Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane II
Szafran - Śro 04 Mar, 2015 09:32
To jeśli nie znacie w temacie Korei Płn polecam "Phenian" wznowiony jako "Pjnongjang" Guya Delise'a. Komiks wydany przez Kulturę Gniewu, zgarnął sporo nagród w dziedzinie literatury faktu. Rzecz nie jest nowa, ale w wielu aspektach wciąż aktualna.
W 2001 r. autor wyjechał służbowo do Korei Płn. I to połączenie dziennika z podróży i pamiętnika jest zapisem jego doświadczeń. Z perspektywy nam bliskiej, a więc kogoś z zewnątrz, wyrosłego z zupełnie innej tradycji.
Myślę, że rzecz dla osób z naszymi doświadczeniami sprzed 89 dodatkowo mocna. Bo i my mieliśmy swoje przygody z towarzyszami i Wielkim Bratem - więc trudno się zdystansować. I ma się świadomość, że spiętrzenie absurdów i paradoksów raczej nie jest przerysowane subiektywnym spojrzeniem.
http://booklips.pl/premie...jako-pjongjang/
Agn - Śro 04 Mar, 2015 12:48
| BeeMeR napisał/a: | "płynne przejście" a "wali" to dwie różne sprawy
Płynne ani łatwe to to nie będzie według mnie tylko jak już coś to wielkie łubudu dla kraju, społeczeństwa (zwłaszcza północnego) i gospodarki (zwłaszcza południowej). |
Nie mówię, że będzie to łatwe. Ale jako "płynne" miałam na myśli, że bez wojny i strzelania.
| Szafran napisał/a: | | To jeśli nie znacie w temacie Korei Płn polecam "Phenian" wznowiony jako "Pjnongjang" Guya Delise'a. |
Czytałam.
Szafran - Śro 04 Mar, 2015 15:00
A na uczczenie pisarskiego święta kupiłam sobie dwa ebooki. Jak kupuję ebooki, nie mam wyrzutów sumienia, bo nie mam poczucia, że coś nabyłam;). Co to jest taki plik, jakby go nie było;).
Agn - Śro 04 Mar, 2015 15:18
Czemu miałabyś czuć wyrzuty sumienia? Ja nie czuję. Kupuję, wgrywam i czytam sobie.
Lepiej się pochwal, co nabyłaś.
Szafran - Śro 04 Mar, 2015 15:31
Coś starego i coś nowego:D Beletrystyka i reportaż:D
Muszę wreszcie nadrobić zaległości w twórczości Mitchella , bo nie czytałam nic, a przyjaciółka od dawna poleca, więc zaczynam od jej ulubionego "Widmopisu". A non-fiction to "Indie Spółka z o.o." Joanny Irzabek (uzupełniam polskojęzyczną lit. przedmiotową;)). Co mi przypomina, że jeszcze "Indie rozdarte" Arundhati Roy miałam kupić.
Agn - Śro 04 Mar, 2015 15:40
| Szafran napisał/a: | | Muszę wreszcie nadrobić zaległości w twórczości Mitchella , bo nie czytałam nic, a przyjaciółka od dawna poleca, więc zaczynam od jej ulubionego "Widmopisu". |
Czytałam tę książkę!!! Taki... Murakami, tylko nie napisany przez Murakamiego! Piękna jest. Daj znać, jak przeczytasz, czy ci się podobała. Nic innego Mitchella jednak nie czytałam.
Szafran - Śro 04 Mar, 2015 18:01
To dla rozluźnienia - rozbroiły mnie:). Romansowe okładki odtworzone na zdjęciach przez modeli bez retuszu:)
http://geekxgirls.com/article.php?ID=4293
Akaterine - Śro 04 Mar, 2015 18:04
| Szafran napisał/a: | | A na uczczenie pisarskiego święta kupiłam sobie dwa ebooki. Jak kupuję ebooki, nie mam wyrzutów sumienia, bo nie mam poczucia, że coś nabyłam;). Co to jest taki plik, jakby go nie było;). |
Ja też tak mam! Może dlatego, że książka wtedy nie stoi na półce i nie mówi do mnie "Kupiłaś mnie, przeczytasz raz, a ja będę się kurzyć następnych kilka lat" .
