Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
Agn - Pią 08 Sty, 2010 21:16
Spin, sporo? Ja naliczyłam dwie. A jesteś przecież osobą czytającą sporo, nie sądzę, byś w kółko Mniszkównę i Meyer tłukła.
Poza tym u mnie pod oczyskami nie wyskakuje też cięgiem Woolf, Dostojewski i wszyscy ci wielcy (acz lubię, nie przeczę). Jakieś zapychacze też mi się zdarzają przecież. By daleko nie szukać - Parusową przebrnęłam. Fakt, że tylko 1,5 książki (i kiedyś doczytam ten drugi tom), ale jednak... Jej pisarstwo... Khm, jak Meyer podejrzewam, że nie słyszała nigdy, jak rozmawiają nastolatki, tak przy Parus jestem pewna, że nie ma pojęcia, jak z grubsza działa facet. I jak wiem, że faceci są różni, tak żaden nie analizuje drobiazgu przez 10 stron.
The host polecam po angielsku. Tłumaczenie złe nie jest, ale... ale Stephenie tłumaczenia w zasadzie nie potrzebuje.
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 21:28
| Admete napisał/a: | Spin ja zwyczajnie jestem wrażliwa na rzeczy napisane ciekawym stylem. Nic na to nie poradzę. Ty zresztą często czytasz po angielsku, a to jest różnica. Wiem, że na pewno znasz świetnie ten język, ale dowiedzione jest, że tylko ktoś, kto posługuje się danym językiem od urodzenia, docenia wszystkie jego elementy. Zwyczajnie mamy odnośnie obcego języka mniejsze wymagania. No i Ty faktycznie czytasz sercem, a ja jestem bardzo rozumowa w gruncie rzeczy i mam męski mózg jestem tez polonistą, więc zły styl rzuca mi się w oczy. Mam to zakodowane i niestety podświadomie wychwytuję błędy. To rodzaj przekleństwa, bo często porzucam jakąś książkę ze względu na złe tłumaczenie. Dostojewskiego nie znoszę, bo jest zbyt emocjonalny i jego bohaterowie są uczuciowo rozmemłani |
To może nic na to nie radź? To jest chyba pozytywna cecha? Tak mi się przynajmniej wydaje
Z tym czytaniem po angielsku, to coś w tym może być chociaż czytałam też Szekspira, Dickensa, Huxleya, Austen, Gaskell i jeszcze paru klasyków i dostrzegam różnicę w stylu ich pisarstwa i pisarstwa Meyer. Ale może jednak...
Z Twoją opinią odnoście Dostojewskiego zgazdam się w 100%, tego nieszczęsnego Raskolnikowa miałam ochotę walnąć czymś ciężkim w łeb...
Admete - Pią 08 Sty, 2010 21:32
Dodaj jeszcze do mojej charakterystyki dość dziwną definicję romatyzmu Jest tu gdzieś dyskusja romantyczek z cynicznymi realistkami Chyba w wątku Becoming Jane.
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 21:34
| Agn napisał/a: | | Jakieś zapychacze też mi się zdarzają przecież. By daleko nie szukać - Parusową przebrnęłam |
nie wiem, kto to jest, ale jak znam życie pewnie mi się bardzo spodoba
| Agn napisał/a: | | Spin, sporo? Ja naliczyłam dwie |
bo się do dwóch przyznałam Oglądam się za siebie na trzy długie półki wypełnione książkami i co widzę? 50 powieści Koontza (postanowiłam zebrać wszystkie), Kinga, Crichtona, Browna, Harrisa (chociaż tu się będę upierać, że to dobra literatura jest), Cookson (o zgrozo!) i nawet, cholera, jakiś Nicholas Sparks się poniewiera. Dopiero na ostatniej świecą klasycy: Bronte jedna i druga, Austen, Gaskell, Dickens,Hardy, George Elliot...czy te kilka Pingwinów ratuje mój najwyraźniej skłonny do obniżania lotów gust?
A obecnie czytam dla rozrywki, między esejami o Jane Austen, Sagę o Ludziach Lodu i jakoś mi się w miarę płynnie czyta. A brakujące tomy "pożyczam" od Agn!
