To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - SUPERNATURAL: Winchesterowie kontra reszta świata i zaświata

Admete - Pią 20 Lis, 2009 19:55

Ano post...My juz go zaczynamy. Scenarzyści zabili kogo chcieli ( bo że nie musieli, to wiadomo ). Łatwo nie było, pojawiło się kilka pytań. Lucyfer jest święcie przekonany, że Sam się zgodzi być jego naczyniem. Ta karczma Detroit się nazywa i będzie, co ma być ;)
Ciekawa sprawa z coltem.

Spoiler:
Okazuje się, że nie można nim zabić pięciu stworzeń, z tych które istnieją w tym Lucyfera.
Demony nadal są między sobą podzielone - są takie, które obawiają się rządów Lucyfera i sądzą ( nie bez racji ), że się nimi posługuje. Druga frakcja natomiast traktuje Lucyfera jako swojego boga.
Uwolnili kolejnego Jeżdźca - Śmierć.

praedzio - Pią 20 Lis, 2009 22:23

Dziwny ten odcinek...
Spoiler:
Taki trochę wyrwany z kontekstu. Zaczął się tak, jakby nie było poprzedzających go odcinków (skąd wytrzasnęły się nagle Ellen i Jo?) i skończył też jakoś tak... szybko. Może mam jakieś zaburzenia proporcji. :mysle:

W każdym bądź razie odcinek sprawił przygnębiające wrażenie. Chyba wszyscy tu już wiedzą, że nie jestem fanką odcinków... eeee.... batalistycznych, tak to ujmijmy. ;)

I też mam wrażenie, że osoby ukatrupione ukatrupiono dość przypadkowo. Ale scena z ogarami... brrrr.... Robi wrażenie, tak jak ci kosiarze... :confused3: I w dodatku ten nadpsuty Lucek. Szefuńcio Śmierć hasa po świecie wszystkimi czterema kopytami.

Pytanie: co teraz?

P.S. Wybaczam scenarzystom ten pocałunek Niepowiemkogozniepowiemkim :mrgreen: Dziś jestem w stanie przełknąć szczyptę melodramatu. ;)

Admete - Pią 20 Lis, 2009 22:34

Praedzio dali za dużo odcinków komediowo-metatekstowych i stąd takie wrażenie.
praedzio - Pią 20 Lis, 2009 22:39

Znaczy, że nie mam zaburzeń proporcji? ;) Cool. :P
Jednakowoż wydaje mi się, że zabrakło tu pewnej ciągłości. Czuję się jakbym jeden odcinek przegapiła. A może po prostu AAH niósł w sobie taki ładunek emocjonalny, że 40 minut nie wystarczyło, żeby go rozładować?

Admete - Sob 21 Lis, 2009 06:07

Możliwe też, że za duzo skupili się na

Spoiler:
Ellen i Jo, a za mało na braciach.

praedzio - Sob 21 Lis, 2009 06:09

Pewnie masz rację.

A tu zajawka nowego odcinka, który zobaczymy za... eee... 2 miesiące? :-|

http://www.youtube.com/wa...toshare_twitter

Wygląda interesująco. :excited:

Admete - Sob 21 Lis, 2009 06:11

Oooo...Wylądują w psychiatryku? Ciekawe bardzo ;)
Harry_the_Cat - Sob 21 Lis, 2009 12:28

Nie czytam, bo najpierw chce obejrzec, ale mam garsc ogolnych spoilerow :-P
Spoiler:

Brian Truitt, who is into TV Business posted in his Twitter some spoilers that he got from the creator Eric Kripke.

Here what he posted:

* Kripke's definitely planning a sixth season of #Supernatural. And he doesn't see it without Sam and Dean.
* How does he top the apocalypse in season 6? He doesn't. "If you go big, then you go intimate." Possibly something stripped down like S1. (Of course, S6 is still VERY much in planning stages. Nothing's for sure yet.)
* He wouldn't mind getting Jeffrey Dean Morgan back on #Supernatural, but Morgan's a bit busy. "He's a big-time movie star now!"
* Amulet pays off later in the season. Lack of Dean's ring doesn't factor too much in with the end of the world.
* Castiel right now doesn't factor into angel hierarchy. He's a fallen angel now, just like Lucifer.
* Kripke has taken a lot of effort in balancing the meta "fandom" humor, but he's scaling back the rest of the season.
* Oh, and God will be definitely appearing, probably near or in the season finale.
* The boys will see in Heaven this season. "Heaven looks a lot like Vancouver," Kripke jokes.
* Rest of the Four Horsemen are coming. Kripke is particularly proud of Famine and there's a very cool take on the character.

zuza - Sob 21 Lis, 2009 12:33

Ach... doszlam do odcinka z ogolonym mlodym tatusiem, ach... :serduszkate:
Ja to ogladam w trakcie chodzenia na stepperze i zawsze sie zastanawiam czy mi to dodatkowo na podniesienie pulsu nie wplywa :excited:

praedzio - Sob 21 Lis, 2009 20:02

Uh, ci czterej jeźdźcy Apokalipsy budzą mój niepokój... :confused3: Dzięki, Harry za spoilery! :kwiatki_wyciaga:
spin_girl - Nie 22 Lis, 2009 11:07

