Filmy - Powiew Orientu II
BeeMeR - Pią 18 Wrz, 2020 21:48
Oj tak, aktorzy najczęściej nie śpiewają - próbkę śpiewu osobistego Shahrukha będziesz mieć w Jestem przy tobie
RaczejRozwazna - Pią 18 Wrz, 2020 22:28
Aha, mam się bać?
BeeMeR - Pią 18 Wrz, 2020 22:31
Nie wiem czy aż bać - myśmy swego czasu dostały głupawki
Trzykrotka - Pią 18 Wrz, 2020 22:51
Masz tu większą próbkę - Apun Bola z cudnego oldskula Josh.
https://www.youtube.com/watch?v=bCBjY7ejRCM
Shahrukh naprawdę tu śpiewa, choć przyznał się, że piosenkę nagrywali po wersiku, więcej nie dało się wytrzymać
Zeżarło mi posta o kastowości. Przegłupi mam komputer gościnny. Trudno, odtworzę jutro.
RaczejRozwazna - Pią 18 Wrz, 2020 22:57
No dobrze, nie można mieć wszystkiego - bo słuchu muzycznego to on nie ma
Dobra, zaczęłam "Jestem przy tobie" - KWIK!
Chyba nie dam rady na trzeźwo.
PS. Za kastowość będę wdzięczna
Trzykrotka - Pią 18 Wrz, 2020 23:15
No! Jestem przy tobie to jazda obowiązkowa - a major Ram
Co do kastowości, to w skrócie - Bollywood jest liberalne pod tym względem. Podobnie jest w religią. Dawniej lepiej było być dobrym hindusem w tej robocie, sztandarowym casusem jest tu przypadek wielkiego gwiazdora z lat powojennych, Dilipa Kumara, który pod pseudonimem ukrywał muzułmańskie imię i nazwisko. Ale już w latach 90 i w pierwszej połowie dwutysięcznych Bollywoodem trzęśli trzej Khanowie - Salman, Shahrukh i Aamir, muzułmanie.
W tej branży panuje nie kastowość, a nepotyzm. Łatwiej dostać się do nieba niż zostać szansę na dobry debiut w Mumbaju bez odpowiednich koneksji. Mając w obsadzie dziecko gwiazdy czy gwiazdora nie trzeba inwestować aż tyle w marketing - ludzie przyjdą z czystej ciekawości. A tatuś czy wujek też poruszy odpowiednie struny, potowarzyszy dziecku w jednym czy drugim talk show, przedstawi odpowiednim ludziom. Prawie wszyscy, których oglądałaś, mają za plecami jakąś mamę, ciotkę, wuja, ojca. Dobrze jest tez być miss Indii albo świata, sławnym modelem lub modelką, albo miec tatę polityka. Oczywiście nie gwarantuje to automatycznie sukcesu. Na ten trzeba zapracować samemu. Ale pomaga choć zaistnieć. W filmowej wersji zobaczysz tę zasadę w Om Shanti Om
RaczejRozwazna - Pią 18 Wrz, 2020 23:28
Dzięki! Ci wszyscy Khanowie są spokrewnieni?
EDIT: "Jestem przy tobie" to jednak chyba parodia? Przełykam wiele, ale tutaj mi trudno
Trzykrotka - Pią 18 Wrz, 2020 23:40
Nie! Każdy jest z innego klanu. A masz jeszcze Saifa Ali Khana (Rohit z Gdyby jutra...) i Farah Khan, choreografkę....
