Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Filary ziemi
Agn - Pon 23 Sie, 2010 19:16 CIEKAWE któryż to moment znalazłaś takim gorącym. praedzio - Pon 23 Sie, 2010 19:17 *spod kranu*
bulbulbulbul!!!! Agn - Pon 23 Sie, 2010 19:35 Jestem pewna, że chodziło o napisy początkowe. Ehtele - Pon 23 Sie, 2010 20:03 I jednak trochę racji miałam
Ale, olaboga! Ma ktoś sekator? I pal? I jeszcze może do tego takie ładne ognisko, które będzie się baaardzo długo paliło? Ma ktoś? Bo mi potrzebne na Alfreda i Williama. Ożbyichwrednedupki! AGRRR... Ale naprawdę odcinek genialny... a przy scenie z sufitem, to mnie w fotel wmurowało. I Philip, szkoda mi go... Tylko czyją to krew będzie mieć na sobie w tym finałowym odc. (2h! )? Ale mniejsza... Chyba sobie to jeszcze raz obejrzę... A Jack i Aliena... I ten malutki rudzielec, jaki kochany...
Spoiler:
No normalnie wykapany tatuś. Ale jak ten sufit się zapadł, to przez chwilę byłam pewna, że tylko dziecko się uratowało, a Aliena zginęła. I się zaczęłam zamartwiać co się z tym dzieckiem stanie, czy Alfred, ta podła świnia, go wyrzuci, czy co z nim zrobi, ale dzięki borowi Aliena przeżyła.. uff....
Ale noc poślubna i wieczór kawalerski? Wrr... Mówiłam, że za dużo poświęca, a jak brat taki napalony na ten cholerny tytuł, to niech się sam chajtnie. Nie wystarczyło mu, że już raz zgwałcili mu siostrę! Toż to po ślubie to było tak samo jak z Williamem. Czy naprawdę wszyscy faceci są tacy podli? Co to, jedynie ich ojciec, przeor Philip, Tom i Jack byli prawi? I William, ok, utytułowany, mógł robić z żoną co chciał, ale dusić! Toż z tego co widzę, to noc poślubna to chyba znowu jeden wielki gwałt. I ta jego matka, mądra z niej kobieta, mogłaby mu kazać się trochę opanować
Ugh... chyba mnie trochę emocje poniosły... Idę to jeszcze raz obejrzeć, może następny komentarz będzie bardziej składny i treściwy.
Ale te oczy Jacka... I ten uśmiech... Agn - Pon 23 Sie, 2010 20:14 O matce Williama można powiedzieć z całą pewnością jedną rzecz - jest sprytna i mądra... ale niewąska z niej (tu wstaw ulubione wyzwisko). Ona dobrze wie, że jej synek lubi gwałcić dziewice. Choć mam wrażenie, że jego młoda żona przyczyni się jakoś do jego upadku. Czego szczerze mu życzę. Swoją szosą po tym odcinku nabrałam pewności, że jedyną nie-dziewicą, którą William co jakiś czas zalicza w łożu, to jego własna matka. No poważnie mówię!
Odnośnie pala, stosu i różnych narzędzi - nie posiadam na podorędziu, ale z dziką chęcią pomogę ci to wszystko zebrać i zrobić z Alfreda sieczkę. "Kocham cię!" Pff! A w rzyć sobie wsadź to swoje "kocham cię", Alfredzie! Widać, jaka to była "miłość".
Swoją szosą w książce Aliena tuż przed tym, jak kochała się z Jackiem, opowiedziała mu, co zrobił jej William wraz ze swym przybocznym. W filmie ewidentnie Jack wciąż nie wie. Ciekawa jestem, czy się kiedyś dowie? I co to zmieni? W tej chwili już nic. W książce wiedział, że musi być delikatny i cierpliwy (a w scenie pisarz do opisania aktu użył słów, które kompletnie piękno tej sceny zniszczyły ), teraz... to już chyba nie ma znaczenia. Aliena z Jackiem jest szczęśliwa. Ciekawa jestem gdzie i kiedy go odnajdzie.
