To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Our Mutual Friend (wg powiesci Charlesa Dickensa)

Gosia - Sob 23 Cze, 2007 22:43

A ja sobie dzis wlaczylam "OMF" i przy scenach z Eugenem i Lizzie nie moglam sie nie usmiechac :serduszkate:
Ta rozmowa zakonczona pocalowaniem dloni, a potem pocalunek na łące... :serce2: i scena na rzece :cry: i w koncu ta rozmowa na lozku, no to po prostu :serce:




A co do tej sceny z łodką, to on byl jeszcze oslabiony i dlatego tak lezal, ale energii w nim bylo tak wiele ! :wink:
Slowa, ktore wczesniej powiedzial o tym świadczą:
- Jeśli będę żył, poznasz mnie.
- Dowiem się, że mój mąż ma wielkie pokłady woli i energii, których użyje w dobrym celu.


Film jest ponury, ale sa w nim takie blyszczace perełeczki, dzieki ktorym zapada w pamiec. A jedna z tych perelek to Eugene i Lizzie. :serduszkate:
Kocham Eugene`a za oczy i za glos :serce2:

P.S. Ale jako postac, ten sam aktor w innym wcieleniu to juz nie to (chyba)
Jedne z lepszych ujec Paula McGann:


Mam Poirota w ktorym on zagral, moze jednak sie skusze (choc go kiedys ogladalam ale nie pamietam) ;) W tym epizodzie to i Paul McGann zagral i Rupert Penry-Jones. Podwojna przyjemnosc :mrgreen:
No i w Horatio takze McGann zagral...
Nawet jesli bedzie wygladal inaczej, to glos wciaz bedzie ten sam...
Przeczytalam, ze specjalizuje sie w audiobookach. Jakby mi czytal, to bym za kazdym razem omdlewala z wrazenia :thud:

Gosia - Nie 24 Cze, 2007 16:51

Obejrzalam sobie tego Poirota "Sad Cypress" czyli Zerwane zaręczyny.
Tam zagral i Paul McGann i Rupert Penry Jones :lol:
Z tym ze ten pierwszy mimo wszystko wygrywa. Rupert w tym filmie jest mlody i zbyt szczuply ;) , jakos tak malo dojrzale wyglada.
Za to Paul calkiem niezle choc nie ma loczkow, brodki ani wąsów. I jak w OMF wydawal sie niezbyt wysoki, tu wrecz przeciwnie (znalazlam info, ze ma 178 cm wzrostu).
I ten glos! Taki delikatny, jakby od niechcenia, ale trafiajacy wprost do serducha, zwlaszcza jak mowi wolno, ja to normalnie omdlewam ....

Okladka z Paulem (szkoda ze mam inna, u mnie na tylnej sa obaj) ...)


Rupert

Gosia - Nie 24 Cze, 2007 17:51

Znalazlam na youtube nowy klip z OMF z Eugenem i Lizzie, swiezo, bo wczoraj dodany :
http://www.youtube.com/watch?v=fcTdHZaQAmQ
Ładna muzyka i obrazki piekne :serduszkate:

Gitka - Pon 25 Cze, 2007 09:54

Gosiu, jaki piękny klip :serce:
Jak to dobrze, że ciągle powstają nowe!
O wzroście Eugena już pisłam, on ma 178 cm tak jak i Lizzy :grin:
Paul McGann jest całkiem inny bez wąsów, w ogóle go nie poznaję na tych fotkach.
Jak to możliwe, że jedna para wąsów tak zmienia twarz :mrgreen:

Gosiu, popatrz ile powstaje nowych ekranizacji Dickensa
http://www.imdb.com/name/nm0002042/
Jest nawet francuska
http://www.imdb.com/title/tt1043455/
Czyżby premiera światowa już się odbyła.
A w tej to nawet Derek Jacobi zagra
The Old Curiosity Shop
http://www.imdb.com/title/tt1023343/
Nie muszę chyba pisać, jak bardzo jestem zadowolona z nowych ekranizacji :banan:

