To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy

milenaj - Wto 07 Lut, 2012 23:48

Oglądam, ale czuję ogólne zniechęcenie do tego serialu. Ja tam chyba już nikogo nie lubię...
Anonymous - Wto 07 Lut, 2012 23:56

Ostro kibicuję Mer i Derekowi. Ostatni odcinek mnie nie zachwycił raczej, a Cristina oj grabi sobie. Ale Owen mnie wkurza... taki z niego szef jak z koziego ....
Anonymous - Śro 08 Lut, 2012 01:59

moim zdaniem jest bardzo dobrym szefem. W zasadzie najlepszy czlowiek na to stanowisko - nikt (oprocz pani B. ktora to jest na to stanowisko za mloda) tak naprawde sie nie nadaje.
trifle - Nie 26 Lut, 2012 01:09

Sloan mówiący po hiszpańsku w ostatnim odcinku (16.) jest przeuroczy :mrgreen: W ogóle wszystkie sceny z nim i Sofią są cudne :mrgreen:
Anonymous - Pon 16 Kwi, 2012 19:52

Tyle ile ja już kryzysów Grejsowych miałam to głowa mała. Ale oglądam dzielnie. Okazało się że moja bratowa in spe też jest fanką. Więc jest dobrze.
Tyle że w serialu nie do końca. tyle już bylo końców Cristiny i Hunta... jakoś mnie to nie rusza...

trifle - Pon 16 Kwi, 2012 19:56

Mnie on strasznie wkurza. Ugh.
Ale za to Meredith, Derek i Zola mi się podobają ;)

Anonymous - Pon 16 Kwi, 2012 20:01

Hun, wątek czy serial jako taki? Bo nie załapałam.


Fajnie że pozwalają Mer być normalną, lubię patrzeć na nich jako rodzinę.

trifle - Pon 16 Kwi, 2012 22:47

Hunt mnie wkurza. Jakaś taka d... z niego, a nie facet.
Anonymous - Nie 22 Kwi, 2012 18:45

Dziwny ten odcinek. Niby się wzruszyłam, ale taki miałki. I mam nadzieję że tak łatwo nie zakończą Cristiny i Hunta
Anonymous - Sob 28 Kwi, 2012 20:24

Wiem, że wciąż jest wierna chirurgiczna fanka. Więc donoszę, że nowy odcinek oglądnięty. Jeden wątek mnie wzruszył. ALe jedna scena "hotelowa" zirytowała.
milenaj - Sob 28 Kwi, 2012 20:28

lady_kasiek napisał/a:
Wiem, że wciąż jest wierna chirurgiczna fanka. Więc donoszę, że nowy odcinek oglądnięty. Jeden wątek mnie wzruszył. ALe jedna scena "hotelowa" zirytowała.


Zastanawiam się która, bo mnie jedna też zirytowała. :mrgreen:

Ogólnie końcówka sezonu bardzo udana.

Anonymous - Sob 28 Kwi, 2012 20:36

Mnie zirytował Szef idący do łóżka z matką Jacksona. Rozumiem, że po ostatnim odcinku jak widział żonę zachowującą się jak kochliwa nastolatka mógł cierpieć. Ale jest lekarzem i wie że Adele jest chora. A on sobie tak po prostu spędza noc z inną kobieta i jeszcze jest przezadowolony. Faceci to jacyś dziwni som....


Co do April i Jacksona mam mieszane uczucia. Nic mi nie zgrzytało do momentu gdy ta walnęła gadkę o Jezusie. Miałam zapewne minę WTF?!

milenaj - Sob 28 Kwi, 2012 21:08

No to ja miałam tak samo. I żal mi było przy tym Jacksona.
Anonymous - Sob 28 Kwi, 2012 21:23

Jakby mu kto w pysk dał.

I tak się zastanawiam kto polegnie. teoretycznie pora Cristiny. Bo zobacz każdy coś raz ujajił. Alex - pierwszy egzamin. Później Mer - ten po stażu. No i Georg też tyle że bardziej poważnie.

A tu Alex się nie stawił. Mi się wydaje że spóźni się ale jednak będzie ok.

milenaj - Sob 28 Kwi, 2012 21:31

No mam nadzieję, że Alex zdąrzy jednak, bo bardzo go lubiłam w tym odcinku.

Ale naprawdę myslisz, że Christina nie zda? Przecież to chirurgiczny cyborg jest. :mrgreen:

Swoją drogą wkurza mnie jej postepowanie ostatnio. Ja rozumiem, że mąż ją zdradził, ale sama zrobiła Huntowi straszną rzecz i przy tym nieustannie oskarżała go o samolubstwo. Jestem ciekawa jak to się skończy.

