To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Nie DRAMAtyzujmy w końcu to dopiero 20 raz

RaczejRozwazna - Pią 18 Mar, 2022 14:45

O, tego nie widziałam! Ładnie naprawdę.

Co do dobrych starszych dram - jak najbardziej wierzę, że są - mnie samej podobają się najbardziej seguki sprzed dokładnie 10ciu lat bo tyle właśnie minęło od nakręcenia Faith i Arang :-D Ciekawe, że obie te dramy wchodziły równocześnie - nie rozumiem tego za bardzo bo przecież Junkiemu ponoć wojsko przeszkodziło w kręceniu generała (może i dobrze :-P ). Z współczesnych mam na oku cały czas tego kosmitę z gwiazda filmową - to też ma już chyba 10 lat, a chwalicie. Myślałam, że wcześniej w dramach było jakieś tąpniecie, zmiana tak jak w bolly, po której zaczęto kręcić inaczej.

Trzykrotka - Pią 18 Mar, 2022 15:29

W dramach chyba az takiego tąpnięcia nie było, natomiast zmiany widać w porównaniu z czasami, w których my zaczynałyśmy oglądać.
Mniej jest wyraźnej dominacji chłopaków i męzczyzn. Kiedyś to była raczej norma: ona była śliczna, ale słaba albo głupiutka, albo niezaradna... I trzeba było ją ratować nie licząc się szczególnie z jej zdaniem. Więcej było też bohaterów o kamiennych twarzach, nie okazujących uczuć, albo aroganckich i nieprzystępnych. I obowiązkowo bogatszych.
Mniej jest zachowań jawnie naruszających prywatność kobiety - szarpania za nadgarstek, ciągnięcia na siłę, randkowania na siłę, wymuszonych pocałunków. W Korei najszybciej ze skośnych krajów pojawiły się silne i samostanowiące o sobie bohaterki, czy bohaterowie zważający na ich uczucia.
Netflix przyniósł zmianę - przynajmniej ja ją widzę - podobną do tej, jaką Hollywood wniósł do Bollywood: pojawiła się unifikacja i zanikanie pewnych typowo koreańskich zwyczajów, gestów czy klimatów. Pojawili się bohaterowie zawieszeni w bezrodzinnej pustce, nie chodzący do łaźni, na picie czy karaoke. Kiedy ostatnio była jakaś dobra scena w łaźni? Chyba w I Need Romance 3...
No i przełom w podniesieniu standardów technicznych, przyniosły dramy w całości produkowane wcześniej i w momencie premiery stanowiące gotową całość. To nadal jest ułamek całej produkcji, ale jest.

RR :kwiatek: gdybyś sobie chciała zrobić przegląd wszelkich "typowych" dramowych klisz i schematów, a przy okazji popatrzeć na Kang Ha Neula i Lee Min Ho w jednej dramie, to zerknij na Heirs - całości nie zalecam, ale tak trochę, w celach edukacyjnych...

Aragonte - Pią 18 Mar, 2022 16:33

Arang to pierwsza drama powojskowa Junkiego, Faith musieli kręcić trochę wcześniej, ale nie mam czasu teraz sprawdzać.
RaczejRozwazna - Pią 18 Mar, 2022 22:20

Wydaje mi się, że zwrot tangshin słyszę po raz pierwszy w scenie przekazywania aspiryny w 4tym odcinku. Trochę mi teraz te dwa zwroty tangshin i Imja wydają się odpowiednikami siebie w tej dramie - zwracamy się do siebie bardziej familiarnie, na poważnie i to co mamy do powiedzenia jest ważne dla ciebie dla mnie.

Trzykrotko przeszłam już do pierwszych odcinków tłumaczonych przez Ciebie - doskonale to robisz naprawdę! :oklaski: Wystąpienie doktorki przed Gi Cheolem i dziura Andromedy :lol:
Zapomniałam dodać że bardzo mi się w tych pierwszych odcinkach podoba dr Jang. Taki mądry spokojny człowiek, świetny lekarz i walczyć też potrafi (na czym polega ta tajemna walka za pomocą wachlarzy? :shock: ) Dobrze, że nie zrobili z niego drugiego tylko przyjaciela i mentora. Chętnie wypiłabym z nim herbatkę z żeń szenia i pogadała o ziołach :-D

BeeMeR - Sob 19 Mar, 2022 11:20

Trzykrotka napisał/a:
Kiedy ostatnio była jakaś dobra scena w łaźni?
Na pewno była w Miseang. ;)
W łaźni z szefem ;) Ale to 2014 rok, też już kilka lat.
Na pewno też bohaterowie z bardziej życiowymi problemami wyparli czeboli z problemami z tyłka wziętymi - tak generalizując.

