Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy
trifle - Wto 19 Sty, 2010 21:42
| Alicja napisał/a: | | twoje z Christiną? |
Tak.
| Alicja napisał/a: | może dla Christiny to nie były "właściwe" osoby
Miłośc nie musi być najważniejsza, ale bez niej trudno żyć. |
Ona jest zbyt niezależna chyba Bez miłości źle, ale w związku też nie za dobrze
Ciekawa jestem, jak ją poprowadzą.
Anonymous - Wto 19 Sty, 2010 22:08
Trifle, chodzi mi o to, ze ona - tak naprawde - jest wilkiem samotnikiem, ktory nie potrzebuje innych ludzi, a jesli juz - wylacznie instrumentalnie. Stworzyla wokol siebie wielki mur i nikogo do siebie nie dopuszcza. Mozliwe, ze takim czynnikiem byla smierc ojca i brak zwiazkow emocjonalnych z matka - mozliwe, ze matka rowniez byla zimna emocjonalnie i nie potrafila tego przekazac Christinie. Uczucia wyzsze ksztaltuja sie do 5 roku zycia, jesli przez ten czas dziecko nie jest tulone i calowane, nie mowi sie o milosci (nawet jesli dla niego to pojecie abstrakcyjne) - to rodzi sie kaleka emocjonalna. Wlasnie dlatego taka wazna robote odwalaja pielegniarki i wolontariusze fundacji Krystyny Jandy, ktorzy po prostu tula i caluja opuszczone niemowlece sieroty.
BeeMeR - Śro 20 Sty, 2010 08:19
| AineNiRigani napisał/a: | | Mnie sie wydaje, ze Christina to na swoj sposob socjopatka, ktora nigdy do konca nie bedzie w stanie przystosowac sie do zycia w spoleczenstwie | ja mam podobne myśli odnośnie jej bycia w związku - bo ani Owen ani Bryce nie jest/był dla niej ważniejszy niż kardio - i zapewne nikt nie będzie, po prostu jej postać chyba nie potrafi kochać bardziej niż kochała Burke'a czy Owena - tak na swój sposób, nie dopuszczając ich do swego prawdziwego wnętrza.
| trifle napisał/a: | . Tzn tylko to. Bo tak się mówi - miłość jest najważniejsza i blablabla Ja w to nie wierzę też i wydaje mi się, że Cristina akurat w tej kwestii jest podobna. | A ja w to wierzę, tylko że "miłość" nie zawsze musi być ukierunkowana na drugą osobą, czasem może być miłość do czegoś - chirurgii, kardio itd, realizująca się w pracy zawodowej. I właśnie myślę, że to być może jedyna działka, w której Christina potrafi się realizować tak naprawdę, i która daje jej czyste szczęście.
BeeMeR - Śro 20 Sty, 2010 08:29
| trifle napisał/a: | | Z nich wszystkich ona jest najlepszym lekarzem i póki co ma najgorsze możliwości uczenia się. | Że niby dlaczego?
Ja mam właśnie wrażenie, że nad nią wszyscy po kolei najbardziej skaczą, najpierw faworyzował ją Burke, potem też domagała się specjalnego traktowania - a niby z jakiej racji?
Bo Mer też była faworyzowana?
I tu Alex miał rację wypominając Mer że nie ma prawa czepiać się jego (choć zagranie było niemiłe i topornie wytłumaczone namolnej pannie), skoro sama święta nie jest.
Ja sobie tak myślę, że najgorsze warunki uczenia się miał George i Izzie - bo nikt nie był ich mentorem, nie dbał szczególnie o ich naukę (nie licząć Bailey, bo ta uczyła wszystkich), potem Alex - bo jego patronką, przy której się realizował była przez jakiś czas Addison, następnie Christina, a na końcu Meredith, bo o nią najwięcej dba i Derek i sam szef wydziału.