Salman pochodzi z filmowego klanu. Jego ojciec był przesławnym scenarzystą, "druga mama" to sławna Helen, dawna gwiazda, bracia Arbaaz i Sohail to aktorzy i producenci, eks szwagierka, Malaika - tancerka i aktorka. Również Aamir ma filmowe zaplecze Jego ojciec Tahir Hussain był producentem, a stryj, Nasir Hussain, reżyserem. Zagrał w kilku filmach reżyserowanych przez kuzyna – Mansoora Khana; jego bratem jest Faisal Khan, z którym wystąpił w 2000 roku w filmie Mela. (wikipedia) Tylko Shahrukh się "wyrodził" - nie jest bollywoodzkim dzieckiem, pochodzi z Delhi, gdzie występował w teatrze i grał w serialu telewizyjnym. Po śmierci mamy (ojciec zmarł kiedy Shahrukh był jeszcze dzieciakiem) - jak sam mówił - poczuł się obco we własnym mieście, nic go już tam nie trzymalo - pojechał zarobić w Bollywood na dobre życie dla siebie, niezamężnej siostry i dziewczyny, z którą chciał się ożenić. I tak jakoś - został
| RaczejRozwazna napisał/a: |
EDIT: "Jestem przy tobie" to jednak chyba parodia? Przełykam wiele, ale tutaj mi trudno |
Oczywiście! Znaczy - nie tyle parodia, co masala. Czyli wszystkiego po trochu. I terroryzm i szkolna potańcówka. I romans i walnięty dyrektor. I major i miss Chandni w boskim sari. Ten film to jedna wielka zabawa - tak na to patrz i ciesz się. Wolno się śmiać do woli. I zachwycać też.
RaczejRozwazna - Sob 19 Wrz, 2020 02:10
Odpuściłam sobie ma razie "Jestem przy tobie" bo trochę za dużo absurdu, nie jestem w nastroju
Natomiast podglądnęłam KANK - o tak Świetny film, fenomenalnie zagrany - to są naprawdę świetni aktorzy (te emocje! - spektakl zazdrości w operze, o rany... ) i temat niejednoznaczny, bohaterowie także. To już właściwie przekracza "potoczną" konwencję bolly. A poza tym SRK mi się tu bardzo podoba (zasadniczo wolę go wizualnie we wcześniejszych produkcjach - chyba chodzi o ... włosy Takie dłuższe i nie-nażelowane sprawiają, że wygląda młodziej).
Na pewno powrócę do tego filmu na spokojnie.
BeeMeR - Sob 19 Wrz, 2020 09:10
| Cytat: | | Odpuściłam sobie ma razie "Jestem przy tobie" bo trochę za dużo absurdu, nie jestem w nastroju | Dokąd doszłaś?
Film jest przegięty ale też ma dużo fajnych momentów i piosenek - ja go mimo dłużyzn i pastiszowości lubię, nawet mi okropna peruka zuego nie przeszkadza
Współczuje utraty posta - mnie ostatnio w ten sposób znikły dwa - to wkurza i zniechęca. Głównie dlatego nie lubię wprowadzać dłuższych wypowiedzi na telefonie.
Admete - Sob 19 Wrz, 2020 09:53
Kocham Jestem przy tobie - dzięki wam mam ochotę na różne powtórki.
BeeMeR - Sob 19 Wrz, 2020 10:03
Zróbmy sobie sumultaniczny seans z majorem Ramem
Admete - Sob 19 Wrz, 2020 10:04
Koniecznie
RaczejRozwazna - Sob 19 Wrz, 2020 10:13
O z Wami to był chyba dała radę
Beemer - trudno powiedzieć, bo już lekko wysiadłam po pierwszej akcji-akcji ala super-Matrix z generałem, a potem podglądałam tu i ówdzie. Zasadniczo lubię hollywoodzkie filmy akcji, te wszystkie "Missions impossible" Tomka Cruise'a i Jamesa Bonda i może dlatego tu nie chwyciło.
To znaczy doceniam przerysowanie konwencji i dystans, ale nie byłam w nastroju.
Kurczę chodzą mi po głowie piosenki z rożnych filmów i nie mogą przestać... Strasznie "czepliwe" są po względem pewnych motywów muzycznych, które zresztą przewijają się przez cały film.
Już dawno nie miałam takiej filmowej frajdy, a tu jeszcze tyle dobra przede mną!
BeeMeR - Sob 19 Wrz, 2020 11:02
Z nami (komentarze przez Messenger) albo ze wspomaganiem
Ja od kilku dni puszczam teledyski bolly, aż Tomek pytał czy cni mi się za panieńskimi czasami imprezami
RaczejRozwazna - Sob 19 Wrz, 2020 20:03
A co to wspomaganie...? Bo mi się kojarzy niebezpiecznie?
