Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
spin_girl - Czw 07 Sty, 2010 21:15
| Agn napisał/a: | | Te kilka zdań po prostu tam ginie i są (przynajmniej jak dla mnie) kompletnie niezauważalne |
Szukajcie a znajdziecie...
Agn - Czw 07 Sty, 2010 21:16
| spin_girl napisał/a: | Szukajcie a znajdziecie... |
Jako antykopciuszek nie mam wrednej macochy, która by mi kazała oddzielać groch od ryżu, czy co tam było.
Anaru - Czw 07 Sty, 2010 22:18
| Agn napisał/a: | | RR, Bella także kochała E. za "powalający zapach". |
To musiał być Axe
Agn - Czw 07 Sty, 2010 22:22
Odpada. Inaczej by go dorwała, rzuciła na łóżko i tak zwyobracała, że biedny E. do dziś zbierałby się z szoku, jaka mu się namiętna dziewoja trafiła. Axe działa tak, że E. nie dałby rady jej powstrzymać. Ja tam wierzę reklamie z windą.
PS A jeszcze sobie zerknęłam na oryginał Eclipse. Pocałunek Jacob - Bella. Rany, cóż to była za namiętność... Fiu fiu! Nie, w życiu nie wybrałabym E.
PPS Dorwałam jakiegoś harlekina pt. "Indiańska kołyska". Bohater to Indianin. Ma na imię - attention please! - Jacob. A główny zły (na to wygląda) ma na nazwisko Culley.
Anaru - Czw 07 Sty, 2010 22:53
| Agn napisał/a: | PPS Dorwałam jakiegoś harlekina pt. "Indiańska kołyska". Bohater to Indianin. Ma na imię - attention please! - Jacob. A główny zły (na to wygląda) ma na nazwisko Culley. |
Aaaa! czytałam kiedyś daaaawno temu
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 11:00
| Agn napisał/a: | | PPS Dorwałam jakiegoś harlekina pt. "Indiańska kołyska". Bohater to Indianin. Ma na imię - attention please! - Jacob. A główny zły (na to wygląda) ma na nazwisko Culley. |
a bohaterka ma na imię Bella? Bo jeśli tak to może Meyer też to czytała...
RaczejRozwazna - Pią 08 Sty, 2010 14:03
| spin_girl napisał/a: | | RaczejRozwazna napisał/a: | | Bo "za co" Bella kocha Edwarda - za zniewalający uśmiech i błyszczącą skórę? |
| Agn napisał/a: | | RR, Bella także kochała E. za "powalający zapach". |
i jeszcze za kilka innych istotnych rzeczy, o których już tu długo i wyczerpująco pisałam |
Spin, ale ja mówiłam to w kontekście twierdzenia Belli , że nawet jeśli Edward okazałby się mordercą i nie tak szlachetnym guyem jak jest, to nadal by się od niego nie odczepiła. Czyli - wnioskowanie logiczne - Bella kocha Edwarda za wygląd.
| Agn napisał/a: |
Nie tykam póki co NM, bo mi raz, że wen zwieje, dwa, że mi źle, że ta głupia dziewucha woli E. A między nią a Jacobem tyyyle ciepła... |
Właśnie Swoją szosą mam w głowie ff całkiem spory. Pierwszy raz w życiu dopadł mnie taki wen - tak więc twierdzę, iż saga Zmierzch pobudza wyobraźnię i w związku z tym ma istotne znaczenie dydaktyczne .