Gosia - Pon 25 Cze, 2007 10:19

A mi wciaz w uszach dzis brzmi Within Temptations i Our Farewell, bo wczoraj wygaszacz sobie przypominalam :cool:
Ale bylam niepocieszona dzis rano, bo nie mialam czasu puscic sobie przed wyjsciem rozmowe na łące i pocalunek, a bede mogla ją obejrzec dopiero wieczorkiem :-(
A tak tęsknię za glosem Eugena, kiedy rozmawia z Lizzie i mowi, ze ona go oszałamia, że nie pozwala mu odejsc...., a potem mowi - "Wtedy [byłem] tak dobry a teraz tak zly?", a ona na to - "So good, so good..." :thud:
Czytalam wczoraj wieczorem ten fragment w ksiazce i on na tej łące probowal ją objac, ale ona sie broniła, a w koncu niemal omdlala w jego ramionach, az musial ją podtrzymywac. To moglaby byc jeszcze fajniejsza scena :serduszkate:
P.S. Ja takze sie ciesze na "Old Curiosity Shop", choc ksiazki nie znam..
Ciesze sie ze BBC wciąż ekranizuje swoją rodzimą XIX-wieczną literaturą.
A jesli chodzi o "Dombais et fils":
http://www.pelerin.info/a...4406&rubId=9199
Tu jest nawet filmowa reklamowka:
http://programmes.france3...&id_rubrique=41

P.S.2. Ide sobie obejrzec jeszcze raz klip z OMF "Gravity" na youtube ;) (na szczescie Youtube przy lekko sciszonym glosie moge obejrzec w pracy, jak nikogo w pokoju nie ma ;) )
Edit: Obejrzalam ten klip i chyba ostatnio za szybko sie wzruszam, bo znowu to się stalo :serce2:

Gosia - Śro 27 Cze, 2007 21:27

Paul McGann w filmie "Poirot: Sad Cypress". Udalo mi sie zrobic scrinek z DVD. :banan:

Caitriona - Śro 27 Cze, 2007 21:49

Gosieńka, a widziałaś już Hornblowera? Jak Ci się tam podobał Paul?
Gosia - Śro 27 Cze, 2007 21:53

Jeszcze nie doszlam do tego odcinka, bo chce ogladac chronologicznie. Ostatnio nie starcza mi czasu na ogladanie filmow ..
Ale jakies fotki widzialam (i chyba srednio mi sie na nich podobal), ale tak mnie zachecilas oraz zachecil mnie ten "Sad Cypress", że chyba poszukam, w ktorych odcinkach Paul gra, a gra, jak sie zdaje, w kilku.

Edit: no wlasnie znalazlam, ze gra w "Mutiny", "Retribution", "Lojalty" i "Duty".
A ja ogladalam ostatnio odcinek z Duchessą, a przede mna epizod, w ktorym gra Samuel West :D

Gitka - Śro 27 Cze, 2007 23:45

Gosia napisał/a:
Paul McGann w filmie "Poirot: Sad Cypress". Udalo mi sie zrobic scrinek z DVD. :banan:


Nie poznałabym, że to Eugene :shock:
Tu można znalezc trochę avatarków
http://community.livejour...093.html#cutid1
A ten gdzieś znalazłam i bardzo mi się podoba

Gosia - Czw 28 Cze, 2007 23:29

To jeszcze raz Paul McGann, ale tym razem z 5 odcinka "Horatio Hornblowera".
Tylko przejrzalam szybko ten odcinek dla scrinkow, bo w calosci zdolalam obejrzec dopiero odcinek 4.


A na dokladke Samuel West, który ma fajna role w 4 odcinku "Horatia"
(choc wyglada tu troszeczke wymoczkowato, ale i tak go lubie).
Zreszta ten wlasnie epizod 4 jest bardzo dobry.


