Literatura - Proza i poezja - "Przeminęło z wiatrem" - wspólne czytanie i koment
Anonymous - Pią 10 Gru, 2010 15:56
To ja dziękuję za pretekst do sięgnięcia po książki histeryczne kurzące się na biurku(chociaz zawsze na wyciągnięcie ręki)
To w sobotę-niedzielę następny rozdział? Bo cos utknęliśmy. Jak zwykle zwiesiłyśmy się nad erotycznymi rozmowami...
nicol81 - Pią 10 Gru, 2010 22:11
A mnie to dziwi, bo w tym rozdziale pełno ciekawych scen-Karolek rządzi Jego oświadczyny wychodzą trochę inaczej niż w filmie- tu Scarlett wydaje się bardziej kalkulująca niż impulsywna.
Słodko ze strony Indii, że wsparła Stuarta po tym, jak ją potraktował...
Anonymous - Nie 12 Gru, 2010 13:24
To na jutro przenosimy rozdział VII, czwartek ósmy i do niedzieli
Karol jest rozczulający, naprawdę jakby wygrał los na loterii, można po0wiedzieć, ze są ze Scarlett podobni, oboje pokochali księzyc, osobę z którą nioe mają nic wspólnego, a która w ich sercach jest idealna i najlepsza pod Słońcem dla nich. Nic innego się nie liczy.
Scarlett to mała dziewczyna, która chce zdobyć faceta tanim chwytem, mimo, ze wcześniej mówiła, ze gdyby jeden z tych chłytów martetingowych zadziałał na Ashleya nie mogłaby go szanować. Czego ona chciała? Ashley widząc tłum wielbicieli miał zerwać z Melą, pobiec jak pies co się z łańcucha zerwał do dziewczyny, której miłości nie mogł być pewny?
nicol81 - Nie 12 Gru, 2010 18:57
Zwłaszcza, że jak wcześniej pisałam, otoczenie wielbicielami mogło jej zapewnić opinię flirciary- a w najlepszym wypadku osoby niepoważnej i płytkiej w uczuciach, niedorosłej do małżeństwa.
Najpiękniejsze są jej marzenia, jak to Ashley przekonuje ją, że opuści Melanię, a ona się opiera
| lady_kasiek napisał/a: | | można po0wiedzieć, ze są ze Scarlett podobni, oboje pokochali księzyc, osobę z którą nioe mają nic wspólnego, a która w ich sercach jest idealna i najlepsza pod Słońcem dla nich. |
Tylko, że Scarlett gorzej wychodzi na tym porównaniu, bo Ashley jej nie oszukiwał.
Rozmowa o Borgiach cudowna
nicol81 - Wto 14 Gru, 2010 16:55
No i co z tym następnym rozdziałem? Biedny Karolek przynajmniej umarł szczęśliwy...
Melania też była szczęśliwa-a w poprzednim rozdziale cieszyła się z bratowej Honey. Czy Melania to Pollyanna, która zawsze jest zadowolona ze wszystkich (oprócz biednego Thackeraya ?)
Anonymous - Czw 16 Gru, 2010 22:01
Niech temat nie umiera!
Może i lepiej że Karolek umarł nie był tak silny jak Mela, ani tak trzeźwo patrzący jak Ashley jego ta zmiana i wojna okrutnie by skrzywdziły. On byłby tym człowiekiem, który nie wytrzymałby tego psychicznie.
Scarlett chociaż z własnej woli nałożyła sobie takie więzy ma pecha. Krótkie pożycie z mężem ją skrzywiło, później ciąża i brutalny koniec życia, radosnego i wesołego.
Alicja - Pią 17 Gru, 2010 07:11
| lady_kasiek napisał/a: | | On byłby tym człowiekiem, który nie wytrzymałby tego psychicznie. |
psychicznie nie tylko nie wytrzymałby życia po wojnie, ale i życia ze Scarlett
nicol81 - Pią 17 Gru, 2010 10:53
Hm- czy ją pożycie skrzywiło?
