To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Przeminęło z wiatrem" - wspólne czytanie i koment

nicol81 - Nie 05 Gru, 2010 12:21

Ja myślę, że Ashley nie dał się nabrać sztuczkom Scarlett, jaka to z niej słodka istotka :roll: , ale i tak podziwiał jej siłę - której sam nie miał. Ale sam zdawał sobie sprawę również z jej braków - nie mógł być z kobietą, która nie wie, kim byli Borgiowie.
Czy gromadzenie gromadki durniów wokół siebie naprawdę podnosi kobiecą atrakcyjność? :roll:

Rozwaga i refleksyjność Wilkesów naprawdę robią dobre wrażenie.

Aragonte - Nie 05 Gru, 2010 13:20

nicol81 napisał/a:
Ja myślę, że Ashley nie dał się nabrać sztuczkom Scarlett, jaka to z niej słodka istotka :roll: , ale i tak podziwiał jej siłę - której sam nie miał. Ale sam zdawał sobie sprawę również z jej braków - nie mógł być z kobietą, która nie wie, kim byli Borgiowie.
Czy gromadzenie gromadki durniów wokół siebie naprawdę podnosi kobiecą atrakcyjność? :roll:

W oczach przeciętnego faceta? Jasssne, bo ma z kim rywalizować :wink: Zresztą żaden z tej gromadki nie ma tytułu "dureń" wypisanego na czole, to po prostu rywal i tyle.

nicol81 - Nie 05 Gru, 2010 17:07

Mi się wydaje, że bardziej skuteczne byłoby uruchomienie jednego rywala, ale za to na wysokim poziomie. Taka gromadka to raczej o płytkości panny świadczy.

Czy gdzieś było wspomniane, ile Ashley ma lat?
I co sądzimy o ich rozmowie w bibliotece?

Sofijufka - Nie 05 Gru, 2010 17:09

nicol81 napisał/a:
Mi się wydaje, że bardziej skuteczne byłoby uruchomienie jednego rywala, ale za to na wysokim poziomie. Taka gromadka to raczej o płytkości panny świadczy.

no bo na tym etapie to raczej płytka była... Potem dopiero ta stal i "sól ziemi czarnej' na jaw wyszły...

nicol81 - Nie 05 Gru, 2010 17:12

Ja miałam na myśli, że w oczach faceta, na którego rywale mają działać. A Ashley szczególnie nie zachwycałby się płochością.
Tamara - Pon 06 Gru, 2010 12:10

Ashley fajtłapa był i tyle , jak ten osiołek przy żłobie , chciałby i jednego i drugiego , ale się bał :roll: i sam nie wiedział dobrze , czego chce .
Sofijufka - Pon 06 Gru, 2010 12:21

Ashley miał po prostu ochote przespac się ze Scarlett, ale dżentelmen tak nie postepuje....
Aragonte - Pon 06 Gru, 2010 12:28

Sofi, mniej więcej o to mi chodziło :)
nicol81 napisał/a:
Ja miałam na myśli, że w oczach faceta, na którego rywale mają działać. A Ashley szczególnie nie zachwycałby się płochością.

Ale Scarlett nie była na tyle mądra, żeby to wiedzieć :wink:

Anonymous - Pon 06 Gru, 2010 13:38

A myślicie, że jakby wtedy w sadzie, tende-derende to byłoby po wszystkim i u niej i u niego?
Sofijufka - Pon 06 Gru, 2010 14:04

i tak - i nie. Chuć-by Ashleyowi przeszła, ale pod ciężarem winy by się załamał; a Scarlett byłaby rozczarowana...
Anonymous - Pon 06 Gru, 2010 19:05

Mamy opcję, że Scarlett.... ale ja w czasie wybiegam. Bijcie mnie http://www.postcrossing.com/user/Lost_Gabrielle
nicol81 - Pon 06 Gru, 2010 21:43

Wątpię, by Ashley chciał tylko seksu- nie patrzyłby wówczas na Scarlett jak na konia do odstrzału :wink:
Po hipotetycznej konsumpcji w sadzie Ashley by honorowo wyjechał z rodziną, a Scarlett pielęgnowałaby w myslach utraconą miłość :roll:

Czy ktoś się zna na historii i mógłby przybliżyć wybuch tego konfliktu?

