To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Cykl o Ani i inne książki L.M. Montgomery

Aragonte - Śro 09 Mar, 2022 16:09

Na pewno są też dostępne słuchowiska z dawnych czasów - linki są na pewno na forum, jakby co - więc gdybyś chciała jeszcze bardziej cofnąć się do nastoletnich lat przy okazji wyszywania czy innych robótek, to taka opcja też jest :-D

Mnie też bardzo miło się do LMM wraca. Mam wrażenie, że w jej prozie jest znacznie więcej humoru, niż zapamiętałam :mysle:

Trzykrotka - Śro 09 Mar, 2022 20:21

No bo jest - w tych nowych tłumaczeniach. Mniej sentymentalizmu, mniej spieszczeń, więcej lekkiego sarkazmu i humoru.
Polecam bardzo kanał na YT Książkowy Frik. Dziewczyna fachowo i zgrabnie pokazuje różnice między ilomaś tłumaczeniami w cyklu "O przekładzie na przykładzie."
Dziś skończyłam czytać Anne z Zielonych Szczytów i zauważyłam, ile na koniec tego pierwszego - w zamierzeniu jedynego - tomu opowieści o Ani jest czegoś w rodzaju moralizatorstwa i smrodku dydaktycznego. Szczytne ideały, poważne rozmowy, wspólne dążenia ku przyszłości, jasno wytyczone cele, potęga wykształcenia. Piękne to i chwalebne, ale trochę wyhamowuje ten fantastyczny rozpęd z jakim pokazana jest Ania z całym bogactwem osobowości, szaleństwem wyobraźni, seriami błędów i pomyłek.

Aragonte - Śro 09 Mar, 2022 21:25

Nie wiem, czy to nie było trochę wymuszone oczekiwaniami rynkowymi/ wydawnictwa/ czytelników - smrodek dydaktyczny pewnie musiał być :mysle:
Tamara - Śro 09 Mar, 2022 21:32

Taki był trend obyczajowo-literacki wydaje mi się - literatura dziecięco-młodzieżowa pełniła przede wszystkim rolę dydaktyczną i umoralniającą. Czego by nie czytać - wszędzie morał na końcu musiał być, mniej lub bardziej natrętnie podany.
Trzykrotka - Śro 09 Mar, 2022 23:47

I tak dobrze, że LLM skończyła Gilbertem i zapowiedzią romansu, a nie morałem :-D
Trzykrotka - Nie 29 Maj, 2022 14:03

W sierpniu ma się ukazać Anne z Richmondu, a Anne z Avonlea w tłumaczeniu pani Bańkowskiej już jest do kupienia. Czytała może któraś z was? :kwiatek:
Agn - Nie 29 Maj, 2022 17:02

Jaka znowu Anne z Richmondu? :mysle:

Anne z Avonlea ma premiere 1 czerwca zdaje sie. Poczekam. Na legimi na pewno bedzie. :)

Aragonte - Nie 29 Maj, 2022 17:30

Agn napisał/a:
Jaka znowu Anne z Richmondu? :mysle:

Czyli Ania na uniwersytecie. Pewnie to bardziej kanoniczna wersja tytułu :-)

Trzykrotko, jeszcze nie, ale rozejrzę się, gdzie jest tanio, i kupię :-D

Trzykrotka - Nie 29 Maj, 2022 17:47

Daj znać, jak wrażenia. Ciekawa jestem dzieła pani Bańkowskiej. Na fali odświeżania sobie serii o Ani odkrywam ją bowiem na nowo. Tytuł Anne z Redmondu bardzo mi się podoba. Jest dosłowny, co niekoniecznie musi być zaletą, wiem, ale pasuje do serii, która tak właśnie jest tytułowana - imię i miejsce, oraz, co odkryłam ze zdumieniem - odpowiada treści powieści, w której uniwersytetu jest jak na lekarstwo...
Admete - Nie 29 Maj, 2022 18:12