Anonymous - Pią 17 Gru, 2010 11:18
| nicol81 napisał/a: | | Hm- czy ją pożycie skrzywiło? |
No na pewno nie wpłynęło na nią dobrze...
nicol81 - Pią 17 Gru, 2010 22:33
Ja myślę, że samo małżeństwo to spłynęło po niej jak woda po kaczce- to raczej to, że otoczenie oczekiwało od innego zachowania, wywoływało jej sprzeciw...
Tamara - Pią 17 Gru, 2010 23:32
Scarlett się machnęła za Karolka na zasadzie "na złość mamie odmrożę sobie uszy" , więc stosunek do małżeństwa z nim miała raczej zwisowo-olewczy , Nicole ma rację .
stawrogi - Sob 18 Gru, 2010 00:49
Niestety nie mogę teraz z Wami czytać (nie mam własnego egzemplarza powieści) ale z lektury sprzed kilku lat doskonale pamiętam opis nocy poślubnej z Karolkiem (jak płakała a on ją pocieszał hi hi hi) i reakcję Scarlett na pierwszą ciążę- bezcenne- to odcisnęło na mnie niezatarte piętno:)
Anonymous - Sob 18 Gru, 2010 19:03
| Tamara napisał/a: | | więc stosunek do małżeństwa z nim miała raczej zwisowo-olewczy , Nicole ma rację . |
Ale ja się zgadzam, ze miała olewczy stosunek, ale jednocześnie nie miała szansy na wyrobienie sobie dobrego zdania o tej instytucji.
Stawrogi a może ebooka jakiegoś?
nicol81 - Sob 18 Gru, 2010 22:28
A znasz angielski tak dobrze na oryginał?
| stawrogi napisał/a: | | doskonale pamiętam opis nocy poślubnej z Karolkiem (jak płakała a on ją pocieszał hi hi hi) |
Cudne było (gwoli precyzji to druga noc, po ślubie Melanii i Ashleya, poślubną Karolek spędził na fotelu )
| lady_kasiek napisał/a: | | Ale ja się zgadzam, ze miała olewczy stosunek, ale jednocześnie nie miała szansy na wyrobienie sobie dobrego zdania o tej instytucji. |
A dlaczego nie miała?
stawrogi - Sob 18 Gru, 2010 22:46
| lady_kasiek napisał/a: | | Tamara napisał/a: | | więc stosunek do małżeństwa z nim miała raczej zwisowo-olewczy , Nicole ma rację . |
Ale ja się zgadzam, ze miała olewczy stosunek, ale jednocześnie nie miała szansy na wyrobienie sobie dobrego zdania o tej instytucji.
Stawrogi a może ebooka jakiegoś? |
Właśnie przez dwa tygodnie czytałam, a właściwie Wojciech Pszoniak, czytał mi Idiotę Dostojewskiego:) W czasie Wigilii zwędzę klasyczny papierowy egzemplarz "Gone with the wind"od rodzinki i dołączę do Was:)
nicol81 - Nie 19 Gru, 2010 15:29
Mnie zastanawia to wdowieństwo Scarlett- welon skracało się po trzech latach? To ile trwała żałoba?
Sofijufka - Nie 19 Gru, 2010 15:46
do czterech lat, a niektóre nosiły do końca zycia...
nicol81 - Nie 19 Gru, 2010 16:04
Dzięki, Sofi Te cztery lata to dla Scarlett pewnie wydawały się wiecznością
Sofijufka - Nie 19 Gru, 2010 16:06
mnie by tez się tak wydawało, zwłaszcza po mężu, który mnie nic nie obchodził...
nicol81 - Nie 19 Gru, 2010 16:13
Ale jak to rzeczywiście funkcjonowało? Bale na pewno były forbidden, ale wizyty? spokojniejsze przyjęcia?
Sofijufka - Nie 19 Gru, 2010 16:56
During the first year of mourning, the widow had no social life. She could not go to parties, dinners or the theatre and it was considered bad taste to even be seen in public. Her social life consisted of receiving calls and that was about it. After one year, the widow could resume her social life, but she had to do so very gradually. The power of public opinion was strong and a widow who was thought to not show proper respect to the memory of her dead husband faced being socially ostracized.