I kto zamłotkuje Alfreda... Admete - Pon 23 Sie, 2010 20:30
Cytat:
(a w scenie pisarz do opisania aktu użył słów, które kompletnie piękno tej sceny zniszczyły ),
Follett nie potrafi opisywać scen miłosnych, pornol mu wychodzi praedzio - Pon 23 Sie, 2010 20:49
Agn napisał/a:
Jestem pewna, że chodziło o napisy początkowe.
Fotki z następnego odcinka:
Spoiler:
... i takie fajne cuś, a raczej dwa cusie:
aneby - Pon 23 Sie, 2010 20:52 Kurczę, nie da się z Wami ... Idę oglądać praedzio - Pon 23 Sie, 2010 20:55 Aragonte - Pon 23 Sie, 2010 20:58 A ja dalej twardo tylko czytam wątek.aneby - Pon 23 Sie, 2010 21:57 Ufff .... jakie emocje Przyznam się szczerze, że się wzruszyłam w paru momentach.
Spoiler:
Łezka mi się zakręciła jak Ellen zobaczyła swojego wnuka, a na końcu tak strasznie zal mi było przeora ...
A temu wrednemu biskupowi czy arcybiskupowi czy jak mu tam ... nie pomoże umartwianie się. I tak się będzie smażył w piekle w doborowym towarzystwie Ehtele - Wto 24 Sie, 2010 00:26 Taa... Notabene, czy to nie ona roni te krwawe łzy w wejściówce? To może faktycznie pójdzie w ślady swojej teściowej? Byłoby miło. I taa... Naprawdę, jakże tak można z własną matką! Le fuuuuj
Wielka miłość polegająca na samozadowoleniu ze zdobycia najładniejszej i szlachetnie urodzonej białogłowy w wiosce... Plus dokopanie Jackowi. I borowi dzięki, że koniec końców to jemu wszyscy dokopali. I teraz Jack wróci do wioski, podszkolony u mistrzów we Francji i faktycznie wybuduje stabilny kamienny sufit... Podobają mi się te zdjęcia z następnego odc. Zwłaszcza to, gdzie Jack rzeźbi Matkę Boską z Dzieciątkiem na podobieństwo Aleiny i własnego syna A co do świadomości gwałtu, wydaje mi się, że się dowie. Może zaraz przed ponownym napadem Williama na Kingsbridge? Notabene faktycznie jego żonka doniosła o jego planach Philipowi, mądre dziewczę. Bardzo mądre. O, i może wtedy zamłotkują Alfreda? Powiedzmy, niech to będzie ostatni dobry uczynek Williama przed śmiercią
Ciekawe tylko jak wypełni się groźba Ellen względem Walerana? Bo reszta całkiem ładnie się sprawdziła. Ale to, ze będzie się smażył w piekle, to ma pewne jak w banku
I tak jeszcze wracając do zwiastuna, chyba nie uda im się powiesić Jacka, prawda? Bo bardzo mi się nie podoba scena przemożnej rozpaczy Alieny. Oj bardzo. Chyba, że chodzi o dziecko. Nienienienienie... Niech nawet nie myślą o tknięciu go! praedzio - Wto 24 Sie, 2010 13:35 Już odliczam godziny do obejrzenia najnowszego odcinka. Sosik zakupiony chłodzi się w lodówce.
Ehtele, ładniutki avek! Ehtele - Wto 24 Sie, 2010 15:31 A no to ciekawa jestem twoich wrażeń po obejrzeniu
I dziękuję, już dłużej nie mogłam się była powstrzymywać Harry_the_Cat - Wto 24 Sie, 2010 16:36 Ja dopiero zakonczylam wczoraj odc 5. Bylo pozno, bylam zmeczona, wiec moze mi cos umknelo, ale mialam wrazenie, ze jakos tak pospieszyli akcje z tym pojsciem Jacka do zakonu - rozwoj akcji z nim i Aliena trwal w nieskonczonosc, a ten zakon to tak blyskawicznie. I jego zmartwychwstanie tez mialam wraznie, ze troche powinno wieksze wrazenie zrobic....