Co i tak nie zmienia faktu, iż go nie napiszę, bo nie mam kiedy i mi się nie chce,
| Agn napisał/a: | | PS A jeszcze sobie zerknęłam na oryginał Eclipse. Pocałunek Jacob - Bella. Rany, cóż to była za namiętność... Fiu fiu! Nie, w życiu nie wybrałabym E. |
I znowu właśnie. Tak się zastanawiam co by się stało, gdyby tak Jacob wcześniej wziął się za to całowanie (tak gdzieś w połowie NM). Gdy Alice wraca mogłoby być już „po ptokach..”
| Cytat: | | PPS Dorwałam jakiegoś harlekina pt. "Indiańska kołyska". Bohater to Indianin. Ma na imię - attention please! - Jacob. A główny zły (na to wygląda) ma na nazwisko Culley. |
No i mamy źródło inspiracji! Nie wierzę, że to przypadek, nie słyszałam, żeby Indianie nagminnie nosili imię Jacob
Anonymous - Pią 08 Sty, 2010 14:08
Oczywiście, że Bella kocha za wygląd..... za co za wampiryzm? Normalna dziewoja jak się dowie, że jej Romeo to wampir to ucieka. Skąd Bella miała wiedzieć, że on jest dobrym wampirem?
wampir z definicji jest zły.....
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 14:47
| lady_kasiek napisał/a: | Skąd Bella miała wiedzieć, że on jest dobrym wampirem?
wampir z definicji jest zły..... |
Jacob jej przypadkiem powiedział w rozmowie na plaży, że Cullenowie to dobre wampiry.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że Bella kochała Edwarda za wygląd. Czy w ogóle kocha się kogoś "za coś", czy po prostu się kogoś kocha? Za tak zwany "całokształt", którego wygląd stanowi część, ale nie całość?
A Jacoba za co kochała? Za mięśnie? Za uśmiech? Za wysoką temperaturę ciała? Za to, że był wilkołakiem?
RaczejRozwazna - Pią 08 Sty, 2010 15:22
Spin - kocha się za całokształt, ale właśnie , jaki to jest całokształt? Ok Edward jest idealny, ale jakby się okazało, że jest psychopatą świetnie się maskującym? Jedyny zachowany constans między Edwardem Belli a tym rzeczywistym to byłby wygląd. Bella mówi wprost - nic mnie nie oderwałoby od Edwarda, nawet jakby zachowywał się jak drań. I mówi to już gdzieś na początku tej "wielkiej miłości". To nie jest miłośc, to jest obsesja granicząca z autodestrukcją. Jednym słowem - Bella twierdzi, że kochałaby Edwarda nawet wtedy gdy nie byłby taki jaki jest, tzn nie byłby "dobrym wampirem".
Wyobraźmy sobie taką sytuację - zakochujesz się we wspaniałym człowieku, który jest ucieleśnieniem Twych marzeń. Po jakimś czasie okazuje się, że zamordował żonę i kochankę, albo znęcał się nad dzieckiem albo nie wiem co jeszcze. Reakcja zdrowego człowieka byłaby taka: ch... jak mogłam się tak pomylić. Bolałoby strasznie, ale człowiek musiałby zrozumieć, że kocha swoją fałszywą wizję o tym tym drugim, a nie jego samego.
Bella nie ma, jak sama twierdzi, tej zdroworozsądkowej samo-ochrony. I w tym cały jest ambaras. Miała farta, że Edward rzeczywiście był dobry (jak dla niej).
Jacoba Bella kocha właśnie za to jaki jest. I mówi o tym. Że jest ciepły - jak słońce, że jes nieśmiały i bezbronny, a jednocześnie pewny siebie, że jest czasami tak wkurzający, że aż boli, ale nie można się na niego długo gniewać. Natomiast co mówi o Edwardzie? Anioł, młody bóg - co nam mówią te określenia?
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 16:19
Ok, zmusiłyście mnie Niech przemówią fakty:
I didn’t know if there ever was a choice, really. I was already in too deep. Now that I knew — if I knew — I could do nothing about my frightening secret. Because when I thought of him, of his voice, his hypnotic eyes, the magnetic force of his personality, I wanted nothing more than to be with him right now.
Bella Swan, Twilight, Chapter 7, p.139
I feel very safe with you.
