Literatura - Proza i poezja - Cykl o Ani i inne książki L.M. Montgomery
BeeMeR - Pon 10 Sty, 2022 14:31
Ewidentnie jednak było coś z castingiem nie tak skoro każdej z nas coś zgrzytało
BeeMeR - Pon 10 Sty, 2022 14:34
"Zielona Ania z mansardy", kapuję
Cathie - Pon 10 Sty, 2022 14:46
| Aragonte napisał/a: | Mam nadzieję, że przedstawienie będzie udane i pójdę z resztą towarzystwa drugi raz |
I jak? Udane przedstawienie?
W marcu ponownie grają i chciałabym pójść.
Akaterine - Pon 10 Sty, 2022 15:07
| Tamara napisał/a: | | RaczejRozwazna napisał/a: | | można by je lekko uwspółcześnić. |
teoretycznie tak, ale dla mnie byłoby to niezgodne z duchem epoki , w której rzecz się rozgrywa. Równie dobrze można by uwspółcześnić Potop i Oleńka do Bogusia by mówiła "Spadaj facet i odwal się ode mnie" każdy utwór powstaje w określonym czasie, kontekście i epoce posługującej się określonymi formami językowymi, jeżeli się próbuje przenieść współczesny język do przeszłości, wychodzą dziwne rzeczy . Ostatecznie ludzie kiedyś naprawdę mówili "dziewczę" i "azaliż" i dlaczego tego się pozbywać ? Tym bardziej , że w starym tłumaczeniu Ani nie ma żadnych słów ani zwrotów, które byłyby obecnie niezrozumiałe. To nie Bogurodzica |
Dla mnie kluczowa jest kwestia, jak tekst brzmi w oryginale. Bo jeżeli w takiej Ani pojawiają się girls, to dlaczego tłumaczyć to jako "dziewczęta", a nie dziewczyny? Jakie słowo zostało przetłumaczone jako "azaliż" - bo może takie, które w dalszym ciągu jest używane. Porównując czasami angielskie oryginały z polskimi tłumaczeniami miałam czasami wrażenie, że polskie teksty są niepotrzebnie archaizowane. Jeżeli w oryginale jest mother in law to po co tłumaczyć jako "świekra", bo i takie rzeczy widziałam.
Trzykrotka - Pon 10 Sty, 2022 15:10
| BeeMeR napisał/a: | Ewidentnie jednak było coś z castingiem nie tak skoro każdej z nas coś zgrzytało |
Beata Paluch jako Buba - Joanna była w porządku, ale głos Barneya dobrano niedobrze.
Aragonte - Pon 10 Sty, 2022 15:13
| Cathie napisał/a: | Aragonte napisał/a:
Mam nadzieję, że przedstawienie będzie udane i pójdę z resztą towarzystwa drugi raz
I jak? Udane przedstawienie? |
Nie dotarłam w ogóle Byłam wtedy na zwolnieniu i kompletnie zapomniałam, że mam bilet na spektakl. Tak że piszę się na "kolejne" wyjście, jakby co
annmichelle - Pon 10 Sty, 2022 15:16
Dziewczyny-moderatorki, a może wydzielicie te posty o Ani, "Błękitnym Zamku" do tematu o Montgomery?
Bo w tym temacie "przepadną", a szkoda by było.