Dr Jang w Faith jest fajny, acz to nie jest najlepszy aktor na świecie - szkoda postaci z Faith, ale kontuzja wykluczyła dalszą grę. Aktor grał też we wspominanym Legend - długo nosił tam maskę ale potem zdjął ;)
https://www.youtube.com/watch?v=9CMsAJpCoaw

Tangshin i imja rozumiem podobnie jak Aragonte :kwiatek:
Familiarne, może nawet intymne "ty" i coś w stylu "kochanie" - bo imja stosowane jest zarówno do żony (Answer Me) jak i nie do żony, ale do tej jednej jedynej - w lakornach odpowiednikiem jest "mia".

Admete - Sob 19 Mar, 2022 12:59

BeeMeR napisał/a:
Ale to 2014 rok, też już kilka lat.


Ostatnio widziałam w Through the Darkness - bohaterowie poszli do łaźni po tym, jak ludzie w windzie się od nich odsuwali - byli w prosektorium. Poza tym w Rain or Shine matka głównej bohaterki prowadzi łaźnię, mnóstwo scen się tam rozgrywa. Duchy były w łaźni w dramie Sell Your Haunted House :) Trzeba oglądać odpowiednie dramy ;)

BeeMeR - Sob 19 Mar, 2022 13:16

Admete napisał/a:
Trzeba oglądać odpowiednie dramy
Pewnie tak :lol:
U mnie się ostatnio podejrzanie często kąpią pod wodospadami :lol:
albo w sarongach misce za domem, żeby ktoś drugi mógł podglądać ;)
Acz ostatnio w Toranee na późniejszym etapie życia mieli wspólną łazienkę z dwoma niezależnymi wejściami, które nie zawsze pamiętali odpowiednio zamknąć, co rzecz jasna rodziło ciekawe możliwości :lol:
ewidentnie pokoje pomyślane były dla małżonków ;)

BeeMeR - Sob 19 Mar, 2022 20:10

Thoranee Ni Nee Krai Krong (2012) / (This Land is Our Land/Who does this earth belong to?) :serce:

Śliczna drama, jak wspominałam, idealnie dla mnie :love_shower:
Spokojna, ciepła, pozytywna, bezprzemocowa, letnia i słoneczna, lekko snujowata, wśród pól lawendy, ryżu, kapusty, sadów owocowych i innych upraw albo wśród lasów, wzniesień, pagórków i innych zieloności (coś pięknego, ja przy takich kadrach odpoczywam psychicznie :love_shower: ) z odpowiednią dawką pięknego, słodkiego, niezwykle powolnego romansu (akcja toczy się około 6 lat, panna w międzyczasie robi studia), dojrzewającego jak plony - powolutku i stopniowo, by w pełni zakwitnąć na koniec.
Dominujący jest jednak motyw dojrzewania: do dorosłości, odpowiedzialności za swoje działania i trochę za to, do czego się kogoś sprowokuje/podpuści, do pracy rąk własnych na roli, do adopcji, pokochania i wychowania cudzego dziecka jak swojego - i pewnie jeszcze parę rzeczy by się znalazło, ale wiadomo o co chodzi - ja takie rzeczy szalenie lubię. Absolutnie nie spodziewam się, żeby ktoś jeszcze to obejrzał, zwłaszcza, że niestety nie ma ładnej kopii z napisami tylko raw albo taki se nienajlepszy hardsub, ale sama się pozachwycam jeszcze chwilę :mrgreen:




