To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - "Jeżycjada"

Aragonte - Sob 29 Lis, 2014 19:14

Ja przejrzałam na razie tylko w księgarni - zdumiała mnie wzmianka w dialogu, że nastolatek (Józinek) beztrosko wyłączył komórkę na całe wakacje "bo co mają do niego wydzwaniać". Jakoś średnio wierzę w to, żeby jakiś współczesny dzieciak mógł komórkę dobrowolnie wyłączyć :wink: ale pewnie przeczytam ten tomik, jak znajdę go w bibliotece.
Tego kurczaka w "Szóstej klepki" też pamiętam :D

Anaru - Sob 29 Lis, 2014 23:19

Też pamiętam kurczaka :wink:
Mam jakieś wielkie zaległości w ostatnich książkach Musierowicz. :mysle:

Trzykrotka - Nie 30 Lis, 2014 09:21

Tę komórkę wyłączył chcąc się odciąć od stalkerki - Agaty, znanej z Mcdusi.
Mnie też czyta się lepiej, choć bez rewelacji. To nawet nie brak nastoletniej duszy, tylko jakby pewna mdla pastelowosc tej powieści. Dyszace upalem lato było świetnie opisane w Nutrii. Tutaj jest mniej świetnie. Ale fakt - od Mcdusi jest Wnuczka o wiele lepsza.

Tamara - Nie 30 Lis, 2014 16:03

Aragonte napisał/a:
Ja przejrzałam na razie tylko w księgarni - zdumiała mnie wzmianka w dialogu, że nastolatek (Józinek) beztrosko wyłączył komórkę na całe wakacje "bo co mają do niego wydzwaniać". Jakoś średnio wierzę w to, żeby jakiś współczesny dzieciak mógł komórkę dobrowolnie wyłączyć :wink: ale pewnie przeczytam ten tomik, jak znajdę go w bibliotece.
Tego kurczaka w "Szóstej klepki" też pamiętam :D

Fakt , mnie też zdumiało , ale w końcu bajka , to się i nastolatek bez komórki może trafić :wink: no i nie taki już nastolatek , maturę zdał znaczy pewnie już pełnoletni :cool:

Akaterine - Nie 30 Lis, 2014 17:10

Zdarzają się młodzi ludzie, którzy w ramach jakiegoś buntu nie mają telefonów albo ograniczają ich użycie do minimum, oczywiście rzadko i są to ludzie dość specyficzni, ale to nie aż taka bajka ;) .
Tamara - Pon 01 Gru, 2014 18:19

jeszcze jedna rzecz , o której zapomniałam wczoraj - MM pojechała po bandzie z czyrakiem Chrobota . Żaden ale to absolutnie żaden lekarz pozostający przy zdrowych zmysłach nie natnie pijakowi czyraka w warunkach stodoły i bez osłony antybiotykowej , bo to grozi uogólnionym zakażeniem :roll: i niby czym nacięła , skalpele ze sobą nosiła , szwy i środki odkażające ? Bzdura , laryngolog takich rzeczy nie używa :roll:
Anaru - Pon 01 Gru, 2014 18:27

Może miała scyzoryk? ;) Nie było wyjaśnienia?
Tamara - Pon 01 Gru, 2014 20:54

Miała torbę z instrumentami :roll: laryngolog w postaci instrumentów ma wziernik douszny , donosowy , lusterko krtaniowe , laryngoskop i koniec :-P jakby nacięła czyrak scyzorykiem Chrobot poszedłby do nieba po paru dniach bo dostałby sepsy . Czyraka można przeciąć wyłącznie w warunkach gabinetu zabiegowego iw warunkach jałowości i natychmiast podać choremu antybiotyk , bo inaczej zakażenie się rozlezie i będzie źle .
Owszem laryngolog może coś nacinać , ale są to ropnie migdałków albo błony bębenkowe , co się robi również wyłącznie w gabinecie zabiegowym z odpowiednim sprzętem i zapleczem lekowym . Przecinanie czyraka poza gabinetem zabiegowym jest błędem w sztuce i narażaniem życia chorego .

Anaru - Pon 01 Gru, 2014 22:06

Tak to jest jak fachowiec czyta książkę :lol: , wszystkie absurdy znajdzie. :mrgreen:
Tamara - Pią 05 Gru, 2014 22:02

No niestety :-P
Anonymous - Sob 06 Gru, 2014 08:42

Tamara napisał/a:
do dziś pamiętam blade nogi kurczaka w celofanie , sterczące dramatycznie z siatki jednej z dwóch kobiet ,


Mnie w pamieci utkwila glownie ryba dramatycznie trzymana za skronie.
No i Murzynek Gabrysi. Do dzis to moje najukochansze ciasto - robi sie to blyskawicznie, zawsze sie udaje i jest pyszne.

