Fantastyka - Czytamy... polecamy... odradzamy
Admete - Wto 02 Sie, 2022 14:41
Kraina będzie później, a magiczne stworzenia to coś w rodzaju istot leśnych, ale nie jak elfy. Nie wiem jeszcze za dużo.
Agn - Wto 02 Sie, 2022 17:52
Moze to cos w guscie driad...
Admete - Wto 02 Sie, 2022 18:02
Może, ale na pewno nie są to piękne dziewczęta, raczej coś drzewnopodobnego, ale nie tak jak Enty.
Agn - Wto 02 Sie, 2022 20:00
Zaciekawilam sie. Jak bedziesz wiedziec cos wiecej, to napisz.
Admete - Czw 04 Sie, 2022 13:35
Siedzę i czytam moje fantasy - jestem pod koniec 3 tomu. Świat przedstawiony się komplikuje. Trzeba przyznać, że autorka ma pomysły i realizuje je konsekwentnie. Agn są trzy rodzaje istot żywych - ludzie Ahn'tep; potem istoty mocno związane z naturą Ahn'an i Daen'ahn - coś w rodzaju demonów. Wygląda na to, że bohater będzie musiał bronić ludzi, jak i inne istoty przed tymi ostatnimi, ale to jeszcze przed nami. Mamy też trzy bóstwa, które nie są ani męskie ani żeńskie, ale w niektórych przeważa ten czy inny pierwiastek. Jest więc Rheina - bogini sklepienia niebieskiego i domeny życia; Mikayala - bóg duszy; Nikho - opiekuje się zaświatami. Ludzie podlegają im trzem, Ahn'tep Rheinie i bogowi duszy, Daen'Ahn duszy nie mają, ale żyją - podlegają Nikho i Rheinie. A teraz jeszcze na dodatek dotarliśmy z Rezkinem i kompanią do starożytnej twierdzi na skalistej wyspie Cael, którą Rez wytargował jako siedzibę dla swoich wygnańców. Forteca należała kiedyś do Elfów Mamy jeszcze na dodatek królewnę, który własny ojciec chciał zamordować dla celów politycznych, a Rez uratował. Bawię się przednio. Zapomniałam dodać, że w cyklu są też różni skrytobójcy, przestępczy półświatek i takie tam inne rzeczy - godne powieści awanturniczej
Aragonte - Czw 04 Sie, 2022 14:54
Te istoty bez duszy to znana sprawa - tak opisywał chociażby elfy Poul Anderson w "Zaklętym mieczu" i nie tylko on, ogółem pojawia się ten motyw w powieściach, w których opisywane jest np. wkraczanie chrześcijaństwa na tereny, gdzie panowały inne religie
Najważniejsze, że się dobrze bawisz, Admete Ile ci jeszcze zostało, zanim cykl ci się urwie?
Admete - Czw 04 Sie, 2022 15:41
Bardzo dobrze Jestem teraz w 4 części, nie ma na razie więcej. Trafiliśmy do kolejnego miejsca. W tym kraju nie lubią magów
Agn - Czw 04 Sie, 2022 21:22
Ciekawe to. Z brakiem dusz u jakichs istot sie chyba nie spotkalam.
Milo czytac jak sie dobrze bawisz przy lekturze.
Aragonte - Czw 04 Sie, 2022 22:32
Zasadniczo to istnienie duszy nie jest niczym pewnym i dowodów na to brak
Admete - Czw 04 Sie, 2022 22:40
Jesteśmy teraz w królestwie rządzonym przez kobiety.
Agn - Pią 05 Sie, 2022 03:51
No nareszcie!!!
| Aragonte napisał/a: | Zasadniczo to istnienie duszy nie jest niczym pewnym i dowodów na to brak |
Wiem, ale sobie przypomnialam, ze jednak kojarze stworzenia bez duszy w ksiazkach - wampiry! I brak duszy nie byl niczym pozytywnym.
Aragonte - Pią 05 Sie, 2022 13:41
Próbuję sobie przypomnieć, jak do koncepcji duszy podszedł Philip Pullman w "Mrocznych materiach", ale nie pamiętam
Agn, właśnie zauważyłam, o jakiej porze pisałaś - spaaać!
