Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy
Anonymous - Pią 05 Lut, 2010 20:20
| trifle napisał/a: | | Sama prywata teraz, aż za dużo. |
medycyny zero. Zero tego szczenięcego entuzjazmu o którym mówił Webber kiedyś.
BeeMeR - Czw 11 Lut, 2010 08:30
Ja też obejrzałam ostatni odcinek i widzę, że historia namolnie zakręca się0 wokół przepraszania się wzajem - wszystko niby ok, ale za dużo na raz
I zbyt sztucznie to się łączy
Pan anestezjolog faktycznie dużo miejsca zajmuje - być może planują go związać Bailey
Reszta mnie jakoś nie ruszyła.
Ja też się obudziłam na sali operacyjnej - na szczęście tuż po operacji
trifle - Nie 14 Lut, 2010 15:12
Nowy odcinek, czyli 14. bodajże, ogląda się bardzo fajnie. Żal mi było Dereka, który zamiast operować musi przemawiać do prasy albo chodzić na brunche czy co tam Podobała mi się skonfrontowana wizja pewnego małżeństwa
Biedny Mark, komiczna Arizona i głupiejąca Bailey
Hasło z odcinka: Just special. Original. Magical. Squeals of joy
Aha. Bo tam też są walentynki właśnie
Admete - Nie 14 Lut, 2010 15:14
Mam pytanie - Derek i Meredith są już małżeństwem?
trifle - Nie 14 Lut, 2010 15:31
Spoiler dla niewiedzących!
Jeśli wiesz, że był ślub na karteczkach - to żadnego innego nie było.
Admete - Nie 14 Lut, 2010 15:39
| trifle napisał/a: | Spoiler dla niewiedzących!
Jeśli wiesz, że był ślub na karteczkach - to żadnego innego nie było. |
Ale to nie jest oficjalnie. Mnie chodziło o urzedowy slub.
BeeMeR - Nie 14 Lut, 2010 18:09
| Admete napisał/a: | Ale to nie jest oficjalnie. Mnie chodziło o urzedowy slub.
| Już Alex kilka odcinków temu wzdychał, że ich karteczkowy ślub jest silniejszy od jego urzędowego z Izzie
Admete - Nie 14 Lut, 2010 18:17
Mnie to nie obchodzi za bardzo, ale widziałam fragment, w którym ktoś określał ich jako męża i żonę, więc się zdziwiłam. Był jakiś odcinek z dużą ilością Alexa? Mogłabym jeden obejrzeć
BeeMeR - Nie 14 Lut, 2010 19:01
| Admete napisał/a: | | Był jakiś odcinek z dużą ilością Alexa? | Może i był - chyba przedostatni, gdzie było go względnie więcej, bo znów odnajdywał swoje powołanie w chirurgii dziecięcej ale głowy nie dam czy to dokłądnie ten, zwłaszcza że Greysy dawno wkroczyły na drogę pleple, i wszystko mi się po obejrzeniu pląta co było gdzie, bo kto z kim to jeszcze pamiętam
Odnośnie ostatniego, walentynkowego odcinka, to oglądałam go tuż po supernaturalnym walentynkowym, toteż tytułowa "masakra" wydała mi się pestką
trochę pchnęli do przodu wątek Christina-Owen-Teddy oraz Bailey-Nowy Anestezjolog, który nie pamiętam jak ma na imię (córki Marka też, ale ona mnie najmniej interesuje ). Reszta jest plelaniem
milenaj - Nie 14 Lut, 2010 19:20
Mnie się ten odcinek nie podobał. Dawniej tyle karetek oznaczało dużo świetnych przypadków medycznych. Teraz to tylko tło. Córka Marka straszna. przemiana Lexie...
Rany...Całkiem inaczej wyglądała w tych włosach. Tak delikatnie.
Zdziwiło mnie to, że wszyscy traktują Dereka i Meredith jako małżeństwo. Na jakiej podstawie, skoro to tylko taki umowny "układ".
Do całej cukiertowatości, bo zdaniem w tym kierunku zmierza ten serial, teraz dokoptowali Mirandę.
Naprawdę lubię Arizonę.
trifle - Nie 14 Lut, 2010 20:01
Fakt, to już zdecydowanie bardziej serial obyczajowy niż medyczny. Szkoda. Ale oglądam i jakoś tam to akceptuję, choć nie zawsze mi się podoba.
Lexie nie wyglądała źle blond, ale delikatniejsza wydawała mi się właśnie jako ciemnowłosa.
A wszyscy - choć nie bardzo wiem, jacy wszyscy - traktują ich jak małżeństwo, ale takie "karteczkowe", przecież wiedzą, że nie było urzędowego ślubu. Zresztą - para i tak składa przysięgi sobie nawzajem, a nie księdzu czy urzędnikowi.