Szafran - Pią 13 Mar, 2015 12:05
Hehe i znów kupiłam 3 ebooki... bo to przecież nie jest kupowanie książek. Nie ma fizycznie na półce - nie wydałam pieniędzy (co z tego, że wyciąg z konta mówi inaczej;)).
I jeden z tych nowych zakupów to rzecz niedawno nominowana do Nagrody Kapuścińskiego,
"Cudowna" Nestorowicza, tego wydawnictwa założonego przez Szczygła i Tochmana. Czytam, bardzo interesujące. No i oczywiście warsztatowo dobra rzecz:). A nie tak dużo wychodzi reportaży z polskim tłem:).
http://wyborcza.pl/1,7547...ka_objawia.html
Admete - Śro 18 Mar, 2015 20:32
Po przeczytaniu książki o Korei Północnej zabrałam się za powieść Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych. Jak nie lubię książek pisanych w pierwszej osobie, to ta podobała mi się bardzo. Potwierdzam swoją teorię, że jak się umie pisać, to można się brać za narrację pierwszosobową. Tokarczuk ma doskonałe wyczucie słowa. Jej powieści łączą w sobie realizm i odrobinę czegoś niezwykłego w sposób, który mi bardzo odpowiada.
Mam ochotę przypomnieć sobie Prawiek i Dom dzienny, dom nocny.
Admete - Sob 21 Mar, 2015 20:03
Skończyłam Wołanie kukułki. Podobało mi się. Nie dziwi mnie, że Rowling zabrała się za kryminały. pasują jej. W końcu w serii o Potterze też myliła tropy, snuła intrygę zakrojoną na wiele tomów, tworzyła charakterystyczne postaci. Czytał ktoś Jedwabnika? U mnie w bibliotekach nie posiadają jeszcze.
Agn - Sob 21 Mar, 2015 20:22
| Admete napisał/a: | | Czytał ktoś Jedwabnika? |
Ja i Eeva. Polecamy.
Też uważam, że napisała fajny kryminał. I to taki klasyczny, najważniejsze jest śledztwo, a nie 50-stronicowy opis pastwienia się nad ofiarą.
Admete - Sob 21 Mar, 2015 20:25
Najbardziej lubię właśnie takie. Może za jakiś czas będzie u mnie dostępne. Na pewno przeczytam. Trafiłam tez na kryminał, którego bohaterem jest Backstrom. Teraz Amerykanie zrobili z tego serial. Z ciekawości pożyczyłam. Serial jest zabawny.
Agn - Sob 21 Mar, 2015 20:27
A wiesz, że BBC chce zrobić film albo serial na bazie książek o Cormoranie??? Tylko nie wiem kiedy. Pewnie, jak będzie więcej książek. Z tego co się orientuję, Rowling planuje 6 części.
Admete - Sob 21 Mar, 2015 20:27
Serialowi nie powiem nie
Agn - Sob 21 Mar, 2015 20:29
Ja też nie.
Caitriona - Sob 21 Mar, 2015 21:02
| Admete napisał/a: | | Trafiłam tez na kryminał, którego bohaterem jest Backstrom. Teraz Amerykanie zrobili z tego serial. Z ciekawości pożyczyłam. Serial jest zabawny. |
Mam w planach, bo serial mi się podoba. Zobaczymy czy książki też będą mi się podobały.
Admete - Nie 22 Mar, 2015 07:54
Już teraz widzę, ze wzięto tylko głównego bohatera w zasadzie. Reszta to Szwecja, nie Ameryka. Serialowy jest chyba zabawniejszy.