Czy mi sie tylko zdawalo?praedzio - Wto 24 Sie, 2010 23:31 Dla mnie to był dość spory szok z tym zakonem, więc nie odebrałam tego jako przyśpieszenie akcji. Za to dziś muszę przyznać, że mnie rozwaliło to, że
Spoiler:
Alfred nie wiedział, że żona jest w ciąży.
Poza tym jak zwykle oglądałam w napięciu. Podczas obu ślubów oraz... ekhem... tzw. napisów początkowych wychwyciłam prześliczną oprawę muzyczną.
Spoiler:
Obie noce poślubne za to były
Walerana bym najchętniej Ot, świnia żądna władzy!... Alfred, jak zwykle - do odstrzału. William i Remigius-gnida też.
Jestem ciekawa, w jaki sposób pierścień wróci do Jacka. Bo, że wróci - to jestem pewna.
Aaaach... i jaką minę zrobił Jack, kiedy zobaczył ten kościół we Francji!
*odchodzi gwiżdżąc melodię "Ładne oczy masz, komu je dasz..."*Agn - Śro 25 Sie, 2010 00:37 Spieszę dorzucić własne pochwały na temat avka Ehtele - cudny!
Ostatni dobry uczynek Williama przed śmiercią. Hmm, facet ma wprawę w mordowaniu rodziny, Toma już ukatrupił (oj, mam nadzieję, że czyjaś ręka (najlepiej uzbrojona w tasak) na jego łeb za to spadnie!), może z rozmachu i Alfredowi ujmie wzrostu i skróci go o głowę?
A potem niech mu opalają nóżki w piekiełku. Myślę, że diabeł jest spragniony solidnego barbecue, a tu idą mu trzy świnki do upieczenia na rożnie - William, mamusia i Waleran (choć on pewnie raczej będzie ciężko pokutował i wreszcie się dowie, co to znaczy służba Bogu). I mam nadzieję, że Philip się szybko odkuje z tego poniżenia. Mam wrażenie, że gdy Remigius zaprowadzi swoje rządy, to się mnisi wnerwią i zrobią jakiś przewrót. Może to Remigius się przewróci? Np. na najwyższej wieży omsknie mu się nóżka i się skatapulci na sam dół, łamiąc przy tym kark i inne części ciała?
Kurczę, mordercza baba się we mnie odezwała!
Jacka nie powieszą, nie ma takiej opcji. Jestem dziwnie spokojna o ten wątek, na pewno będzie jakiś happy end.Anonymous - Śro 25 Sie, 2010 21:33 Oglądnęłam pierwszy odcinek jak na razie, więc w temat sie nie zagłębiam bo się zaspojleruję, mimo, że książkę czytałam to odcinek był dla mniejscami zaskoczeniem i teraz jestem pod wrażeniem postaci, bo nie ukrywam większość inaczej sobie wyobrażałam, ale nie śmiałabym w imaginacji stworzyć tak cudownego Toma praedzio - Śro 25 Sie, 2010 21:35 Mnie przez cały dzień prześladuje jedna melodia.
Ja byłam w gotowości tylko nieprzeczytana książka mnie trzymała w ryzach, bo po przeczytaniu ksiazki serial/film może zaskoczyć, a na odwrót to mimo wszystko mam przyjemnosć z oglądania.... i nie czytałam strony filmu więc obsada była mi znana z nazwisk, ale nazwiska nie były przyporządkowane do postaci(coby sobie wyobraźni nie ukrócać) a teraz Rufus jako Tom Yvain - Śro 25 Sie, 2010 22:08 Wreszcie nadrobiłam oglądanie kolejnych odcinków Myślę, że zanim nastanie happy end jeszcze nam wszystkim napsują nerwów Waleran, mamusia z Wiliamem, Remigius i Albert. Jak by nie było tej diabelskiej piątki to z resztą idzie sobie poradzić
Ale co Alienie strzeliło do głowy z tym ślubem, myślałam, że jest mądrzejsza. Chyba za bardzo ją rozpieściło powodzenie i te kolejki konkurentów. Odrzuciła Jacka i nawet nie dała mu szansy, żeby on miał wpływ na to co się między nimi dzieje. Chyba ambicje ją poniosły, jak mogła myśleć, że małżeństwo dla kasy ma sens. Lubię jej postać i szkoda mi jej i maleństwa, bo odszukanie Jacka nie będzie pewnie proste. Miejmy nadzieję, że to co się stało da początek lepszym wydarzeniom.Agn - Śro 25 Sie, 2010 22:35 Errr... Yvain, a jakie inne małżeństwo w jej sferze (pomijając obietnicę jej ojca w normalnym domu wiadomo, jakie małżeństwo by zawarła) było normalne? Dla kasy, tytułu, wpływów etc. Z miłości? W życiu.
