To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Powiew Orientu II

BeeMeR - Śro 23 Wrz, 2020 15:47

Ja o Asoce wspominałam :wink:
Z Amirowych filmów jeszcze Mangal Pandey :kwiatek:

RaczejRozwazna - Śro 23 Wrz, 2020 15:48

Trzykrotko wow. Wydane jest coś z tej Twojej/Waszej pracy? Rozumiem, że strona już nie istnieje? Szkoda wielka, że takie rzeczy giną.
I tak zupełnie porzucilas już tę pasję?

Trzykrotka - Śro 23 Wrz, 2020 16:04

Wszystko robiłyśmy dla własnej przyjemności i na użytek forumowiczów. Miałyśmy klika przedruków w różnych czasopismach, ale o wydania książek nie starałyśmy się - chyba nie byłoby nimi wielkiego zainteresowania. W Polsce ukazała się biografia Shahrukha pióra Anupamy Chopry, Król Bollywood. Wydał ją Pruszyński - najgorzej jak się dało. Była tak fatalnie przetłumaczona i pełna błędów typu zmiana płci osób, o których była mowa, że aż zęby same zgrzytały podczas czytania.
No i tak - strona umarła śmiercią naturalną i masa dobra przepadła. Ja to co moje moje powinnam jeszcze mieć zachowane na dysku.
Jakoś tak się podziało, że i ludzie się wykruszyli i filmy przestały mnie zachwycać. Shahrukh od pewnego momentu zaczął kręcić fatalne filmy, więc nie było nawet tego elementu jednoczącego. Póki transmisje ligi krykietowej pokazywano na YT, jednoczyliśmy się jeszcze on line na meczach, ale potem i to stało się mało dostępne. Bo nie wiem, czy wiesz, ale SRK jest właścicielem drużyny krykietowej, Kolkata Knight Riders :banan: . Generalnie cały ten żywy i barwny nurt jakoś umarł w Polsce. I - o ironio - umarł właśnie wtedy, kiedy kina wyświetlają indyjskie premiery, na które przychodzi indyjska diaspora w Polsce, kiedy dzięki studiu filmowemu w Alwernii Indusi u nas kręcą filmy, a na restauracjach indyjskich można sie zabić, tyle ich jest...
Ech, no...
Ale było pięknie i tego się trzymajmy :kwiatek:

RaczejRozwazna - Śro 23 Wrz, 2020 16:39

Rzeczywiście - szukałam jakichś polskich forów o bollywood i wszystko albo nieaktywne, albo od dawna nieaktualizowane. Ciekawe i chyba dość niespotykane zjawisko - taki masowy wybuch entuzjazmu i wszystko się skończyło, taki jednodniowy kwiat. Z czym to mozna wiązać - tylko ze zmianą stylu tego kina? Kiedy dokladnie to się skończyło? (bo początek to jak rozumiem premiera Czasem słońce... W 2005?)

Co za studio w Alwerni?

szkoda bardzo - a za Twoje materiały będę wdzięczna. :kwiatek:

Co do ichniejszej kuchni - zgoda. Moj bengalski kuzyn zaczynał wiele lat temu z elegancką orientalna restauracją w Polsce i to było przyjmowane jako egzotyczne i wyrafinowane. Potem powyrastalo tyle knajp indyjskich i podobnych - często tylko z nazwy - że w pewnym momencie przestało mu się opłacać to robić i zwinal interes.

BeeMeR - Śro 23 Wrz, 2020 22:10

RaczejRozwazna napisał/a:
początek to jak rozumiem premiera Czasem słońce... W 2005?)
Albo i wcześniej - mój pierwszy film to Lagaan, z 2001r, nie wiem kiedy obejrzałam, może ze dwa - trzy lata później. Szedł u nas na którymś kanale. Wtedy jeszcze ciężko było zdobyć coś bolly, szersze zainteresowanie i możliwości to chyba 2004 rok, w 2005 zaczęły się bollyparty - imprezy taneczne do piosenek filmowych, przebierałyśmy się w sari, dupatty, biżuterię - co kto miał i chciał - tu przykładowy plakat:
https://cojestgrane.pl/polska/malopolskie/krakow/wydarzenie/l26/x-bollywood-party/bylo