A Bailey mi się właśnie podobała. Wcale nie była cukierkowata, ma wielkie serce, jest jej strasznie trudno to pokazać, a tutaj jakoś się otworzyła. Troszkę Gdzie tu cukierkowatość?
milenaj - Pon 15 Lut, 2010 11:36
ja też bardzo Mirandę lubię i akurat cały jej wątek, łącznie z wtrąceniami Arizony w czasie operacji, bardzo fajny. Po prostu Bailey była ostoją medycyny w tym serialu. Nawet losy jej małżeństwa przebijały się, ale zawsze stanowiły takie tło. Wydaje mi się, że teraz to zmienią, w związku z pojawieniem się anestezjologa. Jako cukierkowatość miałam na myśli wybicie się wszystkich wątków sercowych zdecydowanie ponad plan medyczny. Może nietrafnie to określiłam. Ten serial się zmienił i ja też mimo wszystko to akceptuję. Narzekam, krytykuję, ale ciągle oglądam, bo wszystkich ich mniej lub bardziej lubię.
Co do małżeństwa Dereka i Meredith to zaciekawiło mnie, że na tym spotkaniu było napisane pan i pani Shepard. No, ale nikt ich przecież nie prosił o żaden dowód, że faktycznie, urzędowo są małżeństwem. Dla mnie tam nie muszą.
BeeMeR - Pon 15 Lut, 2010 11:45
| milenaj napisał/a: | | nikt ich przecież nie prosił o żaden dowód, że faktycznie, urzędowo są małżeństwem | w sumie to chyba rzadko okazuje się ten "urzędowy dowód" bycia małżeństwem - ja się jeszcze nie spotkałam, żeby mnie ktoś pytał
o dowód, bo małżeństwo pytający przyjmują "na wiarę" - może tu też tak
trifle - Pon 15 Lut, 2010 13:14
A ja myślę, że ktoś powiedział, że Derek ma żonę albo on sam to zrobił, to tradycyjnie napisali Mrs & Mr Derek Shepard Fajnie się Meredith tym zbulwersowała
W tej serii już nikt nie jest ostoją medycyny, Bailey się chyba najdłużej utrzymała i tak
BeeMeR - Czw 25 Lut, 2010 10:39
w 6x15 cofamy się do prehistorii coponiektórych bohaterów, np. szefa Wydziału, matki Meredith i samej małej Meredith oraz Amandy. Pomysł fajny i byłoby super, gdyby znów na pierwsze miejsce nie wysuwały się w tych wspomnieniach wątki kto z kim gdzie
No i bohaterowie obecnie - na uwagę zasługuje misterny makijaż Callie po 8 godzinach operacji
Anonymous - Czw 25 Lut, 2010 11:17
Beem - to dar, ktory posiadaja niektore kobiety (glownie te w filmach) po wielu godzinach pracy maja nienaganny makijaz, a budzac sie rano u boku ukochanego - od razu wytuszowane rzesy i blyszczyk na ustach.
Ja jak pojde spac z tapeta, wygladam jak polaczenie szopa pracza z babcia klozetowa.
BeeMeR - Czw 25 Lut, 2010 11:37
A to ja wiem, a w starociach uwielbiam - budzi się taka miss z perfekcyjny6m makijażem i fryzurą
trifle - Czw 25 Lut, 2010 13:09
Ale mała Meredith jest śliczna
Podobała mi się też Bailey rzucająca czekoladkami
W sumie fajny był ten odcinek, ciekawy pomysł, ale rzeczywiście - za dużo, za dużo tej prywaty pościelowej
Calipso - Pon 01 Mar, 2010 13:46
To do mnie zupełnie niepodobne,że na Greysach łezka mi leci A ta poleciała nad Christiną na końcu odcinka.Serial oglądam z doskoku,więcej opuściłam niż widziałam,ale dla mnie Meredith była gotowa na wiele,żeby tylko być z Derekiem.A tu powiedziała mu "to za mało".
BeeMeR - Pon 01 Mar, 2010 13:48
Calipso, w którym odcinku?
Calipso - Pon 01 Mar, 2010 13:51
Według programu to pierwszy odcinek drugiej serii.Preston zerwał z Christiną,Derek opowiedział Mer dlaczego przyjechał do Seattle i co poczuł jak ja poznał.
BeeMeR - Pią 05 Mar, 2010 15:04
Zaczęłam 6x16
-zaczyna się sceną przygotowań do seksu, by przejść w scenę - tak, seksu.
Nie mam nic przeciwko w/w scenom, ale nie tego oczekuję od serialu o chirurgach
Nie jestem pewna czy mam ochotę oglądać dalej
trifle - Pią 05 Mar, 2010 15:13
| BeeMeR napisał/a: | Zaczęłam 6x16
-zaczyna się sceną przygotowań do seksu, by przejść w scenę - tak, seksu. |
Poważnie? Super
milenaj - Pią 05 Mar, 2010 16:30
Podobał mi się ten odcinek.
Alicja - Pią 05 Mar, 2010 21:08
| BeeMeR napisał/a: | | zaczyna się sceną przygotowań do seksu |
brzmi...ciekawie
|
|
|