A przede mną 5 odcinek z Paulem McGannem. Nie omieszkam go obejrzec. ;)

Ale że to watek OMF, wiec wrzucam scrinki z z Eugenem:


A jeszcze dodam ze w klipie z OMF, ktorego link zamieszczalam niedawno, to zupelnie sie zakochalam :serduszkate:

Gitka - Pią 29 Cze, 2007 00:33

Scrinki z OMF bardzo dobre, te świece i lampa w rogu, ale nastrój.
Gosia - Pią 29 Cze, 2007 08:26

A jesli chodzi o nastroj w OMF, to faktycznie calosc krecona jest w mrocznych klimatach (jak u Dickensa), glownie w polmroku, przy zapalonych swiecach (w koncu elektrycznosci wtedy nie bylo, wiec to normalne ;) ) I tworzy to taki specyficzny, bardzo fajny nastroj (choc utrudnia zrobienie dobrej jakosci screencapow).
I dotyczy to nie tylko wnetrz biedoty, ale takze pokoju obu prawnikow.
Chyba jedynie watek Belli no i wszystkie przyjecia są krecone w pieknych jasnych wnetrzach i w zywych kolorach.
Bardzo mi sie podobaja "lokacje" w tym filmie, nie wiem gdzie bylo to krecone, ale fajne jest to miejsce przed domem Lizzie, gdzie Eugene stoi zamyslony, pali cygaro albo te "kruzganki" w ktorych bawi sie w kotka i myszke z nauczycielem.
Zauwaz też jak czesto pada tam deszcz, choc to w Anglii akurat nic niezwyklego ;)
Mnie zainteresowal kontrast miedzy dwiema scenami w trzecim odcinku, przy chatce "sluzowego" leje jak z cebra, ale Eugene i Lizzie w tym samym wlasciwie czasie rozmawiaja przy pieknej pogodzie :D
Zreszta lubie wszystkie ich rozmowy :serce:
Ech, chyba obejrze jeszcze raz ten klip...

Gosia - Pią 29 Cze, 2007 20:56

Obejrzalam sobie 5 odcinek "Horatio Hornblowera" - "Mutiny" (ostatnio dostalam jak widac z niewiadomych powodow ;) przyspieszenia w ogladaniu tej serii :mrgreen:
I serce mi skakalo do gardla, gdy na ekranie pojawial sie Paul :lol:
Wyglada w tym filmie calkiem niezle, choc malo przypomina tu Eugena ..

Screencapy:


Monika - Pią 29 Cze, 2007 21:01

Obejrzałam narazie dwa odcinki OMF i znowu kocham Dickens'a. Za tą mroczność i przebijający się przez nią barwny wiktoriański Londyn. Niesamowite jest to szybkie przemieszczanie się, z najohydszych miejsc, bezzębnych ludzi do bogatych i przepysznych miejsc, cudownych, strojnych sukien, zbytkowego życia. Uwielbiam historię Johna i Belli, natomiast Eugene, nie wiem co będzie póxniej, ale na tą chwilę całkowicie za nim nie przepadam. Wydaje się, jakby Lizzie była kolejnym jego kaprysem, rozdziałem w nudnym życiu, ale pewnie się mylę? Przekonam się jutro :wink: A wracając do J&B już kilka razy przewijałam te jego dylematy, rozterki, to ciągłe śledzenie jej, oświadczyny bardzo poruszające :serduszkate: Co do innych postaci to swierdzam, że nie znoszę brata Lizzie, a nauczyciel to normalny wariat, na początku było mi go żal, ale szybko mi przeszło :shock: Natomiast rodzina śmieciarzy przeurocza, bardzo mi się spodobali.
Gosia - Pią 29 Cze, 2007 21:37