Bella Swan, Twilight, Chapter 8, p.170
I can’t explain it right… but he’s even more unbelievable behind the face.
Bella Swan, Twilight, Chapter 10, p.204
The vampire who wanted to be good — who ran around saving people’s lives so he wouldn’t be a monster…
Bella Swan, Twilight, Chapter 10, p.204
Common sense told me I should be terrified. Instead, I was relieved to finally understand. And I was filled with compassion for his suffering, even now, as he confessed his craving to take my life.
Bella Swan, Twilight, Chapter 13, p.273
Why do you do it? I still don’t understand how you can work so hard to resist what you… are. Please don’t misunderstand, of course I’m glad that you do. I just don’t see why you would bother in the first place.
Bella Swan, Twilight, Chapter 14, p.306
I’ll be the first to admit that I have no experience with relationships. But it just seems logical… a man and woman have to be somewhat equal… as in, one of them can’t always be swooping in and saving the other one. They have to save each other equally.
Bella Swan, Twilight, Chapter 24, p.473 - dlatego Bella chciała zostać wampirem.
Do you remember when you told me that I didn’t see myself very clearly? You obviously have the same blindness.
Bella Swan, Twilight, Epilogue, p.497 - uważała go za dobrego człowieka.
Option three: Edward loved me. The bond forged between us was not one that could be broken by absence, distance, or time. And no matter how much more special or beautiful or brilliant or perfect than me he might be, he was as irreversibly altered as I was. As I would always belong to him, so would he always be mine.
Bella Swan, New Moon, Chapter 24, p.527
It’s a bit late for me to worry about who I fall in love with. But even without the warning, I seem to have managed fairly well.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 1, p.29
I love him. Not because he’s beautiful or because he’s rich! I’d much rather he weren’t either one. It would even out the gap between us just a little bit — because he’d still be the most loving and unselfish and brilliant and decent person I’ve ever met. Of course I love him. How hard is that to understand?
Bella Swan, Eclipse, Chapter 4, p.110
What is a valid reason for someone to love someone else? Since apparently I’m doing it wrong.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 4, p.110
At least he can be a grown-up about this. He knows that hurt ing you would hurt me — and so he never would. You don’t seem to care about that at all!
Bella Swan, Eclipse, Chapter 5, p.115
I don’t care who’s a vampire and who’s a werewolf. That’s irrelevant. You are Jacob, and he is Edward, and I am Bella. And nothing else matters.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 5, p.130
There was no end to his generosity. I deserved him now less than I ever had.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 23, p.521
First, because you are bizarrely moral for a vampire.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 24, p.536
He wasn’t even mad at me — he wasn’t even mad at you! He’s so unselfish it makes me feel even worse. I wish he would have yelled at me or something. It’s not like I don’t deserve . . . well, much worse that getting yelled at But he doesn’t care. He just wants me to be happy.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 26, p.593
You may be brave enough or strong enough to live without me, if that’s what’s best. But I could never be that self-sacrificing. I have to be with you. It’s the only way I can live.
Bella Swan, Eclipse, Chapter 27, p.610
I’m one hundred percent sure about Edward.
Bella Swan, Breaking Dawn, Chapter 1, p.16
It seemed silly that this fact – the existence of his soul – had ever been in question, even if he was a vampire. He had the most beautiful soul, more beautiful than his brilliant mind or his incomparable face or his glorious body.
Bella Swan, Breaking Dawn, Chapter 2, p.24
knew it was working then, so I concentrated even harder, dredging up specific memories I’d saved for this moment, letting them flood my mind, and hopefully his as well. Some of the memories were not clear – dim human memories, seen through weak eyes and heard through weak ears: the first time I’d seen his face… the way it felt when he’d held me in the meadow… the sound of his voice through the darkness of my faltering consciousness when he’d saved me from James… his face as he waited under a canopy of flowers to marry me… every precious moment from the island… his cold hands touching our baby through my skin… And the sharp memories, perfectly recalled: his face when I’d opened my eyes to my new life, to the endless dawn of immortality… that first kiss… that first night…
Bella Cullen, Breaking Dawn, Chapter 39, p.753
Now you know. No one’s ever loved anyone as much as I love you.