Trzykrotka - Sob 19 Wrz, 2020 20:04
Miałam też taką fazę. Jedna za drugą, wspomnienia, wspomnienia. A piosenki są naprawdę fantastyczne i długo nie chcą wyjść z głowy.
O, KANK. Nie wiem sama ile razy ten film oglądałam. Nie tylko Shahrukh wyglądał świetnie, wszyscy byli na 100% piekni. I całość była bardzo estetyczna, dobrane kolory mieszkań do kolorów ubrań i w ogóle. Pytałaś od kiedy kino to zrobiło się bardziej zachodnie - to były już pierwsze jaskółki. Sztafaz jeszcze indyjski, obowiązkowe piosenki, numery taneczne itd, ale temat juz inny. I Shahrukh, uosobienie dobrego męża i ojca, zakochuje się w innej kobiecie, zabiera ją do hotelu, jest paskudny dla własnego dziecka.
Polecam ci bardzo Chak de! India. To w pełni zachodni indyjski film Shahrukha. Bardzo dobry, niech cię nie zniechęca sportowy temat.
I jeszcze Swades. Co prawda są tam piosenki, ale romans dopięto już tylko dla porządku, trochę na siłę.
Trzykrotka - Sob 19 Wrz, 2020 20:06
| RaczejRozwazna napisał/a: | A co to wspomaganie...? Bo mi się kojarzy niebezpiecznie? |
Dobrze ci się kojarzy
Kiedy jeszcze Anaru mieszkała w Krakowie, często seanse odbywały się u niej. Niektórych filmów bez wspomagania się nie dało Zwłaszcza wiśniówka kojarzy mi się mocno z Jodhaa Akbar. Przepiękny wizualnie, tylko niemożebnie niepochopny...
RaczejRozwazna - Sob 19 Wrz, 2020 21:16
Czyli dobre odczucie, że chyba nie dam rady na trzeźwo...
KANK podobał mi się także dlatego, że przy całej odrębności tego tematu od "standardowego" bolly, jednak jest tam ten rys, hm, "destylacji" pewnych znanych nam wszystkim z życia problemów. Na pewno dokonuje się to przez pewne uproszczenie tematu, pozbawienie głębi psychologicznej etc., ale mimo to - a może właśnie dlatego - nagle uderzają w całej krasie. I to jest także element "baśniowy" - uwypuklenie przez pogłębienie kontrastów:
- problem męskiego poczucia przegranego życia (Dev) i jak to może fatalnie działać na rodzinę, zwłaszcza gdy ona jest kobietą sukcesu
- niezauważania powoli narastających problemów (Riya) i pokazanie jak łatwo - gdy jeszcze nie jest za późno - temu zaradzić (róże, balet i te sprawy:)
- ważny. a nie tak często podejmowany problem niedopasowania seksualnego (Maya i Rishi) - tu jest to sugerowane ale ewidentne, że mają inne temperamenty, a być może ona nawet czuje się wykorzystywana, może ma jakiś problem z fizycznym odrzutem od męża + oczywiście w tym wypadku zupełna rozbieżność co do oczekiwań od życia i priorytetów.
- ukazanie siły namiętności - to niby banał, ale ludzie o tym zapominają, że może dotyczyć też ich - także tej niszczącej
etc.
W filmie raziło mnie jedynie zakończenie. Inaczej bym to widziała oczyma wyobraźni.
Ach jeszcze - fenomenalna rola ojca Rishiego!
BeeMeR - Sob 19 Wrz, 2020 21:23
A jak byś zakończyła?
RaczejRozwazna - Sob 19 Wrz, 2020 21:39
Chyba każde inne zakończenie byłoby dobre. Mógł nie wysiadać z tego pociągu Najbardziej jednak chciałabym, żeby Dev przepracował pewne sprawy, zyskał przebaczenie do żony (po czasie oczywiście) i został z rodziną - miałam taką nadzieję w scenie, gdy on przyznaje się żonie do zdrady. Wtedy można byłoby dodatkowo podnieść to, że małżeństwo zawierane z przyjaźni też może się udać, mimo wielkich namiętności po drodze. Bo wydaje mi się, że uczucie do Mayi to przede wszystkim namiętność, a czy to jest miłość - no nie wiem, nie wiem. On się nie zmienił, nie przepracował swojej traumy, nadal jest egocentrykiem, średnio widzę "happinnes ever after" gdy namiętność trochę przygaśnie.