Niestety na Legimi nie mają Anne z Avonlea. Może później się pojawi.
Trzykrotka - Nie 29 Maj, 2022 18:35

Będzie na pewno :kwiatek: Skoro premiera będzie 1 czerwca, to wersja elektroniczna ukaże się troszkę później.
Admete - Nie 05 Cze, 2022 15:05

Przeczytałam Anne z Avonlea - nie przepadam za tą częścią, bo niewiele się w niej dzieje, a dzieci wydają mi się nieco sztuczne. Czytało mi się jednak bardzo dobrze, choć cały czas łapałam się na dodawaniu w myślach imion z dawnego tłumaczenia. Nie ma szans na to, żebym się przestawiła na Paula i Davy'ego w miejsce Jasia i Tadzia. Najbardziej jednak dotyczy to Karoliny Czwartej, która nijak nie chce zostać Charlottą Czwartą ;)
Agn - Nie 05 Cze, 2022 16:07

Ja ja wlasnie teraz czytam, a poniewaz w gruncie rzeczy nigdy nie przerobilam calego cyklu o Ani, to nie mam takiego problemu.
Tlumaczenie jest dla mnie istnym cudenkiem. Bardzo przyjemna lektura. Fakt, niewiele sie tu dzieje, ale ksiazka daje spory odpoczynek, a poniewaz mam teraz bardzo duzy stres, to pomaga mi sie odprezyc.

Przeczytalam tez "Blekitny zamek" w tym nowym cudnym wydaniu z wyd. Swiat Ksiazki. Juz mniejsza o tego Edwarda i Joanne, ale kurcze w tym tlumaczeniu brakuje czesci dialogow - powyrywane nie wiem na jakiej podstawie! :nudelkula1_zolta: Dla przykladu brak chocby wymiany zdan o kotach w wykonaniu calego klanu Stirlingow kontra puenta Valancy/Joanny.
I w pewnym momencie zamiast "Joanna sie nie zdenerwowala" jest "Joanna sie nie zdetonowala". :zalamka:
Nozeszwmorde...

annmichelle - Nie 05 Cze, 2022 17:00

Agn napisał/a:

I w pewnym momencie zamiast "Joanna sie nie zdenerwowala" jest "Joanna sie nie zdetonowala". :zalamka:

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Zdetonować, zdenerwować - oj tam, oj tam. :-P

BeeMeR - Nie 05 Cze, 2022 17:10

Agn napisał/a:
"Joanna sie nie zdetonowala".
:paddotylu: :rotfl:
Aragonte - Nie 05 Cze, 2022 17:58

Agn napisał/a:
Dla przykladu brak chocby wymiany zdan o kotach w wykonaniu calego klanu Stirlingow kontra puenta Valancy/Joanny.

A jak to brzmiało? Mam tłumaczenie z Joanną i Edwardem, ale stare, i mam wrażenie, że tam o kotach było :mysle:

Biedna Joanna :rotfl:

Agn - Nie 05 Cze, 2022 19:12

Nie mam drugiego tlumaczenia, bo pozyczylam Barbarelli, ale chodzilo o to, ze klan jak zwykle obsmarowywal Barneya i jednym z zarzutow bylo to, ze trzyma koty. Na co Valancy odparla, ze ludziom, ktorzy nie lubia kotow, ich nielubienie wydaje sie jakas szczegolna cnota. Cos w ten desen. Nie ma tego fragmentu.
Nie ma tez kawalka dialogu, w ktorym Olivia czepila sie Valancy, ze podejrzanie zaciekle broni Barneya.

Trzykrotka - Nie 05 Cze, 2022 21:59

Agn napisał/a:
Nie ma tego fragmentu.