Było to tak: jest sobie babcia, ma gdzieś na peryferiach dużo ziemi, głównie sady i dziewicze łąki, sporo dzieci i jeszcze więcej wnuków ale wszystkie uciekły do miast by szukać innej pracy, łatwiejszej niż rolnictwo. Z babcią mieszka jedna jedyna adoptowana 17-latka Darunee czyli Nee, to osierocona powinowata ze strony żony ojca babci, niby więc "siostra babci" ale biologicznie bez związku krwi. Do babci przyjeżdża 20-letni wnuk, Athit, świeżo po rolniczej szkole i jedyny z rodziny pełen zapału by pracować na roli. Nee, dotychczas miła, radosna i trochę rozpieszczona wpada w nastoletni najgorszy okres dojrzewania, boi się, że Athit zabierze jej miłość babci, w końcu krew jest silniejsza niż woda. Sabotuje jak umie, trochę dziecinnie, wszystko, co Athit próbuje zrobić, co i rusz jej się nie udaje, ale gdy wreszcie stawia na swoim i chłopak ponosi spektakularną porażkę, konsekwencje są dla niego paskudne, wieloletnie (i wtedy się poryczałam ;) ).
Oczywiście nie tylko Athit musi zmierzyć się z niełatwą sytuacją (zrobił to z perspektywy całej dramy najlepiej jak mógł :oklaski: ), Nee też dorasta w przyspieszonym tempie, a wyrzuty sumienia i próba zadośćuczynienia Athitowi towarzyszą jej te wszystkie lata, od podlewania jego roślin po próbę znalezienia mu najlepszej - według niej - żony (noble idiocy w klasycznym wydaniu :dramasmiley: , wyjątkowo upierdliwym bo pełnym samopoświęcenia i braku realizmu: Athit nigdy nie wyjedzie za panną do miasta, ona nie zamieszka na wsi na dłużej, no ale nie ma dram doskonałych, ta też musiała mieć jakieś wady ;) ), na szczęście chłopak ma więcej rozumu i umiał w pewnym momencie w klasyczny sposób (tj. ze zjazdem na kominek) wyjaśnić pannie, że nie ożeni się z jej przyjaciółką tylko z nią ;) . To tak pokrótce.`

Co mi się jeszcze podobało:
- rozwój relacji młodych :serduszkate: od początkowego "obwąchiwania przeciwnika", prowokowania go/jej, poznawania, doceniania pracy i miłości do babci, odzwierciedlany zmianą nazewnictwa:
od bezosobowego khun Athit/hhun Nee (pan/pani), przez bardziej familiarne P'Athit/Nong Nee (oppa/dongseng) cudnie celebrowane przez parę ku uciesze wszystkich pracowników sadu :lol: do ostatecznego pua/mia (mąż/żona).
Przy okazji poznałam formę pua noi/mia noi, drugi mąż/druga żona, stosowane chyba częściej w kontekście kobiety, jako nieco bardziej uprzejme określenie konkubiny, ale to tak nawiasem.

- podobała mi się babcia, ciepła i cierpliwa, zwłaszcza względem swoich ulubionych wnuków, ale dość stanowcza i twarda, bo inaczej by ją "zjedli", pracownicy i potomkowie. Babcia sypała cytatami z nauk króla, od Którego osobiście kiedyś dostała (wraz z licznymi innymi poddanymi) garstkę nasion ryżu, skrzętnie przechowywaną, każdy odcinek zamykała na koniec jakaś sentencja przemycona w trakcie odcinka. Takie moralizatorstwo, ale pasowało.

- zwiedziliśmy też pierwszą manufakturę założoną ponoć przez króla - od tego się drama zaczyna i tam się para poznaje
https://www.researchgate...._fig2_305472421
https://www.doikham.co.th...ry-fang-museum/

- urocze były postaci drugoplanowe, pracownicy sadu :lol:

- dość zabawni byli drugopolanowi kuzyni, leniwe darmozjady, których chciwa mamusia podsyłała babci żeby się załapali na spadek, no i najważniejsze, że z czasem też wyrośli na ludzi, którzy zaczynają wiedzieć czego i kogo chcą od życia sami, nie mamusia :oklaski:

- poznałam nowy instrument, kaen, ale nie powiem, żebym została wielką fanką, piszczydło takie :P


- no i oczywiście moja ulubiona tajska para koo-kwan :serce: - a im subtelniejszą mają scenę, np. zwykłą rozmowę, tym naturalniej i lepiej wychodzą :serce: ale oczywiście potykanie się i upadanie w parach też było w ilościach zadowalających dla fanów tegoż typu interakcji ;)