A Mayi życzyłabym, żeby na jakiś czas uwolniła się od relacji z mężczyznami, które ją jakoś niszczą, żeby zobaczyła swoją wartość niezależnie od faceta. Żal było patrzeć na jej wyrzuty sumienia w związku ze swoim mężem, niezależne od zdrady (ona przecież czuje, że Rishi jest obiektywnie fajnym człowiekiem) pogłębione jeszcze wszystkimi wydarzeniami, które się wokół rozegrały w związku ze zdradą. Trafiła z deszczu pod rynnę, jak mi się zdaje, taka trochę cierpiętnicza natura... A przede wszystkim niezwykle samotna.
No ale tu już wymagam chyba zbyt wiele od tego kina.
BeeMeR - Sob 19 Wrz, 2020 23:15
Może
Ja odwrotnie - nie widzę możliwości powrotu /kontynuowania małżeństw tych par i to nie tylko ze względu na zdradę.
Według mnie Dev nie miał szans wrócić do żony - ich od dłuższego czasu niewiele łączyło - po co się i drugą osobę unieszczęśliwiać? Dla idei? Dla dziecka? A nie lepiej mu jak nie słyszy kłótni i zgryźliwych docinków ojca? Matka chyba wreszcie znajduje więcej czasu dla syna. Dadzą radę. Na szczęście teraz rozwód rodziców to nie koniec świata. Tatą roku Dev i tak nie był - przynajmniej nie wynika to z filmu.
Ja się ogromnie cieszę, że Rishi ułożył sobie życie
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Mayi życzyłabym, żeby na jakiś czas uwolniła się od relacji z mężczyznami, które ją jakoś niszczą, żeby zobaczyła swoją wartość niezależnie od faceta | W moim odczuciu w "międzyczasie" właśnie to przepracowała znajdując nowe zajęcie i pomysł na siebie. A jak chce Deva to niech się umartwia. Moim zdaniem Dev jest może materiałem na kochanka, ale nie bardzo na męża. I tak, traumę ma wciąż nieprzepracowaną, nie widać też by relacja z Mayą jakoś to mogła zmienić.
| RaczejRozwazna napisał/a: | | małżeństwo zawierane z przyjaźni też może się udać, mimo wielkich namiętności po drodze | Jasne, ale nie wtedy, kiedy małżonkowie są pod każdym względem totalnie niedopasowani jak Maya i Rishi oraz gdy nie rozglądają się na boki.
RaczejRozwazna - Sob 19 Wrz, 2020 23:28
Co do ostatniego tak, dlatego dla Mayi i Risha nie widziałam szansy. Zresztą oni to nawet w Kościele Katolickim otrzymaliby stwierdzenie nieważności
Natomiast właściwie nie wiemy jak wyglądało małżeństwo Deva i Riyi. Poznajemy ich jako żyjących trochę obok siebie, ale jednak dogadujących się i chyba w miarę zadowolonych małżonków - ot rzeczywiście para dobrych znajomych czy przyjaciół, a później od razu przeskok na traumę. Widziałabym potencjał, bo ona była gotowa się zmienić, łagodniała z czasem. no ale sprawa się rypła.
No więc na kochanka tak i te całe oświadczyny, w których on notabene znowu nawiązuje do swojej nieszczęsnej nogi to już ta kropla przelewająca kielich.
Admete - Nie 20 Wrz, 2020 11:03
Jakiś czas temu wróciłam do KANK. Dziś podczas ćwiczeń miałam podkład z Paheli:
https://www.youtube.com/watch?v=0XFFOBzJ3aw
https://www.youtube.com/watch?v=bbYtykFYAfg
Rozważna obejrzyj też Aaje Nachle:
https://www.youtube.com/watch?v=MP4F0ZcW_G0
Po polsku wydane jako Zatańcz ze mną.
BeeMeR - Nie 20 Wrz, 2020 11:26
Popieram, Aaja Nachle zobacz
|
|
|