Anonymous - Pon 06 Gru, 2010 21:49

A mogę jutro?

To Wam walnę referacik :)


A czego Ashley chciał?


Natomiast czy myślisz, że Scarlett po skonsumowaniu, byłaby dalej zainteresowana Ashleyem. Jakoś mi się tak wydaje, że taki Wilkes nie był łóżkowym partnerem dla Scarlett

nicol81 - Pon 06 Gru, 2010 21:53

Scarlett ogólnie była mało seksualna i nie oczekiwała wiele w tych sprawach. Zainteresowana byłaby, póki by go nie dostała na stałe.
Anonymous - Pon 06 Gru, 2010 21:58

I dlatego dla niej dobry był taki związek polegający na wzdychaniu do księżyca... w sumie na etapie sadu to faktycznie konsumpcja nic by nie dała, chociaż fakt, że Ashley w "tych sprawach" nie jest lepszy od Karola.... chociaż nie matka ją tak wychowała. teraz nic by to nie dało. Ale po okresie Rhetta a już po upojnej nocy to na bank zmieniłaby podejście....
Alicja - Wto 07 Gru, 2010 07:03

Tamara napisał/a:
Ashley fajtłapa był i tyle , jak ten osiołek przy żłobie , chciałby i jednego i drugiego , ale się bał i sam nie wiedział dobrze , czego chce .

zwięźle i na temat :mrgreen:
nicol81 napisał/a:
Wątpię, by Ashley chciał tylko seksu

może nie tylko, ale to z pewnościa chdziło mu po głowie. Gdyby chciał dobrej i łagodnej żony, to jedna kandydatka już była. Jednakże mężczyna jaki drzemał w Ashleyu chciał "zdobyczy" - najładniejszej i najbardziej pożądanej panny. Ta z kolei nie opierała się zbytnio zalotom :roll: i nie musiał wysilać się polując na nią

nicol81 - Wto 07 Gru, 2010 21:47

lady_kasiek napisał/a:
To Wam walnę referacik

:cheerleader2: referacik! referacik! :cheerleader2: :cheerleader2:

Alicja napisał/a:
Jednakże mężczyna jaki drzemał w Ashleyu chciał "zdobyczy" - najładniejszej i najbardziej pożądanej panny.

Przecież on nie chciał zdobywać Scarlett- jak mu się napraszała, to jej wszystko wytłumaczył. Pociągała go- fizycznie i osobowościowo- ale wiedział, że nie pasują do siebie. Z Melanią było mu dobrze i wiedział, że go kocha.

Anonymous - Wto 07 Gru, 2010 23:31

Zabijecie mnie?
Dziś do domu wróciłam po 18 z bajorem w butach. Ale jutro mam wolne :D

Anonymous - Śro 08 Gru, 2010 19:59

Pewnie dostanę niezłe manto od historyków... Nie bijcie proszę.