Trzykrotka - Nie 07 Gru, 2014 00:14

AineNiRigani napisał/a:


Mnie w pamieci utkwila glownie ryba dramatycznie trzymana za skronie.

Za skrzela :lol:

Anaru - Nie 07 Gru, 2014 00:53

A kombinowałam nad tymi skroniami u ryby :lol:
Aragonte - Pon 23 Lut, 2015 17:15

Czytam "Wnuczkę do orzechów". Faktycznie jest duuużo lepiej niż w "McDusi", podobają mi się fragmenty wiejskie.
Pomijam zgrzyty typu proponowanie letniczce, której wynajęło się pokój za grubo większą kwotę niż określona w ogłoszeniu, mycia się w jeziorze :roll: Zresztą kiksem jest też wzmianka o zachwytach nad tym, jak cudnie wymyte są jajeczka do skupu - dostawcy mają wręcz zakaz mycia, bo uszkadza to naturalną warstwę ochronną jajek, jak czytałam.

Nie ma dużo świętej Gabryjeli Poznańskiej oraz nadmiaru Borejków :-P Całe szczęście, bo naprawdę mam już na nią alergię.
BTW tak wygląda zdanie wprowadzające Świętą Poznańską: "Altruistyczna siostra Idy Pałys, a zarazem matka Ignacego Grzegorza, Gabriela Stryba, profesor filologii klasycznej i wielbicielka biegania dla zdrowia, ostatkiem sił wlokła się obecnie rozrytą ulicą Dąbrowskiego, taszcząc niczym dwumetrowa jasnowłosa niewolnica dwie siatki z zakupami". [no nie wiem, miałam wrażenie, że Gabryjela ma jakieś 175 cm, ale może urosła znacznie w wieku dojrzałym :-P ]
Potem następuje opis, jak to Gabriela tryska empatią wobec ludzi i zwierząt (w poprzednich tomach były wzmianki, jak to troszczyła się o bezpańskie psy i koty, chociaż żadnego zwierzaka nigdy chyba u Borejków nie było), czego wyrazem jest tekst narratora odnoszący się do Pusi, suczki mamy Pawełka, pani Dąbek-Nowackiej: "Biedne te psy w mieście. Żadnej swobody".
A ja na to mam ochotę warknąć Świętej Poznańskiej prosto w twarz, że p...li (pardon, naprawdę się zeźliłam :evil: ) i chyba w schronisku nie była :roll: I jeśli naprawdę chce pobiadolić, jakie to pieski są biedne, to raczej nie nad Pusią, bo jej nie ma co współczuć :evil: (naturalnie moje warknięcie jest związane z tym, że chodzi o postać tak wyidealizowaną i będącą chyba alter ego autorki).

Ogółem kiedy są opisy idealizujące kogoś, to odruchowo przewracam oczami i odkładam książkę, jak przed chwilą, kiedy czytałam peany na temat Józinka :? Czekam na moment, kiedy okaże się, że roztacza diamentowy blask jak Edward :twisted:

Bohaterka - Dorotka jest OK. Nie rozumiem tylko, dlaczego ktoś tak rzeczowy i praktyczny tak nadużywa wykrzykników w mailach, irytuje mnie to nieco :mysle: Z czystej wrędoty policzyłam wykrzykniki w mailu niewiele przekraczającym stronę - 36 :zalamka:
Z kolei maile Idy są naprawdę zabawne :D o dziwo, odpowiedzi Gabryjeli Świętej Poznańskiej też czyta się miło.

Naturalnie pierwsza "myłość" to trafienie piorunem prosto z nieba :-P ale ok, to w końcu dla nastolatek.

Doniosę o reszcie wrażeń, jak skończę :wink:

BeeMeR - Pon 23 Lut, 2015 18:25

Aragonte napisał/a:
Doniosę o reszcie wrażeń, jak skończę :wink:
Donieś koniecznie - czyta się cudnie :kwiatek:
Anonymous - Pon 23 Lut, 2015 21:30

Aragonte. Zapomnialas o nikczemnem nieczem. Niczym znaczy wszystko. I nic. Mozna sobie interpretowac tak jak wygodnie. Autorka wybroni sie z zarzutow, fanki ja wybronia. Wszak Gabriela Swieta Poznanska byla dosc mocno wysoka jak na swoj wiek. W latach 70-80 tych 175 robilo wrazenie. Dzis to standard. Jak mozna kreowac postac rzekomo wysoka gdy 175 stanowi mlodziezowy standard. Wysokato jest dziewczyna z 189 cm.
Wiec ,niczym, dwumetrowa w stosunku do 175 cm dla mnie jest akurat jakas konsekwencja. Wreszcie dostosowana do realiow bez idealizacji...

