To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Przeminęło z Wiatrem M Mitchell

nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 23:23

Ech, ja też :wink: To chyba oznaka dobrej literatury :cheerleader2:
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 23:30

Chyba tak, bo co moze być gorszego jak na początku książki wiesz jak się skończy. A tutaj wiesz, jak się skończy, ale ciągle masz nadzieję, a więc ciągłe zaskoczenie :mrgreen:
Bo ja wierzę, ze Rhett bedzie kiedyś ze Scarlett tylko ja na razie jeszcze nie doczytałam do odpowiedniego momentu

Maryann - Sob 20 Paź, 2007 23:42

nicol81 napisał/a:
Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
A co do Jakesa- czy byli tam naprawdę jacyś północni źli bohaterowie?

Choćby Stanley, starszy brat George'a i jego żona. Niejasno pamiętam jeszcze jakiegoś jankeskiego oficera, który prześladował kuzyna Orry'ego, Charlesa.


Ten oficer to nie był Brent (?) z West Point? Ten główny zły?
Stanleya prawdę mówiąc nie pamiętam. Co on robił?

Nawiedzony kadet Bent był w West Point razem z Orrym i George'em. Po latach dał się we znaki również Charlesowi. Ale to nie o niego mi chodzi.
Chodzi mi o czasy już po wojnie secesyjnej, kiedy Charles zaciągnął się do walk z Indianami. Oczywiście jako były rebeliant musiał ukryć, że kiedyś walczył po stronie Konfederacji. No i wysztko było OK, dopóki nie pojawił się TEN oficer i go nie rozpoznał. Nie bardzo pamiętam, ale oni chyba mieli jakieś dawne porachunki, bo strasznie się nad Charlesem znęcał i uprzykrzał mu życie na wszystkie możiwe sposoby.

A Stanley był szefem firmy Hazardów i chyba też trochę bawił się w politykę. Ale przede wszystkim był pantoflarzem, który robił wszystko, co kazała mu jego wredna żona, która szczuła go cały czas na George'a. Po wojnie prowadziła jakieś ciemne interesy na Południu.

W ogóle to znakomicie mi się mieszają wątki i osoby z książki z filmowymi - a scenarzyści poczynali sobie z oryginałem nader swobodnie.
Np. czy ja dobrze pamiętam, że w filmie siostrę George;'a Hazarda powieszono za morderstwo ? Bo w książce to na pewno się ustatkowała (wyszła za mąż za "kolorowego") i wspólnie z Charlesem rozprawiła się z Ashton.

Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 23:46

Ten ofcer Brent? miał porchunki z Georgem i Orrym zamordował on żone Georga i szukał okazji, zeby się zemścić na obydwu rodzinach
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 23:54

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
A co do Jakesa- czy byli tam naprawdę jacyś północni źli bohaterowie?

Choćby Stanley, starszy brat George'a i jego żona. Niejasno pamiętam jeszcze jakiegoś jankeskiego oficera, który prześladował kuzyna Orry'ego, Charlesa.


Ten oficer to nie był Brent (?) z West Point? Ten główny zły?
Stanleya prawdę mówiąc nie pamiętam. Co on robił?

Nawiedzony kadet Bent był w West Point razem z Orrym i George'em. Po latach dał się we znaki również Charlesowi. Ale to nie o niego mi chodzi.
Chodzi mi o czasy już po wojnie secesyjnej, kiedy Charles zaciągnął się do walk z Indianami. Oczywiście jako były rebeliant musiał ukryć, że kiedyś walczył po stronie Konfederacji. No i wysztko było OK, dopóki nie pojawił się TEN oficer i go nie rozpoznał. Nie bardzo pamiętam, ale oni chyba mieli jakieś dawne porachunki, bo strasznie się nad Charlesem znęcał i uprzykrzał mu życie na wszystkie możiwe sposoby.

A Stanley był szefem firmy Hazardów i chyba też trochę bawił się w politykę. Ale przede wszystkim był pantoflarzem, który robił wszystko, co kazała mu jego wredna żona, która szczuła go cały czas na George'a. Po wojnie prowadziła jakieś ciemne interesy na Południu.

W ogóle to znakomicie mi się mieszają wątki i osoby z książki z filmowymi - a scenarzyści poczynali sobie z oryginałem nader swobodnie.
Np. czy ja dobrze pamiętam, że w filmie siostrę George;'a Hazarda powieszono za morderstwo ? Bo w książce to na pewno się ustatkowała (wyszła za mąż za "kolorowego") i wspólnie z Charlesem rozprawiła się z Ashton.

Tak, w filmie tak było. Inaczej niż w książce, dostrzegali, że jest postawa była nieco hm, ekstremalna. W ogóle, film chyba rzeczywiście jest nieco bardziej wyrównany niż książka- przynajmniej część pierwsza, gdzie Ory przeżywa.