Bella Cullen, Breaking Dawn, Chapter 39, p.753
Admete - Pią 08 Sty, 2010 17:01
O! W końcu widzę to po angielsku. Faktycznie proste, bo rozumiem Przy bardziej skomplikowanym stylu miałabym problemy. Brzmi jak ff z fanfiction.net. I nadal mnie niemożebnie bawi.
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 17:07
| Admete napisał/a: | | Normalnie jak Helcia Mniszkówna |
mnie się też nasuwają porównania z Trędowatą.
Co ciekawe Trędowata, jako powieść dla kucharek i sprzątaczek, miała umrzeć śmiercią naturalną w ciągu kilku miesięcy, tymczasem po ponad stu latach nadal jest czytana, doczekała się kilku ekranizacji w doborowej obsadzie i stała się pewnego rodzaju "klasyką"....podejrzewam, że podobny los może czekać i sagę Zmierzchu.
Najwyraźniej ludzie jednak lubią ckliwe romanse.
BTW, od razu się przyznam, że Trędowatą też lubię. Dostrzegam jej wady stylistyczne i logiczne, ale nic na to nie poradzę- jako niepoprawna romantyczka lubię sobie czaem poczytać o kopciuszkach i księciach z bajki...
Anonymous - Pią 08 Sty, 2010 17:10
| Admete napisał/a: | | Faktycznie proste, bo rozumiem |
pamiętam jak rok temu gdy miałam się dopiero zabrać do czytania spin obdarowała mnie e-bookiem in inglisz..... zaczęłam nawet czytać, ale później dorwałam polskie... a jak ja zrozumiałam to już coś
Admete - Pią 08 Sty, 2010 17:30
Ja Helci i jej stylu nie trawię, więc pewnie coś jest na rzeczy ze Zmierzchem
Najpierw zaczynam się śmiać, a potem odkładam, bo jest tyle innych rzeczy. Taki patetyczno-melodramatyczny styl dozgonnego uczucia bawi przez chwilę, a potem jednak odrzuca.
asiek - Pią 08 Sty, 2010 18:10
| spin_girl napisał/a: | | Admete napisał/a: | | Normalnie jak Helcia Mniszkówna |
mnie się też nasuwają porównania z Trędowatą.
Co ciekawe Trędowata, jako powieść dla kucharek i sprzątaczek, miała umrzeć śmiercią naturalną w ciągu kilku miesięcy, tymczasem po ponad stu latach nadal jest czytana, doczekała się kilku ekranizacji w doborowej obsadzie i stała się pewnego rodzaju "klasyką"....podejrzewam, że podobny los może czekać i sagę Zmierzchu.
Najwyraźniej ludzie jednak lubią ckliwe romanse.
BTW, od razu się przyznam, że Trędowatą też lubię. Dostrzegam jej wady stylistyczne i logiczne, ale nic na to nie poradzę- jako niepoprawna romantyczka lubię sobie czaem poczytać o kopciuszkach i księciach z bajki... |
Ależ Hela Mniszek działa antydepresyjnie, boki można przy niej zrywać.
Znakomicie poprawia humor, czego dowodem jest jeden z wątków niniejszego forum.
Admete - Pią 08 Sty, 2010 18:33
Na mnie akurat wpływa odwrotnie. Po krótkotrwałym śmiechu dostaję depresji
Agn - Pią 08 Sty, 2010 19:25
Nie, laska miała na imię Carolina, a całość się dzieje w XIX wieku.
| spin_girl napisał/a: | I’ll be the first to admit that I have no experience with relationships. But it just seems logical… a man and woman have to be somewhat equal… as in, one of them can’t always be swooping in and saving the other one. They have to save each other equally.