BeeMeR - Śro 20 Sty, 2010 08:30
Choć z drugiej strony zgadzam się z Christiną, że jej szczególne umiejętności i wiedza wymagają patronatu i ćwiczeń, niemniej myślę, że wszyscy są tam wybrani z wybranych i tego potrzebują
I wydaje mi się, że Christina o wiele lepiej wykorzystuje patronat niż Meredith (choć ta ma lepsze warunki moim zdaniem), każdą okazję poświęcając na naukę czegoś nowego, wyszukując tych okazji, a nie tylko czekając na nie obserwując innych
Alicja - Śro 20 Sty, 2010 09:44
może dlatego, że dla Christiny to był jedyny cel
trifle - Śro 20 Sty, 2010 18:31
| BeeMeR napisał/a: | Że niby dlaczego?
Ja mam właśnie wrażenie, że nad nią wszyscy po kolei najbardziej skaczą, najpierw faworyzował ją Burke, potem też domagała się specjalnego traktowania - a niby z jakiej racji?
Bo Mer też była faworyzowana? |
A nie, po prostu zawsze miałam wrażenie, że wszyscy inni oprócz medycyny "mają" coś jeszcze. Kłócą się o operacje, chcą działać w szpitalu, ale tylko Crisitna dostaje takich wybuchów entuzjazmu podczas operacji na otwartym sercu.
I chodziło mi o to, że nie było żadnego prowadzącego kardiochirurga jakiś czas, teraz jest Teddy - ale ma odejść.
A nie wiem, przejęłam się chyba Cristiną i problemy innych przestały być ważne dla mnie
BeeMeR - Czw 21 Sty, 2010 07:41
No ale jeszcze zobaczymy, czy Teddy odejdzie
I czy Owen pozwoli przerzucać się między kobietami jak marionetka czy będzie miał coś do powiedzenia .
A co do Lexie, to tak sobie myślę, że podjęła pierwszą racjonalną decyzję już od dłuższego czasu - zerwania z gościem, który jest dużo starszy, którego córka jest niewiele młodsza od niej - sorry, dla mnie to nienaturalne mimo sympatii dla filmowego Marka
A że musi być równowaga w przyrodzie to zaraz postanowiła zrobić też coś bardzo głupiego
milenaj - Czw 21 Sty, 2010 12:57
Wydaje mi się, że sex z Alexem był dla Lexie jakimś symbolem powrotu do życia, w którym nie ma aż takich zobowiązań, jakie na pewno by ją czekały w życiu z Markiem. To było coś bez konsekwencji. Wiadomo, że Alex mimo wszystko nadal jest z Izzie, która wraca w kwietniu na stałe. Kto wie może tutaj będzie jakiś konflikt nowy, ale nie sądzę.
Co do Owena, to wydaje mi się, że być może jemu przeszła przez chwilę myśl o związku z Teddy - kiedy ona powiedziała mu o swoich uczuciach. Czy pozwoli być marionetką? Pewnie nie i dlatego ten wątek będzie ciekawy.
Osobiście bardzo mnie intersuje Miranda. Od początku jest to jedna z moich ulubionych postaci i próba jej swatania, może być wstępem do czegoś nowego.
BeeMeR - Czw 21 Sty, 2010 13:02
| milenaj napisał/a: | | Osobiście bardzo mnie intersuje Miranda. Od początku jest to jedna z moich ulubionych postaci i próba jej swatania, może być wstępem do czegoś nowego. | Tak, to też (obok Christiny) jedna z najbardziej interesujących mnie postaci - i jej przyszłości jestem ciekawa - choć też niekoniecznie widzę ją w związku
A już na pewno nie z szefem - najwyżej jako "pracowa żona"
trifle - Czw 21 Sty, 2010 13:57
Miranda z szefem?
Anonymous - Czw 21 Sty, 2010 14:10
Miranda potwierdza ten schemat lekarza filmowego, ktory ma swoje priorytety. Bo jak to mawia Loana - nie ma czegos takiego jak brak czasu. To jedynie kwestia priorytetow - Miranda zawsze i wszedzoe wybierze prace. Wszystko inne zaczyna sie od nr 2.
milenaj - Czw 21 Sty, 2010 14:32
Miranda z szefem? Nie, na pewno nie.