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 21:37
| Admete napisał/a: | Dodaj jeszcze do mojej charakterystyki dość dziwną definicję romatyzmu Jest tu gdzieś dyskusja romantyczek z cynicznymi realistkami Chyba w wątku Becoming Jane. |
Muszę tam zajrzeć
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 21:42
Dla Team Jacob:
http://cdn.buzznet.com/me...laughing-01.jpg
Admete - Pią 08 Sty, 2010 21:43
Koontza czytałam, jak byłam na studiach czyli w Twoim wieku Miałam tez fazę na Cusslera czy jak mu tam było i na Kellermana i Pattersona ( autorzy kryminałów z dreszczykiem ). Ale bym nie kupiła. Crichtona jakos nigdy nie polubiłam, Browna nie znoszę ( styl ma prosty jak budowa cepa, ale błędów w tłumaczeniu nie widziałam ). Harris ma dobre powieści. Cookson nie jest wydawana po polsku, a czytać po angielsku to by mi się jej książek nie chciało. Sparks to tak na podróż pociągiem i tylko niektóre rzeczy, bo zbyt słodki. Hmmm...co ja mam u siebie? Różności, różności Wszystkiego po trochu.
Tolkien, dużo o Tolkienie, Austen, o Austen, Bronte, o Bronte Amy Tan, Angela Carter, Eco, Dickens, Thackerey, Henry James, sporo o historii, historii literatury, historii obyczaju, jakies pamiętniki, dużo fantastyki i sf ( starej i nowej ), odrobina kryminałów, ale głównie kryminały historyczne, mnóstwo polskiej literatury, dużo lektur gimnazjalnych i podstawówkowych Potter, Pullman, Carr, Elliot Pattison, Perez Reverte, Samantha Clarke...Te ostatnie to z literatury popularnej.
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 21:51
| Admete napisał/a: | | Koontza czytałąm, jak byłam na studiach czyli w Twoim wieku |
Jakiś ulubiony tytuł?
| Admete napisał/a: | | Browna nie znoszę ( styl ma prosty jak budowa cepa, ale błędów w tłumaczeniu nie widziałam ). |
potwierdzam to o stylu, natomiast pomysły ma niezłe, szczególnie w Kodzie. | Admete napisał/a: | | Cookson nie jest wydawana po polsku, a czytać po angielsku to by mi się jej książek nie chciało |
Większość bohaterów Cookson porozumiewa się północnoangielską gwarą i pewnie dlatego nikt się nie podjął tłumaczenia...
| Admete napisał/a: | | Sparks to tak na podróż pociągiem i tylko niektóre rzeczy, bo zbyt słodki |
W małych dawkach jest ok, ale w większych niestrawny...
Na Thackeraya w oryginale poluję w antykwariatach ale nie mogę dostać. Na Trollope'a też poluję
| Admete napisał/a: | | jakies pamiętniki, dużo fantastyki i sf ( starej i nowej ), |
błe. Pamiętników unikam jak ognia, jedyna autobiografia jaką przeczytałam (i to wielokrotnie i zajmuje honorowe miejsce wśród kolekcji kryminałów autorki) to autobiografia Chmielewskiej - dzieło życiowe i genialnie śmieszne.
| Admete napisał/a: | | dużo lektur gimnazjalnych i podstawówkowych |
też mam, bo lubię, np. Nad Niemnem, Lalkę, Trylogię, Pana Tadeusza...a nie, zaraz, to licealne lektury są W podstawówce to jakieś nieszczęsne Łyski, Antki i Janki Muzykanty
Admete - Pią 08 Sty, 2010 22:07
| Cytat: | | potwierdzam to o stylu, natomiast pomysły ma niezłe, szczególnie w Kodzie. |
Kłopot z tymi pomysłami jest taki, że już inni wcześniej je wymyślili "Święty Graal, święta krew" - o wiele lepiej się to czyta niż Browna. Na dodatek przechodziłam kiedyś fazę fascynacji gnozą i katarami francuskimi i przy tym Brown też wypadał blado. Jednym zdaniem - "nihil novi sub sole" a ludzie myśleli, że Amerykę odkrył
| Cytat: | | Pamiętników unikam jak ognia, jedyna autobiografia jaką przeczytałam (i to wielokrotnie i zajmuje honorowe miejsce wśród kolekcji kryminałów autorki) to autobiografia Chmielewskiej |
Uwielbiam literaturę faktu. Obecnie cenię ją wyżej niż beletrystykę. Chyba dlatego, że beletrystyka prawie niczym nie może mnie zaskoczyć. Kapuściński, Terzani, którego odkryłam ostatnio...Coś pięknego. Drugi mój konik to teksty z dziedziny historii kultury.