Moniko, moze byc i tak, ze Eugene do konca Ci sie nie spodoba, ale niestety u mnie jest tak, ze choc historia Belli i Johna jest bardzo fajnie prowadzona, to jednak u mnie wzruszenie wywołuje wątek Lizzie i Eugene`a i nic na to nie poradze.
Moze jest tak dlatego, ze John fizycznie mi sie nie za bardzo podoba, za to jest cos takiego w Eugenie, ze mam do niego slabosc ;) Moze to cos czego nie umiem okreslic blizej poza tym, ze lubie jego spojrzenia i glos... i to jak marszczy czolo i sie usmiecha tak ładnie. :serduszkate:
I bardzo lubie też Lizzie.
Czy bylby ktos tak mily i dobry i mogl mi powiedziec jak brzmi po angielsku (w filmie) to co on mowi w scenie na łace:
- Lizzie..., nie przypuszczałem, że jest kobieta na świecie, która zrobi na mnie takie wrażenie. Nie wiesz, jak mnie prześladujesz, oszałamiasz. Nie wiesz, jak beztroska, która zawsze pomagała mi w życiu, nie może pomóc mi teraz, zniszczyłaś ją. Czasami chciałbym, żebyś zniszczyła mnie razem z nią.
Edit, przesluchalam pare razy (porownalam z ksiazka ) i wydaje mi sie, ze mowi cos takiego, ale nie jestem pewna:
Lizzie, I never thought that was a woman in the world who could affect me so much. You dont know how you haunt me and bewilder me. You dont know how the carelessness that helps me in.... my life, cannot help me know. You struck it dead... Sometimes I wish had struck me dead

Bardzo lubie jak Eugene mowi te slowa: "You dont know how you haunt me and bewilder me". :serce2:
I jeszcze jak mowi: "Tell me how not to think of you, you change me altogether"

P.s. Chce nadmienic, ze to moj post numer 4444. :rumieniec:
Ale ciesze sie ze jest wlasnie taki :serce:

Edit 2 (zeby nie mnozyc postow)

Znalazlam stronke z filmografią Paula McGanna i krotkimi opisami filmow:
http://www.fandango.com/p...ography/p+47387
Na stronie imdb sa locations czyli wymienione miejsca, w ktorym był krecony OMF:
Cardiff, South Glamorgan, Wales
Chatham, Kent, England
Cwar yr Hendre, Trefil, Blaenau Gwent, Wales
London, England
Stratford-upon-Avon, Warwickshire, England
Welshpool, Powys, Wales

Gosia - Śro 04 Lip, 2007 08:09

Moniczko, czy obejrzalas kolejne dwa odcinki?

Ja powiem tylko, ze ostatnio znow sobie ogladalam wybrane fragmenty :rumieniec:
Czytalam na innych forach, ze Paul McGann jest bardzo chwalony za rolę Eugene`a, i że takze inni zauwazyli, ze dzieki niemu ta postac zyskala wiele wdzieku.
A ja po obejrzeniu jego dwoch innych rol ("Poirot: Sad Cypress", a zwlaszcza "Horatio Hornblower: Retribution") jestem pod urokiem tego aktora :serce2:
Jego porucznik Bush jest zupelnie inny niż Eugene, a jednak takze ma duzo uroku.
Tak patrzac na te dwa wcielenia, to zachwycam sie jak on potrafil przemienic sie w Eugene`a - tego pozornie lekkomyslnego dandysa, a jednak wrazliwego, jedynie z pomocą loczków, wąsów i innego sposobu grania.
A jesli chodzi o porucznika Busha w Hornblowerze, to tez fajna postac, potrafi wzbudzic wiele sympatii i ciesze sie ze bede mogla go ogladac jeszcze w dwoch odcinkach tej serii.

