Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")
Admete - Wto 25 Gru, 2007 00:34
Tez miałam 8 poprawnych Ale jedno zgadłam, to cos o slangu
przecinek - Czw 31 Sty, 2008 09:29
Nadrabiam ogromne zaległości filmowo-serialowo-forumowe i zaczęłam od „Zakochanej Jane”, akurat puszczali w DKF-ie. Pierwsze wrażenie, tak w połowie filmu pojawiło się i nie chciało puścić – weź się chłopie do roboty, pasożyt jeden, na bogatym krewnym chciał się dorobić, mam na myśli oczywiście Lefroya. Gdyby tak uczciwie i ciężko popracował w kancelarii lub przy wuju w sądzie to być może dorobiłby się, wyrobił sobie nazwisko i sprawy finansowe i uczuciowe inaczej by wyglądały. Ale wiem że zbyt współcześnie na to patrzę. Wrażenie drugie – dlaczego Jane nie wybrała Wisleya. Na pewno był ciekawszy od Lefroya, może nie tak przystojny, ale wyższy przynajmniej , z drugim dnem, Jane sama to przyznała. Rozumiał ją, kochał i na pewno nie miałby nic przeciwko jej pisarstwu, o majątku już nie wspomnę (zresztą też pasożyt, majątek dziedziczny). A że tańczyć nie umiał ... mówi się trudno i tańczy z innym. Co do samego filmu, przyjemnie się go oglądało, piękna zdjęcia. Scena tańca na balu u Lady Gresham bardzo motylkowa, tak samo jak wchodzenie po schodach w domu sędziego, z tym nieśmiałym dotknięciem dłoni. Mogli sobie podarować scenę pocałunku nad basenem (sadzawką), a zwłaszcza pytanie Jane czy dobrze to zrobiła (złe skojarzenia). Miło było zobaczyć Ann ę Martin na dużym ekranie. Miałam tylko wrażenie, że kostiumy trochę się im rozstroiły – jakby były wzięte z dwóch różnych epok – jedne panie nosiły suknie zwężone w pasie, inne miały już te „właściwe austenowskie” z podwyższonym stanem. I jeszcze jedno – wzruszyłam się bardzo, gdy zobaczyłam, wiem, że fikcyjne, ale zawsze, powstawanie i pierwsze wersje powieści Austen, trochę mokre oczy miałam, tym bardziej, że teraz w czasie jazdy komunikacją miejską słucham „D&U” czytaną przez panią Szczepkowską. Teraz przeczytam Wasze komentarze, żeby porównać wrażenia.
trifle - Czw 31 Sty, 2008 11:30
Ha, fajne wrażenia, jeśli tak mogę powiedzieć Ja nadal lubię ten film, jest taki... ładny i nienudny, lubię aktorów - I Annę i Jamesa i Laurence'a. Ale czytam właśnie biografię Jane Austen "Niezłomne serce" i zauważam, o ile sobie dobrze przypominam film, że dużo szczegółów, drobiazgów jest bez sensu pozamienianych. Szkoda.
No i ciągle nie mogę przeboleć tego głupiego, banalnego tłumaczenia tytułu
Sofijufka - Czw 31 Sty, 2008 11:35
Trifle, ale jak byś przetłumaczyła ten tytuł? Trudny jest
trifle - Czw 31 Sty, 2008 11:42
No własnie wiem, ale mnie mierżą takie "zakochane.." "Zakochany Szekspir" był, teraz Jane.. No ble
Ja optowałabym za choćby samym "Jane" Dosłownie by było głupio.. "Stając się Jane" w ogóle nie chwytliwe jest. Może "Być Jane"? "Jane - powstanie" ? Nie wiem, byle nie tak.. tandetnie? Tak jak Polkowski z Potterowym tytułem się męczył: jak po polsku określić czym są "deathly hallows" i zamiast - u nas mocno nacechowanych - relikwii są neutralne, eleganckie "insygnia". Na pewno można by inaczej to przetłumaczyć.
Gunia - Czw 31 Sty, 2008 11:46
Hahaha. "Jane: Początek". Moim zdaniem "Jane" byłoby lepsze. Albo po prostu zostawić oryginalny tytuł, bo przecież nie wszystkie tłumaczą, ale skoro zdołali jakoś przetłumaczyć "Lost in translation", to mogli coś wymyślić.