Anonymous - Sob 28 Kwi, 2012 21:40

milenaj napisał/a:
Ale naprawdę myslisz, że Christina nie zda?

Twierdzę że to jej kolej. Ale male szanse.


Co mu zrobiła strasznego? Nie chciała dziecka. Jego dziecka. On wiedział jaka ona jest. Zdaję sobie sprawę, że ludził się, że jednak gdy to dziecko będzie bardziej "materialne" i jego to zmieni zdanie. Ale przecież nie mogła urodzić dziecka tylko po to by uszczęśliwić męża. Ellis kiedyś tak zrobiła....


Alex ma to do siebie, że są chwile gdy jest przekochany a później sukinsyn z niego wychodzi.

milenaj - Sob 28 Kwi, 2012 21:44

lady_kasiek napisał/a:
Co mu zrobiła strasznego? Nie chciała dziecka. Jego dziecka. On wiedział jaka ona jest. Zdaję sobie sprawę, że ludził się, że jednak gdy to dziecko będzie bardziej "materialne" i jego to zmieni zdanie. Ale przecież nie mogła urodzić dziecka tylko po to by uszczęśliwić męża. Ellis kiedyś tak zrobiła....


Wiem, że taka jest i wiem, że on o tym wiedział, ale dla mnie i tak to jest strasznie smutne po prostu. Pewnie dlatego, że tu nie było dobrego wyjścia. Gdyby to dziecko urodziła pewnie by miała do niego żal do konca życia. A tak on ma do niej żal. I tak źle, i tak niedobrze.

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 01:32

lady_kasiek napisał/a:
Ellis kiedyś tak zrobiła....


Ellis nie lubila ludzi i nikogo nie kochala (nie wierze nawet w jej milosc do szefa).
Cristina ma przyjaciol - naprawde kocha Hunta. Nie chce dziecka i Hunt juz sie z tym pogodzil.
Ale ja sie nie dziwie, ze Hunt pekl. W zasadzie w tym samym momencie przyszla mi do glowy ta mysl, w ktorej on zauwazyl Cristine z Zola. Przeciez swietnie sie nia zajmowala, miala z mala fajny kontakt. I chyba wlasnie wtedy zaczely sie klotnie i ciagle wypominanie tej aborcji...

Mnie sie wydaje, ze temat kochanki jeszcze wroci. Cristina z Huntem sie pogodza, a potem pojawi sie tamta kobita albo w ciazy, albo z dzieckiem. A moze matka umrze i przyjdzie sie opiekowac dzieckiem?

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 10:48

milenaj napisał/a:
Pewnie dlatego, że tu nie było dobrego wyjścia.

i tu leży pies pogrzebany.
AineNiRigani napisał/a:
Ellis nie lubila ludzi i nikogo nie kochala (nie wierze nawet w jej milosc do szefa).

Chyba go kochała. Na swój sposób, ale mimo wszystko kochała.

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 12:45

lady_kasiek napisał/a:
Chyba go kochała. Na swój sposób, ale mimo wszystko kochała.


Nie ma czegos takiego jak milosc na swoj sposob. W milosci jestes gotow na rezygnacje z czegos dla kochanej osoby - Elis nie porafila z niczego waznego zrezygnowac dla innego czlowieka.
Ona miala poczucie wlasnosci wobec szefa - wreszcie znalazl sie facet, ktory rozumia i ja i jej ambicje zawodowe, ale w tym zwiazku to on musialby z czegos zrezygnowac dla niej. A on jednoczesnie byl odpowiedzialny, gdy wrocil do zony Elis miala jedynie poczucie urazonej dumy, spowodowany strata swojej wlasnosci - a to sie rowniez rzadko zdazalo. Stad caly spektakl z samobojstwem.
Cristina pomimo swojego introwertyzmu miala w swoim zyciu osoby, ktore pokochala - ojczyma, Mer, Hunta. Miala tez kilka osob, z ktorymi byla blisko zwiazana roznymi relacjami - Burka, pozostalych stazystow. Bardzo trudno do niej dotrzec, ale to mozliwe. I pomimo swoich ambicji potrafilaby zrezygnowac z kilku rzeczy dla nich (przyklad Burka jest dosc widoczny).

To, ze nie byla gotowa na dziecko - to jedno. Lepiej gdy dziecko sie pojawia u kochajacej pary rodzicow. Osobiscie uwazam, ze malzenstwo lekarskie w ogole nie powinno je miec.