Obejrzałam wczoraj ostatni odcinek przed upiornym hiatusem. Nie podobał mi się. To chyba pierwszy odcinek w tym sezonie, który mi się nie podobał. Mam podobne odczucia jak Praedzio - odcinek stanowi jakiś wycinek akcji, bez ładu i składu. Poza tym, jak na mój gust za dużo jest Ellen i Jo, za którymi nigdy nie przepadałam. Nie wzruszyłam się w żadnym momencie.
Lucyfer zrobił się jakiś taki...prostacki, już nie jest piękny, smutny i wyniosły, teraz odkopuje groby i stęka przy tym. Czekałam, kiedy sobie jeszcze piwko strzeli :-|
Bracia W. w ogóle nie mieli dobrych tekstów w tym odcinku.
Kolejne wcielenie Meg, już zaczynam tracić rachubę.
Jedyny lekko zabawny moment, to tekst ściągnięty z Władcy Pierścieni, kiedy Castiel wypija chyba z 5 kieliszków tequilli i mówi "chyba zaczynam coś czuć".
Nie wiem, po jakiego grzyba Bobby palił zdjęcie. Zdjęcia są po to, żby zostały na wieczną pamiątkę.
Czy ta śmierć się pokazała, czy nie? Bo nie wiem, czy jej nie przegapiłam.
Ogólnie odcinek oceniam jako ten, w którym twórcy chcieli szybko i efektywnie wrócić do wątku apokaliptycznego i im nie wyszło.
Najlepszy z całego kramu był Castiel.

Agn - Nie 22 Lis, 2009 16:18

Ze strachem w oczach zaczęłam oglądać dziesiątkę...
Jestem w połowie, napięcie mnie zaraz zeżre ze smakiem, ale musiałam się podzielić refleksją, tfu!, wybuchem śmiechu. Castiel pije i rzecze: "Zaczynam coś czuć". A teraz ręka w górę komu się to NIE skojarzyło z Legolasem w ROTK. :rotfl:

Edycja: Zostało mi 10 minut do oglądania, a beczę jak nieprzytomna. Ja nie chcę, żeby Jo i Ellen umierały! Nie w ten sposób! Nieeeee!!! :cry2: :cry2: :cry2:

Edycja 2: Ktoś ma chusteczkę? :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2:

Aragonte - Nie 22 Lis, 2009 16:49

Agn :pociesz:

No i znowu przeczytałam wszystkie spoilery, uuuuch :roll:
Jestem niereformowalna...

Admete - Nie 22 Lis, 2009 16:50

Też mi było żal Ellen i Jo. Lubiłam te postacie.
Agn - Nie 22 Lis, 2009 17:07

Ja za Jo aż tak nie przepadałam, choć nie życzyłabym sobie, by umierała i to w taki sposób. Ellen uwielbiam.
Kurczę, miała kobieta jaja na miejscu.

Harry_the_Cat - Nie 22 Lis, 2009 18:09

A mnie jakos ten odcinek nie poruszył tak bardzo... Zal bardzo Ellen, Jo nieco mniej, ale tak jak ktos tu juz wspomniał jakos zabrakło fabuly czy cus...
Caitriona - Nie 22 Lis, 2009 19:14

Napewno podobał mi się początek: jedna wielka rodzina; dobra muzyka, piwo, zdjęcia. To mi się podobało, rówież powalił mnie początek, rozmowa chłopaków z Crawleyem :lol: W ogóle lubię tego aktora, Marka Shepparda, znam go jeszcze z BSG ;) A potem w sumie akcja miała niezłe tempo, ale faktycznie jakoś tak czegoś brakowało. Co do Jo i Ellen, mam tak jak Harry: tak naprawdę żal mi było Ellen...
soph - Nie 22 Lis, 2009 19:29

Ja jeszcze nie oglądałam, ćwiczę silną wolę. Ostatni hellatus przetrwałam tylko dlatego, że odsuwałam w czasie oglądanie odcinków i dawkowanie przyjemności (i emocji). W tym roku, niestety, moje uzależnienie się pogłębiło i oglądałam na bieżąco - gdy tylko udało mi się dopaść odcinek. Ciekawe, ile uda mi się wytrzymać, zanim włączę odcinek 10 :mysle: ?. Muszę wrócić do Babylon 5, to pomoże mi przetrwać. Boję się tylko, że gdy wrócę do tego universum, będę oglądała całymi nocami (tak było za pierwszym razem), a nie mam na to czasu. Ot, uroki braku silnej woli :( .
Aragonte - Nie 22 Lis, 2009 19:35

Soph, wróć na pokład B5, wróć :mrgreen: :mrgreen:
Będzie mi raźniej, bo niedawno skończyłam oglądanie V sezonu i błąkam się po pustych korytarzach stacji :( Na pociechę mam tylko fanfiki i parę okołobabylonowych filmów.
A jaką wymianę desperackich smsów miałam z Admete przy ostatnim odcinku :cry2:
I jakie szlochy odchodziły :cry2:

ellaine - Nie 22 Lis, 2009 21:20

Obejrzałam właśnie ostatni odcinek (matko i córko, co ja będę robic do 21 stycznia?!). Speaking of which, Ellen i Jo zostały usunięte w dość brutalny sposób i nie do końca jestem przekonana, że było to konieczne akurat teraz (bo domniemywam, że nie są ostatnimi ofiarami ). Mnie nie przeszkadzało, że poświęcono im tyle czasu - od początku lubiłam obie - poza tym widzielismy je po raz ostatni, więc należało im się trochę uwagi.

