To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Jane Austen - życie i epoka - Becoming Jane ("Zakochana Jane")

Anonymous - Sob 17 Lis, 2007 21:41

hmm... on to raczej zakochany na zaboj byl...
nicol81 - Sob 17 Lis, 2007 21:44

Ale też się dał łatwo odpędzić...
Alison - Sob 17 Lis, 2007 21:45

Dawaj, dawaj kto następny! Stawiam na Tilney'a! Wyśmiewał się na okrągło z Kaśki, a oswiadczył się, bo mu głupio za tatusia było. Że już nie wspomnę o takich neptkach szarpanych jak obaj Edwarowie - łapali sie za jakieś przepiórki, a potem musieli wracać skruszeni do sensownych kobiet. W ogóle zawsze mówiłam, że większość facetów to świnie. :wink: Taki Ariza, symbol długowiecznej miłości, przysięgał miłość i wierność, a pół tysiąca kochanek sobie zanotował w kajecie. I w kim tu sie teraz kochać? :mysle:
nicol81 - Sob 17 Lis, 2007 21:48

No i o to chodzi. Ludzie są różni, w tym faceci. Którzy też są ludźmi. Nie można wyciągać jednego wzorca zakochanego faceta, a innych skreślać jako naprawdę niekochających. (W "A deusa vencida" facet też sobie odpuścił, a kochał mocno i głęboko, ale tego pewnie nie znacie)
Alison - Sob 17 Lis, 2007 21:49

Jak się tak zastanowić to i Mark Darcy poszedł jak zmyty od jednej kartki w kalendarzu, aż kobieta w samych majtkach musiała się na zapalenie jajników narażać żeby go opamiętać. A Bingley? Pa-da-lec. Dwa słowa kumpla i już wypięty! No chyba macie rację. Obaliłyscie moją starannie przemyślaną teorię nieodpędzalności osób pozostających w stanie upojenia miłosnego. Idę sadzić kartofle ... :? :wink:
Maryann - Sob 17 Lis, 2007 21:51

Alison napisał/a:
Idę sadzić kartofle ... :?

:rotfl: Ali, to już listopad...

Alison - Sob 17 Lis, 2007 21:52

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Idę sadzić kartofle ... :?

:rotfl: Ali, to już listopad...


W doniczkach jeszcze mi się przyjmą, mamy na wydziale komory hodowlane :-D

nicol81 - Sob 17 Lis, 2007 21:52

To mogą być oziminowe kartofle.
Alison - Sob 17 Lis, 2007 21:53

To mogą byc nawet bratki, byle dalej nie brnąć :lol:
Jeannette - Sob 17 Lis, 2007 22:19

Nikt nie ruszył Knightleya, a byłby komplet, że wszyscy bohaterowie Jane po dłuższej analizie są nic niewarci.... :lol:
nicol81 - Sob 17 Lis, 2007 22:21

Kto się teraz zabierze za analizę bohaterek? :-P
Gosia - Sob 17 Lis, 2007 22:25

O mojej sympatii do Wisleya nie zdecydowala w ZADNYM stopniu jego pozycja materialna, jedynie cechy charakteru, nawet jesli sa one wyłącznie domniemane ;)

I zgadzam sie z nicole, "Dlaczego tylko zwolenniczki Wisleya mają być opisane i zbadane pod kątem odchyleń?" . Wedlug mnie to zwolenniczki Toma powinny przejsc gruntowne badania :lol: ;)

Jeannette - Sob 17 Lis, 2007 22:26

I na pewno nie ta twarz o wzorze drewnianego klocka...
Anonymous - Sob 17 Lis, 2007 22:30

Jeannette napisał/a:
Nikt nie ruszył Knightleya, a byłby komplet, że wszyscy bohaterowie Jane po dłuższej analizie są nic niewarci.... :lol:


Knightley to pedofil przeciez, a o perwersjach i zboczeniach sie nie rozmawia w towarzystwie ...


Gosienko, toz ja sie sama odslaniam, cobyscie mnie przeswietlily swym rentgenowskim okiem. Nie mam nic do ukrycia (a co mam, to i tak jest niezwiazane ze sprawa :D ).
Czyncie swa powinnosc jak Wam sie podoba i tak dlugo jak chcecie ...

Gosia - Sob 17 Lis, 2007 22:31

Przystojny to on nie jest, ale w koncu nie wyglad jest najwazniejszy :lol:
Matylda - Sob 17 Lis, 2007 22:46

Admete napisał/a:
Myslałam tu raczej o mężczyźnie, bo była mowa o reakcji Wisley'a. O godności kobiety wypowiedziała się Aine. :wink:


A ile to kobiet zagina parol na faceta .
Nie oszukujmy się . Mam kilka koleżanek które łowiły za wszelką cenę przyszłego męża. Swoją drogą na dobre to nie wyszło . I drogo za to zapłaciły lub płacą. I gdzie tu godność....