Wtedy już oglądanie kwitło, niektórzy sprowadzali filmy z ebaya zanim zaczęto wydawać polskie wydania. Och, co za rozczarowanie, jak się sprowadziło coś pokroju King Uncle ;) Zbierałyśmy się po kilka, czasem kilkanaście na wspólne seanse u kogoś w domu, zamawiałyśmy torty ze zdjęciem - ech, to były czasy :serduszkate:

Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 08:28

"Czasem słońce, czasem deszcz" było u nas po raz pierwszy wyświetlane na Nowych Horyzontach w Cieszynie w 2005 r. Pierwszy przegląd "Bilet do Bollywood" był we wrześniu 2005 r. Wtedy też powstało forum bollywood.pl. W Cieszynie nie byłam. Na pierwszy przegląd w Warszawie nie dostałam biletów. A do Krakowa jakoś wydawało mi się za daleko, żeby do kina jechać. Wtedy bardziej interesowałam się kinem jako takim niż indyjskim. Przez przypadek kupiłam w lutym 2006 "Czasem słońce, czasem deszcz", bo był jako wrzutka do "Nowego Dnia". I wsiąkłam. Kolejny film jaki udało mi się kupić to była "Misja Kaszmir". I aż do maja czekałam na kinową premierę "Gdyby jutra nie było". A później w czerwcu była druga edycja "Biletu do Bollywood" a w lipcu we Wrocławiu kolejne Nowe Horyzonty, gdzie wyświetlano w ramach Nocnego Szaleństwa - Fanaa, Paheli, Arjuna i Kaakha Kaakha. Wtedy już mi się nie wydawało daleko, żeby do Wrocławia pojechać do kina. :mrgreen: A później to poszło lawinowo - przeglądy, spotkania, kuchnia indyjska, ciuchy. To były naprawdę fajne czasy. :mrgreen: Nawet męża poznałam dzięki kinu indyjskiemu. :mrgreen: Fajnych ludzi poznałam. Do dziś z niektórymi utrzymuję kontakt. I do dziś oglądam filmy indyjskie. :serduszkate: I czasem mi brakuje tego początkowego szaleństwa, bo świetne imprezy były w Jadłodajni Filozoficznej, bo niezapomniany był seans "Athadu" w Spalonym Teatrze w Gliwicach, bo fajnie było iść do kina z nikim się nie umawiając, a spotkać na seansie znajomych (nawet 300 km od miejsca zamieszkania). :mrgreen: Do dziś pamiętam jak Asia (Galadriel) opowiadała, jak z latarką na czole robiła samosy, które przywiozła na spotkanie do Krakowa do Anaru. :serce2: Pamiętam wyszukiwanie restauracji indyjskich i spotkania grupowe na testowanie jedzenia. :mrgreen: I jakie mieliśmy miny z Jarkiem, jak poszliśmy do nowo otwartego w Łodzi Bollywood Expresu i zamówiliśmy dużą ucztę pendżabską. :rotfl: To były naprawdę, naprawdę fajne czasy. :serduszkate:

BeeMeR napisał/a:
zamawiałyśmy torty ze zdjęciem - ech, to były czasy :serduszkate:

Nie tylko torty. Ja miałam koszulki z SRK. Kubki z Szarukiem mam do tej pory. I brelok. :serduszkate: I całą kolekcję filmów u nas wydanych. :serduszkate:

Trzykrotka - Czw 24 Wrz, 2020 09:14

Ja do dziś śpię w koszulce z gołym Szarukiem z OSO :mrgreen: Miałam kubki, breloki, poduszkę, mam na ścianie nieduży portret Dona namalowany przepięknie przez teściową przyjaciółki, malarkę. Ha, mam nawet krawat ze słynnym zdjęciem Shahrukha, na którym odziany był tylko w krawat i dżinsy :mrgreen:
Te seanse, na których spotykało się ludzi z całej Polski, a już na pewno ze swojej miejscowości - miodzio :serduszkate:
Mnie sie wydaje, że taki prawdziwy boom na bolly w Polsce zapoczątkowało sprowadzenie do Polski Czasem Słońce... Pokazywali film na zwykłych seansach kinowych, a że ja wtedy chodziłam na wszystko, to poszłam - i strasznie nie coś w tym kinie ujęło, choć nie do końca byłam zachwycona samym filmem. Ale zaraz potem był Pociąg do Bollywood, sala napchana ludźmi strasznie pozytywnie nastawionymi do filmu :serduszkate: No i poszło.
Z ostatnich lat uwielbiałam seanse w krakowskim Kijowie. Kiedy pokazywali coś bardzo popularnego, czułam się jak w Mumbaju, takie gromady Indusów ciągnęły do kina, napełniały salę i oglądały jeszcze bardziej żywiołowo niż my :serce2:

BeeMeR - Czw 24 Wrz, 2020 09:16

Kubki tak- do tej pory ostał mi się jeden, nieużywany już bo ma wartość pamiątkową i ubite ucho ;)
Ania ma wciąż tych kubków całe stadko. Mam zakładkę z nickiem, zachomikowane plakaty - w tym jeden o bollyparty na którym jestem wśród grona innych poprzebieranych tematycznie dziewczyn :thud: Piękny był wyjazd do Wrocławia na Nowe Horyzonty- wczoraj sobie odświeżyłam zdjęcia :serce: piękne zjazdy krakowskie, torty, nasiadówki, świntuszenie przy interpretacji piosenek i filmów. Ech, piękne czasy. :serduszkate:

Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 09:18

U nas są seanse w "Lunie". Filmy nówki-blaszki. Też na sali pełno Hindusów.
Trzykrotka - Czw 24 Wrz, 2020 09:40

A tutaj jeszcze o studiu filmowym w Alwerni
http://www.alvernia.com/o-nas/
I lista filmów kręconych w Polsce (z bloga Nieznany dźwięk). Są nawet linki do scenek i teledysków.
http://www.nieznanydzwiek...e-w-polsce.html
Kurcze, ależ tego jest! I bardzo dużo kręcono na południu, w Krakowie, w górach, w Wieliczce :kwiatek:

Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 10:06

Najfajniejsze jest to, że w Wawie jest cały tabun studentów i młodych korpodzieciaków z południa. W związku z tym są dla nich pokazy świeżych hitów keralskich, tamilskich i telugu. A i przecudne gudźarackie "Hellaro" mogłam dzięki temu obejrzeć na wielkim ekranie. Uwielbiam te pokazy, są tak trochę bokiem, poza repertuarem, biletów nie ma w kasie kina, trzeba zadzwonić albo zawhattssupować do orgów, ale ogarnąć się da i przed seansem, trzeba tylko dopytać chłopaków w środku, kto bilety sprzedaje. Teraz oczywiście wielka Du****, bo pandemia, ale ostatnimi czasy i co miesiąc dało się nowego południowca obejrzeć.
Seanse są mocno późno, bo po tym jak kino skończy grać normalne swoje rzeczy, ale trudno przysnąć w trakcie. To są zawsze megakomercyjne rzeczy, więc jest na sali mocno żywiołowo. W sumie ilekroć jestem w kinie na jakiś Avengersach czy innym akcyjniaku, bardzo mi brakuje, że nie mogę głośno podopingować i pooklaskiwać bohaterów i wybuczeć villainów;). Na sali prawie sami Indusi, czasem poza mną jakieś inne bledsze twarze się trafiają przyciągnięte przez znajomych, czy też inni polscy fani jak ja.