Jedną z ważniejszych przyczyn wybuchu wojny secesyjnej było niewolnictwo. Północne stany nastawione na przemysł i pracę najemną stały w opozycji do Południa na któym królowało rolnictwo i praca niewolnicza, niemalże połowa ludzi mieszkających na południu była niewolnikami, jednak już mniejszym procentem byli plantatorzy, tacy jak chociażby Pan O`hara którzy mieli wiecej niż 100 niewolników. No i gdyby tak zostało to nie byłoby problemu. Abolicjonizm był stosunkowym novum, ale Stany się jeszcze wtedy rozrastały i pojawił się problem co ze sprawą niewolnictwa w nowych stanach? Konflikt o terytoria na których niewolnictwo ma być dozwolone miał miejsca tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Wyznaczono linię na północ której niewolnictwo nie ma prawa bytu a na południu może sobie istnieć. Jednak wiadomo taki kompromis to żadne rozwiazanie i narodu jak się okazało nie uspokojono. Inna sprawa Rozwinięta w stosunku do Południa północ była mimo wszystko do tyłu jeśli chodzi o Europę, postanowiono podnieść cła na tańsze towary z Europy, jednak Południe zaprotestowało, bo obawiano się, ze w ramach rewanżu, zostanie podniesione cło na bawełnę transportowaną do Europy. Kolejny problem.
Iskrą, która zapaliła stos była sprawa niewolnika Dreda Scotta, który uciekł z niewolniczego stanu i stanął przed sądem ponieważ skoro uciekł z Południa i żył teraz w stanie w którym niewolnictwo było zakazane chciał przestać być niewolnikiem. Sąd nie przychylił się do jego stanowiska. Ten wyrok spowodował rozłam wśród demokratów. Grupa pod wodzą niejakiego Arnolda Douglasa zerwała z południowymi demokratami i wybrali Abrahama Lincolna. Może i wojna secesyjna nie miałaby miejsca gdyby nie pewien sposóbmyślenia obywateli USA, którzy nie identyfikowali się ze swoim krajem, ale najpierw ze stanem. Każdy stan miał dużą swobodę(dlatego nie można było uchwalić np. wyższego cła aktem powszechnie obowiązującym) panowało przekonanie, że każdy stan miał prawo taki akt zignorować i nie podporządkować się danemu prawu. No i panowało przekonanie, że w każdej chwili można odłączyć się od tej konfederacji stanów. Co też po wyborze Lincolna uczyniła jako pierwsza Karolina Południowa za nią poszło 10 stanów i utworzyły stany skonfederowane Ameryki.
Dla nas coś nie do pojecia bo jednak mamy inny sposób pojmowania państwowości. Na pewno Hiszpanie z tymi autonomicznymi dążeniami zrozumieją lepiej niż my. Dla Południa była to wojna o swoje filary, o prawo do samostanowienia, o prawo do możności zachowania swoich konserwatywnych pogladów, zamkniętego światka.
W momencie wybuchu wojny zaprawdę nie trzeba było wielkiej rozwagi aby postawić na wygraną Północy, która lepiej wyposażona technicznie była i mogła wystawić większą armię w porównaniu do Południa, które dodatkowo musiało część sił zostawić na swoim terenie, aby zapobiegać buntom Murzynów. Ale na Południu byli żołnierze lepiej szkoleni, obyci z bronią zaprawieni w bojach. Milie lepszą kadrę oficerską(północni dowódcy swoje doświadczenie zdobywali w trakcie).

nicol81 - Śro 08 Gru, 2010 21:41

:oklaski: :oklaski: :oklaski: :oklaski: Dzięki, lady Kasiek :kwiatki_wyciaga:

Najciekawsze to ta autonomia stanów i prawo do samostanowienia- czyli jednak południowcy mieli prawo utworzyć Konfederację? A dlaczego Jankesi tak się ich kurczowo trzymali?

Anonymous - Śro 08 Gru, 2010 21:43

Nie wiem jak to wszystko by się potoczyło, gdyby nie zbombardowali Południowcy tego Fortu, to było formalnym wypowiedzeniem wojny.
Anonymous - Śro 08 Gru, 2010 21:44

Ja zawsze w takich sprawach do usług :)
nicol81 - Śro 08 Gru, 2010 21:52

Ashley jeszcze po Forcie Sumter miał nadzieję, że Jankesi dadzą im spokój... :? Tz. zaakceptują Konfederację czy zgodzą się na ich powrót i utrzymanie niewolnictwa? :mysle:
stawrogi - Śro 08 Gru, 2010 22:20

lady_kasiek napisał/a:
Pewnie dostanę niezłe manto od historyków... Nie bijcie proszę.


