To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Powiew Orientu II

RaczejRozwazna - Nie 20 Wrz, 2020 11:48

Dzięki :kwiatek: Zbieram sobie te wasze propozycje, ale na razie "jadę" z SRK. Jego jednak kojarzyłam, a innych aktorów nie, więc muszę się z nimi oswoić. Na razie z młodych bardzo mi się podoba Saif Ali Khan. Starszych kupuję prawie wszystkich.

Z dziewczyn - wspaniała jest Kajol, ale reszta też niezła, wizualnie nie podoba mi trochę trochę Preity Zinta na tle tych innych cudnych Hindusek.

Aragonte - Nie 20 Wrz, 2020 11:52

Też popieram, bardzo je lubię :kwiatek: Tj. Aaaja Nachle, że doprecyzuję, bo post przeskoczył niżej i na drugą stronę.
BeeMeR - Nie 20 Wrz, 2020 12:30

Cytat:
z młodych bardzo mi się podoba Saif Ali Khan.
zdecydowanie obejrzyj zatem Parineetę, można Salaam Namaste, bo to przyjemny seans, ale z Preity - ja ją akurat lubię. Możesz też przemyśleć Omkarę, tam Saif jest zły :serce: (Iago z Otella), polecam też piosenkę miłosną z Kajol z filmu Hameshaa - film oldskulowy tj. Trochę staroć ;) ale piosenka pierwsza klasa :serce:
https://youtu.be/l5bg0lL-yYs

RaczejRozwazna - Nie 20 Wrz, 2020 12:57

Ogólnie nie mam nic do Preity, dobra aktorka, tylko uroda taka bardziej zachodnia, nie-hiduska. I troszkę mina naburmuszona, ale za to dziewczyna epatuje dużą dozą normalności, bo te inne aktorki wpadają czasami zbyt poważnie w te tony sztuczno-łzawo-melodramatyczne (poza Kajol, do której nie mam absolutnie żadnych uwag :-D )

KHNH z Preitą oglądało mi się wspaniale, to będzie zapewne jeden z moich ulubionych filmów. Zresztą morał przeciwny do KANK - bo tu jednak pochwała małżeństwa z przyjaźni :)
Szybko wpadają te skróty, swoją drogą, one są bardziej na miejscu niż polskie tytuły.

BeeMeR - Nie 20 Wrz, 2020 13:13

Naburmuszona to ona jest większość KHNH to zgoda, bo taka rola, ale raczej nie w innych filmach. Ja Preity postrzegam bardziej jako radosne żywe srebro-nie pamiętam, chyba z wywiadów u Karana czy teleturnieju gdzie co i rusz wybuchała charakterystycznym śmiechem. Problem z "podobaniem" to ja miałam z Kareeną :wink: Co nie zmienia faktu że gra nieźle.
RaczejRozwazna - Nie 20 Wrz, 2020 13:19

Nie znam jeszcze Kareeny. Co do Preity - w obu widzianych przeze mnie filmach ona miała tę minę, to jest typ urody, ale jej gra wynagradza mi to. :)

Co do mężczyzn jestem jednak bardziej krytyczna. Młody Bachchan mi się nie podoba, Salman Khan także (przypomina mi lidera BOYSów, tego od "Jesteś szalona" :shock: ), a Hrithik Roshan mnie, kurczę, śmieszy. Ale daję jeszcze im szansę :lol:

Aragonte - Nie 20 Wrz, 2020 13:30

RaczejRozwazna napisał/a:
Nie znam jeszcze Kareeny.

Kareenę znasz z "Czasem slońce, czasem deszcz" - to Poo :)

RaczejRozwazna - Nie 20 Wrz, 2020 14:04

Aaaa ok. No to też rzeczywiście nie bardzo wizualnie, choć akurat tam miała bardzo specyficzną rolę, co mogło u mnie wpływać na odbiór.

A propos i dygresyjnie - będę Was jeszcze prosić o doradę w sprawie kina "skośniego". Wątek o dramach jest dla mnie zbyt specjalistyczny, a chodzi mi o coś tak po ichniejszemu specyficznie subtelnego - bardzo podobał mi się cały wątek obyczajowo/"romansowy" w Hua Mulan.