Z czasów polskiej mody brakuje mi imprez w Jadłodajni Filozoficznej (nie pamiętam, gdzie Cathie poznałam, tam czy na jakimś seansie albo festiwalu w Muranowie). I okazji do zobaczenia klasyki na wielkim ekranie podczas przeglądów. Ale samej polskiej mody mi nie brakuje, bo wiązała się z nią masa niedorzecznych tekstów w mediach i era wrzutkowania najgorszej szmiry w ramach insertów do magazynów kolorowych, co pogłębiało różne stereotypowe opinie (choć i insertach zdarzały się zbłąkane perełki).
Dalej gadam o kinie z ludźmi poznanymi w tamtych czasach, tylko z jednym wyjątkiem kumpeli, z którą regularnie różne rzeczy maranotujemy, już raczej wspólnie nie oglądamy, bo kiedy jest okazja się spotkać (radziej niż kiedyś, bo dzieci, rodzina i praca;)), wolimy się sobą nacieszyć. Ale nadal gorące esemesowe pogotowie o obejrzanych ciekawostkach, śmierciach ulubieńców, a ostatnio trwała wyjątkowo gorąca wymiana mejlowa z różnymi wideoklipami:D

I to w sumie już dawno po polskiej modzie mogłam się w Polsce sfotografować z Salmanem, Manishą Korailą, uczestniczyć w spotkaniu z Amitabhem Bachchanem czy przeprowadzić wywiad z Rani Mukherji.

Mam swoich kinofilskich indyjskich kumpli, jak ja lubiących i arthouse, i mainstream - więc czasem jak nie jestem na bieżąco z recenzjami i różnymi premierami idę na łatwiznę i ich pytam, co teraz wartego uwagi:D
Tylko filmów mniej już kupuję - kiedyś sprowadzanie z zagranicy to była jedna droga (polskich wydań nie było jakoś dużo). Teraz są w bibliotekach Amazon Prime i Netflilsa, a i korzystam z indyjskich VoD. Ale i tak zebrała mi się potężna kolekcja, nie próbowałam liczyć:D. Zawsze przywożę stosami z Indii (dvd tam tanie, bywało, że wracałam z połową plecaka wypełnioną filmami i bałam się, że mnie wezmą za przemytniczkę:D:D:D) Z książkowymi monografiami, i popularniejszymi, i akademickimi, łatwiej, tylko ciut ponad 40:D
No i trochę ciekawych rzeczy, i festiwalowych i gatunkowych, oglądam z recenzenckich screenerów dzięki współpracy z Asian Movie Pulse (anglojęzyczny portal o kinie azjatyckim, od jakiegoś czasu dla nich pisuję, nie tylko o filmach z Indii).

Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 10:13

Szafran napisał/a:

Z czasów polskiej mody brakuje mi imprez w Jadłodajni Filozoficznej (nie pamiętam, gdzie Cathie poznałam, tam czy na jakimś seansie albo festiwalu w Muranowie).

Też nie pamiętam gdzie się poznałyśmy. :mrgreen: Obstawiam raczej Jadłodajnię. :mrgreen:

Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 10:21

Ilekroć chodzę Dobrą (a chodzę często), wspominam te szalone imprezy. Pamiętasz tańce na barze? Albo rytuał z butelką do "Chalak, chalak"?
Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 10:26

Pewnie, że pamiętam. :mrgreen: Potopy łazienkowe też. :wink:
Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 10:33

A takiego bywalca znanego jako Trzy Bródki?

Po dziś dzień wpadam na niego na jakichś entokoncertach, a czasem festiwalach filmowych, po dziś dzień wygląda tak samo, a ja po dziś dzień nie wiem, jak ma na imię:D

Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 10:38

Szafran napisał/a:
A takiego bywalca znanego jako Trzy Bródki?

Po dziś dzień wpadam na niego na jakiś entokoncertach, a czasem festiwalach filmowych, po dziś dzień wygląda tak samo, a ja po dziś dzień nie wiem, jak ma na imię:D

Przecież Trzy Bródki. :mrgreen: Pamiętam. :-D

Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 10:43

I jeszcze Elatus z resztą grupy, z którą chodziła na tańce, odstawiające choreo z "Chayya chayya" :D
Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 10:46

Szafran napisał/a:
I jeszcze Elatus z resztą grupy, z którą chodziła na tańce, odstawiające choreo z "Chayya chayya" :D

:serce:
I ludziska przyjeżdżający z różnych zakątków Polski. :serce2:
I poszukiwanie Wrydzi. :mrgreen:
Kultowe miejsce. :serduszkate: Szkoda, że już go nie ma. :(

Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 10:58

Dziewczyny ze Śląska były nie do zdarcia.