Admete - Pią 05 Sie, 2022 14:01
Aragonte moim zdaniem ten cykl, który czytam to jest takie połączenie płaszcza i szpady ( kaptura i miecza ) i novel of manners. Czasami przypomina mi to, co ty piszesz. Serio. Już od dłuższego czasu odnoszę takie wrażenie. Koniec 4 tomu i na razie tyle nie ma więcej. Martwię się o Tamarina, o Rezkina mniej, bo jakoś musi przeżyć. Obstawiam na koniec, że zginie albo zostanie w coś przemieniony, zaklęty, odejdzie. Na pewno nie czeka go nic zwyczajnego 5 tom autorka wydaje 5 września, więc u nas pewnie gdzieś w zimie.
Właśnie doczytałam, że ona to wydawała najpierw na swój koszt. To by parę rzeczy tłumaczyło...
Aragonte - Pią 05 Sie, 2022 14:14
| Admete napisał/a: | | Czasami przypomina mi to, co ty piszesz. Serio. |
Hmmm To nie wiem, czy powinnam po to sięgać pewnie bym stwierdziła, że skoro ktoś już pisze coś w tym stylu, to po co ja mam się powtarzać
Ale panienek tupiących nóżkami u mnie nie ma
Admete - Pią 05 Sie, 2022 14:19
Doczytaj jeszcze to, co napisałam. Ona to sama wydawała na początku. Za mało w siebie wierzysz, ot co. I nie chodzi o to, żeby było super oryginalnie. To już niemożliwe, chodzi o to, żeby czytelnik dobrze się bawił znanymi motywami. Wywiad z autorką:
https://beforewegoblog.com/interview-with-author-kel-kade/
Ja to nawet widzę, że jej można by trochę przyciąć, wygładzić, ale z drugiej strony może wtedy byłyby nudne?
Aragonte - Pią 05 Sie, 2022 14:26
Doczytałam Dzięki za ten link.
Tak, nie wierzę w siebie za bardzo, bo nie dostałam potwierdzenia wartości tego, co piszę, od "osób trzymających władzę", że tak ironicznie napiszę, czyli wydawców. A oni - jak zakładam - wiedzą, co powinno się sprzedać, czyli ocenili potencjał mojej tfurczości jako niski.
Właśnie, a propos pisania i wydawania debiutów - wrzucę tu ten filmik Czytacza:
https://www.youtube.com/w...qhEEmnCxuw&t=2s
To kompletnie nie jest jednak mój przypadek, bo książka została napisana na zamówienie wydawnictwa, a autor był kojarzony jako twórca popularnego vloga.
Admete - Pon 08 Sie, 2022 22:36
Agn zaczęłam książkę V.E. Schwab "Mroczniejszy odcień magii". To pierwsza część cyklu "Odcienie magii":
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/308715/mroczniejszy-odcien-magii
Agn - Wto 09 Sie, 2022 06:04
O, to daj znac, czy fajna. Ja czytam teraz "Nikczemnych".
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4882682/vicious-nikczemni
Aragonte - Wto 09 Sie, 2022 18:38
Admete, poczytałam na LC trochę recenzji pierwszego tomu tego cyklu fantasy, w który wsiąkłaś ostatnio, i oto, co znalazłam
" Pierwsze wrażenie: książka infantylna, styl wkurzający jednak po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do stylu mimo ,że w dalszym ciągu to nie moja bajka. Od tego momentu książka poszła szybko i wciągnęła mnie na tyle że chyba sięgnę do kolejnej części".
" Nudne i banalne, miało swoje zabawne momenty, ale znacznie więcej było żenującego i powtarzalnego humoru. Lekkie, ale raczej męczące niż przyjemne. 3/10"
"Książka z kategorii guilty pleasure - coś jak Marvel. Jest w niej wszystko - dosłownie.
Superbohaterowie i frajerzy, ludzie wyprani z emocji i kierujący się emocjami, akcja i nuda, romantyzm i brutalność, nauka i głupota.
Dziesiątki otwartych wątków, niedomówień i niedopowiedzeń przeraża, ale miejmy nadzieję, że będą satysfakcjonująco wyczerpane w kolejnych tomach.