Tamara - Nie 19 Gru, 2010 19:29
No to u nas było jednak pod tym względem znacznie lepiej rok i niedziel sześć , potem bodaj rok półżałoby i cześć . A niektóre i tej półżałoby nie przestrzegały .
Aragonte - Nie 19 Gru, 2010 19:29
A na czym polegała półżałoba?
Anonymous - Nie 19 Gru, 2010 19:35
Jednym okiem płaczesz, drugim figlarnie mrugasz w celu znalezienia małżonka nowego
Sofijufka - Nie 19 Gru, 2010 19:53
Widows were expected to wear special clothes to indicate that they were in mourning for up to four years after the death although there were many occasions where this attire was worn for the rest of the widow's life. To change the costume earlier was thought disrespectful to the decedent and, if the widow was still young and attractive, suggestive of potential sexual promiscuity. Those subject to the rules were slowly allowed to re-introduce conventional clothing at different time periods; such stages were known by such terms as "full mourning", "half mourning", and similar descriptions. At half mourning, gray and lavender could be introduced
Heavy/Deep mourning lasted the minimum of a year and a day and could last as long as 2 ˝ years. Black clothing, jewelry, veils, bonnets, outer wear, and crape characterized it. The use of crape to cover outer wear and bonnets usually lasted a year and a day, and then could be removed. Crape, if caught in the rain, would droop, and the color would run, ruining anything it came in contact with. This limited a widow’s ability to venture far from home. The fabric used was mostly wool, but cotton was widely used in the south. The fabric was to have to luster or shine. Ingredients used to keep the black from fading were such as ox gall, fuller’s earth, and egg yolks. Heavy mourning collar and cuffs were black, and by the 2nd year the woman could add lace. Hats were not to be worn for mourning; bonnets covered in crape would replace them. The veil was of black crape, and very long, but by the 2nd year it could be shortened. Mourning clothes were expected to be plain with little or no adornment.
Hoods were commonly made of black or white silk. Underpinnings were the standard of the day, with the exception that a black band was often added to the hem of the outermost petticoat in case it was seen. Jewelry was not used at all for the first few months, but for the remainder was made of jet. Jet was popularized by Queen Victoria but was eventually replaced by black glass and India rubber in America. Most jewelry items used in mourning consisted of rings, broaches, bracelets, lockets, and earrings. Mourning rings were traditionally given out to mourners as keepsakes, and were paid for by the deceased’s family. Jewelry for full mourning consisted of more gold, silver, jet, pearls and other stones.
Full mourning collars and cuffs were replaced by white, veils were taken off, crape was discarded, and jewelry of a wider variety was worn.
Half mourning included the addition of lilac, lavender, violet, mauve, and gray. The woman was no longer limited to just black. She would use black and white ornaments for evening wear, bonnets were white, lavender silk or straw.
For specific periods of time a widow would not leave her home and did not receive any visitors. After a respectable time, she would then send out black edged cards advising friends and family that her time of heavy mourning had passed and she could now receive visitors. Parties, weddings, and other social affairs were hands off to those in mourning.
A widow would often put away her mourning clothes when the mourning period had ended instead of throwing it to a better use, although clothing and crape manufacturers created the myth that it was unlucky to do so.
Southern women were more likely to save their clothing should it be needed again and they knew it would be hard to replace it during the war. Often southern women could not obtain proper mourning clothing, and resorted to dying existing clothing if possible. Many journal entries describe the heartbreak of not being able to properly mourn the death of a loved one. Children, even babies, were put into mourning and would morn the loss of a parent for 6 months. Babies would often wear robes of white trimmed in black.
Widows would often cover their beds with black sheets, and wasn’t allowed to marry for at least a year; she shouldn’t marry until the complete decay of the deceased husband.
During the War Between the States, death was so wide spread that many women never came out of mourning until the war was over. When developing a proper mourning impression and ensemble one must be aware of the dire circumstances in the south that one was not always able to adhere strictly to mourning customs as people were able to in the north.
Due to blockades and shortages of imports, fabrics and articles were hard to obtain, many women could only mourn in their hearts and not in their appearance.
|
|
|