Agn - Sob 09 Sty, 2010 00:01
| spin_girl napisał/a: | | Agn napisał/a: | | Jakieś zapychacze też mi się zdarzają przecież. By daleko nie szukać - Parusową przebrnęłam |
nie wiem, kto to jest, ale jak znam życie pewnie mi się bardzo spodoba |
Znaczy się pomysł to ona ma niezły, ale... Chryste Panie, ten jej styl... Dobijający.
I też coraz częściej doceniam nie-beletrystykę. Czytać coś muszę (uzależnienie, ale nie zamierzam tego leczyć ), a nie zawsze mi powieści "wchodzą". No i wtedy czytam... coś innego.
Wracając do tematu - fotkę widziałam już. A jakże.
Ostatnio jakaś gimnazjalistka stanęła przed kasą, walnęła na ladę "Zmierzch" i gada z koleżanką, że jak jej kolega może czytać "Władcę pierścieni"? Ona woli takie coś (wskazując na książkę), ale jak można czytać WP? Nie mogłam się powstrzymać i powiedziałam, że najlepiej od lewej do prawej.
spin_girl - Sob 09 Sty, 2010 09:49
| Agn napisał/a: | | Ostatnio jakaś gimnazjalistka stanęła przed kasą, walnęła na ladę "Zmierzch" i gada z koleżanką, że jak jej kolega może czytać "Władcę pierścieni"? Ona woli takie coś (wskazując na książkę), ale jak można czytać WP? Nie mogłam się powstrzymać i powiedziałam, że najlepiej od lewej do prawej. |
Biedna, biedna Agn
Agn - Sob 09 Sty, 2010 19:29
No, biedna. Nie miałam aparatu, by pstryknąć fotkę miny dziewczęcia.
RaczejRozwazna - Sob 09 Sty, 2010 20:00
| Agn napisał/a: | | Swoją szosą to ciekawe, że Virginia Woolf, skądinąd kobieta mające solidne pojęcie o pisarstwie, w swoich pamiętnikach napisała mniej więcej tak: "Czytam Ulissesa. Po pierwszych trzech rozdziałach jestem rozbawiona, zafascynowana. Po kolejnych rozdrażniona, zniesmaczona i śmiertelnie znudzona. |
No popatrz, nie znałam tej opinii Woolf o Ulissesie, a miałam toćka w toćkę tak samo! Na początku zainteresowanie a później tylko znużenie i zniesmaczenie. Lubie zabawę konwencjami i igraszki z formą, ale na przestrzeni 300 stron to się robi niestrawne. A to się dowartościowałam
| Admete napisał/a: | Dodaj jeszcze do mojej charakterystyki dość dziwną definicję romatyzmu Jest tu gdzieś dyskusja romantyczek z cynicznymi realistkami Chyba w wątku Becoming Jane. |
Ha, stąd się wziął mój nick! Trafiłam na forum tuż po premierze BJ i wpadłam w rój i tygiel dyskusyjny To co się działo między obozem rozważnych a romantycznych to się w głowie nie mieści. Trup słał się gęsto, a dyskusje o Zmierzchu między oboma teamami to przy tym niewinne igraszki.
Ja wówczas skłaniałam się jednak ku rozważnym, a że nie byłam w tym radykalna stąd się wziął mój nick. No bo generalnie jestem osobowością łagodna i skłonną do kompromisów
A propos śniło mi się dzisiaj, że ochrzaniałam Edwarda Cullena na czym świat stoi. Przyłożyłam mu też chochelką sporych rozmiarów. Obudziłam się w wyśmienitym nastroju
Agn - Sob 09 Sty, 2010 20:17
Ło rany, a czym ci tak Edward podpadł, że dostał i opiernicz i chochlą?