Anonymous - Czw 31 Sty, 2008 11:52
"Zakochana JAne" "Zakochany Szekspir" teraz coś słyszalam o "Zakochanym Molierze"
Mogliby się bardziej postarać. Wiem łatwo mi mówić, ale, no kurdę taki tytuł, chociaż aż tak mi nie przeszkadza
Anonymous - Czw 31 Sty, 2008 23:05
Jane Poczatek dałoby pole do popisu dla kolejnej cześci Jane - reaktywacja
Vasco - Pią 01 Lut, 2008 00:29
A w 1917 Wnuczka Jane: Rewolucja
A propos, dziś premiera na DVD!
przecinek - Pią 01 Lut, 2008 11:31
Wydań dvd znalazłam 2 rodzaje
wydanie specjalne
http://www.vivid.pl/film/...oming+jane.html
i zwykłe
http://merlin.pl/frontend...16836ADD7C4.LB3
Ale nie znalazłam w opisach ich żadnej różnicy. Za to cena bardzo kusząca.
Anonymous - Pią 01 Lut, 2008 16:57
w sumie nawet specjalne tansze. moze w podtekscie - dla ludzi specjalnej troski?
To ja !!! To ja !!! To ja !!!
Harry_the_Cat - Pią 01 Lut, 2008 21:37
Kupiłam dzisiaj. Bardzo ładnie to wygląda, musze przyznać
Caroline - Pią 01 Lut, 2008 23:44
| Vasco napisał/a: | A w 1917 Wnuczka Jane: Rewolucja
A propos, dziś premiera na DVD! | :D, o rany!
Anonymous - Sob 02 Lut, 2008 03:24
Kotek kupiłaś nominalnie, czy masz już przed sobą? No i jakie wydanie?
Harry_the_Cat - Sob 02 Lut, 2008 14:39
Mam przed sobą, nie byłam swiadoma, ze sa dwa wydania, to wzielam to, ktore lezało. wydane jest ładnie - nie w plastikowym pudełku tylko w takim kartonowym (ja Upiora tez mam w takim). W srodku ja się rozłozy skrzydełka to jest taka ładna fotka morza i Jane vel Anny. Jest krótka zakłamana biografia Jane na okładce tez
A z dodatków:
1. zwiastun
2. z planu
3. wywiady: Anne, James, Julie W, James Cromwell, Joe Anderson, Anna MM, Laurence Fox, Lucy Cohu, Leo Bill, Jessica Ashworth, Julian Jarrold, Kevin Hood. Ale nie odpalałam więc nie wiem co to warte.
Anonymous - Sob 02 Lut, 2008 18:41
jeny i teraz nie wiem , ktora wersje masz...
Pewnie wezme w razie czego te z dodatkami
P.S. Ja też lubie te kartonowe pudełeczka. Są dużo poręczniejsze
asiek - Sob 02 Lut, 2008 19:52
Harry, a gdzie nabyłaś film ? W empiku, może ?
Gosia - Sob 02 Lut, 2008 19:52
Ja tez go dzis widzialam. Nawet ładna ma okładke, ale jednak poki co sie nie skusilam.
Zbieram na N&S z przyleglosciami
asiek - Sob 02 Lut, 2008 19:53
Gosiu, a pamiętasz cenę ?
Harry_the_Cat - Nie 03 Lut, 2008 17:51
W Empiku za 39 pln.
Gosia - Nie 03 Lut, 2008 22:02
Tak, dokladnie tak bylo.
Gdyby ten film mnie zauroczyl, to bym kupila, ale zbyt wiele mam mu do zarzucenia....
Ci co wiedzą, to wiedzą, co (czy kogo) mam na myśli
asiek - Nie 03 Lut, 2008 23:35
| Harry_the_Cat napisał/a: | | W Empiku za 39 pln. |
Dzięki,
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 18:51
| Harry_the_Cat napisał/a: | Jest krótka zakłamana biografia Jane na okładce tez . |
A na czym owo zakłamanie polega?
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 19:03
| Cytat: | | Miałam tylko wrażenie, że kostiumy trochę się im rozstroiły – jakby były wzięte z dwóch różnych epok – jedne panie nosiły suknie zwężone w pasie, inne miały już te „właściwe austenowskie” z podwyższonym stanem. |
Myślę, że to akurat było bardzo realistyczne- obie mody współwystępowały przez jakiś okres. Nie jest tak, że ludzie przychodzili na jeden bal z sukniami zwężonymi w talii, a po tygodniu na następny z podwyższonym stanem Denerwowało tylko to, że to córka biednego pastora ma właśnie najnowszy model sukni.
trifle - Czw 07 Lut, 2008 20:22
A to Jane zaczęła nosić modne suknie? Ja sobie czytam teraz jej biografię i często tam pojawia się to, że Jane lubiła być modnie ubrana, była świetną szwaczką i ogólnie interesowała się modą. Bardzo ją przygnębiało to, że nie stać jej na nowe, ładne i modne suknie..
|
|
|