Anonymous - Sob 23 Sty, 2010 15:26
Oglądnęłam odcinek 11.
Wkurzają mnie ludzie z Mercy.... chociaż starzy też nie są lepsi.....
Rozumiem Lexie ona jest za młoda na to wszystko, za dużo zmian miała ostatnio ona chce stabilizacji a nie przybranej córki i wnuka.... też bym uciekła chyba.
co do Cristiny to ja ją rozumiem, obecnie nie ma mężczyzny którego bym nie wymieniła na karierę naukowąi możliwość rozwoju. Owen to nie jej bajka. Cristina to taka Miranda tyle, że Kapo ma w sobie więcej ciepła i uczuć, ale pod względem wspominanych wyżej priorytetów wypisz wymaluj.......
Anonymous - Sob 23 Sty, 2010 18:08
Oglądnęłam 12 odcinek i mieszane mam uczucia... medycyna zeszła na boczny tor, teraz wątki osobiste sa górą. Wróciła Izzie tarcia Mer-Der. Cristina-Owen-Teddy.
Sloan nic się nie zmienił. Ale wymaga nieposzlakowanego zachowania od innych. Co jest nie fair.
A Szef.... hmmmm to nie ten Szef, którego tak lubiłam, który wzbudzał szacunek. Ostoja....
BeeMeR - Pon 25 Sty, 2010 08:09
W sumie Izzie też nie chciała męża bez chirurgii
BeeMeR - Wto 26 Sty, 2010 13:47
Jestem po odcinku 6x12 spoilery
Kolejny odcinek, który dowodzi, że nowi nie są tak po prawdzie potrzebni
Albo niewiele tak naprawdę wnoszą
A u starych - cóż, jak ostatnio Lexie, tak tym razem Mark zorientował się, że do siebie nie pasują - i dobrze
Meredith coraz bardziej szantażuje Dereka małżeństwem - karteczką
Na koniec i tak ten nie bez racji stwierdza, że są siebie warci i oboje mają coś za uszami
Owen nie chce tak łatwo zrezygnować z Christiny i to mi się podoba
ona też ma pewne wyrzuty sumienia, że wybiera chirurgię niż miłość, a z drugiej strony nie ma żadnych wątpliwości, że tak właśnie wybrać powinna i początkuje ciekawą, choć dość jednostronną rozmowę na ten temat.
Alex i Izzie - konfrontacja - ja wiem, że dzieje Izzie wymuszone są poniekąd przez planowany urlop, ale raczej też nie przyjęłabym z otwartymi ramionami kogoś, kto złamał mi serce odchodząc bez słowa na długie miesiące. Oj, raczej na pewno nie
BeeMeR - Wto 26 Sty, 2010 13:50
Acha, no i jeszcze powrót bardzo ładnej przyjacielskiej chemii między Markiem a Torres - czyli coś, czego żadne z nich nie ma z żadnym z partnerów
trifle - Wto 26 Sty, 2010 13:52
| BeeMeR napisał/a: | | A u starych - cóż, jak ostatnio Lexie, tak tym razem Mark zorientował się, że do siebie nie pasują - i dobrze |
Zwłaszcza po pojawieniu się córki. Ale strasznie mnie zirytowała postawa Marka - ja z Addison - ok, ale ty z Alexem - super ekstra zło. Choć w ogóle nie rozumiem tego sypiania każdy z każdym, jak tylko najdzie ochota, to to jest wybitnie niesprawiedliwe
| BeeMeR napisał/a: | Owen nie chce tak łatwo zrezygnować z Christiny i to mi się podoba
ona też ma pewne wyrzuty sumienia, że wybiera chirurgię niż miłość, a z drugiej strony nie ma żadnych wątpliwości, że tak właśnie wybrać powinna i początkuje ciekawą, choć dość jednostronną rozmowę na ten temat. |
A z tego to jakaś straszna sytuacja wyszła. Ale w sumie - czy nie można innego genialnego kardiochirurga znaleźć? Niech się postarają jakoś, przecież nie jedna Teddy jest.