RaczejRozwazna - Pon 21 Wrz, 2020 02:30

Veer-Zaara za mną. Odwołuję moją opinię o Preity - w tym filmie jest cudowna. :serce:
Admete - Pon 21 Wrz, 2020 06:32

Nie przepadam za tym filmem. Smuci mnie.
Trzykrotka - Pon 21 Wrz, 2020 06:49

I mnie. Od pierwszego seansu bolały mnie te długie zmarnowane lata Veera. Ale Preity jest w nim cudowna. I są tam absolutnie piękne piosenki i sceny, w których je wykorzystano.
A propos Preity: polecam ci bardzo pierwszy film, w którym zagrała z SRK. Było to tuż po jej debiucie i rolka była niewielka, ale za to film znaczący. Dil Se, wyszedł u nas chyba jako Z głębi serca, Z całego serca, czy jakoś tak. Koniec lat 90.

RaczejRozwazna - Pon 21 Wrz, 2020 09:37

Ten film jest dla mnie niezwykle wręcz nierówny. Mnie zauroczyła pierwsza część retrospekcyjna - ta radość i spontaniczność głównej bohaterki, ta nagła wspólna podróż - uwielbiam piosenkę, w której on zachwala walory swojego kraju i przemieszczają się zupełnie absurdalnymi środkami lokomocji :lol: , to powoli rozkwitające uczucie, ale takie ładne, nieuświadomione, wiośniane, niewinne. Baaaardzo lubię w filmach ten motyw wspólnej drogi - gdy nagle ktoś kogoś spotyka, spędzają ze sobą taki wyrwany z codzienności, czas i coś zaczyna się dziać - począwszy od moich ukochanych "Rzymskich Wakacji" wyszukuję sobie czasem takie filmy.

No ale druga część irytowała mnie niepomiernie. Właściwie wywaliłabym cały przynudzający wątek sądowy i 3/4 więziennego z ciągle zapłakaną panią adwokat :roll: Te sceny już przewijałam. Zachowałabym jedynie kilka scen z drugiej części.

Poza tym brak logiki w tym wszystkim - rażący nawet jak na standardy tego kina... :wink: On rzuca wszystko i przyjeżdża tylko po to, żeby przekonać się, że rodzice NAPRAWDĘ chcą ją wydać z mąż, więc zbiera manatki (do tego momentu fabuła kojarzyła mi się z "Żoną dla zuchwałych" - tu jest właśnie na odwrót). Zgadza się na więzienie bo...? Nie mógł poprosić chociażby kogoś ze swojej jednostki o identyfikację? Siedzi w nim 22 lata bo...?
Zresztą miałam nadzieję, że chociaż do niej tym helikopterem przyleci nielegalnie i widowiskowo wyląduje na dachu :lol: - no to byłby jakiś konkretny motyw aresztowania :mrgreen: Tatuś załatwia rozwód świeżo poślubionej Zaarze bo...?

No a końcówka rzeczywiście przejmująca smutkiem. Nie widzę możliwości, żeby tych dwoje odbudowało choćby w części to, co mogłoby być ich udziałem - on jest wrakiem człowieka. Film o straconej szansie.
Ale postarzyli ich niepomiernie do ich wieku. Ona nie miała przecież więcej niż 40 a on pewnie najwyżej 50-tkę.

W każdym razie według mnie ocena na filmwebie zawyżona - a do tej pory zgadzałam się z ocenami.

Trzykrotka - Pon 21 Wrz, 2020 11:08

Postarzeli sie z niewymownego smutku - tak to chyba tylko dało się tłumaczyć. O ile pamiętam, to milczenie Veera wyjaśnione było zagrożeniem reputacji Zaary - ten jej narzeczony - ubek zagroził, że jeśli Veer choć piśnie, to Zaara zostanie oskarżona o rozwiązłość. W bardzo restrykcyjnie muzułmańskim Pakistanie to zagrożenie było bardzo "podstawne." Bez wiedzy i zgody rodziców, bez przyzwoitki, wyjechała do innego kraju, a kiedy wróciła, przyciągnęła za sobą "ogona," czyli obcego mężczyznę, hindusa na domiar złego. Veer nie wiedział, że Zaara nie wyszła za mąż i że siedzi bezpiecznie w jego rodzinnej wsi, dlatego milczał.
Rozwód w islamie chyba nie tak trudno jest uzyskać, zwłaszcza w tak wysokich sferach, jak te Zaary. Myślę zresztą, że jeśli w ogole żyła z mężem choć kilka dni, to musiało to być piekielne zycie.
To tak gwoli próby usprawiedliwienia założeń scenariusza. Ale ja też tego wszystkiego nie łykam. Nie lubię takich żałośliwych opowieści, zwłaszcza, że żałości i tragedii można było uniknąć.
Dokładnie te same odczucia mam do innego filmu z tej samej "stajni," czyli Mohabbatein. Reżyserował go i napisał Aditya Chopra, syn Yasha, reżysera Veer Zaara - podejrzewam, że Aditya w dużej mierze popełnił oba scenariusze. Co lepsze - to on jest autorem super pozytywnego filmu Żona dla zuchwałych :mysle: W Mohabbatein - to dopiero jest idiotyczne i cierpiętnicze założenie scenariuszowe :frustracja: Jak się zastanowić, to Aishwarya nacierpiała się u boku Shahrukha :lol: Zabawa była tylko w Josh, w którym grała jego siostrę - bliźniaczkę :lol:
Z tematów małżeńskich można zobaczyć sobie też Chalte Chalte z Rani. Polski tytuł - Blisko siebie.