"Mam cię nieść po koreańsku czy po tajsku?" przerobili oczywiście jedno i drugie odpowiednio do okoliczności i wieku ;)



co mi się nie podobało albo bym poprawiła:
- w/w noble idiocy :zalamka: skróciłabym dramę o dwa odcinki i wywaliła samopoświęcenie Nee, z zwłaszcza próbę wciśnięcia Athitowi innej panny właściwie na siłę oraz wmawianie mu, że sama wyjdzie za Drugiego :confused3:
Nawiasem, Druga grała też Drugą rok wcześniej w Game Rak Game Rai ;) jeden z pracowników sadu też grał tamże a domek i wodospad też poznałam z czteropaku lakornowego ;)

- muzyka - niby jest ok, ale jak się ten sam motyw pojawiał z początku, na końcu i w przerwach reklamowych to mnie zaczynał drażnić - tak samo miałam przy Because this Life is our First, co nie zmienia mojej opinii, że obie te dramy należą do moich ulubionych :serce:

Niedoskonałe dramy też się kocha, czasem nawet ma się może więcej wyrozumiałości ;) a to był pierwszy lakorn do którego chciało mi się czytać czyjeś wrażenia odcinek po odcinku, a nie tylko ogólną recenzję ;)
Ciekawe czy komuś się chciało czytać moje wypociny ;) Przynajmniej sobie pozbierałam luźne myśli ;)

Fanowski zwiastun:
https://www.youtube.com/watch?v=FX77oJfcJTg

oficjalny teledysk:
https://www.youtube.com/watch?v=Bjn9Veyie-c

śpiewa Yaya:
https://www.youtube.com/watch?v=47mZzY7llK8

śpiewa Nadech (i tu na początku jest upiorna muzyczka z oh-oh-oh :roll: ):
https://www.youtube.com/watch?v=rRgMGO7OwLU

RaczejRozwazna - Sob 19 Mar, 2022 20:13

W moim powtórkowym oglądaniu Faith jestem po wspólnej podróży, która mimo iż skończyła się dramatycznie to przypomniała mi jak bardzo lubię opowieści - a zwłaszcza romanse - drogi. Gdy ludzie zdani na siebie z wyboru lub nie muszą nauczyć się sobie ufać a stąd już blisko do miłości.
Przychodzą Wam na myśl jakieś tytuły koreańskie w tej konwencji?

Beemerku - znowu piękna recenzja :kwiatek: I to jest chyba pierwszy lakorn, który miałabym ochotę obejrzeć po Twoim opisie i zdjęciach.

BeeMeR - Sob 19 Mar, 2022 22:09

Miło mi :kwiatek:

Jeszcze zapomniałam się zachwycić ciotką Kaew, nominalnie pokojówką/nianią ale nieoficjalnie członkiem rodziny, która była cudnie charakterystyczną postacią :serce: , a głównych shipowała nieustannie przez lata, frustrując się na równi z widzami niezrozumiałymi poczynaniami panny i skłonna nawet podać młodym napój miłosny byleby z tego coś wyszło :lol:

A młodzi jeszcze mieli po śmierci babci etap opiekun prawny/podopieczna (do skończenia studiów), też ich ta zależność nie martwiła :lol:

I jeszcze mi się podobało to, że w trakcie studiów panny pisali do siebie i babci staromodne listy :serce:
Na wzgórzach mało gdzie był zasięg, Athit był beztelefonowcem i bezinternetowcem :wink:
Nie jestem pewna w jakim czasie powstała książka, na podstawie której powstał lakorn, ale wiem, że jest też inna wersja z 1998.

Trzykrotka - Sob 19 Mar, 2022 23:38

Admete napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
Ale to 2014 rok, też już kilka lat.


Ostatnio widziałam w Through the Darkness - bohaterowie poszli do łaźni po tym, jak ludzie w windzie się od nich odsuwali - byli w prosektorium. Poza tym w Rain or Shine matka głównej bohaterki prowadzi łaźnię, mnóstwo scen się tam rozgrywa. Duchy były w łaźni w dramie Sell Your Haunted House :) Trzeba oglądać odpowiednie dramy ;)