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 13:37

AineNiRigani napisał/a:
Nie ma czegos takiego jak milosc na swoj sposob

Widzisz, najwyraźniej ja jestem tak niedojrzała i egoistyczna, że do tego jeszcze nie dojrzałam.


Ellis miała trudne życie. Jak miała udowodnić miłość do szefa? Zgodzić się tylko na rolę kochanki? Była egoistyczna to fakt, ale w miłości podobno tak bywa.


Cristinę rozumiem, dlatego dziwię się że tak zaangażowała się w ten związek z Huntem i nie chce od niego odejść, ona po prostu zachowuje się jakby miała złamaną nogę w tym momencie. Na razie stara się ułożyć tak, żeby nie bolało. zda ten egzamin i zacznie się dalsza szamotanina.


A co doo twojego scenariusza. gdyby z tego było dziecko... no to byłby niezły dżajf.

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 14:41

A Mer nie miala trudnego zycia? Cristina tez? Trudne zycie bywa jedna z wielu przyczyn osobowosci, ale najczesciej sluzy jako usprawidliwienie - w dodatku nie tego, ktory to zycie mial, co dla tych, ktorzy chca usprawiedliwic ich zle postepowanie.
Ja wlasnie rozumiem obecna Cristine. Wlasnie to, ze nie chce odejsc, ze walczy - nawet o to aby mu wybaczyc zdrade - swiadczy o jej dojrzalosci i prawdziwej milosci, a nie tymczasowym zauroczeniu. Najlatwiej jest wyrzucic ukochany rozbity wazon do smieci. Trudniej go skleic. Oczywiscie nigdy nie bedzie to ten sam wazon, zawsze beda widoczne pekniecia, zalamania, ale jednak bedzie to ten sam wazon, z kolejnym elementem swojej historii...

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 15:04

AineNiRigani napisał/a:
A Mer nie miala trudnego zycia?

ale Mer się zmieniła w trakcie serialu. Próby samobójcze? Przecież ta dziewczyna znormalniała dzięki terapii, dzięki facetowi który postanowił o nią walczyć, chociaż też miał momenty załamania. powiedział pass, ale z Rose to był tylko pocałunek, kto wie jak by wyglądało to wszystko gdyby Derek skoczył w bok, co też byłoby zrozumiałe. Mer miała z sobą klopoty do których nie chciała się przyznać, a Derekowi cierpliwość się kończyła. I przyznał, że nie ma siły juz czekać kiedy ona nieustannie od niego ucieka.

Cristina ma mniejsze obciążenie, tylko że ma trudniejszy charakter. Meredith ma za sobą tragedię niekochanego dziecka i roztrzaskaną rodzinę, lęk przed odrzuceniem co owocuje kompleksami. Cristina ma upierdliwą matkę, ale taką za którą Mer dałaby się pokroić nożem. Cristina jest przekonana o własnej doskonałości, chce coś osiągnąć, tak jak Ellis kiedyś, tylko że mimo wszystko Ellis miała gorzej. Hunt wiedział, że nie będzie dla Yang całym światem, że ona najpierw jest chirurgiem - później kobietą i człowiekiem.

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 16:15

Mer znormaniala, bo byla inna niz jej matka - bardziej empatyczna, staf tez jej zagubienie. Stad tez przezywala c-hlod matki i dlatego mial on na nia jakis wplyw. W jej sytuacji milosc kochanego przez nia mezczyzny, rodzina, dziecko sa lekarstwem.
Nie porownujmy Cristiny do Mer, a to wlasnie robisz.
Cristina nie miala latwego zycia, nawet jesli byla kochana. Z cala pewnoscia nie byla akceptowana. Mer za taka matke dalaby sie pokroic, ale juz na przyklad ja - z cala pewnoscia nie. Rozumiem przyczynyh dla ktorych Cristina zaczela zyc w swoim wlasnym swiecie. Dla mnie Ellis miala pewne cechy socjopaty. Cristina - nie. I na tym polega roznica...

Anonymous - Nie 29 Kwi, 2012 16:27

AineNiRigani napisał/a:
Nie porownujmy Cristiny do Mer, a to wlasnie robisz.

Ty zaczęłaś. Ja pociągnęłam wątek. Zresztą porównujesz nadal, więc nie wiem czy do tego porównania się mam ustosunkować.


Ja się nie czuję kompetentna rozprawiać o miłości, bo w to badziewie nie wierzę. I za egoistyczna i felerna jestem. o czym Ci wspominałam zresztą ostatnio :P



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group