Szafran - Śro 01 Kwi, 2015 11:03
Frances Harrison „Do dziś liczymy zabitych. Nieznana wojna na Sri Lance”
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/do-dzis-liczymy-zabitych
Właściwie trudno powiedzieć, że polecam tę książkę, bo lektura jest bolesnym i trudnym doświadczeniem. Zostawia z obrazami śmierci i cierpienia trudnymi do wymazania. I świadomością okrucieństw, których pamięć wciąż jest świeża, które dopiero co się rozegrały, a świat o nich milczy. Ale też dlatego właśnie trzeba o nich mówić i wiedzieć. Nie odwracać wzroku.
Nie ma tu warsztatowych czy stylistycznych fajerwerków. Nie ma zabaw formą. Jest chłodna dziennikarska relacja, proste słowa opisujące koszmar, są głosy tych, którym dotychczas głosu nie udzielono.
Ja sprawę tego konfliktu znam z racji zainteresowania sprawami indyjskimi. Ale mam świadomość, że w Polsce o kwestii wojny domowej na Sri Lance niewiele tak naprawdę wiadomo. Kilkudziesięcioletni konflikt etniczny syngalesko-tamilski, związany z długą i bolesną historią dyskryminacji na rozmaitych płaszczyznach, w medialnym dyskursie sprowadzony został do problemu działalności terrorystycznej lokalnej grupy. A organizacja Tamilskich Tygrysów zaprezentowana wyłącznie jako terrorystyczna.
Autorka sygnalizuje wielopłaszczyznowość konfliktu. Ale nie stawia sobie za cel zreferowania jego przyczyn i przebiegu. To, co ją interesuje, to przedstawienie możliwie dokładnej relacji z ostatnich lat wojny . Wydarzeń, do których jak najbardziej sięga nasza pamięć – największy dramat rozgrywał się w 2009 r. I zbrodni przeciwko ludzkości – mówiąc językiem formalnym – jakich wtedy dokonano i nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Pomiędzy obydwoma stronami konfliktu zginęła niewyobrażalna liczba cywili. Ostrzały szpitali i rzekomej strefy bezpieczeństwa, odmawianie dostępu do rejonu działań organizacjom międzynarodowym i humanitarnym, tortury, gwałty i poniżanie jeńców, uwłaczające godności traktowanie w obozach dla uchodźców – lista win jest długa. Autorka – co najważniejsze – nie jest jednostronna. Równie skrupulatnie rozlicza stronę rządową, jak i przywódców rebeliantów. I pokazuje totalne fiasko ONZ jako międzynarodowego arbitra. W ogóle fiasko jakiegokolwiek międzynarodowego arbitrażu i porażającą powściągliwość świata w reakcji na zbrodnie, których dokonano. I śliskość dyplomacji. A rząd Sri Lanki twardo zaprzecza wszelkim zarzutom. Nawet gdy rozgrywał się koszmar, w innej części wyspy spokojnie na rajskich plażach odpoczywali nieświadomi niczego turyści.
Każdy rozdział to historia kogoś innego, kto przeszedł przez piekło tej wojny. Nauczyciel, była rebeliantka, dziennikarz, zakonnica… itd. Każdy rozdział dotyka nieco innego wymiaru i jako podsumowanie służy suche zestawienie danych statystycznych. Liczba zaginionych bez wieści. Liczba kobiet prowadzących po wojnie samotnie gospodarstwa domowe. Liczba kalek. Sierot… Liczba dziennikarzy czy pracowników organizacji pomocowych, którzy stracili życie w trakcie konfliktu.
Dla mnie lektura była tym trudniejsza, że znam dokument śledczy (pokazywany na festiwalach dokumentów związanych z prawami człowieka) „No Fire Zone. The Killing Fields of Sri Lanka” (http://nofirezone.org/) – zakazany na Sri Lance czy w Malezji. Tekst nie dawał mi dystansu, bo natychmiast przypominał o zobaczonych obrazach. A obrazy z tego dokumentu to np. zmontowane z nagrań wideo czy zdjęć z komórek wykonanych przez osoby, które przebywały w strefie wojny, dowody wydarzeń, których autentyczność potwierdzono (acz rząd Sri Lanki twierdzi, że są sfabrykowane) i które oficjalnie nie miały miejsca. Na tych festiwalach human rightsowych zwykle dostaje się walcem, ale po żadnym innym seansie nie widziałam równie wstrząśniętej publiczności.
