To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

Aragonte - Nie 10 Sty, 2010 20:02

spin_girl napisał/a:
Agn napisał/a:
Technikę tulenia na kamień? Czy technikę mrożenia na lód? :-P

Musisz sobie dośpiewać sama bo mnie Aragonte wreszcie wyrzuci :mrgreen:

Hmmm... nie prowokujcie miotły!

Muszę przyznać, że zrobiłam duże oczy, kiedy po parugodzinnej nieobecności zastałam w Fantastyce czterdzieści kilka postów, z których jakaś połowa jest co najmniej dwuznaczna :zalamka:
Do jutra powiszą na pewno, potem się zobaczy - tzn. pewnie powiszą aż do czwartku, bo od jutra mam pracowy maraton. A potem...

Agn - Nie 10 Sty, 2010 20:09

No ale dlaczeeegooo? Wszystkie perwersje ściśle dotyczą... khem, Edwarda. Oraz Jacoba. No ale słusznie, zamiataj. Tu mogą wejść osoby niepełnoletnie. ;)

Spin, taaaa, translatory są arcygenialne. Przynoszą tyle radości w życiu! :lol:

Aragonte - Nie 10 Sty, 2010 20:28

Przeczytam po maratonie pracowym i zobaczę, czy te posty są tylko kwikogenne, czy też deprawują młodzież :wink:
Agn - Nie 10 Sty, 2010 20:29

Obejrzyj je dokładnie i z całą surowością.

PS No i znowu zgadł!


Anaru - Nie 10 Sty, 2010 20:42

Nie zamiataj :mrgreen:
Same pełnoletnie baby tu są, z tego co zauważyłam :mrgreen:
A jest w ogóle jakaś młodzież do deprawowania? :mysle:

Agn - Nie 10 Sty, 2010 20:47

A znalazłyby się jakieś niedobitki... :lol:

Melanie Stryder, Charliego, Jamesa, Edwarda i obu Winchesterów tez mi akinore zgadł. Niesamowite to jest. :)
PS Virginię Woolf też. :mrgreen:

spin_girl - Nie 10 Sty, 2010 21:27

Hej, to jest zaj***ste!!! Zgadł Edwarda!!!
Agn - Nie 10 Sty, 2010 21:32

Pewnie, że zgadł Edwarda. Podejrzewam, że to była pierwsza postać z tego fandomu, którą wpisano w bazę danych. ;)
Sprawdzę teraz np. Jane... A potem Kajusza. ;)

spin_girl - Nie 10 Sty, 2010 22:35

Zgadł Jane Austen :shock:
RaczejRozwazna - Pon 11 Sty, 2010 15:09

*przeczytała ostatnie kilkadziesiąt wpisów* :shock: :shock: :shock: :rotfl:

Co tu się działo gdy mnie nie było?!

spin_girl - Pon 11 Sty, 2010 15:33

RaczejRozwazna napisał/a:
Co tu się działo gdy mnie nie było?!

Same złe rzeczy :wink:

Agn - Pon 11 Sty, 2010 22:13

Jak zwykle panował tu mhroczny klimat ze Zmierzchu, a co?

Bawiłyśmy się akinatorem, translatorem i trochę Edwardem, ale ćśśśś nie mów Belli :-P

Speaking of...

Oryginał:
Cytat:
PREFACE
I'd had more than my fair share of near-death experiences; it wasn't something
you ever really got used to.
It seemed oddly inevitable, though, facing death again. Like I reallywas marked
for disaster. I'd escaped time and time again, but it kept coming back for me.
Still, this time was so different from the others.
You could run from someone you feared, you could try to fight someone you
hated. All my reactions were geared toward those kinds of killers – the monsters,
the enemies.
When you loved the one who was killing you, it left you no options. How could
you run, how could you fight, when doing so would hurt that beloved one? If your
life was all you had to give your beloved, how could you not give it?
If it was someone you truly loved?