Anonymous - Sob 17 Lis, 2007 23:06

A nikt nie wspomniał o Edwardzie "Podłym" Ferrasie, flirtował z Eleonorką, na całego, a tutaj bach miał Lucy w rękawie.
Nie miał własnej woli za grosz, kapeć z pozą honorowego.
A fe

Alison - Nie 18 Lis, 2007 11:43

lady_kasiek napisał/a:
A nikt nie wspomniał o Edwardzie "Podłym" Ferrasie, flirtował z Eleonorką, na całego, a tutaj bach miał Lucy w rękawie.
Nie miał własnej woli za grosz, kapeć z pozą honorowego.
A fe


Ja wspomniałam o obu Edwardach. Miałam na myśli i Ferrasa, i Bertrama. Obaj kombinowali z innymi na oczach kochających je kobiet. Tfu! :wink:

Gosia napisał/a:
I zgadzam sie z nicole, "Dlaczego tylko zwolenniczki Wisleya mają być opisane i zbadane pod kątem odchyleń?" . Wedlug mnie to zwolenniczki Toma powinny przejsc gruntowne badania :lol: ;)


Ja jako szefowa kanapowych Tomówek ( :rotfl: kocham to określenie miłością pierwszą - Whisleyówy i Tomówki :rotfl: ) wprost trzęsę się z niecierpliwością nad głęboką psychologiczną analizą mojej fascynacji postacią Toma, tego parszywego chłystka, deprawatora panienek, niestałego oszusta i w ogóle dupka o szmacianym charakterze :lol:
Zrobiłam sobie pyszną herbatkę adwentową, rozsiadłam w fotelu i czekam. :excited:
Cała jestem Wasza, jak to mówią do rozbiórki na czynniki pierwsze...

Maryann - Nie 18 Lis, 2007 12:11

Alison napisał/a:
Ja wspomniałam o obu Edwardach. Miałam na myśli i Ferrasa, i Bertrama.

Edmunda... ? :wink:

Alison - Nie 18 Lis, 2007 12:30

Maryann napisał/a:
Alison napisał/a:
Ja wspomniałam o obu Edwardach. Miałam na myśli i Ferrasa, i Bertrama.

Edmunda... ? :wink:


No tak Edmundzik Bertram... Maryann już mnie złapał na popełnianiu nieścisłości. Czekam na dalsze baty :mrgreen:

Maryann - Nie 18 Lis, 2007 12:42

Ja tam wolę Edwarda od Edmunda (imię)... :wink:
A ten drugi Edward to ani chybi Elżbietkowy wujaszek... :-D

Alison - Nie 18 Lis, 2007 12:58

Maryann napisał/a:
Ja tam wolę Edwarda od Edmunda (imię)... :wink:
A ten drugi Edward to ani chybi Elżbietkowy wujaszek... :-D


Dzięku Maryannku, że ratujesz mi twarz, ale Elżbietkowemu wujaszkowi to chyba nic nie możemy mieć wzgledem stalości uczuc do zarzucenia, więc... :?
Ja, musi co na starość nabywam dysleksji od własnego syna, bo jak sobie próbowałam wzrokowo przypomnieć imię bohaterów obu powieści, to mi się objawiło w obu przypadkach ED na na początku i to wystarczyło żeby ich rzucic do jednego wora. Dla prawdziwego dyslektyka imiona Edward i Edmund "wyglądają" tak samo. :wink:

Jeannette - Nie 18 Lis, 2007 13:00

Tak się zastanawiam - burzycie się, że Wisley nie kochał Jane. To niby czemu chciał poślubić kobietę bez posagu, o niższych koneksjach i wbrew woli ciotki?
Maryann - Nie 18 Lis, 2007 13:13

Alison napisał/a:
Ja, musi co na starość nabywam dysleksji od własnego syna

Dysleksja mówisz ? :mysle:
Ja kiedyś przez dłuższy czas usiłowałam nabyć... pralkę z zamrażarką... I dziwiłam się, że nikt nie wie, o co mi chodzi...

nicol81 - Nie 18 Lis, 2007 13:54

lady_kasiek napisał/a:
A nikt nie wspomniał o Edwardzie "Podłym" Ferrasie, flirtował z Eleonorką, na całego, a tutaj bach miał Lucy w rękawie.
Nie miał własnej woli za grosz, kapeć z pozą honorowego.
A fe

Wasze żarliwe niszczenie płci brzydkiej u JA przypomina mi rewolucyjną pracę magisterską, w której autorka udowadnia, że JA była feministką i w jej książkach chodzi o samorozwój bohaterek. Natomiast romanse to tylko przykrywka, bo i tak wszuscu faceci to byli świnie. Zwłaszcza Edward F., którego darzy szczególnie irracjonalną nienawiścią.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group