Aragonte - Pon 10 Sty, 2022 15:32
Już o tym myślałam, ale zajmę się tym wieczorem
RaczejRozwazna - Pon 10 Sty, 2022 17:12
Ładnie się komponuje z przemalowanymi włosami na "kruczą czerń"
Tamara - Pon 10 Sty, 2022 18:19
| Akaterine napisał/a: | | Dla mnie kluczowa jest kwestia, jak tekst brzmi w oryginale. Bo jeżeli w takiej Ani pojawiają się girls, to dlaczego tłumaczyć to jako "dziewczęta", a nie dziewczyny? |
dlatego, że w okresie, kiedy tekst powstawał, określenie "dziewczyna" w języku polskim było lekko pogardliwe , dziewczyny mogły być na wsi od krów albo dziewczyna podająca do stołu czy sprzątająca w kuchni, na uczennice nikt by nie powiedział "dziewczyny" tylko "dziewczęta" (choćby "Dziewczęta z Nowolipek") To są subtelności nieobecne w języku angielskim , a istotne w polskim . Ładnie to ktoś kiedyś pokazał na przykładzie wariacji słowa "pan" w sensie dziedzic, właściciel ziemski, szlachcic, magnat itp: pan - panicz, panisko, panek , paniczyk, paniątko, panię (l.mnoga panięta), paniąteczko, teoretycznie wszystko znaczy to samo , ale każde określa inny typ człowieka. Tak samo dziewczyna, dziewczę, dziewczątko, dziewka , dziewa , dziewucha, dziewuszysko. Niby to samo, a każde oznacza co innego . Współczesny język polski znacznie zubożał w stosunku do tego sprzed stu lat, obecnie na co dzień używamy znacznie mniejszego zasobu słów niż kiedyś ,więc dla oddania ducha epoki lepiej jest użyć języka w tej epoce stosowanego albo przynajmniej zbliżonego . Inaczej wyjdzie kakofonia - nie pamiętam czy Gilbert palił będąc na studiach, ale gdyby, to tekst "kopsnij szluga" skierowany do kolegi z roku nie byłby chyba najszczęśliwszy
Tamara - Pon 10 Sty, 2022 18:22
Ania z Zielonej Facjatki tylko teraz weź człowieku tłumacz wszystkim co to facjatka
RaczejRozwazna - Pon 10 Sty, 2022 20:24
Ania z zieloną facjat(k)ą?
RaczejRozwazna - Pon 10 Sty, 2022 20:32
Ale po co od razu skrajności i szlugi? Współczesna młoda czytelniczka nie straci, gdy zamiast niestrawnego "dziewczęcia o bladej twarzyczce" dostanie po prostu "bladą dziewczynę..." Jeśli oryginał daje możliwości takiego tłumaczenia - a daje bo nie ma tam np. maid, czy miss czy young lady - to moim zdaniem należy tłumaczyć dla współczesnego odbiorcy. Montgomery nie pisała eposu, tylko powieść o normalnych ludziach, mówiących zwykłym językiem, nieróżniącym się specjalnie od dzisiejszego.
Zresztą - w innych tłumaczeniach czy Emilki czy Pat czy właśnie "Błękitnego zamku" chyba nie było tego problemu. Głowy nie dam, ale w końcówce "Pat" rozlega się "śmiech szczęśliwej dziewczyny" a nie "uszczęśliwionego dziewczęcia"
Słowo daję strasznie nie lubię tych "dziewcząt".
annmichelle - Pon 10 Sty, 2022 20:36
Aragonte - jak będziesz już wydzielać w temacie książkowym to zajrzyj może i tutaj.
Admete - Pon 10 Sty, 2022 20:53
Lubię takie nieco staroświeckie słownictwa w dawnych książkach. Nie mam nic przeciwko nowym tłumaczeniom, ale niekoniecznie po nie sięgam.
Akaterine - Pon 10 Sty, 2022 21:08
RaczejRozwazna, całkowicie się z Tobą zgadzam. Jeżeli oryginał jest pisany językiem, który jest wciąż żywy dla współczesnego odbiorcy, to nie wiem, dlaczego tłumaczenie ma być na siłę archaizowane tylko dlatego, że akcja dzieje się dawniej.
Aragonte - Pon 10 Sty, 2022 23:41
| annmichelle napisał/a: | Aragonte - jak będziesz już wydzielać w temacie książkowym to zajrzyj może i tutaj. | Wiem, wiem, ale przecież się nie rozdwoję
Na razie przeniosłam posty z tematu o aktualnych lekturach.
Aragonte - Pon 10 Sty, 2022 23:51
Post testowy, bo forum zdziczało i wątek jest niedostępny z poziomu całego drzewka forumowego...
Edit: już ok.
Cathie - Wto 11 Sty, 2022 06:53
| Aragonte napisał/a: | | Cathie napisał/a: | Aragonte napisał/a:
Mam nadzieję, że przedstawienie będzie udane i pójdę z resztą towarzystwa drugi raz
I jak? Udane przedstawienie? |
Nie dotarłam w ogóle Byłam wtedy na zwolnieniu i kompletnie zapomniałam, że mam bilet na spektakl. Tak że piszę się na "kolejne" wyjście, jakby co |
To może trzeba by było już teraz bilety kupić?