Lucyfer odwalający fizyczną robote też mi sie podobał - było to dość zabawne i ironiczne, a przy tym przypomniało, że ta cielesna powłoka dość ogranicza jego możliwości.
Przy czym zaczynam się martwić o Sama, bo czort wie (nomen omen), czy Lucyfer nie wmanewruje go znowu a jakiś paskudny konflikt z Deanem (zajawki kolejnego odcinka nie wróżą niczego dobrego).

Ale cały odcinek faktycznie leci na łeb z pieca i sprawia wrażenie części czegoś, jakby był to właściwie ciąg dalszy "The End", jakby Edlund kręcił sobie kontynuację, nie zwracając uwagi na te pięć odcinków pomiędzy (choć w sumie lubię odcinki w jego wykonaniu, bo mają taki bardzo filmowy i epicki rozmach)

Soph, na litość boską, bo nie mogę się przez Ciebie skoncetnrowac na pisaniu :mrgreen:

Agn - Nie 22 Lis, 2009 21:28

O żesz szlag by to... Właśnie sobie przypomniałam, że teraz ma być hiatus. Teraz? Jak się, ojjjjjooooojjjjjjooooooojjjj, tyle nawyprawiało? Kolejny jeździec apokalipsy się objawił? Kripke, jak cię dorwę... :bejsbol:
Admete - Nie 22 Lis, 2009 22:28

Cytat:
poza tym widzielismy je po raz ostatni, więc należało im się trochę uwagi.


Do takiego samego wniosku doszłyśmy z Riellą.

ellaine - Nie 22 Lis, 2009 23:18

Agn napisał/a:
O żesz szlag by to... Właśnie sobie przypomniałam, że teraz ma być hiatus. Teraz? Jak się, ojjjjjooooojjjjjjooooooojjjj, tyle nawyprawiało? Kolejny jeździec apokalipsy się objawił? Kripke, jak cię dorwę... :bejsbol:



Ano niestety:(. Choć nieco mi ulżyło, bo spodziewałam się jakiegoś większego cliffhangera, mogło być gorzej.
Hmmm, tak właśnie sobie pomyślałam, że oni tych jeźdźców skaczą co drugi, bo jesli już być czepliwym i dokładnym, to Wojna jest drugim, a Śmierć czwartym i tym samym ostatnim. Gdzie reszta zatem? (aaa, juz sobie znalazłam odpowiedź w poście Harry). Niepokoi mnie ten szósty sezon :(

A w ogóle to przyszło mi natrętnie do głowy pod koniec odcinka, że Sam powinien teraz wziąć jakoś Lucka na przeczekanie i poczekać aż ten się sam z siebie rozleci. Byłby to dość zabawny koniec końca świata :wink:


Admete, bo to jedyny słuszny wniosek jest :mrgreen:

soph - Pon 23 Lis, 2009 02:29

Silna wola jest przereklamowana. Jestem po.
Auć.
Auć.
Strasznie szkoda mi Ellen. O ile Jo nie budziła dotąd we mnie szczególnie ciepłych uczuć, to podobała mi się w tym odcinku - zwłaszcza, gdy dawała kosza Deanowi.
Myślę, że Crowley ma rację. Lucyfer wykorzystuje demony, gardząc nimi, bo są dowodem na to, jak słabi i podatni na pokusy są w rzeczywistości ludzie. Ciekawe, kiedy zrozumie to Meg. Swoją drogą - szkoda, że nie zmienili aktorki.
Powoli nasz ulubiony antybohater przestaje się bawić w udawanie czegokolwiek; czy jest tak ograniczony, że nie zauważa, że przemoc odpycha Sama od niego? To chyba jeden z wielu przejawów jego arogancji. No cóż,
Cytat:
vanity is my favourite sin :-D .

Najbardziej udaną postacią odcinka jest moim zdaniem Castiel. Ujawnia coraz więcej emocji - czy mi się wydaje, czy bał się Lucyfera?
ellaine napisał/a:
Soph, na litość boską, bo nie mogę się przez Ciebie skoncetnrowac na pisaniu :mrgreen:

Nie przeze mnie, to znany Sam/Jared effect. Też brakuje mi odporności :mrgreen: .

praedzio - Pon 23 Lis, 2009 06:01

soph napisał/a:
Sam/Jared effect

Odrobina piękna nikomu nie zaszkodzi. ;) :mrgreen:
:thud:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group