Anonymous - Wto 03 Cze, 2008 20:30

tak z braku lektury i czasu wracam do książki mojego życia chyba i tak zaczęłam gdybać co by było g dyby Scarlett posłuchała matki i wstrzymała się z wyjściem za Karola. Na wojnie Karol oczywiście ginie i co dalej. Jak by się to wszystko potoczyło?
Tamara - Wto 03 Cze, 2008 21:16

Miałaby o jedno dziecko mniej . Rhett nie zapłaciłby 150 dolarów za taniec z panią Karolową - wdową . Nie byłoby skandalu . Scarlett nie będąc byłą mężatką nie umiałaby tak skutecznie i bezczelnie owinąć sobie dookoła palca Franka i sprzątnąć go siostrze sprzed nosa , więc straciłaby Tarę i... - przeszła na utrzymanie parafii ? :wink:
Anonymous - Wto 03 Cze, 2008 21:22

miała by problem w sumie aby rhetta spotkać bo bez męża z Atlanty czego by szukała w mieście?
Trzykrotka - Śro 04 Cze, 2008 13:08

Pojechalaby tam z nudów. Wojna przegoniła wszystkich adoratorów z okolicy, nie bylo z kim tańczyć i flirtować. Zrobiła sie tak nieznośna, że matka dla świętego spokoju wysłała ją do miasta :lol: . Tylko nie wiem, czy jako panienka nie byłaby bardziej pilnowana...
Sofijufka - Śro 04 Cze, 2008 13:10

Byłaby. Musowo!
Trzykrotka - Śro 04 Cze, 2008 13:18

Sofijufka napisał/a:
Byłaby. Musowo!

Właśnie! Nie miałaby szans poznać bliżej "nie przyjmowanego" i "niebezpiecznego" kapitana Butlera. Wdowia suknia, wbrew pozorom, dawała sporą swobodę.
Swoją drogą........ tak sobie myślę, że małżeństwa z Karolem i Frankiem zrobiły Scarlett podstawową krzywdę: nabawiła się w nich chyba czegoś podobnego do pogardy dla mężczyzn oraz- między wierszami - wstrętu do seksu. Nawet ognisty Rhett już tego nie zdołał uleczyć.

Loana - Śro 04 Cze, 2008 13:42

Az tak zle bylo w pierwszych malzenstwach w seksie u Scarlett? To szkoda :(
Trzykrotka - Śro 04 Cze, 2008 13:58

Wydaje mi się, że tak. Pierwszy mąż był niedoświadczonym i niezdarnym chłopcem, drugi - starcem. Scarlett postrzegała chyba seks jako zło konieczne, a jego skutkiem jest deformacja figury po urodzeniu dzieci. Bardzo łatwo bylo jej wyrzec się sypiania z Rhettem, a chyba tylko raz było jej z nim dobrze: pamietnej nocy,
Spoiler:
po której ją porzucił

Sofijufka - Śro 04 Cze, 2008 14:02

I tu dał plamę! Ale to wina wychowania - zostało mu w podświadomości, że TAK się żony nie traktuje....
Loana - Śro 04 Cze, 2008 14:06

A JAK ja potraktowal? I czemu tak?
Trzykrotka - Śro 04 Cze, 2008 16:03

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Ona uważała, że potraktował ją nie jak damę powinno się traktować.
Spoiler:
W praktyce po prostu był pijany i w gniewie i zazdrości zmusił ją do miłości, a jej się to niespodziewanie bardzo spodobało.

Anonymous - Śro 04 Cze, 2008 17:27

akurat przypadkiem odświeżyłam sobie fragment ten i tamten i ona myśłała, że ją poniżył itp. ale bardzo jej się to podobało.
Fatycznie miała wstret do seksu uważała, że tylko mężczyźni mają przyjemność z małżeństwa, nawet namiętny pocałunek to było novum

Tamara - Śro 04 Cze, 2008 22:02

Niezły przyczynek do dyskusji o celowości dziewictwa Thorntona - zwłaszcza małżeństwo z Karolem :wink:
Ale ona wcale się nie wyrzekała sypiania z Rhettem , tylko wciąż myślała o Ashleyu - pamiętacie taki moment , gdy leżą razem w sypialni po spełnieniu ekhm, obowiązku małżeńskiego , i Scarlett odwracając od Rhetta głowę myśli ,jakby to było dobrze , gdyby na jego miejscu leżał Ashley ? I wtedy Rhett wstaje i mówiąc "przeklęta niech będzie na wieki twoja kłamliwa dusza !" czy coś w tym stylu wychodzi z sypialni i wraca następnego dnia .

Anonymous - Śro 04 Cze, 2008 22:51

żal mi go, Mitchell opisuje właściwie daje sygnały, jak bardzo ją kochał i jak bardzo jej pragnął. A Sacrlett przeciez ona do czasu zamązpójścia nie marzyła o łóżku z Ashleyem góra o pocałunku
Loana - Czw 05 Cze, 2008 10:16

Baby to jednak sa glupie stworzenia :( . Szkoda Rhetta, jak na faceta to widac NAPRAWDE sie staral, ale mial pecha zakochac sie w jakiejs femme fatale i stracil na tym... Dziekuje Wam za spojery, teraz tym bardziej nie przeczytam ksiazki, bo Scarlett nigdy mi sie nie podobala, mimo sporej ilosci pozytywnych cech, ale okropnie bym sie zdenerwowala, gdybym cos takiego przeczytala i doszla do takiego zakonczenia. Swoja droga aktorke dobrali wspaniale, pasuje doskonale do wszystkich cech, ktore opisujecie :P .
Powiedzcie mi tylko jeszcze, czemu Rhett chcial sie ozenic ze Scarlett i czemu ona sie zgodzila?