Jeśli ktoś oczekuje idealnego świata, życiowych rozterek czy głębi to może się rozczarować. Jeśli ktoś szuka, bajki z superbohaterem, brutalną akcją, intrygami i tajemnicami - jest naprawdę dobrze!"
""Powiernik mieczy" to powieść, którą zaliczam do kategorii "zmarnowany potencjał". Po naprawdę dobrym otwarciu jest tylko gorzej, a co początkowo były zaletą staje się nużące. Całość niestety przypomina raczej fanfiction w swojej banalności niż solidne fantasy. Jednocześnie nie dziwię się, że powieść zbiera całkiem sporo pozytywnych recenzji - to typowe guilty pleasure, w którym przymykamy oko na wady i brak logiki".
"Czyta się przyjemnie, ale realizm postaci całkowicie położony, od pierwszego kontaktu Rezkina z kobietą czuć, że coś jest nie tak, a autorka chyba nie ma pojęcia jak działa popęd seksualny u zdrowego mężczyzny (może uważa, że u przystojnych mężczyzn działa inaczej, albo miała tylko chłopaków z nadwagą i obniżonym libido)".
"Ta książka to taki mały (choć opasły) zbiór sprzeczności. Wysłuchałem audiobooka, więc nie oceniam kwestii edytorskich.
1) Fabuła - chyba nie istnieje. Swoją konstrukcją książka przypomina mi grę fabularną: główny bohater (maksymalnie podpakowany kodami i edytorami postaci) ma jakiś tam cel i jedzie. Po drodze spotyka jakiś BNów, tworzy drużynę i zapominając o wątku głównym zanurza się w zadania poboczne. I czytelnik w końcu nie pamięta już po co jedzie.
2) Główny Bohater - jak napisalem powyżej, wymaksowany wojownik/złodziej/łowca/itp/itd jadący na kodach. Ale, o dziwo, to najmocniejsza strona książki. Rezkin ma swoją osobowość, sprecyzowane poglądy i trzyma się swoich zasad. Nie wiem tylko, czy jego brak obycia w świecie, który chyba miał równoważyc morze zalet, nie jest dołożony na siłę, gdyż mimo wszystko Rez i tak bez problemu odczytuje ludzkie emocje i motywy oraz fantastycznie każdym manipuluje.
3) Inne postacie - pisani na kolanie BNi służący jako tło dla Rezkina. Zresztą na ich tle to nawet bezdomny, zapijaczony kuternoga urastałby do rangi tytana intelektu, elokwencji i sprawności bojowej
4) Kobiety - w cyklu o Conanie kobiety miały mdleć z rozkoszy w mocarnym uścisku Cymmeryjczyka, a tu...yyy... no maślanią oczy, zachowują się jak nastoletnie wariatki i nie potrafią zadbać o siebie w najmniejszym nawet stopniu. Nawet nie pamiętam ile kobiet sie tam przewinęło (łącznie z dziewkami służebnymi to może 6?) i każda de facto była taką samą kartką papieru
5) Frisha - ta kobieta zasłużyła sobie na specjalny pkt w programie. Z pewnością w cuglach zwycięży w kategorii: najbardziej irytująca postać w literaturze fantasy, największy życiowy nieogar, najbardziej irytująca postać w literaturze fantasy, najbardziej mdła bohaterka, najbardziej irytująca postać w literaturze fantasy, największy generator frustracji. Czy wspomniałem już, że to najbardziej irytująca postać w literaturze fantasy?
6) Wątek romantyczny - z uwagi na podejście do życia Rezkina i postać Frishy pominę ten wątek milczeniem. Conan przynajmniej coś miał z życia z kobietami...
7) Opisy - nie porywają, są proste, schematyczne i brzmią jakby pisał je uczeń maks liceum. Szczytem sa opisy scen akcji, których jest jak na lekarstwo. Autorka wyposażyła je w absolutny brak napięcia, a z uwagi na warsztat pisarski są, pomimo tego że Rezkin przemieszcza sie z zadziwiającą prędkością wykonując akrobacje, strasznie statyczne. Nie ma w nich emocji, "mięsa", są za to bzdury typu "cała walka trwała zaledwie kilka minut"... taaa... niech autorka spróbuje sparingu (nawet bez miecza i zbroi) przez kilka minut.