Jedną z ważniejszych przyczyn wybuchu wojny secesyjnej było niewolnictwo. Północne stany nastawione na przemysł i pracę najemną stały w opozycji do Południa na któym królowało rolnictwo i praca niewolnicza, niemalże połowa ludzi mieszkających na południu była niewolnikami, jednak już mniejszym procentem byli plantatorzy, tacy jak chociażby Pan O`hara którzy mieli wiecej niż 100 niewolników. No i gdyby tak zostało to nie byłoby problemu. Abolicjonizm był stosunkowym novum, ale Stany się jeszcze wtedy rozrastały i pojawił się problem co ze sprawą niewolnictwa w nowych stanach? Konflikt o terytoria na których niewolnictwo ma być dozwolone miał miejsca tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Wyznaczono linię na północ której niewolnictwo nie ma prawa bytu a na południu może sobie istnieć. Jednak wiadomo taki kompromis to żadne rozwiazanie i narodu jak się okazało nie uspokojono. Inna sprawa Rozwinięta w stosunku do Południa północ była mimo wszystko do tyłu jeśli chodzi o Europę, postanowiono podnieść cła na tańsze towary z Europy, jednak Południe zaprotestowało, bo obawiano się, ze w ramach rewanżu, zostanie podniesione cło na bawełnę transportowaną do Europy. Kolejny problem.
Iskrą, która zapaliła stos była sprawa niewolnika Dreda Scotta, który uciekł z niewolniczego stanu i stanął przed sądem ponieważ skoro uciekł z Południa i żył teraz w stanie w którym niewolnictwo było zakazane chciał przestać być niewolnikiem. Sąd nie przychylił się do jego stanowiska. Ten wyrok spowodował rozłam wśród demokratów. Grupa pod wodzą niejakiego Arnolda Douglasa zerwała z południowymi demokratami i wybrali Abrahama Lincolna. Może i wojna secesyjna nie miałaby miejsca gdyby nie pewien sposóbmyślenia obywateli USA, którzy nie identyfikowali się ze swoim krajem, ale najpierw ze stanem. Każdy stan miał dużą swobodę(dlatego nie można było uchwalić np. wyższego cła aktem powszechnie obowiązującym) panowało przekonanie, że każdy stan miał prawo taki akt zignorować i nie podporządkować się danemu prawu. No i panowało przekonanie, że w każdej chwili można odłączyć się od tej konfederacji stanów. Co też po wyborze Lincolna uczyniła jako pierwsza Karolina Południowa za nią poszło 10 stanów i utworzyły stany skonfederowane Ameryki.
Dla nas coś nie do pojecia bo jednak mamy inny sposób pojmowania państwowości. Na pewno Hiszpanie z tymi autonomicznymi dążeniami zrozumieją lepiej niż my. Dla Południa była to wojna o swoje filary, o prawo do samostanowienia, o prawo do możności zachowania swoich konserwatywnych pogladów, zamkniętego światka.
W momencie wybuchu wojny zaprawdę nie trzeba było wielkiej rozwagi aby postawić na wygraną Północy, która lepiej wyposażona technicznie była i mogła wystawić większą armię w porównaniu do Południa, które dodatkowo musiało część sił zostawić na swoim terenie, aby zapobiegać buntom Murzynów. Ale na Południu byli żołnierze lepiej szkoleni, obyci z bronią zaprawieni w bojach. Milie lepszą kadrę oficerską(północni dowódcy swoje doświadczenie zdobywali w trakcie).


Lady Kasiek- nie tylko nie biję- jestem pod wrażeniem:)

Aragonte - Czw 09 Gru, 2010 17:47

Kaśku, dziękuję za ten kawałek historii :kwiatki_wyciaga:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group