Edit: jeszcze a propos kina "skośnego," to tutaj rządzi nie kino, a telewizja, czyli seriale. Nasze skośne kółko nastawia się głównie na południowokoreańskie, czasami chińskie i tajwańskie. Jeśli chciałabyś posmakować, to chętnie posłużymy radą :kwiatek: Jeśli wolisz kino, to największą ekspertką w tej dziedzinie jest BeeMer :kwiatek:
Dla zachęty powiem, że seriale koreńskie, zwłaszcza te sprzed kilku lat, mają w sobie masę eskapizmu - a to podróże w czasie, a to nadzwyczajne umiejętności, a to zamożni krolewicze z bajki w postaci prezesów i właścicieli biznesów :wink: I nie ma tasiemców! Poza scricte historycznymi (50-60 odcinków) i weekendowymi a la Klan (tego nie oglądamy) seriale mają po 16-24 odcinki i tylko sporadycznie - drugi sezon.

Aragonte - Pon 21 Wrz, 2020 11:18

Zgadzam się z opiniami co do tych żałośliwych historii, zaznaczę tylko jedno - bez ich znajomości nie będzie tak bawiło kręcenie filmu w Om Shanti Om :-D I nie mówię o odpowiedniku Supermana :wink:

A co do Dil Se, to trzeba dodać, że to nie jest wesolutka historia. Ja przeżyłam go mocno.

Trzykrotka - Pon 21 Wrz, 2020 11:23

O, racja :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Dil Se daje mocno popalić, ale jest też przepięknym filmem. Devdasa sama nie wiem, czy zachwalać, bo to prawdziwy hardcore.

Aragonte - Pon 21 Wrz, 2020 11:38

I jeszcze mam ochotę dopisać, że w przypadku produkcji azjatyckich (rzucam ogólnikiem, ale chodzi mi zarówno o kino masala, jak i o wiele dram koreańskich czy chińskich) często początek jest radosny i chichotliwy, a potem dają popalić jak mało co.
BeeMeR - Pon 21 Wrz, 2020 11:44

Ja akurat Mohabbatein lubię bo mi się muzyka bardzo podoba i do teledysków czasem wracam- są rytmiczne, barwne, dobrze się przy nich sprząta itp :wink:
Wątku szczypatielnego jednak też nie kupuję. :roll:

RaczejRozwazna - Pon 21 Wrz, 2020 13:25

Wizytę narzeczonego Zaary w areszcie już przewijalam, ale domyslalam się o co chodzi. Niemniej nadal uważam, że to bardzo naciągane, bo generalnie chodziło o to, żeby potwierdził swoją tożsamość - cóż by mieli do tego w jakim celu przyjechał? Poza tym nawet w islamie istniały o ile pamiętam możliwości sprawdzenia czystości dziewczyny, zwłaszcza przy tak wplywowej rodzinie takie oskarżenie nie byloby łatwe. No ale ok. Natomiast zachowania ojca zrozumieć nadal nie mogę - dlaczego załatwia córce rozwód na wieść o śmierci Veera. Dla mnie to wszystko już nie tylko naciągnięte ale i przeciagniete ;)

Ale w sumie, gdyby go nie aresztowali to i tak by zginął, jak dramat to na całego ;)

Tak czy siak zapamietam dobrze kilka scen i piosenek i pewnie do niektórych będę wracać. :)

Niemniej - mam na razie dość melodramatoz, ale jeszcze nie mam dość SRK :) Czy istnieje z jego udzialem cos jeszcze w stylu "coś się dzieje" albo "żona dla zuchwalych"? Jeszcze nie doroslam do absurdów a la "Jestem przy tobie" i chyba OSO też jeszcze nie.