Aragonte - Wto 24 Lut, 2015 00:59

Wezmę to "niczym" pod uwagę :-P
Anonymous - Wto 24 Lut, 2015 09:40

Moj tatus mial w dowodzie 175 cm i wzrost "wysoki". Moj brat z 177 ma "sredni"
Aragonte - Wto 24 Lut, 2015 14:01

Ale, Aine, kwestia wzrostu Gabrieli jest naprawdę poboczna :wink: I zdecydowanie nie to mnie denerwuje w przedstawieniu tej postaci.
Anonymous - Wto 24 Lut, 2015 14:03

A czy ja to napisalam?
Akaterine - Pią 05 Cze, 2015 15:32

Przeczytałam sobie "Sprężynę" na poprawę humoru. Jak ja lubię tą piękną i bezgranicznie naiwną historię miłosną Laury z Mozartem w tle ;) .
Agn - Śro 18 Lis, 2015 17:00

Już dawno nic mnie tak nie zirytowało, jak przemądrzała recenzja Zwierza nt. Feblika. Nie wszyscy mają fb, więc przekleję to, co napisałam pod zalinkowanym przez koleżankę wpisem (na fb, nie u Zwierza na blogu):
http://zpopk.pl/slabostka...l#axzz3qtxLlv7g
Agn na fb napisał/a:
Dla mnie Jeżycjada zawsze była odskocznią od rzeczywistości i to w dalszym ciągu się sprawdza. Zupełnie inaczej odebrałam nową książkę Musierowicz. Nie jest to arcydzieło, ale bez przesady. To mnie rozbawiło: "„Dobrze, że nie pijesz. Wręcz świetnie, mamo. Moje uznanie. Nie masz pojęcia, co alkohol robi z kobietą w średnim wieku. Co za degradacja!” - i to, wg Zwierza, jest chamskie. A może po prostu Ignacy bardzo się cieszy, że jego matka nie pije i nie przedstawia sobą agresywnego babsztyla walącego innych czymkolwiek, co akurat podejdzie pod rękę, czego nie można powiedzieć o mamie Agi? Chamski jest też ponoć ten tekst: "Zwykłej kobiety nie śmiałbym prosić, ale pani jest taka silna" - wg mnie to on po prostu się zwyczajnie przymilał. Jak by był chamski to by wypalił: "Rusz, babo, dupsko, bo mi bryka stoi, sam tego nie pchnę" - tu bym się zgodziła. Od wieków bardzo mi nie po drodze z opiniami Zwierza, najczęściej najzwyczajniej w świecie przesadza.
PS Zwierz się też czepił, że nie ma korekty - pfff, ciekawe słowa spod klawiatury kogoś, kto jak flagę wywiesił smęty o swojej dysortografii i nic z tym nie robi, nikomu nie da do sprawdzenia, tylko na popularnego i cokolwiek opiniotwórczego bloga strzela wpisy z bykami, aż smutno.
No, wyklawiaturzyłam się.

Dorzucę jeszcze - Zwierz plecie, że najchętniej sama walnęłaby Ignacego sztalugą dlatego, że ośmielił się powiedzieć, że nie ma miłości zmarnowanej. I kurde blat nie rozumiem czemu - to romantyczny chłopak jak z gotyckiej powieści, młody, patrzy po swoich doświadczeniach i widzi tę sprawę właśnie w ten sposób. I za to sztalugą? Sztalugą mam ochotę walnąć Zwierza.
Uch... para poszła.
Nie twierdzę, że Feblik musi się podobać. Jest oderwany od rzeczywistości, ale nie bardziej niż np. Kłamczucha, przy której zachodziłam w głowę jak bardzo ślepy jest bohater, że nie rozpoznaje Anieli tylko dlatego, że ma głupią minę i złe ciuchy. :roll:
Jak wspomniałam - nie musi się podobać. Ale niech argumenty przeciw nie będą idiotyczne.

Aragonte - Śro 18 Lis, 2015 17:04

Przeczytam recenzję ciut później, ale sama zaznaczam, że "Feblika" sobie zamierzam kupić (w dobrej cenie, ma się rozumieć), bo opinie na gazetowym forum ESD były dość zachęcające :)
Jakby ktoś nie wiedział, co to za forum - tutaj link:
http://forum.gazeta.pl/fo...usierowicz.html
W wątki o "Febliku" wchodzicie na własną odpowiedzialność, na pewno są liczne spoilery :wink:

Tamara - Czw 19 Lis, 2015 12:50

Agn - i na pewno nie sztalugą , sztalugi szkoda :-P
A kiedy Feblik ma wyjść ? Bo szczerze mówiąc już dawno straciłam kontakt z Jeżycjada z powodu zjazdu poziomu , więc tylko jak mi koleżanka pożyczy to przeczytywam , i nie śledzę co kiedy .

Aragonte - Czw 19 Lis, 2015 13:00

Już wyszedł, sama go dzisiaj odebrałam od koleżanki :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group