Admete :kwiatek: nie o takie sceny z łaźni mi chodzi, nie o łaźnię w sensie miejsca, tylko o jej aspekt kulturowy. Kiedyś nie było dramy bez nasiadówek przyjaciółek, randek, albo nocy spędzanych w łaźni. Jedzenie jajek, oglądanie tv, koedukacyjne piżamki. Teraz tego nie ma. Nie ma też wielu innych aspektów wskazujących na odmienność kulturową. Taki to już urok Netflixa. Bardzo wiele takich smaczków znika teraz z dram. Niektórych mi nie brak, jak choćby nagminnego dawniej upijania się bohaterki i obowiązkowego rzygania na bohatera :confused3: czy chlustania niechcianym dziewczynom wodą w twarz - no, to częściej się jeszcze pojawia. Homogenizacja jest fajna na początku, ale z czasem tak wszystko wygłaskuje i ujednolica, że dzieło zaczyna przypomnać te plastikowe, jednakowe twarze niektórych zbyt "zrobionych" aktorek.
RR - bardzo dziękuję za komplement :banan: :kwiatek: Ogromnie się cieszę, że moja robota przydała się jeszcze komuś :serduszkate: Andromedę pamiętam :lol: I piękne "przekleństwo z nieba" - go to hell :mrgreen: Dramy z podróżą w tle i poznawaniem się w jej trakcie? :mysle: W tej nocnej godzinie przypomina mi się tylko podróż kamperem z It's Ok Not To Be OK - ależ tam trio wybrało się w drogę...! Wiem, że na pewno było tego więcej...
Uff, skończyłam tłumaczenie Jealousy Incarnate. Zrobie tylko końcową redakcję, wrzucę gdzie trzeba i mogę zabierać się do Faith :kwiatek:
Opis lakorna zostawiam sobie na jutro - czy ja znów widzę znajomą parę? :serce:

Admete - Nie 20 Mar, 2022 06:07

Ostatnio więcej jest plastikowych panów moim zdaniem. Jak tak patrzę na obsady zwłaszcza różnych noona romance, to nie odróżniam jednego od drugiego. Nawet wczoraj podczas oglądania powtórkowego Bulgasal naszła mnie myśl, że niedługo żadnego męskiego aktora poniżej 40 w Korei się nie uświadczy. Wszyscy śliczni i bezjajeczni. Coś jak obaj panowie w Business proposal, panie obie tam dobre, zwłaszcza główna, a panowie tylko wyglądają. Zwłaszcza drugi. Obejrzałam po 15 minut z odcinka i taki mam wniosek. Świat się zmienia, dramy też. Jest jak jest. Trudniej będzie znaleźć coś, co się spodoba. Ja się z kolei też zmieniam, starzeje, a wiadomo, że wtedy odbiór różnych rzeczy jest i my też. Ile by się człowiek nie starał, to ostatecznie i tak nie nadąży za zmianami. Oglądam właśnie 39 i podoba mi się. Panowie i panie jak najbardziej odróżnialni 😁 Uważam jednak, że te dramy, które wymieniłam są jak najbardziej koreańskie z ducha, nowoczesne, ale nadal koreańskie.
BeeMeR - Nie 20 Mar, 2022 08:46

Cytat:
czy ja znów widzę znajomą parę?
na to wygląda :angel:
Bardzo im ładnie w takiej zwykłej, prowincjalnej odsłonie :serce:

Znalazłam jeszcze jeden ładny fanvid - piosenka dość pościelowa, ale sceny powybierane zacne
https://youtu.be/jBM8e1sfMoE

RaczejRozwazna - Nie 20 Mar, 2022 10:07

Trzykrotka napisał/a:

RR - bardzo dziękuję za komplement :banan: :kwiatek: Ogromnie się cieszę, że moja robota przydała się jeszcze komuś :serduszkate: Andromedę pamiętam :lol: I piękne "przekleństwo z nieba" - go to hell (...)
Uff, skończyłam tłumaczenie Jealousy Incarnate. Zrobie tylko końcową redakcję, wrzucę gdzie trzeba i mogę zabierać się do Faith


Cieszę się naprawdę :banan: Oglądanie z Twoimi napisami sprawia mi autentyczną przyjemność - zwłaszcza te tyrady doktorki :lol: Po raz kolejny przeglądając tę dramę rozumiem dlaczego polubiłam bohaterów - są jakoś autentyczni, choć bywa, że wkurzający. Mogę uwierzyć, że pozytywne wariatki, których sama znam kilka, właśnie tak by się zachowywały gdziekolwiek by nie trafiły :lol:

It's Ok Not To Be OK mam na liście - zapamiętuję, że to ta konwencja :kwiatek:

BeeMeR - Nie 20 Mar, 2022 21:56

Ktoś tu narzekał na brak sauny - w lakornie panowie zrobili co mogli i poszli do łaźni ;)