achata - Czw 05 Cze, 2008 10:37

Ja dopiero teraz tu weszłam- wracając do historii "Północ-Południe", to bardzo słabo pamiętam ale w książce było zatrzęsienie bohaterów mniejszego i większego kalibru, złych i dobrych ja jednak wolałam film. Był milszy w odbiorze, bardziej uładzony i taki bajkowy na swój sposób (uwielbiałam oglądać suknie aktorek). Książka była szalenie naturalistyczna- te opisy bitew :|. Dokrętka, chociaż próbowała postawić kropkę nad i i dopisać to czego brakowało nie leżała mi wybitnie. Wolę, żeby ta historia kończyła się szczęśliwie tak jak film. Zresztą różnice w interpretacji filmowej były już pod koniec tak duże, że gdy się ogląda ciąg dalszy to jakby zupełnie inna historia była.
Sorry za odciągnięcie od tematu właściwego.
Wiecie, że czytałam "Przeminęło z wiatrem" gdzieś od połowy, jak się ukazywało we fragmentach w Przyjaciółce? Ciocia to wycinała a ja rano (gdy miałam później szkołę) zakradałam się do jej szafki i dorywałam wiadomą teczkę. Nazywała mnie "Szkarleciną". Teraz cioci już nie ma i tylko łza sie w oku kręci na wspomnienie.

Tamara - Czw 05 Cze, 2008 12:34

Rhett szaleńczo Scarlett kochał i dlatego chciał się z nią ożenić , a ona - cóż - po śmierci Franka była w nieciekawej sytuacji towarzyskiej , jako że właściwie przez nią Frank zginął , a pozycja samotnej kobiety w tym czasie była nie do pozazdroszczenia . Nie byłaby nigdzie przyjmowana , stanowiłaby zagrożenie dla wszystkich mężczyzn :wink: , i musiałaby wrócić do Tary i siedzieć tam cicho . A Rhett był już bogaty , szanowany i popularny... no i znał ją na wylot :wink:
Nie ma co owijać w bawełnę (z plantacji oczywiście) - dziewczyna była wysoce interesowna :? . Na usprawiedliwienie miała tylko jedno - coś co by dziś było uznane za przewlekły zespół pourazowy - polegający na nie dającym się opanować strachu przed biedą ,głodem , zimnem i opuszczeniem , które ciągle wracały w snach , co powodowało chęć zdobycia zabezpieczenia materialnego za każdą cenę ; zresztą jest scena , gdy Scarlett budzi się w nocy z płaczem i mówi o tym Rhettowi , na co on jej obiecuje , że już nigdy nie będzie głodna i nie będzie jej zimno .

Trzykrotka - Czw 05 Cze, 2008 13:25

Tamara napisał/a:
zresztą jest scena , gdy Scarlett budzi się w nocy z płaczem i mówi o tym Rhettowi , na co on jej obiecuje , że już nigdy nie będzie głodna i nie będzie jej zimno .

Przepiękna scena, jedna z tych, które pokazują dobroć i wrażliwość Rhetta. Sa to cechy, których on nigdy nie ujawniał przy Scarlett. Jak jej powiedział kiedyś (parafrazuję): nie można cię kochać, bierzesz miłość i trzymasz ją człowiekowi nad głową jak bat. Scarlett rzeczywiście unieszczęśliwiała tych, którzy ją kochali, a jednocześnie sama potrafiła kochać. Kochała Ashleya, kochała Rhetta. Najbardziej jednak kochała swoją ziemię i to z tej miłości stała się zła i twarda. No i wojna ją bardzo poraniła, dokładnie tak, jak pisze Tamara. Ja jednocześnie lubię ją i nie znoszę. Ma nieprawdopodobną siłę przetrwania. Jest sprytna, ale tak głupia, tak ślepa... Widzi dobre rzeczy dopiero kiedy je traci: miłość i wsparcie Melanii, obecność Rhetta, piękne i bystre dziecko...

Anonymous - Czw 05 Cze, 2008 13:32

Gdy wychodziła za niego za mąz nie był za bardzo szanowany..... Rhett.
Trzykrotka napisał/a:
jednocześnie lubię ją i nie znoszę. Ma nieprawdopodobną siłę przetrwania. Jest sprytna, ale tak głupia, tak ślepa... Widzi dobre rzeczy dopiero kiedy je traci: miłość i wsparcie Melanii, obecność Rhetta, piękne i bystre dziecko...

Dobrze napisne ;)

Admete - Czw 05 Cze, 2008 14:06

Achato ja zbierałam te odcinki z przyjaciółki, miałam prawie cała powieść. Czytywałam sobie rano przed pójściem do szkoły, tak samo jak Ty :-) Do tej pory mam niektóre fragmenty niemal wyryte w pamięci. Szkoda, że nie mam filmu. Można go u nas kupić?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group