Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)
spin_girl - Wto 05 Sty, 2010 10:38
| Agn napisał/a: | | Skoro ty byłaś bliska zmiany teamu, to ja też mogę nieco "zmięknąć". |
i to się nazywa kompromis
| Agn napisał/a: | | Spin! Wypijmy za kolejne porozumienie między drużynami! |
Wypijmy! Nasze kawalerskie!
| Agn napisał/a: | | Noż cholera, jak by była muzułmanką, to też by się czepiali? |
a jakby była Żydówką a jej bohaterka poszłaby do synagogi? A jakby była katoliczką i przeciągnęła palcami po różańcu w chwili strachu? Czepianie się czyjegoś wyznania to już naprawdę jest przegięcie. Jest taki odcinek South Park o Bożym Narodzeniu, które bohaterowie próbują uczynić poprawnym politycznie i wiecie co zostaje na końcu? Gówno. Dosłownie. Śpiewające i tańczące gówno. Tak się właśnie kończy przesadna poprawność polityczna.
A jeśli chodzi o mormońską propagandę to przeczytałam całość sagi dwukrotnie zanim na internecie nie wyczytałam, że autorka jest mormonką i bez tej podpowiedzi w życiu bym się nie zorientowała, że książkę pisała mormonka, więc propaganda zaiste aż po oczach wali
| Agn napisał/a: | PS http://gallery.robertpatt...album=664&pos=0
Chłopcy wyszli cokolwiek zzonkowani, zaś dziewczyna jak ta, co gra w Pamiętnikach wampirów. Ale za to sylwetka Jake'a bez zarzutu. Na tej fotce wygląda na wielkiego. Nie ma to jak fotomanipulacja. |
na tym zdjęciu jest okładka jakiegoś pisma z Kristen, Robem i Taylorem...
Admete - Wto 05 Sty, 2010 13:53
| Cytat: | | Moim zdaniem Bella to alter ego Meyer a Edward to jej fantazja seksualna przeniesiona na papier. |
To juz wiem, dlaczego szkoda mi na to czasu Żenujące dość...
spin_girl - Wto 05 Sty, 2010 14:02
Zależy jakie kto ma fantazje Meyer akurat miała całkiem ciekawe
Admete - Wto 05 Sty, 2010 14:04
Ale ja nie chcę o nich czytać. Jak mówię - żenada...i lekko żałosne...Ale to moja opinia. Jestem dość prywatną osobą. Gdyby jeszcze umiała pisać...Mogabym jej to wybaczyć. W tym jednak przypadku nie ma szans.
asiek - Wto 05 Sty, 2010 19:38
No masz, nie było mnie od niedzieli i już się gubię ... To, gdzie teraz można pisać o wampirach ?
Admete - Wto 05 Sty, 2010 19:52
Asiek jest ten stary wątek o wampirach, tam, gdzie był
asiek - Wto 05 Sty, 2010 20:02
Dzięki
RaczejRozwazna - Wto 05 Sty, 2010 20:24
Agn Twój ff coraz bardziej mi się podoba. Piąty odcinek super - podgrzewasz atmosferę, a niektórych porównań i metafor to Meyer (wybacz Spin) chybaby nawet nie zrozumiała
Czekam niecierpliwie na ciąg dalsy\zy - mam nadzieję na jeszcze co najmniej kilka odcinków.
Agn - Wto 05 Sty, 2010 21:43
Planuję jeszcze kilka odcinków. Przynajmniej. Ostatecznie mam sparować Charliego i Sue (choć jeszcze nie zdecydowałam się na ostateczną wersję zakończenia), a do tego się nawet nie zbliżyłam. Taa, ja i romans... to sobie ukręciłam sama na siebie bicz.
| spin_girl napisał/a: | na tym zdjęciu jest okładka jakiegoś pisma z Kristen, Robem i Taylorem... |
Nie mam fiołkowego pojęcia. Fotka nowa, może później coś jeszcze będzie.