Trzykrotka - Pon 21 Mar, 2022 07:26

Jak ja się wczoraj uśmiałam na koniec dnia przy lakornie o zamianie ciał :mrgreen: Ci aktorzy grają siebie nawzajem po prostu cudownie, nie wiem które lepiej. Pan z zaplecionymi nóżkami zasłaniający sobie klatkę piersiową w obronnym geście, kiedy pani wymownie pokazuje wzrokiem, co w damskim ciele najbardziej ją "uwiera," pani udająca ze nie umie chodzić na szpilkach i nie będzie brać prysznica co wieczór :rotfl: Poszli już do pracy - każde do pracy tego drugiego, oczywiście. Drugą parę konsekwentnie przewijam, ale pierwsza nadrabia wszystko.

Admete :kwiatek: panowie z BP to właśnie przykład plastikowej jednolitej "śliczności." Obaj są jak dla mnie za gładcy i zbyt nijacy. Ale ja nie mówię o tego typu patrzadelkach jak Business Proposal, tylko o prawdziwych dramach, w których jest o czym dyskutować. Bywały już takie, w których twarz głównej aktorki była dla mnie niezapamiętywalna - ładniutka bez najmniejszej cechy, która przykuwalaby uwagę.

BeeMeR - Pon 21 Mar, 2022 09:53

Trzykrotka napisał/a:
Poszli już do pracy - każde do pracy tego drugiego, oczywiście.
Ja dostałam arcy głupawki gdy ona jego tj. on ją oprowadzał po budynku SWAT w rytm tanga :rotfl:
W kwestii tej pary ekranowej dawno już nie jestem, obiektywna, wiem :lol: , też mi się podoba :mrgreen:

Trzykrotka - Pon 21 Mar, 2022 10:03

O matko, to jeszcze przede mna :rotfl: Wczoraj się cudownie zrelaksowałam przed snem ich popisami. A jeszcze agent gwiazdy pojawił się w nowym garniturku w kratkę :mrgreen:
Jak pięknie i wdzięcznie kapitan Ramin siadał i stał nawet z lekko wygiętym biodrem :lol:

Już wiem czemu utknęłam w 14 odcinku Faith - afera łapówkarska :roll: wszystkie te ględzące scholarskie łby nowych doradców króla i "podłożenie się" generała żeby wyciagnąć doktorkę z pałacu - ojej... :czekam2: Na szczęście wspólna ucieczka potem jest jakąś osłodą - warto przemęczyć się przez ten fragment. Pamiętam tę ładną rozmowę generała i lekarki przez papierową ścianę, podczas której on dotykał palcami jej cień :serce2:

BeeMeR - Pon 21 Mar, 2022 10:10

No ale jak on(ona) poszedł do pracy to musiał być wcześniej oprowadzony? Za szczególnym zwiedzaniem łazienki i pryszniców? :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Druga jest fatalna, popieram przewijanie. Mnie niedawno kliknęło i sprawdziłam - to ona grała w Payakorn główną, dramatycznie zła aktorsko była i nieładnie wyglądała, Loana świadkiem. :zalamka:
Niestety, z drugim/trzecim planem w lakornach nader często tak bywa, że albo się wydzierają wniebogłosy albo są drewniani do bólu, najgorzej jak zdarzy się 2w1 :zalamka:
Czasen to tak dramatycznie odstaje od głównego, bardzo ładnie poprowadzonego wątku. :roll:

BeeMeR - Pon 21 Mar, 2022 10:12

Trzykrotka napisał/a:
Pamiętam tę ładną rozmowę generała i lekarki przez papierową ścianę, podczas której on dotykał palcami jej cień
O tak. Takie papierowe ściany i dotykanie cienia było też Chuno, TPM, i pewnie wielu innych dramach, ślicznie to potrafią nakręcić :serce:
Loana - Pon 21 Mar, 2022 11:19

BeeMeR napisał/a:
Druga jest fatalna, popieram przewijanie. Mnie niedawno kliknęło i sprawdziłam - to ona grała w Payakorn główną, dramatycznie zła aktorsko była i nieładnie wyglądała, Loana świadkiem. :zalamka:

