aktorzy są okropni. Koreańczycy zadziwiająco płynnie i zrozumiale mówią po angielsku oraz francusku.
HJW ma dla odmiany zgrabną sukienkę - ale fryzurę to ma tu niepochlebną
|
|
|