Tłumaczenie translatorskie:
Cytat:
Przedmowa
, którą miałem więcej mój sprawiedliwy los near-death doświadczeń; to nie było nic
, kiedykolwiek rzeczywiście byliście wykorzystane.
To zdawało się dziwnie nieuniknionym, chociaż, elewacyjna śmierć znów. Podobnie ja reallywas wyróżnił
dla biedy. Uniknąłem czasu i czasu znów, ale to trzymało wrócił dla mnie.
Jeszcze, ten czas był taki odmienny od ostatnich.
Mogliście biec od kogokolwiek, baliście się, możecie kosztować obronić kogokolwiek,
nienawidziliście. Wszystkie moje odzewy przygotowują się w kierunku owych rodzajów morderców – monstrumy,
nieprzyjaciele.
Kiedy lubiliście owo, kto zabijał was, to nie zostawiło wam żadnego wyboru. Jak mogliście
biec, jak mogliście walczyć, przy wykonaniu tak zrobiły by chorobliwie, że pokochano? Jeśli wasze
życie było wszystkim, wam należało dać ich kochanka, jak mogliście nie dać temu?
Jeśli to był ktokolwiek, po prawdziwemu lubiliście?


MONSTRUMY?! ELEWACYJNA ŚMIERĆ?!!! :rotfl:

Spin, czy twoje studia też są takie zabójcze? Bo jeśli tak, to ja się zapisuję! :rotfl:

EDYCJA: A teraz by zwarzyć wam humory...
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Err...

EDYCJA 2:
*rozwiesza wielki transparent*

ROZWAŻNA! SEN OPOWIADAJ!!!

Anaru - Pon 11 Sty, 2010 23:46

Agn napisał/a:
EDYCJA: A teraz by zwarzyć wam humory...

Poległam. Nie wstanę. Tak będę leżała.... :zalamka:
Wygląda na to, że to łzawy melodramat.... :zalamka:

spin_girl - Wto 12 Sty, 2010 10:07

Agn napisał/a:
MONSTRUMY?! ELEWACYJNA ŚMIERĆ?!!!

Spin, czy twoje studia też są takie zabójcze? Bo jeśli tak, to ja się zapisuję!


co oni z tą elewacją?! :co_stracilam:

Agn, nie, na moich studiach nie korzystamy z translatorów, więc nie ma aż tyle zabawy, ale w poprzednim semestrze musieliśmy przetłumaczyć tekst do piosenki Black Eyed Peas pt. "Boom Boom Pow" i też było zabawnie :mrgreen:
Chętnie pokazałabym to tłumaczenie translatorskie tej mojej panience z autobusu :thud:
Agn napisał/a:
EDYCJA: A teraz by zwarzyć wam humory...
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Err...

:rotfl:
ta Arwena chyba jednak za stara dla niego... :rotfl:

Agn - Wto 12 Sty, 2010 23:13

Eee tam za stara. Ledwie ze 3000 lat miała, tam zaraz za stara... :-P
Recka Daybreakers - KLIK! Ciuteńkę w temacie jest, ale tak ciut-ciut. ;)

Ej, a zapodaj coś z tłumaczenia Black Eyed Peas! Prosim! I też nie wiem, o co chodzi z tą elewacją w tę i nazad... :-P

No i gdzie ta Rozważna? Miała sen o Edwardzie opisywać!

Anaru - Wto 12 Sty, 2010 23:59

I co z tymi fanfikami, co to była o nich mowa? :mysle:
Agn - Śro 13 Sty, 2010 07:51

Eee... jakimi fanfikami?
spin_girl - Śro 13 Sty, 2010 21:41

Agn napisał/a:
Ej, a zapodaj coś z tłumaczenia Black Eyed Peas! Prosim!

Chętnie bym zapodała, ale to akurat nie mnie przypadło w udziale :( Był podział na pary, każda para tłumaczyła inną piosenkę. Ja akurat miałam Linkin Park, ale pamiętam, że do tego Boom Boom Pow musieliśmy zrobić burzę mózgów, bo tam jest więcej slangu niż normalnego języka, tylko, że wyników tej burzy nikt nie zapisywał, więc przepadło na wieki :(
Agn napisał/a:
No i gdzie ta Rozważna? Miała sen o Edwardzie opisywać!

No właśnie. Roooozwaaaażnaaaa!!!!

RaczejRozwazna - Czw 14 Sty, 2010 20:22

Agn napisał/a:
EDYCJA 2:
*rozwiesza wielki transparent*

ROZWAŻNA! SEN OPOWIADAJ!!!