Cathie - Wto 11 Sty, 2022 06:55
| BeeMeR napisał/a: |
Do Ani nie zamierzam wracać, to książka z dzieciństwa, kiedyś zajrzałam i nie zmogłam stylu. |
A ja wracam cyklicznie. Muszę z Mają poczytać.
Teraz czytamy "Awanturę o Basię" - i powiem szczerze, ze względu na język i składnie, jest to wyzwanie.
Tamara - Wto 11 Sty, 2022 09:18
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Współczesna młoda czytelniczka nie straci, gdy zamiast niestrawnego "dziewczęcia o bladej twarzyczce" dostanie po prostu "bladą dziewczynę..." J |
Owszem straci - straci możliwość wzbogacenia własnego języka , wiedzy o języku , która jej w przyszłości umożliwi poznawanie literatury innej niż 50 twarzy Greya. Straci możliwość rozwoju własnego mózgu i umiejętności lingwistycznych, możliwość dokładniejszego rozumienia i opisywania świata dzięki większemu zasobowi słów . Immanentną cechą literatury jest język literacki, jeżeli z niego zrezygnujemy, zniknie literatura piękna. Zresztą jakąż ciężką szkodę odniesie współczesna nastolatka, jeżeli dowie się , że istnieją słowa "dziewczę" i "twarzyczka" , określające nastolatkę i twarz mniejszą niż dorosłego? lepsze to niż bluzgi i przecinki lecące zewsząd i wszędzie. Dobra znajomość języka - czy to własnego , czy obcego - nikomu jeszcze nie zaszkodziła .
Akaterine - Wto 11 Sty, 2022 10:01
Wzbogacać język może na tekstach polskich pisanych w określonej epoce, a niekoniecznie na starych lub na siłę archaizowanych tłumaczeniach.
Przyszła mi też do głowy myśl, że może właśnie dlatego XIX-wieczna literatura angielska jest w krajach anglojęzycznych popularna bardziej niż polska u nas - bo ten język jest żywy i aż tak bardzo nie różni się od współczesnego języka literackiego. Wczoraj poczytałam sobie fragmenty Ani w oryginale i moim zdaniem jest to napisane bardzo przystępnym językiem. Niestety nie mam pod ręką swojego egzemplarza z lat 60., więc nie porównam, ale jak zawiozę książki od rodziców.to chętnie nad tym posiedzę.
RaczejRozwazna - Wto 11 Sty, 2022 10:23
Zgadzam się z Aekaterine. Wzbogacać można na różne sposoby - także w języku współczesnym. Odcedzenie "Ani" z sentymentalizmów odświeżyłoby mocno ten tekst.
Przychodzi mi na myśl LOTR, gdzie archaiczny język jest jak najbardziej na miejscu (przypominam sobie "wyznanie" Liv Tyler, że ze względu na język nie była w stanie trylogii przeczytać... ) i problemy z tłumaczeniami. Skibniewska pisze wzniosłym językiem, nie archaizując jednak na staropolski, natomiast to jedno z nowszych tłumaczeń (nie pamiętam - Frąców?) nawiązuje do języka staropolskiego. Dla mnie to pomyłka, bo stary angielski nie jest tym samym co stary polski, języka nie można oderwać od kontekstu kulturowego - nie chodzi tylko o kontekst historyczny.
Swoją drogą - chyba się nie doczekam porządnych ekranizacji innych powieści Montgomery. Tak bardzo chciałabym zobaczyć Emilkę, Błękitny Zamek, nawet świrniętą Pat...
BeeMeR - Wto 11 Sty, 2022 10:27
| RaczejRozwazna napisał/a: | | Tak bardzo chciałabym zobaczyć Emilkę, Błękitny Zamek, nawet świrniętą Pat... | Ja bym przede wszystkim chciała Błękitny zamek. Emilka tez by nie zaszkodziła, ale ja Tadzia nigdy nie polubiłam w gruncie rzeczy nie umiem kibicować tej parze.
RaczejRozwazna - Wto 11 Sty, 2022 10:30
W Emilce fascynowała mnie lekka aura niesamowitości. I Dean
Dla mnie to była najciekawsza opowieść Montgomery.
Zastanawiam się czy problem z ekranizacjami nie wynika z tego, że to jednak kanadyjska autorka. Amerykanie zrobili pierdyliard ekranizacji "Małych kobietek" na ten przykład...
|
|
|