RaczejRozwazna - Sob 09 Sty, 2010 20:23
A to dłuższa historia - sam sen był bardzo ciekawy ale opiszę go po niedzieli bo muszę teraz uciekać.
Powiem tylko, że Edward zareagował jak na niego przystało - pokornie niemal na klęczkach. Rany, co za facet...
spin_girl - Sob 09 Sty, 2010 22:04
Właśnie skończyłam oglądać Zmierzch na Canal+
Ach, Edward
| RaczejRozwazna napisał/a: | | A propos śniło mi się dzisiaj, że ochrzaniałam Edwarda Cullena na czym świat stoi. Przyłożyłam mu też chochelką sporych rozmiarów. Obudziłam się w wyśmienitym nastroju |
Pomszczę go!
Agn - Sob 09 Sty, 2010 22:12
No, no, no! Uderzysz Rozważną? Nie waż się! Obronię ją!
Poza tym powinnaś znieść to z dumą - nawet w takiej sytuacji z pokorą przyjął... hmm, cios chochelką.
RR, jak ty mi tego snu nie opiszesz, to się obrona skończy!
PS Spin, świetny avatar. Podoba mi się kombinacja z kolorami.
spin_girl - Sob 09 Sty, 2010 22:15
| Agn napisał/a: | | No, no, no! Uderzysz Rozważną? Nie waż się! Obronię ją! |
nie, jak nie mam PMS to jestem łagodna jak baranek
| Agn napisał/a: | | Poza tym powinnaś znieść to z dumą - nawet w takiej sytuacji z pokorą przyjął... hmm, cios chochelką. |
bo wie, że mógłby ją złamać jak zapałkę jedną ręką
| Agn napisał/a: | | PS Spin, świetny avatar. Podoba mi się kombinacja z kolorami. |
to jest moje ulubione ujęcie z filmu. Za Edwardem jest wypchany ptak z rozłożonymi skkrzydłami, które Edwardowi wystają zza pleców - efekt jest świetny.
Agn - Sob 09 Sty, 2010 22:17
Na avku widać tylko kawałek ptaka, więc anielskich skojarzeń nie miałam. Za to teraz mam... różne takie... nieprzystojne... Ja się lepiej zamknę i skupię na pisaninie, bo nigdy nie wybrnę za ten cholerny prolog...
Zapałkę? Eee, nie, musiałby szarpnąć. Tak mnie się wydaje...
Anonymous - Sob 09 Sty, 2010 22:19
Spin kurczę.... uważaj z tekstami o ptaku bo
primo możesz ujść za nieobyczajną
secundo sprowokowałaś mnie do komentarza którego nie napiszę bo patrz primo
tertium non datur
spin_girl - Sob 09 Sty, 2010 22:20
| Agn napisał/a: | | anielskich skojarzeń nie miałam. Za to teraz mam... różne takie... nieprzystojne... J |
hihiihihiih
| Agn napisał/a: | | Zapałkę? Eee, nie, musiałby szarpnąć. Tak mnie się wydaje... |
Myślę, że kark mógłby jej zgnieść nawet jedną ręką.
Agn - Sob 09 Sty, 2010 22:23
Kaśku, z tym ptakiem to ja bardziej... khem, tego...
Żeby zmiażdżyć kark ręką, trzeba by ów kark paluchami objąć (by położyć nacisk z obu stron i miażdżyć). Nie wiem, czy E. ma na tyle duże łapy...
Kurde, o czym my rozmawiamy!
Anonymous - Sob 09 Sty, 2010 22:24
Agn ale najpierw przeczytałam komentarz spin, gdy Twego jeszcze nie było
Ja wiem, wiem, że do takich skojarzen to Ty niż dobre, spokojne niewinne spiniątko
Agn - Sob 09 Sty, 2010 22:27
Taaa... Agn pierwsza do kosmacizny.
A Spin jest grzeczna, choć jak myślę o jej pomyśle na ff, to podejrzewam, że wyrosły jej rogi.
Aragonte - Sob 09 Sty, 2010 22:31
| spin_girl napisał/a: | | to jest moje ulubione ujęcie z filmu. Za Edwardem jest wypchany ptak z rozłożonymi skkrzydłami, które Edwardowi wystają zza pleców - efekt jest świetny. |
Moje też - dostałam przy nim śmiechawki
|
|
|