No i dochodząc do podsumowania... Pomimo tego, że jest to książka składająca się głównie z wad, pełna sztampy i najwyżej przeciętnych składowych, to czyta sie ją całkiem dobrze. Pomimo irytujących bohaterów i głupich rozwiązań fabularnych, dłużyzn, braku akcji i jej słabej jakości miałem ochotę brnąć dalej. Może to dobra pozycja dla młodszych czytelników (bardzo delikatny język, który pozbawia wiele opisów i dialogów pazura) lub osób zmęczonych dojrzałą fantasy? Dam szansę drugiemu tomowi".
"Na samym wstępie jednak muszę podkreślić, że czuję się oszukana. Patrząc na okładkę, czytając jej opisy i przede wszystkim zapoznając się z udostępnionymi przez wydawnictwo fragmentami, liczyłam na mroczny, brutalny świat pokroju wiedźmina. Naprawdę, zaczynając czytać, myślałam sobie „tak! Będzie mroczno i krwawo, w końcu autorka ugra na nosie tym, którzy uważają, że kobiety nie umieją w dark fantasy”. Cóż, przeliczyłam się, gdyż bardzo szybko cały mrok został rozproszony przez komedię [...]
Na nasze nieszczęście, do młodzieńca niczym rzep przyczepiają się kolejne osoby. I może nie byłoby tragedii, gdyby nie damskie bohaterki, utwierdzające mnie w przekonaniu, iż autorki nie potrafią stworzyć ciekawej i nieirytującej kobiecej postaci, której celem istnienia jest coś więcej niż dobieranie się do rozporka głównego bohatera".
"Historia jest... nie, tak naprawdę jej nie ma. Bohater wyrusza w drogę z jakimś planem (może głupim, ale własnym), niestety zaraz zarówno on jak i autorka zapominają o nim. Rzeczy się dzieją, owszem, ale nic z nich nie wynika. Kolejne wydarzenia stają się coraz bardziej absurdalne. Można na to przymknąć oko, ale ile razy? Musiałabym tę książkę czytać z zamkniętymi cały czas. Bohater okazuje się być typowym Garym Stu, wszystko wie, wszystko umie, wszystko mu się udaje. Wiecie, po upadku z wieży przepłynął rwącą lodowatą rzekę ze złamaną nogą, żebrem i czymś tam jeszcze, w pełnym rynsztunku bojowym, dotarł do miasta, znalazł uzdrowiciela i parę godzin później był już nówka sztuka nawet bez kataru. I to w dodatku na NFZ, bo uzdrowiciel nie chciał pieniędzy
Kroplą która przelała czarę goryczy okazały się niestety bohaterki. Na 600 stronach książki postaci żeńskie które mają imiona są cztery. Jedna jest starszą (ponury śmiech) kobietą, więc nie ma sensu w ogóle się nią zajmować, nic nie wnosi do akcji. Pozostałe trzy napisane są w klasycznym stylu ze złotych lat polskiej dziaderskiej fantastyki. Wiemy że mają cycki, przepraszam "krągłości" (przerwa na szybkiego pawia) co jest kilka razy przypominane gdybyście zapomnieli, a poza tym tylko jedną cechę. Wszystkie trzy natychmiast zakochują się w głównym bohaterze i zachowują przez to jak idiotki. Poza tym nic nie robią, nie mają na nic wpływu, nic o nich w sumie nie wiemy. Każda tylko trzepocze rzęsami do bohatera, albo jest damsel in distress którą trzeba ratować, bo przecież bohater nie będzie trzepotał sam do siebie, nie? Chociaż w sumie nie jestem pewna... Dobra, nieważne, nie idźmy w tę stronę.
Podsumowując: brzmi to wszystko dość melodramatycznie i może książka nie zasługuje na taką surowość. Może po obiecującym początku spodziewałam się super rozrywki i dlatego poczułam się oszukana? Jednak jeżeli nie przeszkadza wam dość niski poziom samej historii i średni, acz akceptowalny styl to naprawdę da się tę powieść przeczytać. Tylko po prostu nie warto.