spin_girl - Wto 05 Sty, 2010 22:19
| Admete napisał/a: | | Jak mówię - żenada...i lekko żałosne |
nie pierwsza Meyer stworzyła swoją bohaterkę na swój wzór i podobieństwo. Weźmy taką Jane Austen i jej Elizabeth Bennet: podobny wiek, podobny typ urody (łącznie z głównym atrybutem w postaci 'fine eyes'), obie z wielodzietnych, niebogatych rodzin, silnie związane ze starszą siostrą, obdarzone inteligencją, ciętym poczuciem humoru i zamiłowaniem do naśmiewania się z głupoty innych. Wielu krytyków uważa, że Elizabeth to alter ego Jane. Kim więc jest Darcy? Księciem z bajki w wydaniu angielskiej klasy średniej, który dostrzega wszystkie wyżej opisane cechy i zakochuje się w nich po czym uwozi do swojego zamku, czyli pięknej i dochodowej posiadłości, aby tam obsypywać ją dowodami swego oddania. Jak to nie jest fantazja seksualna to ja jestem team Jacob
Agn - Wto 05 Sty, 2010 22:32
Spin, biorąc pod uwagę, jak cię kuszę na ciemną stronę mocy, pardon, na team Jacob, to uważaj.
Jednakowoż... u Jane Austen jest sporo celnych obserwacji, zabawne dialogi i ciekawsza droga od uprzedzenia do miłości. No i Lizzy nie miała głupiej obsesji, przez którą nie widziała reszty świata, kiedy już wybranek został jej ślubnym (a i wcześniej, kiedy już się ustaliło, że się kochają, miłość wiązała się z rozsądkiem).
A, właśnie... czy zastanawiałyście się kiedyś, jak zdobyć Jacoba Blacka?
spin_girl - Śro 06 Sty, 2010 10:24
| Agn napisał/a: | | No i Lizzy nie miała głupiej obsesji, przez którą nie widziała reszty świata |
za to była tak zaślepiona czarującym uśmiechem niejakiego Wickhama, że łykała wszystkie jego kłamstwa jak młody pelikanik i nawet jej do głowy nie przyszło żeby sprawdzić fakty.
| Agn napisał/a: | | Jednakowoż... u Jane Austen jest sporo celnych obserwacji, zabawne dialogi i ciekawsza droga od uprzedzenia do miłości. |
jako absolutna Janeite oraz fanka w szczególności PP będącej obecnie obiektem już dugiej mojej pracy "naukowej" nie mogę się z tym nie zgodzić. Austen jest o lata świetlne lepsza od Meyer.
Anonymous - Śro 06 Sty, 2010 10:49
| Cytat: | Bądź mądra. Wiem, to nie brzmi łatwo, ale wszystko jest możliwe. Zwłaszcza, kiedy masz odpowiednią motywację, jaką w tym przypadku jest usidlenie Jacoba. Więc skup się i pomyśl. Myśl, myśl. Zrób mądrą minę. Jake zdecydowanie lubi inteligentne dziewczyny.
Sposób czwarty: |
Nieco polemizowałabym z ostatnim zdaniem
spin_girl - Śro 06 Sty, 2010 10:57
Hehehhehe Zgadzam się z Tobą, Kasiek, nawet sama Bella przyznawała, że jest bardziej pracowita niż inteligentna...
Admete - Śro 06 Sty, 2010 14:11
Owszem Lizzy została stworzona, gdy sama autorka miała te 20 lat, ale potem gruntownie przerobiona. I w moim odczuciu porównywanie prozy Austen do prozy Meyer to dość dziwne zajęcie. Raczej bym się tego nie podjęła. Tu nie ma czego porównywać. To tylko moja opinia. Cała reszta bohaterek jest od Austen różna. Na pewno pani Norris nie ejst projekcja Austen No moż epan Collins
I nie chodziło mi o wzorowanie postaci Belli na samej autorce, ale o to, że opisała swoje fantazje w tak mierny sposób i ze w ogóle je opisała. To jest żenujące. Nikt prozy pani M. nie będzie czytał za 20 lat, a co tu mówić o 200...
