Literatura - Proza i poezja - Przeminęło z Wiatrem M Mitchell
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 12:43
Ale proscarletowski punkt widzenia wcale nie jest tożsamy z propołudniowym. Scarlett nie podoba się wiele południowych rzeczy, w dodatku przedstawiona jest jako osoba organiczona i skoncentrowana na sobie. Chyba najwięcej sympatii autorskiej wzbudza krytyczne stanowisko Butlera.
Mitchell opisuje świat skazany na zagładę wraz z jego słabościami i urokami. A na Północy też ktoś płacił za sukienki...
Maryann - Sob 20 Paź, 2007 15:01
| nicol81 napisał/a: | | Scarlett nie podoba się wiele południowych rzeczy |
Nie podoba jej się szczególnie to, co staje na drodze jej planom i zachciankom, bo jakoś przejęcia losem innych trudno się u niej dopatrzyć...
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 15:19
Ależ oczywiście. To doskonale zgadza się z jej charakterem i stosunkiem do świata.
Jak by się czytało o Scarlett, która płacze nad losem czarnych niewolników i marzy o tym, by Prissy była dla niej jak kolejna siostra?
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 15:23
Scarlett Konfederacja obchodziłą mniej niż zesżłoroczna zima. Fajny jest fragment, jak gani Rhetta, ze okradł konfederację i powinien rozdać byłym Konfederatom swój majątek
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 15:30
Scarlett była uroczym wcieleniem hipokryzji
I właśnie taki dobór głównej bohaterki odcina się od propołudniowego punktu widzenia.
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 15:31
ich bulwersowała bo była inna od klasycznego wzoru Południowej Damy nas interesuje z tego samego powodu.
Maryann - Sob 20 Paź, 2007 16:53
| nicol81 napisał/a: | Scarlett była uroczym wcieleniem hipokryzji
I właśnie taki dobór głównej bohaterki odcina się od propołudniowego punktu widzenia. |
Dla mnie Scarlett nie jest ani propołudniowa ani antypołudniowa. W niej nie ma ani krzyt idealizmu. Ją interesuje tylko ona sama - gdyby urodziła się na Północy, tak samo mało obchodziłaby ją Unia, jak faktycznie obchodziła Konfederacja.
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 17:52
Nio właśnie. Dlatego nie jest tak do końca, że książka prezentuje propołudniowy punkt widzenia.
A co do Jakesa- czy byli tam naprawdę jacyś północni źli bohaterowie? Bo ja pamiętam tylko Brenta, mężą Maddy, siostrę i brata Oriego. Może o kimś zapomniałam, to już parę latek...
Admete - Sob 20 Paź, 2007 20:04
Zainspirowałyscie mnie Kilka avatarów z Przeminęło z wiatrem
http://forum.northandsout...t=312&start=475
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 20:09
Dzięuje już się "ubrałam"
Admete - Sob 20 Paź, 2007 20:09
Cóż robiłam to pod Twój podpis
Loana - Sob 20 Paź, 2007 20:11
A z jakiej sceny jest ta Scarlett? Dziwnie wyglada, jak nie ona.
Admete - Sob 20 Paź, 2007 20:14
Jeśli dobrze pamiętam to jest scena po TEJ nocy Ale moge się mylić. Film oglądałam dość dawno.
Najwyżej dziewczyny mnie poprawią.
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 20:23
Też mi sie tak wydaję, ale z radością sprawdzę.
Dzięuję za takie cudo. Podpisik i avatar mi się teraz zgrywają:)))
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 21:44
Ech, TA noc... Która wszystko zmieniła, a jednocześnie nic...:
Maryann - Sob 20 Paź, 2007 21:49
| nicol81 napisał/a: | | A co do Jakesa- czy byli tam naprawdę jacyś północni źli bohaterowie? |
Choćby Stanley, starszy brat George'a i jego żona. Niejasno pamiętam jeszcze jakiegoś jankeskiego oficera, który prześladował kuzyna Orry'ego, Charlesa.