Bella Swan, Twilight, Chapter 24, p.473 - dlatego Bella chciała zostać wampirem. |
Dlatego większość związków z takim podłożem, kiedy kobieta permanentnie czuje się gorsza od swojego partnera, kończy się... no, hmm, końcem. I wrzaskami.
Te wszystkie rodzynki w całości toną i wciąż uważam, że to Meyer się nagle budziła z myślą "Cholera, bo jeszcze pomyślą, że Belka kocha E. za buzię!" Bo tak to, naprawdę, wygląda.
Cóż, Stefanio, i tak ci nie wyszło.
Akurat koleżanka użyczyła mi Historyka w oryginale. O rany, prawdziwe cudo...
Odnośnie Trędowatej - nie od parady sporo klientek w mojej księgarni za nic nie chce się przyznać, że owo dzieUo czytało. I nie od parady tyle osób na samą myśl o nim ma odruchy wymiotne lub przynajmniej lekki, pełen politowania uśmieszek.
W chwili obecnej zaś zauważam ciekawe "boomy" na coś. Był boom na Pottera, ale już się powolutku wygasza. Zauważyliście, że zrobiło się ciszej? Popularność sagi już teraz spada i sporo nastolatek już teraz widzi, jaki, pardon, chłam przeczytały. I nie mają na nie więcej ochoty. Widzę to np. na forach. I żeby nie było - nie ja w tych rozmowach nazywałam to "chłamem" (bo i nie brałam w nich udziału, wyłączałam się b. szybko). I nikogo nie przekabacałam na swoją stronę. To się samo dzieje. Nie, ja sadze nie wróżę takiej popularności, jak Trędowatej. Kiedy skończą się ekranizacje, wycichnie i "czarna seria".
asiek - Pią 08 Sty, 2010 19:31
| Admete napisał/a: | Na mnie akurat wpływa odwrotnie. Po krótkotrwałym śmiechu dostaję depresji |
Admete, bo Ty jest fachowcem od poprawnej polszczyzny, to i nie dziwota, ze Cię razi. Ze mną jest inaczej, ale już to wiesz.
Zresztą w mojej pracy naczytałam się tak dziwych rzeczy ... że styl Heli, to miszszczczostwo świata.
RaczejRozwazna - Pią 08 Sty, 2010 19:47
Też tak sądzę jak Agn - moda na Zmierzch się skończy. A o Trędowatej też myślałam w kontekście sagi
Spin - chodziło mi o to, że i bez tego wszystkiego co tak ładnie zacytowałaś Bella by się od Edwarda nie odczepiła - ona o tym gdzieś mówi ale nie znam tak dobrze sagi, żeby znaleźć cytat. Bella gdzieś porównuje Jacoba do Edwarda, mówiąc, że gdyby Jake jako wilkołak zabijał ludzi to koniec ich przyjaźni, natomiast gdyby Edward okazałby się mordercą to i tak nie mogłaby się od niego uwolnić. Tylko tyle.
| Cytat: | Dlatego większość związków z takim podłożem, kiedy kobieta permanentnie czuje się gorsza od swojego partnera, kończy się... no, hmm, końcem. I wrzaskami.
|
Właśnie. Albo szpitalem psychiatrycznym...