Oj tak, fatalna aktorka, w sumie jak się zastanowiłam po obejrzeniu całości, to ona ma zwykle wyraz twarzy "jestem tempa..." albo "jestem niezadowolona z życia" -_-' w rzadkich chwilach jak się uśmiechnie to nie jest taka brzydka już (nie licząc glonojadowych ust), ale grać to ona naprawdę nie umie. I tego lankorna na pewno bym lepiej wspominała i oglądała powtórkowo, bo główny był bardzo fajnym bohaterem i bardzo ładnym mężczyzną, ale główna mnie niestety rozczarowała mocno.
Kusicie tą komedią, jak będe miała więcej czasu to zerknę na tą zamianę, bo opisy brzmią komicznie. Plus para jest prześliczna :)
Nie wychodzi mi to oglądanie dram w dużych ilościach jak kiedyś. Jednak praca i życie mocno walczą o moją uwage i wygrywają. W zeszłym tygodniu oprócz powtórkowych kilku odcinków Hwayugi (czasami żałuję, że nie oglądałam z dziewczynami na bieżąco, bo tak fajnie fafluniły o Małpie, a ja już nie mam z kim tak pofaflunić; naprawdę świetny jest LeeSeungGi, ocieka zajebis* i namiętnością :) ) włączyłam sobie dramę japońską Nagareboshi i wczoraj jak przysiadłam, to doszłam do 9 odcinka, został mi tylko ostatni - najgorzej, bo strasznie chciałabym obejrzeć, ale praca nie pozwala -_- Jak obejrzę ostatni to napiszę wrażenia, żeby już po całości być. Wolna, spokojna, oszczędna, dość smutna drama. W sumie mam pojęcia, czemu ją włączyłam, oprócz tego, że patrzyłam pod "Marriage contract" na listę podobnych i ta tam była, plus obejrzałam filmik na youtubie i bardzo mi się główni spodobali. Czasami mnie zaskakują moje wybory, przecież niby lubię śmieszne romantyczne filmy głównie :P

Trzykrotka - Pon 21 Mar, 2022 11:47

Loana napisał/a:
ja już nie mam z kim tak pofaflunić; naprawdę świetny jest LeeSeungGi, ocieka zajebis* i namiętnością :) )

O tak! Tak! :serduszkate: To była - obym się myliła, bo życzę mu jeszcze dużo takich - chyba drama jego życia jak chodzi o zbudowanie postaci. Ten jego Małpi król jest tworem doskonałym, ani jeden element nie do zmiany. Pomyśl sobie, jak my się wtedy zdziwiłyśmy, bo aktor była nam znany od dawna, ale nigdy nie budził jakichś emocji. Ot, poczciwy chomiczek z polikami, raczej komik niż amant. Ja sobie Hwayugi włączyłam li i jedynie dla Sexi Ajussiego - a tu jak obuchem w łeb zaatakowała Małpa i to od pierwszej sceny, w czerwonej jedwabnej piżamie, z przydługimi włosami. Ja się na niego napatrzeć nie mogę jeszcze po latach, zwłaszcza w początkowych odcinkach, kiedy chodził w tych zamaszystych futrach i ciągle namawiał Sam Jang żeby dała mu się zjeść :-D

BeeMeR - Pon 21 Mar, 2022 12:14

Ale zawsze doceniałyśmy, że umie ładnie całować :wink:
Ja się przed Małpą broniłam rękami i nogami długo, bo mi się okropnie nie podobał LSG w tej fryzurze, ale pomyślałam, ze też sprawdzę i obejrzałam bez przykrości :mrgreen:
Teraz się chyba broni RR, ale może też się kiedyś skusi :flirtuje1:

RaczejRozwazna - Pon 21 Mar, 2022 12:38

Wiecie moje linie obrony mają sporo dziur :roll: Do tej dramy nie ciągnie mnie ze względu na temat - małpie króle to jakoś tak nie bardzo. Ale kto wie co mnie najdzie - jak Loanę - któregoś wieczora :)