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 21:51
Ja Rhetta nie rozumiem, skoro juz nie miał nic do stracenia mógł jej wszystko wyznać i zobaczyć. Albo przynajmniej jej nie mrozić jak wrócił z tego "topienia niepewności" w filmie to jest scena jak on jej to wyznaje i już człowieku masz nadzieję, a tutaj Bonnie spada z kucyka i po ptokach.
<kasiek idzie zobaczyć ostatnie sceny z Gone with the wind>
Aragonte - Sob 20 Paź, 2007 22:29
| nicol81 napisał/a: | | Mitchell opisuje świat skazany na zagładę wraz z jego słabościami i urokami. A na Północy też ktoś płacił za sukienki... |
Chcesz przez to powiedzieć, że na Północy też mieli w tych czasach niewolników?
No to chyba mi coś umknęło
Co co Scarlett - zgadzam się, że guzik ją obchodziła Konfederacja. Na szczęście obchodzili ją przynajmniej ci, wśród których się wychowała, no i ci, których uznała za swoją rodzinę. Przynajmniej tyle
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 22:38
Strasznie film spłyca wszystko. Nie lubimy takich filmów.
ALe i tak jest niezły.
Północ niewolników nie miala, ale miała wykorzystywaną klasę robotniczą chyba tak mi się wydaje.
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 22:51
| Aragonte napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Mitchell opisuje świat skazany na zagładę wraz z jego słabościami i urokami. A na Północy też ktoś płacił za sukienki... |
Chcesz przez to powiedzieć, że na Północy też mieli w tych czasach niewolników?
No to chyba mi coś umknęło |
Miałam na myśli, że zawsze ktoś płaci za sukienki- robotnicy, chłopi, imigranci na czarno...Na północach i południach różnych krajów.
| Aragonte napisał/a: | Co co Scarlett - zgadzam się, że guzik ją obchodziła Konfederacja. Na szczęście obchodzili ją przynajmniej ci, wśród których się wychowała, no i ci, których uznała za swoją rodzinę. Przynajmniej tyle |
Ale mimo wszystko przeniknęły ją niektóre sposoby myślenie Południa...
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 22:53
| Maryann napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | A co do Jakesa- czy byli tam naprawdę jacyś północni źli bohaterowie? |
Choćby Stanley, starszy brat George'a i jego żona. Niejasno pamiętam jeszcze jakiegoś jankeskiego oficera, który prześladował kuzyna Orry'ego, Charlesa. |
Ten oficer to nie był Brent (?) z West Point? Ten główny zły?
Stanleya prawdę mówiąc nie pamiętam. Co on robił? I tak nie przeważy złych południowców, skoro tak trudno go zapamiętać...
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 22:55
| lady_kasiek napisał/a: | Ja Rhetta nie rozumiem, skoro juz nie miał nic do stracenia mógł jej wszystko wyznać i zobaczyć. Albo przynajmniej jej nie mrozić jak wrócił z tego "topienia niepewności" w filmie to jest scena jak on jej to wyznaje i już człowieku masz nadzieję, a tutaj Bonnie spada z kucyka i po ptokach.
<kasiek idzie zobaczyć ostatnie sceny z Gone with the wind> |
Zawsze miał do stracenia swoją dumę...
Nie lubię tej filmowej sceny, bo rozmija się z celem- Scarlett nie miała wiedzieć o uczuciach Retta, aż Mela jej powiedziała.
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 23:05
Własnie jego duma, to przez nią wszystko. Scarlett, też po upojnej nocy nie dała mu żadnego znaku bo była dumna iczekała na znak z jego strony. I błednekółeczko
nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 23:13
Bo w tym cały jest ambaras...
Jednak należy przyznać autorce, że to kółeczko ma sens, jest ugruntowane w charakterystykach bohaterów. Nie tak, jak w niektórych operach mydlanych.
Anonymous - Sob 20 Paź, 2007 23:16
Ma sens, ale ja za kazdym razem jak czytam/oglądam mam andzieję, ze tym razem akurat
To się wiara w cuda nazywa.
|
|
|