I to zadziwienie Wrydzi, że jej tak zawzięcie szukamy:D

Cathie - Czw 24 Wrz, 2020 11:01

Szafran napisał/a:
Dziewczyny ze Śląska były nie do zdarcia.

To prawda :mrgreen:

BeeMeR - Czw 24 Wrz, 2020 11:14

Cytat:
maranotujemy
ciekawa literówka :kwiatek:

A odnośnie Mission Kashmir - ogromnie lubię Chupke se sun - i Preity tam śliczna :serce:
https://youtu.be/yIILv8jmN1g

Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 11:44

BeeMeR napisał/a:
Cytat:
maranotujemy
ciekawa literówka :kwiatek:



Bo akurat z tą koleżanką marnujemy czas tymi maratonami, bo umawiamy się dla śmiechu na bardzo złe rzeczy, których byśmy raczej w pojedynkę nie obejrzały. Spoza Indii na przykład wspólnie machnęłyśmy Greya (ale nie wszystkie części naraz;)), a w pandemii zdalnie "365" :D

RaczejRozwazna - Czw 24 Wrz, 2020 13:13

Ale się Was wspaniale czyta. :) Beemer - wkleiłaś plakat krakowskiego Bollyparty, nawet nie wiedziałam, że takie akcje w Krakowie się działy. :lol: Na tutejsze forum trafiłam w 2007 roku, żałuję teraz, że nie zaglądnęłam do wątku orientalnego - ale w tamtych czasach zupełnie nie interesowały mnie Indie, a tym bardziej filmy z tego kręgu. Natomiast dla takiej atmosfery, które przebłyski tu dajecie, to można by się zająć czymś zupełnie nieinteresującym :lol:

Trzykrotko - no właśnie mam trochę jak Ty kiedyś, nie wszystko mi się w tym kinie podoba, widzę i kicz, i brak logiki, ale coś mnie w nim ujmuje.

EDIT. Nawet nie wiedziałam, że w Alwerni mamy takie wypasione studio filmowe :zalamka:

EDIT 2. Szafranie czy można się gdzieś zapoznać z Twoim wywiadem z Rani?

BeeMeR - Czw 24 Wrz, 2020 21:24

To wklejam drugi plakat ;)


Mieszkałam w Krakowie, bollyparty robiono regularnie to korzystałam :mrgreen:
Pierwszy mój seans/przegląd pamiętam w kinie MiIkro - Veer Zaara, Kal Ho Naa Ho i chyba Czasem słońce. Wszystko widziałam wcześniej w warunkach domowych, ale co kino to kino ;)
Potem były seanse Pod Baranami i w Kijowie.

RaczejRozwazna napisał/a:
no właśnie mam trochę jak Ty kiedyś, nie wszystko mi się w tym kinie podoba, widzę i kicz, i brak logiki, ale coś mnie w nim ujmuje.
Pewnie wszystkie po trochu tak mamy - tych filmów nie ogląda się dla logiki ale emocji i czystej przyjemności - zresztą podobnie nieraz z dramami koreańskimi ;) Kto wie, może kiedyś się skusisz ;)

Szafran- "marnowanie" czasu w miłym towarzystwie i na przyjemności mniej lub bardziej wyrafinowane to nie marnowanie :mrgreen:

Szafran - Czw 24 Wrz, 2020 21:34

BeeMeR napisał/a:
To wklejam drugi plakat ;)
Pewnie wszystkie po trochu tak mamy - tych filmów nie ogląda się dla logiki ale emocji i czystej przyjemności


Ale to dokładnie tak jak z wysokobudżetowym kinem zewsząd. Vide Marvel. Rozrywka w stanie czystym. Czasem głębsza i mądrzejsza, czasem jeno ku uciesze i zabawie.

I oczywiście jak zawsze podkreślam, nie wszystkie indyjskie filmy są barwne, odrealnione, eskapistyczne, roztańczone, rozśpiewane, przerysowane - i to również w komercyjnym wydaniu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group