Co za subtelnie wyrażone przypomnienie :lol:
Warto, widzę, czasem zniknąć, jeszcze będą tęsknić. :wink:

A sen już opowiadam. przepraszam, że nie wcześńiej, ale w ostatnei dni był taki sajgon, że nie miałam czasu podrapać się po tej mało szlachetnej części ciała, która niedawno stała się (k)ością niezgody na naszym forum... :lol:
Sen był ciekawy, gdybym umiała i chciało mi się pisać, to nawet można byłoby wykorzystać jego elementy... (zaraz, zaraz komu to przyśniła się historia, którą później opisał(a)...) :rotfl:

A więc...

Dawno, dawno temu...śniło mi się, że byłam najbliższą przyjaciółką Belli ze szkolnej ławy w liceum (wiem wiem :zalamka: ). To śnione liceum było krzyżówką szkoły z filmowego Forks i mojego liceum. Uczniowie stanowili również taką mieszankę moich kolegów ze szkoły i postaci ze „Zmierzchu” – w każdym razie do końca w tej historii tej brała udział moja koleżanka z klasy, której nie widziałam od lat, zresztą nie pałałyśmy niegdyś do siebie zbytnią sympatią. Ale wracając do snu. Oprócz tego, że byłam koleżanką Belli, musiałam być również czymś w rodzaju autora tego ff, który mi się śnił, bo znałam do przodu niektóre fakty. Mam jeszcze jedną teorię kim mogłam być w tym śnie ale zostawiam ją na deser.
O Belli mogę powiedzieć tylko tyle, że, no cóż, była. Najpierw z obłędem w oczach szukała Edwarda, bo jej zaginął, a gdy go znalazła to uczepiona jego ramienia z obłędem w oczach wpatrywała (nie - wpijała) się w jego twarz, a później znalazła się nagle jakimś sposobem w obozie wroga i trzeba było ją ratować. Nie wypowiedziała ani jednego słowa, ale może to i dobrze. :roll:
Historia zaczyna się na parkingu liceum – stoimy sobie w trójkę – Bella, moja wspomniana koleżanka i ja i właśnie skończyłyśmy o czymś rozmawiać. Prawdopodobnie dotyczyło to Edwarda (nie wiem, bo zaczęłam śnić już po tej rozmowie), który miał być w szkole, ale go nie ma i Bella ma złe przeczucia. No i teraz – uwaga – zaczyna się akcja (od razu, jak u Hitchcocka) – Bella zaczyna szukać Edwarda, a my biegamy za Bellą. Więc bohaterka, a my za nią najpierw wbiegamy po tych schodach, co to były w filmie, do góry, bo może Edward jest w szkole, w środku. I już znajdujemy się w sali biologicznej – nie ma Edwarda. Więc akcja się zagęszcza – znajdujemy się znowu na zewnątrz i Bella pędzi w stronę lasu, bo czuje, że Edward tam jest i cos się dzieje niedobrego (ja też tak czuję). Więc my pędzimy za Bellą (swoją ścieżką nieźle się zmachałam w tym śnie). I dobiegamy do lasu gdzie rzeczywiście znajdujemy Edwarda i Carlisle’a mocno czymś strapionych. Okazuje się, że nieopodal zabarykadowały się w chatce leśniczego złe wampiry i coś knują niedobrego. Na domiar złego jest z nimi Alice i Jasper, którzy przeszli na ciemną stronę mocy i prawdopodobnie porwali ze sobą Esme. Nagle okazuje się – my wszyscy patrzymy na to z wielkim przerażeniem, że Bella, która jeszcze przed chwilą tu była i wczepiała się w ramię Edwarda, znika w środku chatki uprowadzona przez Alice. Uspokajając rozpaczającego Edwarda zaczynamy w trójkę (Carlisle, ja, moja koleżanka) myśleć jak zorganizować odsiecz . Ha, sęk w tym, że nie znajdujemy się w takim sobie zwyczajnym lesie. Ów las jest bowiem – jak się okazuje – czymś w rodzaju połączonych ze sobą w jedno: Tolkienowskiego Fangornu, Alicji w Krainie Czarów i rozgrywki szachów z Harrego Pottera i Komnaty Tajemnic. Jednym słowem – rządzą tu pewne siły (niekoniecznie mroczne) i panują pewne logiczne zasady, których przekroczenie grozi poważnymi konsekwencjami. Jednak jeśli znasz i stosujesz się do tych zasad możesz nie tylko przeżyć, ale również zyskać przychylność i pomoc. Z tym, że my tych zasad nie znamy – trzeba kierować się intuicją. Ja jako autorka tego śnionego ff tą intuicją jestem obdarzona, więc zaczynam przewodzić naszej grupie. Wspomnieć należy, że jedynym miejscem, w którym las nie ma władzy, w którym jego zasady nie obowiązują, jest chatka leśniczego, opanowana jednak przez wroga. Żeby sie do niej dostać trzeba znaleźć klucz i zyskać przychylność lasu.
Niezwykłość tego miejsca objawia się w tym, że stają nam na drodze różne postaci i, wobec których albo trzeba być obojętnym i ignorować je, albo we właściwy sposób sie zachować – np. pomóc babci przejść przez strumyk. Pojawiają się również przedmioty – na pozór nie mające związku z całą historią, ale mogące się później przydać –więc znowu, kierując się intuicją, trzeba zbierać niektóre z nich (niektórych nie wolno dotykać!). Przedmiotem, który najpierw decyduję się zabrać, jest... czarna chochelka sporych rozmiarów. :lol: Pierwszą zjawą nagle zagradzającą nam drogą okazuje się być potężny biały koń, wielkości słonia, z rozwianą grzywą , który robi wszystko, żeby nas sprowokować – wymachuje kopytami, rży i groźnie spogląda w naszą stronę. Moja intuicja autorki ff podpowiada mi, że należy zignorować tę zjawę, najlepiej nie patrząc w jej kierunku. To może potrwać, ale warto przeczekać. Wydaje się, że sytuacją opanowana, koń powoli sie uspokaja i nagle Edward wyrywa sie naprzód stwierdzając, że on dłużej czekać nie będzie, że musi ratować Bellę i nie tylko jakiś koń ale cały tabun koni wielkości słoni mu nie przeszkodzi. No i co się dzieje? Tak jak w filmowym LOTRze – koń znika, rozpływa się, a nas porywa nagle potężny nurt rzeki. W ostatnim momencie udaje nam się uczepić drzewa rosnącego wyżej niż pozostałe i przycupnąć na skarpie. Wody się przewalają i po chwili znowu jest sucho i na pozór bezpiecznie. Właśnie wtedy uzmysławiam sobie dlaczego zabrałam tę chochelkę...
c.d.n.
:lol:

spin_girl - Czw 14 Sty, 2010 20:27

WOW :shock:
Różne sny już miałam, ale takiego to nie... :thud:

RaczejRozwazna - Czw 14 Sty, 2010 20:32

Dobre nie? :lol: Sama byłam pod wrażeniem, gdy się obudziłam. Ale to i tak jeszcze nie koniec :lol:
spin_girl - Czw 14 Sty, 2010 20:32

Pisz dalej, pliz, bo jestem strasznie ciekawa :mrgreen:
RaczejRozwazna - Czw 14 Sty, 2010 20:46

Napiszę, napiszę, ale jutro, bo dzisiaj padam na pysk ze zmęczenia.
BeeMeR - Pią 15 Sty, 2010 09:01

Cytat:
Team Jacob - because who would like to have sex with A COLD STONE? :P

Nie ja :confused3: - choćby i miał złote oczyska i świecił w słońcu :P
Spoiler:




(duuuużo mam do doczytania, ale nie mogłam nie skomentować poniższego zdania znalezionym obrazkiem ;) )

Agn - Pią 15 Sty, 2010 12:23

Rozważna, wobec moich podejrzeń, że NIE CHCESZ się podzielić snem i czekasz, może zapomnimy, musiałam napisać wielkimi literami, że się nie wykręcisz sianem. Sen pierwsza klasa - jak gra komputerowa. Zbieranie przedmiotów, ale nie wszystkich. Hehe piękne! I dawaj dalszy ciąg, bo teraz tym bardziej nie zapomnimy.
A później przerób to na fanfika. No co? Niektórzy inspirują się swoimi snami i wydają książki, to ty możesz sen przerobić na ff i opublikować w necie, a co! ;)

Basiu, mnie się żaden obrazek nie wyświetla. Nawet wklepanie jego adresu w wyszukiwarkę nic nie daje. :(



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group