Admete - Śro 01 Kwi, 2015 11:24
Ja teraz zaczęłam inną książkę z tego wydawnictwa - Hugh Thompson "Biała skała. W głąb krainy Inków". To ta sama seria, z której czytałam "Teatr ryb". Inkowie fascynowali mnie w dzieciństwie i czasach, gdy byłam nastolatką. Wcześniej skończyłam też "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach." Wyjątkowo ciekawa lektura, choć niektóre historie mnie przygnębiły. Kobieta dżinistka z pierwszego rozdziału wydała mi się chora na depresję, a jej religia przytłaczająca i nieludzka. Natomiast dawne święte dewadasi w większości przypadków są teraz tylko prostytutkami umierającymi na aids. Najbardziej podobały mi się rozdziały poświęcone sufim i opowiadaczom eposów o bohaterach.
Szafran - Śro 01 Kwi, 2015 12:14
| Admete napisał/a: | | "Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach." Wyjątkowo ciekawa lektura, choć niektóre historie mnie przygnębiły. Kobieta dżinistka z pierwszego rozdziału wydała mi się chora na depresję, a jej religia przytłaczająca i nieludzka. Natomiast dawne święte dewadasi w większości przypadków są teraz tylko prostytutkami umierającymi na aids. Najbardziej podobały mi się rozdziały poświęcone sufim i opowiadaczom eposów o bohaterach. |
Dalrymple to w ogóle autor, po którego w indyjskim kontekście zdecydowanie należy sięgać. "Dziewięć żywotów" świetne, bardzo interesujące. No i też cudownie obiektywne. Autor nie ocenia, nie wartościuje. Udziela głosu i słucha z uwagą. A miejsce na refleksję zostawia czytelnikowi, nie podpowiadając, co winno się myśleć. A tak łatwo byłoby tu mówić z wyższością, przez pryzmat własnego systemu wartości czy też perspektywy osoby wywodzącej się z innego kręgu kulturowego, dla której to wszystko dziwne, obce itd. Ośmieszać.
Za to zupełnie rozminęłam się z wydanym również w serii Naipaulem ("Miliony zbuntowanych"). Do tej pory znałam go tylko ze świetnej prozy (Noblista;)). Znajomi indolodzy napomykali, że nie przepadają za nim jako eseistą - i w kontakcie z tą książką zrozumiałam dlaczego. Choć autor pochodzenie ma indyjskie, widać, że wychował się gdzie indziej i nie rozumie swojego kraju. Nie można odmówić mu imponującej erudycji i wiedzy, ale potwornie irytuje jego wyższościowa perspektywa. Ot, sahib przyjechał i z wysokości swej mądrości i ucywilizowania, dziwuje się maluczkim. Przyznam, że ton Naipaula zirytował mnie do tego stopnia, że książki nie skończyłam.
Barbarella - Czw 02 Kwi, 2015 09:55
| Admete napisał/a: | | Ja teraz zaczęłam inną książkę z tego wydawnictwa - Hugh Thompson "Biała skała. W głąb krainy Inków". |
Admete, jak przeczytasz, to napisz coś więcej o książce.
Admete - Czw 02 Kwi, 2015 10:24
Myślę, że mogłaby ci się spodobać. To efekt wieloletnich podróży autora do Peru. W zeszłotygodniowej Polityce jest artykuł o Indianach w dziale nauka. Zachować ci i przywieźć do Krakowa?
Barbarella - Czw 02 Kwi, 2015 11:31
Akurat tę Politykę mam i czytałam artykuł. Ale nie kupuję regularnie, więc będę wdzięczna za wszelkie informacje o indiańskich artykułach i możliwości przetrzymania dla mnie gazety.
Co do książki, też myślę, że mogłaby mi się spodobać, dlatego proszę o recenzję.
migotka - Sob 04 Kwi, 2015 13:43
Diana Gabaldon, Obca
http://slowemmalowane.blo...aldon-obca.html
|
|
|