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 20:23
| Agn napisał/a: | | Akurat koleżanka użyczyła mi Historyka w oryginale. O rany, prawdziwe cudo... |
Czytałam, jakoś mnie nie powaliło. Fajne, ale bez fajerwerków. Kiedy wyjeżdżałam z Irlandii oddałam mój egzemplarz koleżance i teraz nawet mi trochę szkoda, bo to było przed moją fazą na wampiry
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Spin - chodziło mi o to, że i bez tego wszystkiego co tak ładnie zacytowałaś Bella by się od Edwarda nie odczepiła - ona o tym gdzieś mówi ale nie znam tak dobrze sagi, żeby znaleźć cytat. Bella gdzieś porównuje Jacoba do Edwarda, mówiąc, że gdyby Jake jako wilkołak zabijał ludzi to koniec ich przyjaźni, natomiast gdyby Edward okazałby się mordercą to i tak nie mogłaby się od niego uwolnić. Tylko tyle. |
Wiem, że to gdzieś było, ale pojawiło się na etapie, kiedy Bella już jakiś czas była z Edwardem i zdążyła go dość dobrze poznać, odkryć jego wszystkie zalety, pokochać i przestać sobie wyobrażać życie bez niego. Kochała go tak bardzo, że mogłaby mu wybaczyć nawet morderstwo, ale podejrzewam, że nie myślała o morderstwie z zimną krwią tylko o "wpadce" spowodowanej faktem, że był wampirem.
Te wszystkie cytaty, które umieściłam są na stronie internetowej, ktoś to ładnie przepisał i podzielił, dlatego mogłam powklejać
Agn, ja rozumiem, że może Cię to nie przekonywać, ale skoro w książce jest napisane wprost, że kochała go nie dla tego, że był bogaty i przystojny, to chyba moja interpretacja też ma prawo bytu? Bo ja jej wierzę. Dla mnie Edward tworzy na kartach powieści bardzo ciekawą osobowość i dlatego wierzę Belli, że tę osobowość dostrzegła i pokochała i myślę, że dla ogólnej nterpretacji tej postaci oraz ich związku uczuciowego ważny jest fakt, że dostrzegała i doceniała jego liczne zalety, nawet jeśli przeważają zachwyty nad jego boskim wyglądem.
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 20:32
| Agn napisał/a: | | Odnośnie Trędowatej - nie od parady sporo klientek w mojej księgarni za nic nie chce się przyznać, że owo dzieUo czytało. I nie od parady tyle osób na samą myśl o nim ma odruchy wymiotne lub przynajmniej lekki, pełen politowania uśmieszek. |
Zaczynam się zastanawiać, czy ja przypadkiem nie mam naprawdę bardzo złego gustu jeśli chodzi o literaturę....Najpierw się przyznałam, że podobał mi się Zmierzch, na półce mam Trędowatą, do której raz na kilka lat, przydeptana ponurą rzeczywistością, wracam w celu relaksu...Może powinnam jednak przestać uprawiać dyskusje z kulturalnymi ludźmi i iść poczytać coś wyższych lotów? Zaczynam się na serio niepokoić....Może za karę powinnam się zmusić do czegoś w stylu "Zbrodni i kary" albo jakiegoś Joye'a, to się koszmarnie czyta za to podobno to jest wysoka literatura...Przepraszam, myślę na głos, ale na poważnie obawiam się bana z tego, bądź co bądź, literackiego forum....
Agn - Pią 08 Sty, 2010 20:49
Spin, no coś ty! Nie napisałam przecież, że twoja interpretacja nie ma prawa bytu. Ja po prostu patrzę na książkę nieco inaczej. Ty od środka, a ja - od zewnątrz. Nie wsiąkam, widzę z dystansu, stąd po prostu nie daję się wcisnąć w tę opowieść z taką siłą. Dlatego widzę, jak coś jest pisane. No i nie mogę się uwolnić od słów samej autorki: "It's not that I think while I'm writing."
Nie znaczy to, że ty tego nie widzisz. Nie da się jednak ukryć, że... hmm, jak to ująć? Na sagę patrzysz bardziej sercem, ponieważ lubisz tę historię taką, jaką jest. A mnie kalkulacja na to nie pozwala.
Zresztą sama przyznałaś, że nie jest to literatura wysokich lotów.