| BeeMeR napisał/a: | | Alex i Izzie - konfrontacja - ja wiem, że dzieje Izzie wymuszone są poniekąd przez planowany urlop, ale raczej też nie przyjęłabym z otwartymi ramionami kogoś, kto złamał mi serce odchodząc bez słowa na długie miesiące. Oj, raczej na pewno nie |
No nie? W ogóle szczęka mi opadła, jak ona tak nagle sobie weszła i już. Jakby gadanie o tym, jaka to miłość jest ważna i że zawsze się ją wybiera wystarczyło. Odeszła od Alexa, nie było nic powiedziane, że "wiesz, chcę być sama jakiś czas" czy coś tam, tylko.. odeszła. A teraz ma być znowu ok, bo ona tak chce, bo miała raka i może? Pff
BeeMeR - Śro 27 Sty, 2010 11:45
| trifle napisał/a: | | Choć w ogóle nie rozumiem tego sypiania każdy z każdym, jak tylko najdzie ochota | ja tego też nie rozumiem, i traktuję po prostu jako element telemaniany
Anonymous - Pią 05 Lut, 2010 16:37
Wow!! Derek jako Szef. ygląda jak nie Derek czyżby zaszkodził mu nadmiar odpowiedzialności. No Webber, sam sobie zasłużył, nie był już tym szefem z pierwszych sezonów. Ale jest diablo upokorzony, mógł odejść z klasą chyba w trzecim sezonie a teraz siedzi dwóch Szefów Shep i Webber i każdy czuje się szefem. Śmiszna sytuacjaa. Przy czym Derek jest taki biedny i uroczy. Gdzie jest Gosia, która oddałaby sprawiedliwość urokowi Dereka
No a Cristina. Ona ma zagwozdkę, jest szczęśliwa z Rudim, ale za to Teddy, jakoś odsuwa ją od Kardiochirurgii. Ale z drugiej strony Ta Cristina to nie jest już ten robot z początków w tym odcinku zachowuje się bardziej jak Pani Pies w rui niż zakochana w chirurgii nasz Cristina. Ignorowanie pejdźera od Teddy??!
Nie powiedziała prawdy ona nie jest już sobą.... i to nie wina Burke`a tylko durnych scenarzystów!!
A te zabiegi dziś na żywca niemal były okropne
milenaj - Pią 05 Lut, 2010 18:22
Zabieg na żywca straszny. Derek jako szef... Chyba trudno mi będzie się do tego przyzwyczaić. Ale stary szef to już faktycznie nie ta sama postać. Sama nie wiem co myśleć o Christinie. Zobaczymy co dalej z tym będzie.
Co mnie trudno zaakceptować to gigantyczna hipokryzja Marka. No nie mogę. On chciał, żeby Lexie przeżywała z nim ojcostwo. I to ona zerwała. Więc on miał prawo odreagować jej decyzję. I wszystko jest w porządku z jego strony.
trifle - Pią 05 Lut, 2010 18:24
| lady_kasiek napisał/a: | | A te zabiegi dziś na żywca niemal były okropne |
A mnie to już nijak nie rusza Za to ciekawe, co się będzie działo z Bailey i panem anestezjologiem
A Owen mnie niemożebnie wkurza. Co on robi?
I coraz bardziej lubię tę pediatrę - matko, jak ona się nazywa?
Anonymous - Pią 05 Lut, 2010 18:48
| trifle napisał/a: | | matko, jak ona się nazywa? |
Arizona Robbins.
Sloan też mnie wkurzył. No jest hipokrytą. Callie dobrze mu powiedział...
trifle - Pią 05 Lut, 2010 20:17
O, właśnie! Dzięki!
A Sloan hipokryta, pewnie. Idąc tą jego dziwaczną logiką, skoro Lexie z nim zerwała to znaczy, że mogła yy wiadomo co z kim innym. Co za bezsens.
Gdzie ci fajni Chirurdzy z genialnymi przypadkami? Jak w drugim sezonie? Sama prywata teraz, aż za dużo.
W tym odcinku podobał mi się Karev na pediatrii i żal mi było Bailey.
|
|
|