Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy
trifle - Sob 28 Sie, 2010 16:29
Też nie przepadam za Meredith. Lubiłam ją w kilku momentach, ale tak poza tym mogłoby jej nie być I zawsze się zastanawiałam, co Derek w niej widzi
Lesbijskie wątki mi jakoś szczególnie nie wadzą, ale też nie rozumiem, dlaczego tak to powymyślali
Ale ponieważ lubię Bailey i Cristinę, to chcę wiedzieć, co będzie dalej, poza tym jestem uzależniona od seriali medycznych (i innych...) i pewnie będę oglądać dalej
Anonymous - Pon 30 Sie, 2010 19:15
| trifle napisał/a: | Też oglądałam Burkowe fragmenty! Jakoś parę dni temu. Uwielbiam scenę, kiedy Burke włazi do szpitalnego łóżka Cristiny i nawet nie patrzy na to, że matka siedzi obok. I tę swoją marynarkę tak niedbale rzuca
Addison też była fajna i jak ona tam wyglądała! Matko kochana... Burke, Bailey, Cristina, Addison - to chyba najfajniejsze postaci. Georga też lubiłam i Sloan mnie śmieszy A reszta..
I jeszcze lubię jak Burke mówi swoją przysięgę na sali operacyjnej, ach |
Bo Burke to chodzacy testosteron...
BeeMeR - Pon 30 Sie, 2010 19:16
| AineNiRigani napisał/a: | | Bo Burke to chodzacy testosteron... | eee? Chyba nie dla każdego
pardon - każdej
Anonymous - Pon 30 Sie, 2010 20:06
bo istnieja innowiercy
Admete - Pon 30 Sie, 2010 20:41
Dla mnie na pewno nie Czarny, więc odpada
Anonymous - Pon 30 Sie, 2010 20:42
A obiektywnie rzecz biorąc Preston jest wspaniały, chociaż nie znam się na testosteronach i mężczyznach in genere
Anonymous - Nie 26 Wrz, 2010 13:10
Odcinek number łan. Sezonu łooo już 7.
Więc odcinek jest jakdgyby pewną kopią poprzedniej inauguracji sezonu, też jest pokazane jak sobie radzą ludzie, tyle, że nie po śmierci jednegokolegi, ale jednej wielkiej traumie. Radzą sobie różnie. Derek wciaż ląduje w areszcie i rezygnuje z szefowania, Webber znowu jest szefem i tańczy w gabinecie. Miranda przeżywa i dorzuca swojego przystojnego adroatora, nie definitywnie, ale na czas aż się pozbiera.
Najgorzej radzą sobie Meredith i Cristina(ostatnia wychodzi za mąż za Rudego), aczkolwiek nikt już nie jest taki sam. Wszystko sie zmieniło i przyznam szczerze, że dobrze mi się oglądało. Dla przykłądu rok temu tamten pierwszy odcinek, raczej mnie irytował, ten był naprawdę stosunkowo niezły. Wiadomo jak się to wszystko skończy(w sensie, że Mer i Yang wrócą na salę), ale ta ich walka z rzeczywistością, wspomnieniami jest ciekawa. Typowy odcinek wprowadzająco-kontynuujący, ale całkiem, całkiem. Naprawdę
trifle - Wto 28 Wrz, 2010 23:34
Obejrzałam pierwszy odcinek VII sezonu. Ja nie wiem, narzekam, kiedy odcinki są kiepskie, marudzę, że przeciągają i ciągną w nieskończoność, nie wszystko mi się podoba, ale ja chyba naprawdę lubię ten serial. Te romanse - które chyba się wreszcie wyklarowały, kto z kim - odkładam na bok i wybieram te inne momenty: śmierć, życie, choroba, zmiana, wszystkie te momenty, kiedy człowieka coś potwornie boli i chyba bardziej psychicznie niż fizycznie. To jest to, co ja lubię w serialach medycznych, a w GA te momenty potrafią pokazać. Jak dzisiaj - ten nieszczęsny chłopak obudził się w potwornym bólu, ale jak Derek-rajdowiec stwierdził: to nie jest ból umierania, to ból uzdrawiania. Mnie to wzrusza, co może jest głupie i kiczowate, trudno I lubię głos z offu na początku i na końcu, mądre rzeczy tam bywają.
Coś tak czuję, że nie porzucę Chirurgów dopóki twórcy ich nie porzucą
stawrogi - Śro 29 Wrz, 2010 21:58
Tak ja też mam ogromny sentyment do tego serialu i też go nie porzucę. Chociaż brakuje mi Prestona, Georgea i Lizzy:) Szczególnie Prestona oczywiście- chociaż Owen godnie go zastępuje:)
milenaj - Pią 01 Paź, 2010 19:07
Podoba mi się ten nowy lekarz.
trifle - Pią 01 Paź, 2010 20:43
Jaki nowy lekarz?
milenaj - Sob 02 Paź, 2010 10:10
Ten psycholog.. Mam wrażenie, że zostanie na dłużej...
BeeMeR - Sob 02 Paź, 2010 10:44
Ja tez mam nadzieję, że zostanie na dłużej - i już m/w wiadomo z kim, przynajmniej na początku
Mnie się też odcinek podobał - był znacznie lepszy niż się spodziewałam i ładnie wykreował różne ludzkie reakcje na traumę.
Anonymous - Pon 04 Paź, 2010 21:12
Oglądnęnłam i drugi odcinek.