No to naprawdę kuriozum :shock: Pamiętam, że w moim stareńkim wydaniu z Edwardem i Joanną też brakowało kawałków, ni z gruszki ni z pietruszki. No bo jeszcze rozumiem, że pominięto całe kawałki opisów domu Edwarda na wyspie na jeziorze - jakis zegar i tego typu sprawy. LMM potrafiła opisy ciągnąć w nieskończoność, co nie usprawiedliwia tłumacza, ale chyba trochę to zrozumiałam kiedy sama odpadłam na próbie przetłumaczenia, ot tak dla sportu, pierwszego rozdziału Szumiących Topoli. Opis domu i ogródka ze szczegółowym wyliczeniem, co w nim rosło - koniec, klęska. Ale w tamtym Błękitnym Zamku nie było kawałka historii o krzaku róży - i to dość rażąco dawało się zauważyć.
Bańkowską chcę przeczytać, choćby dla porównania z przekładem Borzobochatej-Sawickiej sprzed roku. Borzobochata zostawiła Anię, ale jest u niej Davy, Dora, Paul i Anthony.

Loana - Pon 06 Cze, 2022 09:38

W najnowszym tłumaczeniu Błękitnego Zamku brakuje fragmentów??? Szok i niedowierzanie! Jestem fanką najstarszego przekładu (to moja ulubiona książka do dzisiaj), ale kiedyś przeczytałam te nowsze tłumaczenia (ale to było kilkanaście lat temu chyba) i pamiętam, że były inne, ale miały więcej z oryginału. Potem nawet przeczytałam oryginał (przy moim słabym angielskim to był wyczyn :P ) i zgadza się, że pierwsze tłumaczenie ominęło kilka fragmentów, ale nadal była to piękna powieść ze swoim klimatem. Po co nowi tłumacze opuszczają cokolwiek???
Trzykrotka - Pon 06 Cze, 2022 14:56

No właśnie :roll: Choć czasami aż się prosi, przy opisie Szumiących Topoli wraz z ogródkiem dotarło to do mnie. Miliony detali, jak miejscowe, potoczne nazwy kwiatów, które dziś trudno jakoś rozpoznać. Bo co na przykład zbierali uczniowie z Avonlea wiosną? Pierwiosnki? Sasanki? Siódmaczki? Co to są te siódmaczki? Co tłumaczenie to inaczej. To samo przy opisie np kap, które pani Lynde podarowała Ani w prezencie ślubnym. Wyszywane? Dziergane? Zszywane z latek? Czemu chciała je wybielić, skoro tłumaczy się je jako "tabaczkowe"? O co chodzi z "wachlarzem" i wzorem "w liście jabłoni"? Albo kwiat doniczkowy w kuchni Cuthbertow. Pelargonia? Fuksja? Ułanka? I o co chodzi z jabłkami, o których LMM pisze zaraz potem?
To wszystko może zniecierpliwić i tłumacz może - choć nie powinien - chcieć tym prasnąć w kąt i dać sobie spokój. Albo ułatwić sobie robotę, bo czytelnik pewnie i tak nie zauważy.

Admete - Pon 06 Cze, 2022 17:32

Przyznam się szczerze, że zwykle i tak omijam te rozbudowane opisy przyrody ;)
Trzykrotka - Pon 06 Cze, 2022 19:17

Ja też :serce: Pomagają tworzyć klimat, ale trochę ich jest za dużo i nie zawsze potrzebnie.
Agn - Wto 07 Cze, 2022 08:51

No coz, wg mnie tlumacz ma tlumaczyc, a nie wycinac autora. Jak dzielo wyglada to juz autorska odpowiedzialnosc. W przypadku BZ wycinki nie pojmuje.
Tamara - Wto 07 Cze, 2022 10:03

Na tej samej zasadzie można by wyciąć połowę Wojny i pokoju, gdzie są nudne opisy bitew :-P
Aragonte - Wto 07 Cze, 2022 11:18

Ale te ingerencje typu wycinki wcale muszą być dziełem tlumacza. Równie dobrze to wydawca/redaktor serii mógł ocenić "to nudne, więc idzie pod nóż" i wyciąć już na etapie przygotowywania do druku.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group