Monika - Śro 04 Lip, 2007 09:33

Obejrzałam jak narazie trzeci odcinek, czwarty czeka na odpowiednią chwilę. Ale i tak się cieszę, bo mam na co czekać :mrgreen: Choć przyznam, że ciekawość mnie zżera, przerwałam w takim momencie :thud: Scena na łące przepiękna, taka intymna, zawsze podobał mi się głos Eugene'a, taki kojący, spokojny. Nie wiem jak to jest, ale jednocześnie lubię i nie lubię tej jego natury, cynik, znudzony życiem, kpiący ze wszystkiego, a jednak jest w tym coś pociągającego. Widać to opanowanie w każdej konfrontacji z nauczycielem, kiedy tamtym targały szaleńcze emocje, Eugene stał spokojny, rozbawiony, zawsze z niespiesznym tonem w głosie. Lizzie jest śliczna (dopiero tutaj doceniłam urodę tej aktorki, taką uroczą, delikatną, subtelną, ileż bym oddała za te piegi :wink: ). Zauważyłyście, że każdy odcinek kończył się sceną właśnie z nią?
No i wreszcie ujawnił się charakter pana Boffin'a, z pełną krasą, odpowiadający odpychającemu wyglądowi. Pieniądze zawsze odkrywają prawdziwą naturę człowieka, uff, obrzydliwy człowiek. Ciekawa tylko jestem, kiedy wreszcie John odkryje przed nimi swoją prawdziwą tożsamość, i jak to się stało, że ożenił się z Bellą, pod przybranym nazwiskiem, czy tak można? Bardzo się wzruszyłam, kiedy podszedł do wracającej do domu Belli, z jakim uczuciem mówił do niej: Moja kochana dziewczynka... :serduszkate: Mogę z całą stanowczością stwierdzić, że to też nie jest mój typ człowieka, typ mężczyzny, wygląda jak zwyczajny urzędnik, jego twarz jest pospolita, ale z czasem zauroczyła mnie jego natura, jego cechy charakteru, uczucia do Belli... i głos.
Ech, wspaniały XIX wiek i jego wspaniali XIX wieczni mężczyźni :serduszkate:

Gosia - Śro 04 Lip, 2007 11:07

Monika napisał/a:
Scena na łące przepiękna, taka intymna, zawsze podobał mi się głos Eugene'a, taki kojący, spokojny. Nie wiem jak to jest, ale jednocześnie lubię i nie lubię tej jego natury, cynik, znudzony życiem, kpiący ze wszystkiego, a jednak jest w tym coś pociągającego. Widać to opanowanie w każdej konfrontacji z nauczycielem, kiedy tamtym targały szaleńcze emocje, Eugene stał spokojny, rozbawiony, zawsze z niespiesznym tonem w głosie. Lizzie jest śliczna (dopiero tutaj doceniłam urodę tej aktorki, taką uroczą, delikatną, subtelną, ileż bym oddała za te piegi :wink: ). Zauważyłyście, że każdy odcinek kończył się sceną właśnie z nią?

Och ten glos, zapomnialam w poprzednim poscie wspomniec o glosie, glos Paula (i Eugene`a) to glowny element, ktory wplywa na urok tej postaci.
I faktycznie on jest tak pociagajacy. :serduszkate:
Ciesze sie i Ty to widzisz, bo pomyslalam, ze to mi padlo cos na mozg ;)
A Lizzie urzekla mnie tak samo jak Eugene`a, naprawde jest sliczna z tymi piegami.
Kiedy wspomnialas o tych zakonczeniach odcinkow, uswiadomilam sobie, ze faktycznie tak jest, ze nie tylko ten drugi i trzeci konczy sie scena z Lizzie, ale rowniez pierwszy.
Cytat:
No i wreszcie ujawnił się charakter pana Boffin'a, z pełną krasą, odpowiadający odpychającemu wyglądowi. Pieniądze zawsze odkrywają prawdziwą naturę człowieka, uff, obrzydliwy człowiek.

Ciekawe co powiesz po ostatnim odcinku :mrgreen:
Cytat:
Ech, wspaniały XIX wiek i jego wspaniali XIX wieczni mężczyźni :serduszkate:

Obawiam sie ze istnieli jedynie w literaturze ;)

Admete - Śro 04 Lip, 2007 12:49

Ale przynajmniej istnieli w literaturze. A teraz nie ma ich nigdzie ;-) Nawet tam.
Monika - Czw 05 Lip, 2007 20:44

Masz rację Admete, ale dobrze, że możemy przynajmniej sięgnać w tą daleką przeszłość :wink:
Muszę stanowczo stwierdzić, że jedną z moich najulubieńszych scen z OMF jest scena z drugiego odcinka, kiedy Bella spotyka się z ojcem, to jest tak urocza scena, muzyka w tle tak radosna, a te wyścigi po schodach za każdym razem wywołują u mnie uśmiech :-D I bicie serca, kiedy John odchodzi z zaułku, gdzie podglądał Bellę. Pamiętam jak widziałam dawno temu na BBC tą scenkę, ale szybko przełączyłam na inny program, o rety :zalamka: Tyle straconego czasu.