Afera łapówkarska w Faith była żałosna - ci nowi doradcy, którzy wydawali się sensowni! - ale za to jak pięknie się generał wściekał po niej :lol: Wcale nie jak Lazy Lee - aż podkoczylam gdy rozwalił tę wazę na korytarzu pałacowym :-P I jak ładnie go lekarka pocieszyła, cytując wiersz o nim 'z niebios' - to jedna z moich ulubionych scen.
Natomiast scena z rysowaniem konturów twarzy przez ścianę to już miód cud i orzeszki.Takie uczenie się twarzy na pamięć, żeby pamiętać, żeby nie zapomnieć jak twarzy pierwszej ukochanej. Notabene przy powtórkowym oglądaniu zwróciłam uwagę jak ładnie jest poprowadzony ten wątek wychodzenia z depresji przez generała i jednocześnie dojrzewania do nowej miłości - od poczucia obowiązku i zaciekawienia ekscentrycznością lekarki, poprzez kluczową podróż i zobaczenie w niej ciepłej kobiety (sceny z młodym królem) poprzez te wszystkie odmrażania wizji - twarzy, jeziora - odnajdywania uśmiechu, aż do 'odchodzenia', pierwszej miłości na co nasz bohater reaguje z dużym niepokojem. Scenariuszowo i logicznie ta drama kuleje, ale psychologicznie naprawdę ładnie niektóre postaci zostały poprowadzone.
Twoje napisy to poezja chwilami Trzykrotka!

Dla mnie od tego momentu w 14 tym odcinku zaczyna się romans i kliknęło z chemią pomiędzy bohaterami.

Loana - Pon 21 Mar, 2022 15:01

Trzykrotka napisał/a:
Ten jego Małpi król jest tworem doskonałym, ani jeden element nie do zmiany. Pomyśl sobie, jak my się wtedy zdziwiłyśmy, bo aktor była nam znany od dawna, ale nigdy nie budził jakichś emocji. Ot, poczciwy chomiczek z polikami, raczej komik niż amant

No właśnie dlatego ja dopiero po kilkunastu odcinkach zajarzyłam, że ja już go widziałam w filmie wcześniej - tylko tam było tak letnio, że nie zapamiętał mi się ten film jakoś mocno. Aktor mi się spodobał, ale nie jakoś wybitnie, pamiętałam tyle, że lubiłam jego poważny sposób mówienia. A tu zonk, to taki dobry aktor, że nie zauważyłam, że znowu go oglądam :P
I tak, ta postać jest naprawdę idealna, pomysł na nią był świetny, a wykonanie Lee SeungGi wspaniałe. To jest tak esencjonalna postać, że trudno jest mi podać drugą taką.

Trzykrotka napisał/a:
a tu jak obuchem w łeb zaatakowała Małpa i to od pierwszej sceny, w czerwonej jedwabnej piżamie, z przydługimi włosami. Ja się na niego napatrzeć nie mogę jeszcze po latach

Mi się Małpa spodobał w trailerze Netflixa i przyznam, że zwrócił moją uwagę już z krótkimi włosami - najbardziej zapamiętałam go wtedy z momentu, jak zabiera wspomnienie i odlatuje. I przyznam, że zawsze mi ta fryzura do niego pasowała - no ale ja go oglądałam właśnie jako kogoś nowego, to może dlatego.

RaczejRozwazna napisał/a:
Wiecie moje linie obrony mają sporo dziur :roll: Do tej dramy nie ciągnie mnie ze względu na temat - małpie króle to jakoś tak nie bardzo. Ale kto wie co mnie najdzie - jak Loanę - któregoś wieczora :)

Ja sobie to włączyłam po obejrzeniu trailera na Netflixie. Który - trzeba to przyznać - zapowiada historię zupełnie inną niż tą, którą dostajemy :P Obejrzałam filmik kilka razy, spodobał mi się Małpa, stwierdziłam, że rola Lee Hongkiego (a byłam wtedy jeszcze ciekawa jego występów w dramach, bo w "Bride of the century" bardzo mi się spodobał) jest całkiem spora, no i poszłam na sieci zobaczyć, co o tym piszą - stąd od razu wiedziałam, że drama ma nienajlepsze końcowe odcinki. Ale tak mnie zaciekawiła historia, że włączyłam ten pierwszy, dość długi odcinek - i mnie wciągnęło. Kolory, historia, muzyka, główna bohaterka i Małpa - to była mieszanka barwna i ciekawa. A początek wspólnych interakcji głównej pary nie zapowiadał, że to się potem tak rozwinie pięknie. Obejrzałam całą dramę z trzy razy już, a niektóre odcinki/fragmenty z kilkadziesiąt - i nawet teraz, po ponad pół roku przerwy oglądam z zaangażowaniem, tak dobrze są rozegrane te sceny, nie tylko między główną parą. Jak Cię kiedyś najdzie RR to polecam tą dramę, dla samego poznania tych ciekawych postaci :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group