Ale jest jeden plus - przynajmniej rozruszacie gałki oczne. W trakcie lektury będziecie tyle razy przewracali oczami, że to już się liczy jako fitness "
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4954385/powiernik-mieczy#opinia72094721
Ekhm, mam nadzieję, że jednak nie piszę zbyt podobnie zwłaszcza że filtrowałam specjalnie recenzje odnoszące się do autorek fantasy.
Admete - Wto 09 Sie, 2022 19:48
Aragonte nigdy nie czytam opinii Podobnie - to znaczy opisujesz też obyczaje swojego świata. Pisałam wam, że ja się bawię - wszystkie klisze widziałam, ale i tak czytałam. Właśnie dlatego mnie bawiło Nic na to nie poradzę - na wakacje w sam raz I dlaczego od razu nie warto? Jak czytelnik ma rozrywkę, to zawsze warto Faktem jest, że omijałam sporo rzeczy ( głównie za długie opisy i dialogi ), bo chciałam znać tylko akcję. Bez omijania nie przeczytałabym tak szybko. To mój odpowiednik BeeMerowych lakornów. Toż to jest kaptur i miecz - jak można się nie bawić! A takiego Koła czasu nie zmogłam, wymiękłam po paru stronach, akcji nie było No i na poważnie trzeba brać. Zamierzam przeczytać następny tom i nawet wam o tym donieść, strzeżcie się
Aragonte - Wto 09 Sie, 2022 19:52
Czyli chodziło ci tylko o kwestię gatunku fantasy of manners, a nie stylu? Bo na pewno nie mam superbohaterów i chichoczących idiotek
Ja czasem czytam recenzje, bo mnie bawią I książki, które uznaję za guilty pleasure, też. A tutaj właśnie trochę osób tak to potraktowało.
Admete - Wto 09 Sie, 2022 19:55
| Aragonte napisał/a: | | Bo na pewno nie mam superbohaterów i chichoczących idiotek |
Tak, chodziło mi o fantasy of manners. Pisałam wam wszak, że postać jest superbohaterem, a bohaterki tupią nóżkami? Pisałam. Ale do tego jest tam coś, co sprawia, że akcja toczy się wartko i człowiek dostaje rozrywkę. Nie zgodzę się, że nie ma tam fabuły. Lubię czytać różne fanfiki, a to jest jak jeden wielki fanfik Fanfik fantasy. Wszystko tam jest, dosłownie wszystko Fantasy na serio już bym chyba nie dała rady czytać, jakoś ostatnie nie mogłam nic załapać. Jak już to young adults.
Wiesz, że nadal czytuje fanfiki ze Stranger? A ostatnio także z SW
BeeMeR - Wto 09 Sie, 2022 20:03
| Admete napisał/a: | | To mój odpowiednik BeeMerowych lakornów. | Tak myślę - ja też to i owo omijam, ale póki się dobrze bawię to oglądam
A jak przestaję to zaglądam tylko na koniec bo jestem ciekawa jak to wywiną na koniec
Opisów wrażeń/przydługich recenzji najczęściej nie czytam bo mnie nużą, nawet a może zwłaszcza te wyzłośliwiające się bez pamięci
Za to z zainteresowaniem słucham sobie o Tolkienie i jego świecie, dziś było o pierścieniu, tym najważniejszym
https://www.youtube.com/watch?v=S3r_dqA2NRI
Admete - Wto 09 Sie, 2022 20:06
| BeeMeR napisał/a: | | Tak myślę - ja też to i owo omijam, ale póki się dobrze bawię to oglądam |
To przy tym cyklu tak miałam. Takie zabili go i uciekł podniesione do kwadratu Nawet autentycznie zabili go i to nawet wiele razy
Agn w Mroczniejszym odcieniu magii jest interesująco, ale na razie nie przeczytałam wiele, bo załapałam fuchę do końca tygodnia. Pomysł z trzema ( a właściwie czterema ) Londynami i przejściami miedzy nimi wydaje się ciekawy.
BeeMeR - Wto 09 Sie, 2022 20:21
| Admete napisał/a: | | Nawet autentycznie zabili go i to nawet wiele razy | W lakornach też tak bywa, ale niekoniecznie od razu na śmierć
|
|
|