Gitka - Czw 05 Lip, 2007 21:54

Nic się nie stało Moniczko, grunt że już wiesz co straciłaś :mrgreen:
Ale to spotkanie z ojcem i jego opowieści gdy Bella była mała i taka rezolutna też są moimi ulubionym fragmentami.

Pięknie napisałaś w poprzednim poście, że John jest takim zwyczajnym urzędnikiem, jego wyglądowi także można wiele zarzucić.
Napiszę to, żeby nie było że jestem taka zaślepiona, denerwują mnie jego tłuste włosy.
Ludzie napisałam to :cool:
Ale oznajmiam, że i tak go kocham właśnie takiego niepozornego ale zakochanego do bólu w Belli:serce2: :serce2:

Alison - Czw 05 Lip, 2007 22:21

Gitka napisał/a:

Co nie znaczy, Gosiu, że Twój nowy avatarek nie zrobił na mnie kolosalnego wrażenia :slina:
Chyba się przyjżę bliżej temu osobnikowi...
W pierwszej chwili, myslałam, że to Ralph, bo mi tu coś mówi do uszka....


HA! jeszcze się nam Giteczka nawróci
na naszego Gienka kochanego,
choć wieloznacznego
bo niezdecydowanego,
do tego skopanego,
podstepnie utopionego,
na szczęście wyłowionego,
następnie opatrzonego i...
poślu-bio-nego :banan_czerwony: :banan_czerwony:

Gosia - Czw 05 Lip, 2007 23:25

Brawo za odwage (a propos wlosow Johna)! :mrgreen:
Tez bardzo lubie tą scene spotkania Belli z ojcem. Jest taka beztroska i urocza.
Choc wlasciwie do tego spotkania doszlo dopiero, gdy John jakos tak zasugerowal Belli, ze dawno sie z rodzina nie widziala, a pozniej ją sledzil i sie usmiechal, ze jednak zadzialalo to co powiedzial..

Ach, mowie Ci Giteczko, ja jestem jakos tak z lekka zauroczona McGannem ... :serduszkate:
Odcinki Horatia, w ktorych on gra są dla mnie najciekawsze :mrgreen:
I w ogole wole go sto razy od Hornblowera ;)
Faktycznie Giteczko, w tym avku to jest podobny do Ralpha, tez sie zaczelam nad tym podobienstwem zastanawiac :-D
Czyzby krecili mnie faceci o podluznej twarzy i dlugim nosie? :thud:
No i mający TO COŚ, także w glosie :serce2:

Monika - Pią 06 Lip, 2007 16:01

Mnie również trochę zmylił ten fiennes'owski wygląd z Gosiowego avatarka :wink: Bez wąsów Eugene to zupełnie inny mężczyzna.
Też nie przepadam za fryzurą John'a, trochę to nieestetyczne i jeszcze ta grzyweczka nad czołem. Ale co tam, nie jestem powierzchowna, więc i tak go uwielbiam. I wróciła mi też sympatia dla Boffinów, nie wiem nic o czwartym odcinku :cool: , ale wierzę, że pan B. zrehabilituje się całkowicie. Oglądałam niedawno wyrywkowo sceny z panią i panem B. i oni są tacy uroczy, no, naprawdę, jak można ich nie lubić :lol:

Gitka - Pią 06 Lip, 2007 16:42

Monika napisał/a:
Mnie również trochę zmylił ten fiennes'owski wygląd z Gosiowego avatarka :wink: Bez wąsów Eugene to zupełnie inny mężczyzna.


No właśnie ona specjalnie tak cudnego avatarka zrobiła, żebym mojego Johna zdradziła :mrgreen:

Ale trzymam się dzielnie, nie straszna mi tłusta grzywka, kiedy patrzę na jego oczyska...

Moniczko, ja też Boffinów uwielbiam, a monolog "zwierzęcy"pana Boffina, który tak pięknie Caroline przetłumaczyła to mój ulubiony :serce2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group