Agn - Śro 06 Sty, 2010 19:53
| spin_girl napisał/a: | | Agn napisał/a: | | No i Lizzy nie miała głupiej obsesji, przez którą nie widziała reszty świata |
za to była tak zaślepiona czarującym uśmiechem niejakiego Wickhama, że łykała wszystkie jego kłamstwa jak młody pelikanik i nawet jej do głowy nie przyszło żeby sprawdzić fakty. |
A to zdaje się normalne zachowanie. Jeśli kogoś wybitnie wręcz nie lubisz, a ktoś ci dorzuca dodatkowe informacje przeciwko tej osobie... Sama jesteś już pewna, że to człowiek zdolny do obrazy każdego, czemu więc nie i podłość? Sprawdzałabyś fakty? Szczególnie u Caroline, która też jest nadąsanym, przekonanym o swej wyższości babsztylem? Ja nie.
Tamto zdanie jest nieco źle skonstruowane. Lepsze by pewnie było: "Jake lubi dziewczyny sprawiające wrażenie inteligentnych."
spin_girl - Śro 06 Sty, 2010 22:10
| Admete napisał/a: | | Owszem Lizzy została stworzona, gdy sama autorka miała te 20 lat, ale potem gruntownie przerobiona. I w moim odczuciu porównywanie prozy Austen do prozy Meyer to dość dziwne zajęcie. Raczej bym się tego nie podjęła. Tu nie ma czego porównywać. To tylko moja opinia. Cała reszta bohaterek jest od Austen różna. Na pewno pani Norris nie ejst projekcja Austen No moż epan Collins |
Jessica, Alice, Rosalie, Esme i wszystkie inne postaci też nie są alter ego Meyer. Alter ego może chyba być tylko jedno na powieść, poza tym nigdzie nie pisałam, że Austen w każdej powieści wstawiała swoje alter ego, mnie się wydaje, że w ogóle tylko w PP.
Nie wiem, dlaczego to ma być "dziwne", rozumiem, że byś się nie podjęła, ale to nie znaczy, że nie można porównywać, wszystko chyba można porównywać, poza tym Meyer powiedziała, że inspiracją dla pisania Zmierzchu była właśnie Duma i Uprzedzenie, więc porównywać można do woli. Zrozumiałam z Twojego poprzedniego posta, że żenujące wydaje Ci się robienie bohaterką własnego alter ego, więc przywołałam przykład podobnego zabiegu zakończonego u innej autorki sukcesem. Natomiast jeśli
| Admete napisał/a: | | I nie chodziło mi o wzorowanie postaci Belli na samej autorce, ale o to, że opisała swoje fantazje w tak mierny sposób i ze w ogóle je opisała. To jest żenujące |
to z tym polemizować nie zamierzam, bo to jest kwestia gustu.
spin_girl - Śro 06 Sty, 2010 22:13
| Agn napisał/a: | | A to zdaje się normalne zachowanie. Jeśli kogoś wybitnie wręcz nie lubisz, a ktoś ci dorzuca dodatkowe informacje przeciwko tej osobie... Sama jesteś już pewna, że to człowiek zdolny do obrazy każdego, czemu więc nie i podłość? Sprawdzałabyś fakty? Szczególnie u Caroline, która też jest nadąsanym, przekonanym o swej wyższości babsztylem? Ja nie. |
Ja też nie. Poza tym Lizzy nie była głupia i wiedziała, że człowiekowi tak bogatemu jak Darcy mogło ujść na sucho praktycznie wszystko, a już na pewno złe potraktowanie syna stewarda jego zmarłego ojca.
Agn - Czw 07 Sty, 2010 05:37
Sama widzisz. To nie zaślepienie Wickhamem (który faktycznie na tle Darcy'ego lepiej wypadał, przynajmniej na pierwszy rzut oka), tylko już wzbudzona niechęć, która miała się znów czym karmić.
W NM (oryg.) dojechałam do wizyty Alice i dalej już mi się nie chce czytać. Mam dosyć.
RaczejRozwazna - Czw 07 Sty, 2010 08:45
Między Lizzy a Bellą jest jeszcze jedna zasadnicza różnica - otóż zaślepienie Belli nie przeszłoby nawet wtedy, gdyby Edward okazał się mordercą i tym rzeczywiście "bad guy". Bohaterka sama o tym mówi. Moim zdaniem to jest zdziebko chore, jak juz pisałam - nie lubię obsesji w żadnym wydaniu. Bo "za co" Bella kocha Edwarda - za zniewalający uśmiech i błyszczącą skórę?