No a Jack coś niecoś jednak wiedział na temat facetów, którzy mieli własne ręce, którymi mogli budować - trochę z Tomem przebywał. Jak by nie było głód poznał dopiero wtedy, gdy Ellen z Jackiem dołączyli do Toma i jego rodziny.
Acz małżeństwo z Alfredem to głupota. Żeby się tak pierwszego z brzegu kretyna łapać w nadziei na rozwiązanie problemów finansowych. Równie dobrze mogła się chajtnąć z Williamem - od razu by przynajmniej wiedziała, czego się spodziewać, a nie facet deklaruje miłość, a potem bije ją po twarzy w noc poślubną.
Oczywistym jest, że przed happy endem nastąpią różne dziwne wydarzenia, które spowodują potomkowie piekieł w postaci Hamleighów, Walerana i jego sługusa Remigiusa, Stefcia-króla, a pewnie i Maud niejedną jeszcze potyczkę wywoła, co z pewnością nie rozraduje podwładnych. A Alfred... na niego to już nie mam siły, pewnie nie ruszy mózgiem (bo na to trzeba mózg mieć), że z nim może być coś nie tak.
Errr... Yvain, a jakie inne małżeństwo w jej sferze (pomijając obietnicę jej ojca w normalnym domu wiadomo, jakie małżeństwo by zawarła) było normalne? Dla kasy, tytułu, wpływów etc. Z miłości? W życiu.
Pewnie tak. A Jack musiał dostać kopa, żeby wydobyć się z tego grajdołka i zacząć rozwijać swój talent. My wiemy, że niedługo się spotkają, ale mogło tak nie być. Jack bez pozycji, majątku i tak jest kimś wyjątkowym, a nie lata tam takich facetów na pęczki. Nie bała się, że go więcej nie zobaczy? praedzio - Czw 26 Sie, 2010 07:06
Yvain napisał/a:
Nie bała się, że go więcej nie zobaczy?
Liczyła się z taką możliwością, gdy wspominała ich wspólne chwile podczas zastanawiania się nad propozycją (tfu!) Alfreda. Słowo dane kochanemu ojcu liczyło się dla niej bardziej, niż niepewna przyszłość z Jackiem i jej własne porywy serca. Że też nie przewidziała tego, że pakuje się w piekło. W całej tej smutnej rzeczywistości promykiem słońca dla niej okazało się dziecko.Anonymous - Czw 26 Sie, 2010 17:04 Oglądnęlam sobie drugi odcinek i mam pewne zastrzeżenia i obawy jak na razie li i jedynie w odejściu od książkowego orginału. Książkę mam na świeżo, podobała mi się i biorąc pod uwagę jak rozwiązali sprawę pojawienia się Johnattana to zastanawiam się jak to skończą... no, ale to kwestia paru odcinków. Średnio mi się podoba aktorka co gra Alienę, jakoś inaczej ją sobie wyobrażałam... no i sprawa z tą przysięgą, też się czepiam, bo nie musieli jakoś bardzo zmieniać okoliczności jakby zrobili tak jak w książce a później dramatyzm byłby wierny. Bo przysięga złożona dobrowolnie w wyniku własnej inicjatywy to coś innego niż przysięga, którą wymógł umierający ojciec. Numer Ellen też mnie zainteresował, w sensie jak oni to dalej poprowadzą
Ale mimo wszystko jestem na tak i mam zamiar dalej oglądać...