A Joyce'a to ja nawet nie usiłowałam czytać. Acz nadziałam się na jego "streszczenie" w książce, gdzie klasyka literacka była opowiadana w 4 obrazkach i Joyce miał takie wstawki, że ktośtam myśli, a do tego dochodzi 800 stron ważnej literatury. Swoją szosą to ciekawe, że Virginia Woolf, skądinąd kobieta mające solidne pojęcie o pisarstwie, w swoich pamiętnikach napisała mniej więcej tak: "Czytam Ulissesa. Po pierwszych trzech rozdziałach jestem rozbawiona, zafascynowana. Po kolejnych rozdrażniona, zniesmaczona i śmiertelnie znudzona."
Acz teraz tak patrzę na swoją poprzednią wypowiedź i chyba za ostro się wyraziłam. Jeśli uraziłam tym ciebie - przepraszam. Jesteś moją ulubioną fanką sagi, która mi przywraca wiarę w tych, którzy są jej wielbicielami.
Acz ja cię kiedyś zmuszę do równie mocnej dyskusji na temat The host. O!
PS Zaś Kostova... świetna, bardzo starannie przemyślana historia, bardziej skomplikowana, trzy opowieści, jeden wróg i piękny wątek miłosny (i nawet pierwsza miłość też się zaplątała), niesamowity klimat i mnóóóstwo informacji dotyczących Włada Palownika. Mniam!
spin_girl - Pią 08 Sty, 2010 20:56
| Agn napisał/a: | | Acz teraz tak patrzę na swoją poprzednią wypowiedź i chyba za ostro się wyraziłam. Jeśli uraziłam tym ciebie - przepraszam. Jesteś moją ulubioną fanką sagi, która mi przywraca wiarę w tych, którzy są jej wielbicielami. |
Nie, nie o to mi chodziło!
Po prostu zaczęłam się zastanawiać o jakich "dziełach" wypowiadam się z taką sympatią i na serio się spłoszyłam. Bo mnie się zawsze wydawało, że ja lubię prawie wszystkie książki i te wyższych i te niższych lotów, a tu mi wychodzi podejrzanie za dużo tych "niższych". Może to jednak świadczy o tym, że sama jestem "niższych" lotów? Moja wypowiedź nie jest odpowiedzią na czyjąś wypowiedź tylko moimi przemyśleniami i właściwie powinna się znaleźć w Narzekalni
| Agn napisał/a: | | Swoją szosą to ciekawe, że Virginia Woolf, skądinąd kobieta mające solidne pojęcie o pisarstwie, w swoich pamiętnikach napisała mniej więcej tak: "Czytam Ulissesa. Po pierwszych trzech rozdziałach jestem rozbawiona, zafascynowana. Po kolejnych rozdrażniona, zniesmaczona i śmiertelnie znudzona." |
Virginia Woolf napisała za to bardzo fajny esej o Jane Austen
| Agn napisał/a: | | Acz ja cię kiedyś zmuszę do równie mocnej dyskusji na temat The host. O! |
Chyba to będę musiała wreszcie przeczytać...
Admete - Pią 08 Sty, 2010 21:16
Spin ja zwyczajnie jestem wrażliwa na rzeczy napisane ciekawym stylem. Nic na to nie poradzę. Ty zresztą często czytasz po angielsku, a to jest różnica. Wiem, że na pewno znasz świetnie ten język, ale dowiedzione jest, że tylko ktoś, kto posługuje się danym językiem od urodzenia, docenia wszystkie jego elementy. Zwyczajnie mamy odnośnie obcego języka mniejsze wymagania. No i Ty faktycznie czytasz sercem, a ja jestem bardzo rozumowa w gruncie rzeczy i mam męski mózg jestem tez polonistą, więc zły styl rzuca mi się w oczy. Mam to zakodowane i niestety podświadomie wychwytuję błędy. To rodzaj przekleństwa, bo często porzucam jakąś książkę ze względu na złe tłumaczenie. Dostojewskiego nie znoszę, bo jest zbyt emocjonalny i jego bohaterowie są uczuciowo rozmemłani
|
|
|