Powiem Wam, że widać jak Pokręcone Siostry dojrzały, jak się zmieniły przez te lata, nie są już tak zamknięte, nie tłamszą emocji.
Nie wiem czy to przez hormony, czy też przez to, że brzuch mnie bardzo okropelnie boli i jestem dziś słabą, biedną kobietką, ale podobało mi się wyznanie Mer, dla mnie na tym polega związek, na dzieleniu się nie tylko radością, ale i smutkiem, nieszczęściem, na tym, że ten ciężar można rozłożyć na dwoje, na tym, że jest ktoś kto przytuli w tym okropnym złym momencie.
Czułam, że coś się stanie Cristinie, czułam, że nie wytrzyma i pęknie, ja nie mam traumy a skaczę przy niemalże każdym głośniejszym dźwięku, natomiast po czymś takim, chyba bym schron wybudowała(mimo, ze jest tyle formalnosci prawnych aby stworzyć coś w ogródku). I to leżenie na podłodze(jak Izzie niegdyś).
i później rozmowa z Mer i płomienna mowa, płomiennego Rudzielca...
Ta strzelanina będzie się ciągnąc jeszcze długo za nimi...
Na pewno nie opuszczę serialu.
BeeMeR - Pon 04 Paź, 2010 22:02
Dla mnie w drugim odcinku pojawiło się sporo Greysowego paplania, ale odcinek dalej nieźle kontynuuje wątki poprzedniego. Podobało mi się naciskanie Bailey by Alex wyjął tą durną kulę
Mer-Christina ok, Derek, Rudzielec, ok, nie bardzo przekonuje mnie sposób dostania przez Mer pozwolenia na operacje, że tak po prostu wystarczyło powiedzieć "poroniłam i nie wiem co teraz"
Anonymous - Wto 05 Paź, 2010 08:46
A dlaczego? Podobno ważne jest uświadomienie sobie problemu, Meredith zaś powiedziała na głos, że straciła dziecko i jest zagubiona.
BeeMeR - Wto 05 Paź, 2010 10:31
Bo nie wierzę, by nie wiedziała, że poronienie jest olbrzymim problemem, widać było wcześniej, że myślała o tym bez przerwy, tylko nie chciała się dzielić tym bardzo osobistym dramatem z osobą postronną, jaką jest psycholog czy psychiatra. Ba, nie chciała powiedzieć nawet Derekowi, ale tego to akurat nie rozumiem - tj, niby rozumiem, że chciała go chronić, ale nie popieram.
Ale myślę że się bierze z mojej niewiary dla niezbędności zawodu - ja bym się wolała wygadać się o tym co boli: a) ojcu dziecka, b) siostrze, c) ew. przyjaciółce.
Zwłaszcza, że ten gość tylko słucha, nic nie radzi, nic nie wspiera, ot, ścianie też można się wygadać z równym skutkiem.
Anonymous - Wto 05 Paź, 2010 17:57
Czy ja wiem czy tak myślała, raczej miała inne problemy, wiedziała tylko Cristina... a może psychologowi chodziło o tym, żeby podzieliła się tym z mężem, żeby opłakała stratę i przebolała to odpowiednio, zamiast dusić w sobie... bo w końcu by wybuchła...
Anonymous - Nie 10 Paź, 2010 22:57
Nikt nie widział trzeciego odcinka?
Jakoś lubię oglądać GA
Początek dzisiejszego odcinka był po prostu a i reszta odcinka była niczego sobie, zwłaszcza podejscie Dereka, też mam irytującą siostrę więc go rozumiem, ale pod koniec odcinka okazało się, że tylko mi się tak wydawało. To zaskakujące, że mimo iż śledzimy losy bohaterów siódmy sezon wciąż dowiadujemy się nowych rzeczy....
no i Cristina w końcu wyjdzie na prostą... I Miranda... mamy coś wspólnego. brrrr
aż mi się zimno robi na samo wspomnienie.
trifle - Pon 11 Paź, 2010 12:50
A co było na początku takiego komicznego? Ja nie pamiętam Gdybym zobaczyła tego obąblowanego człowieka ze szponami jak potwór to bym nie wiem, co zrobiła To jest w ogóle możliwe?
W tym odcinku polubiłam April
Aaa, już wiem, co było na początku
stawrogi - Pon 11 Paź, 2010 14:40
Ja też lubię- do tego stopnia, że z przyjemnością przypomniałam sobie ostatnio cały 1 sezon:)Burke tam był taki uroczy:)
Anonymous - Pon 11 Paź, 2010 15:08
Początek i reakcja Dereka to był miodzio
stawrogi - Pon 11 Paź, 2010 17:59
Tak przeżyl już w nimi niejedno to znosi to ze spokojem- ale biedny Owen dopiero się przystosowuje do sytuacji
Anonymous - Pon 11 Paź, 2010 18:00
Dereka już nic chyba nie zdziwi, nic w duecie Mer-Cristina. Przecież był wyrzucany z własnego łóżka, teraz chociaż pospać może...
a Owen... zagubiony w sytuacji jak dziecko we mgle...
BeeMeR - Wto 12 Paź, 2010 10:51
niezły odcinek 7x3,
podoba mi się, jak Derek walczy o Christinę bo to i rodzina przez Mer (może nawet bardziej niż siostra nie widziana od lat), i życie mu uratowała też.
|
|
|