To co Lizzy czuła do W. było po prostu naturalnym zauroczeniem. Gdy tylko dowiedziała się prawdy rozwiało się ono jak kamfora, co jest równie naturalne.
Offtrop: Agn co ty robisz o 5 nad ranem?
Agn - Czw 07 Sty, 2010 20:04
Agn o piątej wyłączała kompa z coco jumbo i sprawdziła, czy nie ma czegoś nowego na forum (jak to szło? Rzuć uzależnienie metodą dwunastu kroków?).
RR, Bella także kochała E. za "powalający zapach". Nie tykam póki co NM, bo mi raz, że wen zwieje, dwa, że mi źle, że ta głupia dziewucha woli E. A między nią a Jacobem tyyyle ciepła...
Swoją szosą ciekawe, czy gdyby saga została napisana dla dorosłych (lepiej, bardziej rozbudowanie etc.) i bohaterowie np. się ze sobą przespali, to jestem ciekawa, jak by to się skończyło. Bo seks z zimnym marmurem a seks z gorącym facetem to jednak zasadnicza różnica. Choć znając Bellę i upór Meyer, by pchać parkę ku sobie, to pewnie wtedy też wybrałaby E.
Sorry, pogdybałam sobie, nieważne.
spin_girl - Czw 07 Sty, 2010 21:00
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Bo "za co" Bella kocha Edwarda - za zniewalający uśmiech i błyszczącą skórę? |
| Agn napisał/a: | | RR, Bella także kochała E. za "powalający zapach". |
i jeszcze za kilka innych istotnych rzeczy, o których już tu długo i wyczerpująco pisałam
Znalazłam ostatnio fajny opis: "Team Edward- because who would like to make out with a dog?"
Agn - Czw 07 Sty, 2010 21:06
Aczkolwiek....
Team Jacob - because who would like to have sex with A COLD STONE?
Powiem tak - ponieważ trochę się nabrnęłam przez oryginał, śmiem twierdzić, że czytelnicy mają prawo uważać, że miłość Belli ogranicza się do urody Edwarda. Jest JEDNO zdanie o tym, że poza tą cud-buzią jest coś jeszcze, natomiast cała tona zachwytów nad jego oczami, uśmiechem, włosami, posturą i ogólną urodą. Zwłaszcza, że Edward jakoś nie imponuje wielką wiedzą, a w każdym razie tego nie widać (co z tego, że kilka razy studia skończył - tej jego gigantycznej wiedzy nie widać specjalnie w rozmowach) czy mądrością, więc cóż innego pozostaje? Wydaje mi się, że autorka chciała napisać, że to uczucie jest prawdziwe, ale straciła wiarygodność przez egzaltację bohaterki, która nic, tylko cięgiem hiperwentyluje, wystarczy, że E. zatrzepocze rzęsami.
spin_girl - Czw 07 Sty, 2010 21:10
| Agn napisał/a: | | śmiem twierdzić, że czytelnicy mają prawo uważać, że miłość Belli ogranicza się do urody Edwarda |
czytelnicy mają prawo uważać co się czytelnikom żywnie podoba...
Ja tam sobie przypominam jeszcze kilka pozytywnych zdań Belli o charakterze Edwarda, o jego inteligencji, szlachetności, czułości, wewnętrznym cieple, dobroci i takich tam pierdołach
Chociaż przyznaję, że zachwytów nad urodą jest sporo
Agn - Czw 07 Sty, 2010 21:13
Sama widzisz - kilka zdań. A saga ma cztery tomy i co jeden, to grubszy i grubszy, i grubszy... Te kilka zdań po prostu tam ginie i są (przynajmniej jak dla mnie) kompletnie niezauważalne.
PS Podtrzymuję zdanie, że gdyby nie powalająca uroda, to o tej czułości, szlachetności (szczególnie w NM, jak ją rzucał, <obelgę wykasowała cenzura, by nie drażnić Spin>) to by sie B. nie dowiedziała.
|
|
|