Co do kina skosnego - jeśli to seriale to szkoda, ale odpadam. W ogóle nie ogladam, nie mam cierpliwości, no chyba że mini, takie do kilku odcinków.

Admete - Pon 21 Wrz, 2020 13:45

Tu jest mnóstwo dram na 16 odcinków. Z filmów polecam My Paparotti. O tym gangsterze - śpiewaku. W domu ci jeszcze coś podam.
Trzykrotka - Pon 21 Wrz, 2020 13:56

RaczejRozwazna napisał/a:
Czy istnieje z jego udzialem cos jeszcze w stylu "coś się dzieje" albo "żona dla zuchwalych"? Jeszcze nie doroslam do absurdów a la "Jestem przy tobie" i chyba OSO też jeszcze nie.

NO to jeszcze polecam dwa filmy ze stajni Żony dla zuchwałych, ale już dorosłe, czyli Rab Ne Bana Di Jodi i Jab Tak Hai Jaan. Polski kretyński tytuł tego pierwszego to Do zakochania jeden krok. Ten pierwszy jest - naprawdę do zakochania się :serduszkate: Oba - o miłości.

Edit: jakżem mogła zapomnieć, no jak? :confused3: Jeszcze koniecznie Dil To Pagal Hai - Serce jest szalone. Trochę oldskulowe, ale to absolutny klasyk. I musisz przecież poznać boską Madhuri :serduszkate:

I z oldskuli polecałabym jeszcze coś z śliczną Juhi - One 2 Ka 4.

RaczejRozwazna - Pon 21 Wrz, 2020 14:55

Dzięki dziewczyny, Trzykrotko, Admete - jestescie kochane! :kwiatek:
Admete - Pon 21 Wrz, 2020 15:05

Z filmów koreańskich to jeszcze I can speak - przy czym ten film to nie romans, Paparotti też nie, ale oba są dobre. Ze starszych Maraton na pewno. O autystyku - maratończyku. I może z lekkich, kostiumowych The Princess and the Matchmaker.
RaczejRozwazna - Pon 21 Wrz, 2020 15:56

Zasadniczo w kulturze "skosnej" pociąga mnie bardzo ta ich specyficzna. smętna subtelnośc, takie sensualne wyczulenie na naturę i świat. W literaturze przychodzi mi na myśl Murakami. Miałam też swego czasu kilku bardziej niż dobrych znajomych Japończyków, znajomą Koreanke, sporo rozmów o odczuwaniu świata i czasami - zwlaszcza jesienią - trochę tęsknię za tym klimatem. Murakamiego czytuję tylko jesienią. I czegoś podobnego szukałabym w filmie.
Więc nie musi być o miłości - chociaż chętnie i o miłości - byle znalazło się coś z tego klimatu.

BeeMeR - Pon 21 Wrz, 2020 21:24

Trzykrotka napisał/a:
Postarzeli sie z niewymownego smutku - tak to chyba tylko dało się tłumaczyć
To jak casus Anny z Perswazji ;)

RaczejRozwazna napisał/a:
Czy istnieje z jego udzialem cos jeszcze w stylu "coś się dzieje" albo "żona dla zuchwalych"?
Żona dla zuchwałych - DDLJ - jest jedyna w swoim rodzaju :serce:
Dil To Pagal Hai warto spróbować, tylko dziwaczne kostiumy trzeba łyknąć.... Ale romans jest całkiem ładny :serce:
Można jeszcze dać szansę Rab Ne Bana di Jodi, Chalte Chalte, Hum Tumhare, Swades, Billu Barber - ja lubię te ostatnie dwa, choć to nie całkiem romanse.
Szkoda, że nie masz zamiłowania do absurdu, bo są cuda pokroju One 2 Ka 4, Don, Duplicate - to ostatnie nieco oldkulowe ale ma swoje zalety :serce: .

No i są nieszarukowe filmy warte uwagi - już wspominane -zwłaszcza: Partineeta, Aaja Nachle, Jab We met.

Admete - Pon 21 Wrz, 2020 21:39

Jab we met to romans w drodze.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group